Nie wiem czy tutaj piszę w dobrym miejscu, ale spróbuję...
Miesiąc temu wprowadziłam się do nowego mieszkania w centrum. Zrobiliśmy imprezę sylwestrową i zaraz po niej znajomy przysłał mi smsa z podziękowaniem, a w wiadomości napisał że o dziwo taksówka od niego do nas i z powrotem za każdym razem kosztuje tyle samo: 6,66 zł 🙂 Tydzień po tym ten sam kolega mówi mi w pracy: "no i jeszcze mieszkacie pod numerem 6/6".
Ale najbardziej wstrząsnęło mną to co stało się wczoraj. Otwieram skrzynkę smsową w telefonie (Nokia 3310), żeby wykasować stare wiadomości. Wchodzę w tego smsa od kolegi i nagle komunikat: * brak części tekstu *. Przewijam w dół i została tylko końcówka: "zł;)".
Dzwoniłam dzisiaj do serwisu Nokii, pani na infolinii mówi że pierwszy raz słyszy o znikajacych smsach i że to pewnie wina sieci. No to dzwonię do operatora, a tam: niemożliwe, nigdy o czymś takim nie słyszeliśmy.
I teraz siedzę i te myśli mi nie dają spokoju. Same 666 wokół (niby liczba bestii), znikajacy sms, i ta końcówka "zł;)" którą można przecież odczytać jako "zły"... A do tego to stare mieszkanie w kamienicy. Zaczynam się zastanawiać jaką ma historię, czy coś się może kiedyś tam zdarzyło.
Błagam, powiedzcie mi że to tylko awaria telefonu i nic więcej 🙁
no coż, to rzeczywiście można się nad tym zamyślić... ale ja bym na twoim miejscu nie wyciągała pochopnie żadnych wniosków. pobserwuj jeszcze trochę i zobaczymy czy to się będzie powtarzać, czy po prostu był to zwykły zbieg okolicznosci. jak nie to trzeba będzie się tej sprawie bliżej przyjrzeć. powodzenia 🙂
no wiesz co... złoty to złoty 🙂 te same trasy, te same ceny w taksówce, to chyba nikogo nie dziwi, taryfy są od tego żeby były stałe. Bez urazy oczywiście, ale mam wrażenie że trochę się sama w tym nakręcasz 😉
Z kamienicami to naprawdę nie jest takie proste. Opowiem wam swoją historię, bo to nie są żadne wymysły.
Wprowadziłam się kiedyś do starej kamienicy, mieliśmy z mężem plan żeby zrobić porządny generalny remont. I wtedy przyśniła mi się staruszka. Powiedziała mi wprost, że jeśli niczego nie zmienię w tym mieszkaniu, to przyjdzie do mnie we śnie jeszcze raz i wskaże gdzie jest schowane coś cennego. Ale jeśli zrobimy remont, to spotkają nas same nieszczęścia.
Uznałam to za kompletny idiotyzm, bo jestem racjonalistką i takie rzeczy mnie normalnie nie ruszają. Remont zrobilismy gruntowny, zburzyliśmy wszystkie ścianki działowe, przerobiliśmy całe mieszkanie od podstaw. I zaczęło się... mąż zachorował na schizofrenię, sąsiedzi okazali się agresywnymi meliniarzami, a mieszkanie zalewało nas mniej więcej raz w miesiącu.
Cieszę się, że już tam nie mieszkamy. I wie cie co, mimo że to mieszkanie nadal należy do mnie, to nigdy tam nie wracam. Nigdy.
