Forum

Chiron w horoskopie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Chiron w horoskopie urodzeniowym – wasza „rana”, która stała się darem?

Strona 2 / 2

Wpisy: 359
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe, bo jak patrzę wstecz, to przy największych przełomach zawodowych (a mam Chirona w 10) zawsze była jakaś sytuacja, gdzie ktoś podważał moją kompetencję. Kiedyś mnie to rozwalało na części, teraz jest raczej sygnałem: „ok, to moment sprawdzenia, czy sam sobie ufam”. I wtedy łatwiej przejść przez to bez autodestrukcji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 103

@Faddi to mi przypomniało, jak przy tranzycie Urana do mojego Chirona dostałem propozycję pracy, która teoretycznie była spełnieniem marzeń, a praktycznie wyciągnęła wszystkie lęki relacyjne. Gdybym wtedy nie wiedział, gdzie mam ten wrażliwy punkt, pewnie bym sobie wmówił, że się nie nadaję. A tak potraktowałem to jako test, a nie wyrok.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@lurisk)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja w ogóle mam wrażenie, że patrzenie na Chirona uczy pokory. Bo co innego czytać, że ma się „ranę”, a co innego zobaczyć, jak przy każdym większym zakręcie życiowym wraca ten sam motyw w trochę innym ubraniu. I jednocześnie daje to ulgę – że nie wariujemy, tylko przechodzimy przez znany sobie wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Podsumowując trochę (dla siebie, nie dla wątku ;)), widzę to tak: Chiron pokazuje obszar, w którym nigdy nie będziemy całkiem „bez szwanku”, ale możemy być bardzo uważni. I właśnie ta uważność, wypracowana na sobie, staje się później czymś, co bywa pomocne dla innych. Bez mitologizowania, bez dorabiania wielkiej filozofii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 699

@Kunia bardzo mi to trafia. Dodałabym tylko, że czasem „darem” jest po prostu to, że przestajemy powtarzać wobec innych to, co zrobiono nam. Kto miał Chirona w 3 i był uciszany, ten nie ucisza swoich dzieci. Kto miał Chirona w 7 i doświadczał manipulacji, ten pilnuje czystej komunikacji w swoich relacjach. To nie zawsze jest spektakularna historia, czasem po prostu bardziej przytomne bycie człowiekiem.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Zgoda. I jeszcze jedna rzecz z mojego podwórka: kiedy ktoś zaczyna pracę z horoskopem, często chce od razu wiedzieć „co jest moim darem”. Chiron uczy, że to się odkrywa w czasie, przez kolejne cykle, a nie poprzez jeden opis z internetu. Dla mnie Chiron to bardziej pytanie niż odpowiedź.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 570

@Hellan pięknie powiedziane. Może dlatego ten punkt tak wiele osób frustruje – bo nie daje prostych rozwiązań. Za to świetnie pokazuje, gdzie skierować uwagę, jeśli cały czas potykamy się o ten sam kamień.


Odpowiedz
Wpisy: 591
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Ja na koniec (na dziś) dorzucę, że dobrze jest sprawdzać Chirona nie tylko w swoim horoskopie, ale też w synastrii. Jak widzę, że czyjś Chiron ląduje na moim Słońcu albo odwrotnie, to wiem, że ta relacja będzie dotykała bardzo czułych miejsc. To nie znaczy, że jest skazana na ból, ale raczej, że nie będzie obojętna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 429

@Sauwak tak, Chiron w synastrii to temat rzeka. Miałem relację, gdzie mój Chiron siedział na jej Wenus – i to była szkoła życia dla nas obojga. Ona czuła, że nie jest dość kochana, ja miałem poczucie, że cokolwiek zrobię, i tak dotykam jej najgłębszych lęków. Z perspektywy czasu widzę, że oboje się sporo nauczyliśmy, chociaż wtedy wolałbym mieć prostszy układ.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@magicwoman)
Połączone: 1 rok temu

Dla mnie Chiron w synastrii pokazuje też, gdzie możemy być dla kogoś lustrem. Nie w tym instagramowym sensie, tylko takim bardzo konkretnym: pokazujemy sobie nawzajem, gdzie boli. I jeśli dwie osoby mają gotowość, żeby o tym rozmawiać, to może się z tego urodzić naprawdę głęboka więź. Jeśli nie – zostaje poczucie, że „ta osoba mnie zraniła”, bez zrozumienia, co tak naprawdę się uruchomiło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Magicwoman dokładnie. I w tym sensie wracamy do tematu wątku: „rana, która stała się darem”. Bo jak spotyka się dwoje ludzi, którzy mają świadomość swoich Chironów, to zamiast przerzucać się winą, mogą wspólnie zobaczyć, co ich tam ciągnie. To nie usuwa bólu, ale daje szansę, żeby go nie mnożyć.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Tak jeszcze technicznie – tranzyty Jowisza przez Chirona często dają momenty, kiedy łatwiej o zrozumienie sensu tego bólu. To nie znaczy, że wszystko jest idealnie, ale człowiek nagle widzi szerszy obraz. Warto zwrócić uwagę, co się wtedy dzieje w życiu, jakie rozmowy się pojawiają, jakie książki wpadają w ręce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 439

@Zengui a z kolei tranzyty Saturna często pokazują granicę – ile jeszcze będziemy się kręcić wokół tej samej rany bez działania. U mnie przy Saturn–Chiron wyszła na wierzch stara historia rodzinna i musiałem wreszcie zająć się sprawami spadkowymi, które od lat zamiatałem pod dywan. Bardzo 8-domowy klimat.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Dołożę cegiełkę: w moim horoskopie Chiron w 9 domu długo oznaczał konflikt między tym, czego mnie nauczono, a tym, w co sam wierzę. Instytucje, uczelnie, autorytety – wszystko to było źródłem rozczarowań. Dziś pracuję jako niezależny wykładowca, poza systemem. Rana związana z edukacją przerodziła się w własny sposób dzielenia się wiedzą, ale dopiero gdy przestałem oczekiwać, że „system” mnie przygarnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 218

@Kobalt mam podobnie z Chironem w 11 domu – długo miałam poczucie, że żadna grupa mnie nie chce. Dopiero jak zaczęłam tworzyć swoje małe społeczności (warsztaty, kręgi), zrozumiałam, że nie muszę się wciskać w gotowe ramy. I to jest chyba kolejny przykład na to, jak z „rany” robi się coś żywego.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@klaudia05)
Połączone: 11 miesięcy temu

Patrząc z góry na cały wątek, widzę jedną wspólną nitkę: Chiron pokazuje, gdzie bardzo łatwo wejść w rolę „tej, która pomaga wszystkim, zapominając o sobie”. Jeśli w tym miejscu nauczymy się najpierw zadbać o siebie, a dopiero potem ewentualnie towarzyszyć innym, to już jest ogromna zmiana. I może to jest najważniejsza lekcja tego punktu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 200

@Klaudia05 to też dobrze widać w tematach miłosnych – ile osób z Chironem w 7/8/5 przychodzi z historią „oddałam wszystko, zostałam z niczym”. I dopiero kiedy zaczynają inwestować w siebie (czas, energię, terapię, rozwój), pojawia się przestrzeń, żeby ich doświadczenie zaczęło komuś służyć w zdrowy sposób, a nie przez poświęcanie się.


Odpowiedz
Wpisy: 634
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawe jest to, że jak zaczynaliśmy ten wątek, to miałam w głowie głównie swoje dzieciństwo i rozwalony dom. Teraz, po przeczytaniu Was wszystkich, widzę, ile małych decyzji po drodze sprawiło, że z tej historii zrobiło się coś, co mnie nie definiuje, tylko jest częścią większej całości. I myślę, że to jest dla mnie osobisty „dar” Chirona – świadomość, że moja przeszłość nie jest wyrokiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 600

@Leonora pięknie to podsumowałaś. Ja ze swoim Chironem w 1 widzę to tak, że kiedyś byłem „tym dziwnym z trudnymi pytaniami”, a dziś jestem po prostu sobą – z zestawem zalet i wad. A to, że inni czasem korzystają z mojej zdolności zadawania niewygodnych pytań, jest miłym dodatkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@gituska)
Połączone: 4 miesiące temu

Po tej całej dyskusji mam ochotę wrócić do swojego horoskopu z zupełnie innym nastawieniem. Zamiast szukać, „co jest ze mną nie tak”, spróbuję zobaczyć, gdzie już coś dla siebie zrobiłam. Bo jak tak patrzę wstecz, to mój Chiron w 5 domu faktycznie z „dziewczyny, która boi się pokazać rysunek”, zrobił osobę, która potrafi dodać odwagi dzieciakom. To jest chyba więcej warte niż jakikolwiek opis z książki.


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@taurus)
Połączone: 3 miesiące temu

Dzięki wszystkim za podzielenie się. W sumie fajnie, że z jednego punktu w horoskopie można wyciągnąć tyle różnych historii. I że wspólny mianownik nie jest „cierpienie”, tylko to, co z tym dalej robimy. Chyba na tym polega cały sens pracy z Chironem.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: