Ostatnio dużo myślę nad tym, jak progresje wtórne pokazują naszą wewnętrzną ewolucję. To jeden dzień po urodzeniu równa się jednemu rokowi życia. Kiedy moje progresyjne Słońce weszło w Wodnika w wieku 42 lat, to był prawdziwy przełom w sposobie myślenia o życiu. Wcześniej byłem bardzo przywiązany do tradycyjnych wzorców, a nagle zaczęło mnie ciągnąć do wszystkiego co nowatorskie.
Dokładnie. U mnie progresyjny Księżyc w Skorpionie wywrócił życie do góry nogami. Przez 2,5 roku kopałam w sobie coraz głębiej, zaczęłam studiować psychologię, wszystko musiało mieć głębszy sens. A jak wszedł potem w Strzelca - od razu chciało mi się podróżować i poznawać nowe kultury.
Czy to znaczy, że progresje działają mocniej niż tranzyty? Bo ja czuję tranzyty bardzo wyraźnie, but progresji raczej nie.
A ja się zastanawiam nad tymi fazami księżycowymi w progresji. Czytałam, że to 28-letni cykl i każda faza trwa około 3,5 roku. Czy ktoś z was to sprawdzał na sobie?
Ale czy wy nie uważacie, że zbyt dużo przywiązujemy wagi do tych progresji? Przecież to tylko symbolika. Jeden dzień to rok - dlaczego akurat taki podział, a nie inny?
Problem z progresją jest taki, że większość ludzi nie wie nawet kiedy ich progresyjny Księżyc zmienia znak. A potem dziwią się skąd te zmiany nastroju co 2-3 lata. Moja córka w wieku 19 lat z progresyjnym Księżycem w Lwie nagle zaczęła nosić tylko jasne kolory i złotą biżuterię. Wcześniej była szara myszka.
Czy progresyjne planety mogą wracać wstecz? Bo słyszałem coś o stacjonarnym Merkurym w progresji.
A ja mam pytanie o progresyjne kąty. Słyszałam, że jak progresyjne MC zmienia znak, to się całe życie przewraca. Czy ktoś to przeżywał?
Według mnie progresje to bardziej mapa wewnętrznego rozwoju niż przepowiednia przyszłości. One pokazują jakie energie się w nas budzą, ale co z tym zrobimy, to już nasza sprawa.
Czy może ktoś mi wytłumaczy dlaczego progresyjny Księżyc jest najważniejszy? Przecie inne planety też się poruszają.
Ja używam progresji głównie do sprawdzania runicznych cykli. Kiedy progresyjny Księżyc wchodzi w nowy znak, zawsze ciągną mnie inne runy. To nie może być przypadek.
Wracając do tych faz - czy ktoś wie jak rozpoznać że jest się w fazie pełni progresyjnej? Bo chyba nie każdy ma dostęp do skomplikowanych programów.
Ja zawsze mówiłem, że progresje to luksus dla ludzi którzy już znają swoje tranzyty. Najpierw naucz się tego co podstawowe, a potem baw się w te subtelności.
Czy progresje działają tak samo dla wszystkich, czy to zależy od horoskopu urodzenia? Bo ja mam bardzo słabe planety osobowe w naturze i zastanawiam się czy to ma wpływ.
A czy progresje mogą działać retroaktywnie? Tzn. czy można po fakcie sprawdzić czy jakieś zdarzenie miało progresyjne podstawy?
Czy może ktoś poleci jakiś prosty sposób na poznanie swoich progresji? Bo wszystko co tu piszecie brzmi bardzo skomplikowanie dla kogoś kto zaczyna.
Czy ktoś z was sprawdzał progresje konwersowe? Te które idą wstecz? Podobno pokazują karma z przeszłych wcieleń.
Problem z takimi badaniami jest taki, że każdy inaczej definiuje "ważne zmiany w życiu". Dla jednego to ślub, dla drugiego nowa praca, dla trzeciego przeprowadzka.
Moim zdaniem progresje to jak mapa psychologicznego dojrzewania. Nieważne czy "działają" objektywnie - ważne że pomagają zrozumieć siebie.
A czy ktoś z was łączy progresje z innymi technikami? Na przykład z powrotami słonecznymi?
Ja jeszcze sprawdzam tranzyty do progresji. Jak tranzytowy Saturn tworzy aspekt do progresyjnego Słońca, to są najcięższe okres
Według mnie najważniejsze w progresji to intuicja. Technika to tylko szkielet. Musicie nauczyć się słuchać co wam mówią symbole.
A co z progresją Wenus? Czy to wpływa na związki tak samo jak tranzyty Wenus?
Ja miałam progresyjną Wenus wsteczną przez 40 lat życia. Dopiero w wieku 41 poszła prosto i wtedy poznałam męża. Wcześniej wszystkie związki były jakieś pokręcone.
Czy są jakieś książki o progresji po polsku? Bo wszystko co znajduję to po angielsku.
A może założymy grupę do nauki progresji? Moglibyśmy wspólnie analizować przypadki, dzielić się doświadczeniami.
Jak długo trzeba obserwować progresję żeby wyciągnąć sensowne wnioski? Rok? Pięć lat?
