Hmm, zrobiłam sobie rano mały eksperyment z tarotem, bo wpadło mi do głowy pytanie kto ma w życiu trudniej, kobieta czy mężczyzna.
Sygnifikator wyszedł 2 monet, co mi się bardzo podoba bo ładnie pokazuje że chodzi tu o wymianę energii i potrzebę równowagi między nami.
Kobiety dostały gwiazdę, mężczyźni 3 pucharów. Wahadełko wskazało że trudniej mają panowie 🙂
I wiecie co, jakoś mnie te karty przekonały. Gwiazda przy kobietach mówi mi o przywilejach jakie mamy, o tym że dużo nam się odpuszcza właśnie dlatego że jesteśmy kobietami. Na początku liczyłam że wyjdzie odwrotnie, no bo okres, poród, obowiązki domowe i tak dalej... ale z drugiej strony jesteśmy wytrwałe i lepiej zorganizowane, mamy talenty które to wszystko ułatwiają.
A ta 3 pucharów przy mężczyznach? No cóż, trochę takie duchy bez kotwicy. Mało poważne podejście, takie „jakoś to będzie”, bez myslenia z wyprzedzeniem. To ściąga na nich kłopoty. Choć przyznam że ta trójka daje im jedną niezaprzeczalną zaletę, mianowicie chłop z chłopem zawsze się dogada, dosłownie wszędzie i z każdym. A żona i tak będzie czuwać żeby wszystko się trzymało kupy 😉
Co myślicie o takim odczycie?
no nie wiem... u mnie w pracy i w branży ogólnie kobiety są traktowane przez facetów trochę z przymrużeniem oka 😉 naprawdę trudniej się przebić i różnice w zarobkach są całkiem spore. a mówimy o XXI wieku i dużym mieście, nie jakiejś wiosce. to chyba ta karta trójki kielichów w praktyce.
faceci trzymają się razem, jak już dojdzie do jakiegoś konfliktu zawodowego między facetem a kobietą, to z góry wiadomo kto stanie po czyjej stronie. ta „męska solidarność” jest naprawdę silna i chyba podobnie jest w życiu prywatnym, bo przyjaźnie między facetami też są mocne i trwałe.
u kobiet jakoś tak nie ma... jeśli ktoś komuś dołki kopie w pracy, to najczęściej kobieta kobiecie. każda chce błyszczeć i być tą jedyną gwiazdą 🙂
Szczerze, bez owijania w bawełne, powiem że kobiety mają trudniej. Faceci mogą sobie pozwolić na lenistwo i nikt im specjalnie nie robi z tego zarzutu, nikt nie wytyka wyglądu, romans na boku jakoś przechodzi bokiem, bałagan w mieszkaniu też nikogo nie dziwi. Mogą realizowac się w „wyższych” celach i mają na to pełne społeczne przyzwolenie. Kobiety tymczasem skupiają sie głównie na relacjach z koleżankami, sprawy szerszego świata rzadko je interesują... i co gorsza, same sobie nie pomagają. Zazdrość, brak solidarności między sobą, wzajemne podgryzanie. No i mamy taki stan rzeczy jaki mamy.
