Siema. Muszę to gdzieś opisać, bo sam nie wiem, co o tym myśleć. Od trzech tygodni budzę się regularnie koło trzeciej w nocy od trzech wyraźnych stuknięć w ścianę nad łóżkiem. Ściana graniczna z klatką schodową, nikt tam o tej porze nie chodzi. Pierwsze dwa razy zignorowałem, myślałem — rury, rozszerzalność cieplna, cokolwiek. Ale te uderzenia mają regularny rytm, identyczne odstępy, jakby ktoś pukał knykciami. Trzy razy — pauza — cisza. Sprawdzałem instalację, rozmawiałem z sąsiadem, nic. Macie jakieś przemyślenia?
Trzy uderzenia to klasyka, jeśli chodzi o zjawiska tego typu. W tradycji ludowej — nie tylko polskiej, ale i irlandzkiej, walijskiej, niemieckiej — trzykrotne pukanie bez widocznego źródła traktowano jako zapowiedź śmierci kogoś bliskiego. Niemcy mieli na to słowo „Klopfgeist", dosłownie „pukający duch", i to pojęcie pojawiało się w relacjach już od XVI wieku. Ale nie demonizowałbym tego od razu. Powiedz lepiej — czy te dźwięki mają zawsze tę samą głośność? I czy coś jeszcze się dzieje poza tym pukaniem?
No właśnie, ja bym dodał pytanie — o której dokładnie to się dzieje? Bo jeśli to regularnie koło 3:00, to ludzie od lat wiążą tę godzinę z tak zwaną „godziną wilka" albo „odwróceniem godziny miłosierdzia". Nie twierdzę, że tak jest, ale wiele relacji o pukaniu dotyczy właśnie tego przedziału — między 2:00 a 4:00.
Zanim pójdziemy w kierunku nadprzyrodzonym, jest kilka rzeczy do wykluczenia. Po pierwsze — rozszerzalność cieplna rur i elementów konstrukcyjnych. Stal i miedź potrafią wydawać dźwięki łudząco podobne do pukania, szczególnie gdy temperatura spada w nocy. Ale tu jest haczyk — takie dźwięki są zazwyczaj nieregularne i nie mają stałego rytmu. Trzy identyczne uderzenia w równych odstępach to co innego.
Po drugie — jest coś takiego jak exploding head syndrome, zaburzenie snu, w którym mózg generuje halucynacje dźwiękowe w fazie przejścia między snem a jawą. Człowiek słyszy huk, trzask albo właśnie pukanie, które wydaje się absolutnie realne, choć nie ma żadnego zewnętrznego źródła. Cleveland Clinic to klasyfikuje jako parasomnię. Warto to rozważyć, szczególnie jeśli nikt inny w domu tych dźwięków nie słyszy.
