A jak patrzymy na dominanty w kontekście synastrii? Czyli porównania dwóch kart? Bo mam wrażenie że dominanty ludzi pokazują gdzie będzie tarcie albo współpraca.
Czy ktoś tutaj stosuje w praktyce podział na dominantę dzienną i nocną? Czyli patrzy się czy ktoś urodził się w dzień czy w nocy i które planety są bardziej aktywne?
U mnie jest Uran w koniunkcji z ASC i szczerze mówiąc przez lata nie rozumiałem co to znaczy. Dopiero w wieku 30+ zobaczyłem wzorzec - każda próba "normalnego" życia kończyła się katastrofą. Stabilna praca, związek, rutyna - wszystko się sypało.
Musiałem zaakceptować że potrzebuję zmian, nieoczekiwanych zwrotów, wolności. Teraz pracuję projektowo, mieszkam w różnych miejscach, mam otwartą relację. I wreszcie jest dobrze.
Wracam do tematu Plutona bo mam jeszcze jedno pytanie - czy plutonowa dominanta zawsze wiąże się z traumami? Bo u mnie każda poważna zmiana w życiu była poprzedzona czymś trudnym, bolesnym...
Co ciekawe, ostatnio robiłam statystykę wśród moich klientów i najczęstszą dominantą był Saturn. Prawie 30% kart. Może to kwestia tego że saturnowi ludzie bardziej szukają pomocy astrologicznej?
A Neptun jako dominanta? Prawie nikt o tym nie wspomniał.
Czy Węzły Księżycowe (Rahu i Ketu w wedyjskiej) też mogą być dominantą? Bo widziałam takie interpretacje...
Zauważyłam że jeśli ktoś ma dominantę którą trudno zaakceptować (np. Saturn, Pluton), często projektuje ją na partnera. Np. saturnowa osoba wybiera saturnowych partnerów i narzeka że są zbyt sztywni.
Mam obserwację - u dzieci dominanta jest bardzo czytelna, wyraźna. Dorosły może nauczyć się maskować, kompensować. Ale dziecko z Marsem na ASC będzie biegało i walczyło. Dziecko z Saturnem będzie poważne i ostrożne.
Czyli można przewidzieć osobowość dziecka patrząc na jego dominantę?
A co jeśli dominanta jest w retrogradacji? To zmienia coś?
Mam Wenus R w koniunkcji z ASC. Przez lata myślałam że jestem brzydka, nieatrakcyjna. Dopiero niedawno zrozumiałam że problem był we mnie - nie potrafiłam zobaczyć własnej wartości.
Ile planet można uznać za dominanty zanim to pojęcie traci sens? Bo jeśli ktoś ma trzy-cztery dominanty, to czy któraś jeszcze dominuje?
Chciałabym wrócić do tematu Słońca bo to też niedoceniana dominanta. Ludzie myślą "Słońce - no jasne, każdy ma Słońce". Ale słoneczna dominanta to nie to samo co po prostu Słońce w karcie.
Słoneczna dominanta daje siłę życiową, obecność, magnetyzm. To ludzie którzy wchodzą do pomieszczenia i wszyscy się odwracają.
Czy można "wzmocnić" dominantę przez świadome działania? Albo odwrotnie - "złagodzić" trudną dominantę?
Zawsze zastanawiałam się - czy osoby bez wyraźnej dominanty są bardziej "zrównoważone" czy może zagubione?
U mnie jest ciekawa sytuacja - Słońce w Raku w jedenastym domu, Księżyc w Lwie na ASC. Mam wrażenie że te dwie konkurują o dominację...
Czy dominanta zmienia się w zależności od systemu domów? Bo np. w Placidusie jedna planeta jest na ASC, w Kochukach inna...
To był długi wątek! Zauważam że wiele osób ma podobne pytania - jak rozpoznać dominantę, jak z nią żyć, co robić jeśli jest "trudna".
Myślę że najważniejsze to pamiętać: dominanta to twoja siła, nie wyrok. To punkt koncentracji twojej energii. Im szybciej zaakceptujesz swoją dominantę i nauczysz się z nią współpracować, tym lepiej.
Dobrze że to podkreślasz. Za dużo astrologów wmawia ludziom że mają się "zmieniać", "naprawiać", "balansować". A czasem najlepsza droga to po prostu iść głębiej w swoją dominantę.
Jestem marsowy więc działam. Nie będę próbował być spokojnym saturnem - to nie moja natura.
Chyba teraz rozumiem dlaczego dominanta jest przydatna w szybkiej analizie. Daje pierwszy, najważniejszy klucz do osobowości. Resztę można doprecyzowywać.
Dokładnie. I to jest chyba sens tego pojęcia - uproszczenie które nie fałszuje, tylko pomaga zrozumieć. Jak dobre intro do książki.
