Forum

Szukaj
Zamknij
Wyszukiwanie AI
Klasyczne wyszukiwanie
 Frazy wyszukiwania:
 Rodzaj wyszukiwania:
Zaawansowane opcje wyszukiwania
 Szukaj w forach:
 Szukaj w przedziale czasowym:

 Sortuj wyniki wyszukiwania wg:

Asystent AI
Enfield, Rosenheim ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Enfield, Rosenheim i inne słynne przypadki - poltergeisty czy wielka mistyfikacja?


Wpisy: 160
Rozpoczynający temat
(@nibir)
Połączone: 1 rok temu

Hej wszystkim! Ostatnio oglądałem dokumenty o sprawie Enfield i trafiłem też na przypadek z Rosenheim w Niemczech z lat 60-tych. To podobno dwa najbardziej udokumentowane przypadki poltergeistów w historii. Co mnie uderzyło - w obu przypadkach badacze wskazywali na młode kobiety jako "źródło" aktywności. W Enfield była to 11-letnia Janet Hodgson, w Rosenheim 19-letnia sekretarka Annemarie Schaberl. Sprawa wydaje się niejednoznaczna. Z jednej strony było wielu świadków (policja, sąsiedzi, dziennikarze), z drugiej Janet przyznała się później, że część zdarzeń sfałszowała - choć twierdzi, że tylko około 2%. Jak wy to widzicie? Prawdziwe zjawiska paranormalne, mistyfikacja, czy może coś pomiędzy?


Odpowiedz
51 odpowiedzi
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 708

@Paradoxa - ale Maurice Grosse i Guy Lyon Playfair spędzili tam ponad 2 lata i udokumentowali ponad 2000 incydentów. To nie byli jakieś przypadkowe osoby, tylko członkowie Society for Psychical Research z doświadczeniem. Te dźwięki stukania w ściany zostały później przeanalizowane przez dr Barrie'ego Colvina, który opublikował wyniki w "Journal of the Society for Psychical Research". Stwierdził, że mają nietypowe właściwości akustyczne - gdy porównał je z normalnym stukaniem odtworzonym w laboratorium, wzory fal dźwiękowych były zupełnie inne. Grosse sam przyznał, że część rzeczy była sfałszowana, але uważał że większość była autentyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 722
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Sprawa Enfield to podręcznikowy przykład tego, jak media i chęć uwagi mogą stworzyć mit. Tak, policjantka widziała poruszające się krzesło - ale tylko RAZ, podczas pierwszej wizyty. Potem już nigdy nie zaobserwowano niczego pod kontrolą. Te słynne zdjęcia Janet "lewitującej"? Aparat był ustawiony na automatyczne robienie zdjęć co 15 minut. Na zdjęciach widać po prostu dziewczynę skaczącą na łóżku. A była przecież kapitanem drużyny sportowej w szkole. Wentrilog Ray Alan zbadał te "głosy duchów" i stwierdził, że to zwykłe triki wokalne. Iluzjonista Milbourne Christopher też był tam i nie zobaczył NIC paranormalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 777
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

A co z głosem "Billa Wilkinsa"? To było najbardziej niesamowite. Janet mówiła głosem starszego mężczyzny i podała szczegóły o jego śmierci, których nie mogła znać. Sprawdzili to później - rzeczywiście mieszkał tam wcześniej taki mężczyzna i zmarł w tym domu dokładnie tak, jak "duch" opisał przez Janet.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 278

@zorka - czytałem o tym. Problem w tym, że Bill Wilkins był lokalną osobą i jego historia była znana w okolicy. Janet mogła łatwo to usłyszeć od sąsiadów czy w szkole. Poza tym wentrilog Alan powiedział wprost, że ten "głos ducha" to technika zwana "false vocal folds" - każdy może się tego nauczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@magicwoman)
Połączone: 1 rok temu

Chciałabym zwrócić uwagę na coś ważnego - w parapsychologii istnieje teoria RSPK (Recurrent Spontaneous Psychokinesis). Według niej to nie "duchy" rzucają przedmiotami, tylko nieświadoma energia psychokinetyczna osoby będącej w stresie emocjonalnym. W przypadku Enfield - Janet była w okresie dojrzewania, rodzice niedawno się rozstali, matka miała problemy finansowe. W Rosenheim - Annemarie zerwała zaręczyny i miała problemy w pracy. To pasuje do wzorca: poltergeisty prawie zawsze koncentrują się wokół młodych osób w trudnej sytuacji emocjonalnej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 323

@Magicwoman - ale jeśli to tylko psychokineza nieświadomej nastolatki, to dlaczego w Enfield zjawiska ustały dopiero po prawie 2 latach? Przecież Janet cały czas dorastała, więc ta "energia" powinna trwać dłużej lub pojawić się znowu później. A w Rosenheim wszystko ustało dokładnie w momencie, gdy Annemarie odeszła z pracy. To sugeruje raczej świadome oszustwo niż nieświadomą psychokinezę.


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Sprawa Rosenheim zawsze mi się wydawała bardziej wiarygodna niż Enfield, bo były tam konkretne pomiary techniczne. Hans Bender zainstalował specjalistyczne urządzenia do monitorowania sieci elektrycznej. Zarejestrowali ogromne skoki napięcia w sieci, które nie powinny być możliwe. Zadzwoniono do Germany's Telephone Bureau - oni potwierdzili, że numer 0119 (mówący zegar) był wybierany nawet 46 razy w ciągu 15 minut, mimo że telefony były zablokowane. Fizycy z Max Planck Institute badali sprawę. To nie byli paranormalni entuzjaści, tylko poważni naukowcy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@hellan - masz rację co do technicznych pomiarów, ale te same pomiary można też zinterpretować inaczej. W 1970 roku autorzy książki "Falsche Geister, echte Schwindler?" (Fałszywe duchy, prawdziwi oszuści) odwiedzili biuro prawnika Adama i znaleźli nylonowe nici przyczepione do lamp i innych przedmiotów. Kiedy je pociągnęli, lampy zaczęły się poruszać. Znaleźli też gumową pałkę za szafką, którą można było stukać w ścianę. Jedna z sekretarek to potwierdziła. Adam próbował zablokować publikację książki przez sąd, ale mu się nie udało.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Moment, moment. Ja przeczytałem "This House is Haunted" Guy Lyon Playfaira o sprawie Enfield. On opisuje tam konkretne sytuacje, które trudno wytłumaczyć oszustwem. Na przykład: Janet została przyłapana na tym, że zgina łyżki i próbuje zgiąć metalowy pręt. Grosse to widział i zapisał. ALE tego samego dnia, kilka godzin wcześniej, ciężki szaf przesunął się przez pokój gdy wszyscy byli na zewnątrz. Zostawili pudełka przed szafą jako "pułapkę" - szafa je ominęła i stanęła kilka metrów dalej. Jak 11-letnia dziewczynka miała przesunąć ciężki szaf nie ruszając pudełek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 570

@Rodis - Playfair był inwestorem, nie obiektywnym obserwatorem. Spędził 2 lata dokumentując tę sprawę i napisał o niej książkę. Miał finansowy interes w tym, żeby udowodnić, że to prawda. Dr Anita Gregory i John Beloff z tej samej Society for Psychical Research przeanalizowali sprawę i NIE byli przekonani. Gregory napisała niepublikowany raport, w którym wskazała liczne przypadki oszustwa i braku kontroli. Ed i Lorraine Warren też tam byli - i oni ZAWSZE stwierdzają, że coś jest paranormalne. To nie są wiarygodni świadkowie.


Odpowiedz
Wpisy: 322
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Warto wspomnieć o psychologicznym aspekcie. W latach 70. w Anglii był boom na paranormalne historie. Serial "The Exorcist" wyszedł w '73, ludzie byli owładnięci tematyką duchów. Janet oglądała program telewizyjny o duchach na kilka dni przed rozpoczęciem "aktywności". To mogło ją zainspirować. Rodzina Hodgsonów była w trudnej sytuacji finansowej. Media płaciły za ekskluzywne prawa do historii. Daily Mirror i inne gazety robiły sensacyjne nagłówki. To stwarzało motywację do przedłużania spektaklu.


Odpowiedz
Wpisy: 460
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Ale w Rosenheim nie było motywacji finansowej. Annemarie nie chciała nawet być bohaterką tej historii. Przeciwnie - w końcu została zwolniona z pracy właśnie przez te zjawiska. I nie tylko Bender to badał. Fizycy Dr Friedbert Karger i Dr Gerhard Zicha opublikowali raport w "Zeitschrift für Parapsychologie und Grenzgebiete der Psychologie". Stwierdzili, że zjawiska "wymykały się wyjaśnieniu w ramach fizyki teoretycznej".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Shangie - dokładnie! W Rosenheim nie pasuje standardowy schemat "dzieciaki szukają uwagi + media płacą za sensacje". Co więcej, zjawiska były obserwowane przez wielu niezależnych świadków: adwokata Adama, innych prawników w biurze, techników od telefonu, pracowników zakładu energetycznego. To nie były dzieci, tylko dorośli profesjonaliści. A te automatyczne wybieranie numeru? Nawet jeśli ktoś chciał to sfałszować, technicy z Deutsche Post zainstalowali własne urządzenia monitorujące i nadal obserwowali niemożliwe do wyjaśnienia połączenia.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Problem z Rosenheim jest taki, że Holender Piet Hein Hoebens - który jest szanowanym sceptycznym dziennikarzem - wskazał, że Bender NIGDY nie opublikował pełnego raportu ze swojego badania. W swoim artykule Hoebens napisał: "Nie został opublikowany żaden pełny raport z badań, więc nie jesteśmy w stanie sprawdzić, na ile parapsycholodzy wykluczyli naturalistyczne wyjaśnienia". To czerwona flaga. Jeśli masz tak mocne dowody, dlaczego nie publikujesz pełnego, transparentnego raportu?


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@anima)
Połączone: 1 rok temu

Fizyk John Taylor też był sceptyczny co do Rosenheim. Napisał, że pomiary z rejestratora graficznego monitorującego prąd mogły być wyprodukowane w sposób fraudolenty. Zasugerował, że wyjaśnienie było prawdopodobnie "mieszanką oczekiwań, halucynacji i sprytu".


Odpowiedz
Wpisy: 667
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

A może po prostu nie wszystko da się jednoznacznie wyjaśnić? Czytałam wywiad z Janet Hodgson po latach (była już dorosła). Powiedziała wprost: "Tak, sfałszowałam niektóre rzeczy - może 2% - żeby sprawdzić, czy badacze zauważą. Ale 98% było prawdziwe i przerażające. Ludzie nie rozumieją, jak to było mieszkać w tym domu". Możemy nie wierzyć, ale dla niej to była trauma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Lady - problem z zeznaniami ofiar jest taki, że pamięć jest zawodna, zwłaszcza gdy chodzi o traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa. Jest zjawisko psychologiczne zwane "false memory" - fałszywe wspomnienia. Janet przez lata słyszała historie o "swoim nawiedzeniu" w mediach, filmach, książkach. Mogła zacząć wierzyć w wersję wydarzeń, która nie jest do końca prawdziwa. Nie mówię, że celowo kłamie. Mówię, że ludzka pamięć nie jest wiarygodnym źródłem, szczególnie po 40 latach.


Odpowiedz
Wpisy: 509
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Są też inne znane przypadki poltergeistów, które warto wspomnieć. Columbus Poltergeist (1984) - rodzina Resch w Ohio. 14-letnia Tina była w centrum zdarzeń. Rzeczy latały po domu. Ekipa reporterów z Columbus Dispatch fotografowała telefon lecący przez powietrze. Ale później przyłapano Tinę na rzucaniu lampy. Pod obserwacją naukowców nie wydarzyło się nic paranormalnego. Przypadek Mackenzie (1695) - Szkocja, dom Andrew Mackie. To jeden z najstarszych udokumentowanych przypadków. Kamienie latały przez powietrze, słyszano dziwne dźwięki. Badał to sam pastor lokalnej parafii i napisał szczegółowy raport.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 72

@Seid - przypadek Mackenzie jest fascynujący, bo był na długo przed erą mediów masowych i sensacji. Nie było wtedy motywacji do sfałszowania czegoś dla telewizji czy gazet. Z drugiej strony, w XVII wieku ludzie byli znacznie bardziej zabobonni i szybciej interpretowali rzeczy jako "duchy" zamiast szukać racjonalnych wyjaśnień.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Jest jeszcze Borley Rectory w Anglii, nazwane "najbardziej nawiedzonym domem w Anglii" przez badacza Harry'ego Price'a w latach 20. i 30. Price udokumentował latające przedmioty, spontaniczne pożary, dzwony dzwoniące same, duchy. Napisał dwie książki o tym domu. Ale po jego śmierci Society for Psychical Research przeanalizowała jego pracę i stwierdziła, że Price prawdopodobnie SFINGOWAŁ wiele "dowodów". Znaleźli listy pokazujące, że kupował przedmioty używane później jako "dowody" poltergeista.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@oliczka)
Połączone: 1 rok temu

To pokazuje, jak ważne jest krytyczne myślenie. Nawet "szanowani badacze" mogą fałszować dowody dla sławy lub pieniędzy. Maurice Grosse w Enfield miał osobiste powody do wiary w życie po śmierci - jego córka zginęła w wypadku samochodowym na rok przed sprawą Enfield. Dołączył do SPR szukając dowodów na istnienie duchów. To nie znaczy, że oszukiwał, ale na pewno nie był obiektywnym naukowcem. Miał emocjonalną potrzebę, żeby wierzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 160
Rozpoczynający temat
(@nibir)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do mojego pierwotnego pytania - wydaje się, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Mamy: Za prawdziwością: wielu świadków, techniczne pomiary (Rosenheim), badacze z SPR, niektóre rzeczy trudno wytłumaczyć oszustwem. Przeciw prawdziwości: przyłapano na oszustwach, brak kontrolowanych warunków, motywacje finansowe/emocjonalne, brak pełnych raportów. Może prawda jest gdzieś po środku? Część zdarzeń była prawdziwa (cokolwiek to znaczy), część sfałszowana?


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@gosia88)
Połączone: 1 rok temu

Ale jeśli przyłapiesz kogoś na jednym kłamstwie, jak możesz wierzyć w cokolwiek innego, co mówi? Janet przyznała się do fałszowania. W Rosenheim znaleziono nici i pałkę. To kompletnie podważa wiarygodność WSZYSTKICH "dowodów".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 714

@Gosia88 - niekoniecznie. Ludzie są skomplikowani. Wyobraź sobie, że dzieje ci się coś naprawdę dziwnego w domu. Przychodzą badacze. Przez kilka dni nic się nie dzieje (bo zjawiska są sporadyczne). Czujesz presję, żeby coś się "stało", więc symulują jedno zdarzenie. Nie znaczy to, że pierwotne zjawiska nie były prawdziwe. Znaczy to, że w desperacji spróbowałeś "pomóc" badaczom zobaczyć to, co ty widziałeś wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie. To jest znane zjawisko w badaniach parapsychologicznych - ludzie czasami symulują zjawiska, bo czują, że prawdziwe nie występują "na zawołanie". Niekoniecznie to dyskwalifikuje cały przypadek. Grosse i Playfair byli świadomi, że Janet czasami oszukuje - i napisali o tym w swoich raportach. Mimo to wierzyli, że rdzeń sprawy był autentyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Dr Melvyn Willin z Society for Psychical Research przepisał ostatnio wszystkie setki godzin taśm audio z Enfield (książka "The Enfield Poltergeist Tapes"). W wywiadzie powiedział: "Nie próbuję nikogo przekonać w jedną czy drugą stronę. Przedstawiam fakty i niech czytelnicy sami decydują." To chyba najlepsze podejście. Nie możemy mieć pewności, więc każdy musi sam ocenić dowody.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@Pawel789 - problem z tym "neutralnym" podejściem jest taki, że nie wszystkie teorie są równie prawdopodobne. Brzytwa Ockhama: najprostsze wyjaśnienie jest zwykle prawdziwe. Co jest prostsze: A) Duchy istnieją i mogą fizycznie oddziaływać na materię łamiąc prawa fizyki B) Dzieci kłamią dla uwagi, a dorośli się dają nabrać. Wiem, którą wersję wybieram.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 777

@Paradoxa - ale Brzytwa Ockhama nie zawsze prowadzi do prawdy. Przez wieki najprostszym wyjaśnieniem było, że Słońce krąży wokół Ziemi. Dopóki nie odkryliśmy, że jest odwrotnie. Nie mówię, że poltergeisty są prawdziwe. Mówię, że odrzucanie czegoś tylko dlatego, że wydaje się nieintuicyjne, nie jest naukowo poprawne.


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawi mnie aspekt technologiczny Rosenheim. To był 1967 rok - telefony były mechaniczne, z tarczą. Żeby zadzwonić 46 razy w 15 minut, trzeba by kręcić tarczą non-stop. Technicy z Deutsche Post zainstalowali własne urządzenie monitorujące i nadal rejestrowano te połączenia. Jak to sfałszować w 1967 bez zaawansowanej elektroniki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 570

@Herga - dobry punkt. W 1967 nie było mikroprocesorów, programowalnych układów. Żeby automatycznie wybierać numery telefonu w taki sposób, potrzebowałbyś skomplikowanego mechanicznego urządzenia. 19-letnia sekretarka raczej nie miała dostępu do takiej technologii ani wiedzy technicznej.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Ale prawnik Adam mógł. Miał pieniądze i motywację - jego biuro stało się sławne. Ludzie przyjeżdżali z całych Niemiec to zobaczyć. To była świetna reklama. Mógł wynająć kogoś do zainstalowania ukrytych urządzeń. W końcu książka "Falsche Geister, echte Schwindler?" pokazała, że znaleziono fizyczne dowody oszustwa - nici, pałki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 323

Ale to jest sprzeczne. Jeśli Adam chciał sławy, czemu później próbował ZABLOKOWAĆ publikację książki demaskującej oszustwo? Złożył pozew do sądu. Gdyby to było celowe oszustwo dla rozgłosu, przyjąłby demaskację jako "była zabawa, teraz możemy o tym otwarcie mówić". Zamiast tego próbował powstrzymać prawdę. To sugeruje, że albo oszustwo nie było jego pomysłem (może Annemarie działała sama), albo że jednak coś dziwnego się działo i on naprawdę w to wierzył.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 278

Albo po prostu nie chciał zostać publicznie opisany jako oszust i stracić reputacji jako prawnik. Nawet jeśli sfałszował wydarzenia, nadal miał biznes do ochrony.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@anima)
Połączone: 1 rok temu

Studiowałem materiały o obu przypadkach i wydaje mi się, że kluczowa różnica jest taka: Enfield: głównie zjawiska fizyczne, które MOŻNA sfałszować ręcznie (rzucanie przedmiotami, głosy, poruszanie meblami). Rosenheim: głównie zjawiska elektryczne/techniczne, które TRUDNO sfałszować bez specjalistycznej wiedzy (skoki napięcia, automatyczne wybieranie numerów przy zablokowanych telefonach, fluorescencyjne lampy wybuchające). Jeśli Enfield był oszustwem, to całkiem prawdopodobnym. Jeśli Rosenheim był oszustwem, wymagałoby to zaawansowanej wiedzy technicznej i sprzętu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 160

@anima_e_felibus - to dobre rozróżnienie. Choć sceptycy powiedzieliby, że: W Enfield - oszukiwanie było łatwe, więc prawdopodobnie było oszukiwaniem. W Rosenheim - oszukiwanie było trudne, więc prawdopodobnie było jakieś naturalne wyjaśnienie (usterki elektryczne, promienie X z sąsiedniego budynku jak sugerowano) a nie paranormalne. Tak czy inaczej: nie dowody na paranormalne.


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Fizyk John Taylor zasugerował, że anomalie elektryczne w Rosenheim mogły być spowodowane maszyną rentgenowską w tym samym budynku lub przypadkowymi zwarciami w instalacji. To brzmi bardziej prawdopodobnie niż "psychokineza" czy "duchy".


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

Ale technik elektrycy najpierw sprawdzili całą instalację! To było ich pierwsze działanie - wymienili całe okablowanie, sprawdzili bezpieczniki, szukali usterek. Dopiero gdy nie znaleźli żadnych problemów technicznych, wezwano Bendera.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 570

@Magicwoman - to jest argument z niewiedzy. "Nie znaleźliśmy normalnego wyjaśnienia, więc musi być paranormalne." Nie. To tylko znaczy, że nie znaleźli normalnego wyjaśnienia. Może była usterka, której nie zauważyli. Może było sabotowanie instalacji w sposób, którego nie wykryli. "Nie wiemy" nie równa się "to musiały być duchy".


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 322

Zgadzam się z @Indaphoros. W nauce "God of the gaps" (Bóg luk) to znany błąd logiczny - wypełnianie luk w naszej wiedzy nadprzyrodzonymi wyjaśnieniami. Setki lat temu pioruny były "gniewem bogów". Teraz wiemy, że to elektryczność statyczna. Dziury w naszej wiedzy zawsze były wypełniane przez magiczne myślenie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

To prawda, ale jest też odwrotny błąd - "scientism", czyli przekonanie, że skoro nie możemy czegoś zmierzyć naszymi obecnymi metodami, to na pewno nie istnieje. 100 lat temu nie mieliśmy pojęcia o mechanice kwantowej. Gdyby ktoś opisał zjawiska kwantowe (tunelowanie, splątanie), zostałby wyśmiany jako szarlatan. Nie mówię, że poltergeisty są prawdziwe. Mówię, że ślepienie odrzucanie rzeczy tylko dlatego, że "nauka tego nie wyjaśnia" też nie jest mądre.


Odpowiedz
Wpisy: 708
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Fair point. Powinniśmy być otwarci na nowe zjawiska, ale jednocześnie krytyczni wobec dowodów. Pytanie brzmi: co by przekonało sceptyków? Jakie dowody byłyby wystarczające?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 722

@Whisper - dobra metodologia naukowa: Kontrolowane warunki - żadnych "badaczy" siedzących z rodziną miesiącami. Laboratorium, kamery 24/7, kontrola wszystkich zmiennych. Powtarzalność - musi się dziać pod obserwacją, nie "zdarzyło się wczoraj jak nikogo nie było". Wykluczenie oszustwa - przez magików/iluzjonistów, nie przez naiwnych parapsychologów. Peer review - publikacja w szanowanych czasopismach naukowych (Nature, Science), nie w niszowych czasopismach parapsychologicznych. Do tej pory ŻADEN przypadek poltergeista nie przeszedł takich testów.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Paradoxa - ale to jest niewykonalne w praktyce. Poltergeisty (jeśli istnieją) są spontaniczne i nieprzewidywalne. To jak powiedzieć: "Udowodnij mi, że masz migreny, ale tylko w laboratorium, pod kamerami, na moje życzenie". Niektóre zjawiska po prostu nie działają na zawołanie.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 777

Dokładnie @Rodis. Kwantowe splątanie było odrzucane przez Einsteina jako "upiorny efekt dalekiego działania". Myślał, że to niemożliwe. A jednak eksperymenty w końcu to potwierdziły - ale dopiero gdy mieliśmy odpowiednią technologię do pomiaru. Może poltergeisty to zjawisko, którego po prostu nie umiemy jeszcze zmierzyć?


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 278

@zorka - różnica jest taka, że splątanie kwantowe zostało PRZEWIDZIANE przez teorię matematyczną, a potem potwierdzone eksperymentem. Poltergeisty nie mają żadnej teorii. To tylko zbiór anegdotycznych opowieści bez żadnego modelu teoretycznego tłumaczącego, jak miałoby to działać.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@anima)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do konkretów: czy ktoś zna jakieś NAJNOWSZE przypadki poltergeistów? Wszystkie słynne sprawy są z lat 60., 70., 80. Dlaczego teraz, w erze smartfonów gdzie każdy ma kamerę w kieszeni, nie ma nowych, dobrze udokumentowanych przypadków?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Alamina - świetne pytanie! To jest argument, który zawsze przytaczam. W latach 70. mieliśmy Enfield - kilka rozmytych zdjęć i taśmy audio. Teraz w 2025 roku każdy ma telefon z 4K wideo, kamery bezpieczeństwa wszędzie, drony, motion detectors. Gdzie są krystalicznie czyste nagrania poltergeistów? Ich brak jest wymowny.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Goris - są nowsze przypadki, tylko nie dostają takiej uwagi medialnej. Bridgeport Poltergeist (1974) - Connecticut, rodzina Goodin. 10-letni chłopiec był w centrum. Znów, przyłapano go na oszustwie. San Pedro Poltergeist (1989) - Kalifornia. Film "Entity" był częściowo na tym oparty. Jabuticabal Poltergeist (1965) - Brazylia. To był nawet wcześniej niż Rosenheim. Kamienie latały przez powietrze, ludzie je widzieli.


Odpowiedz
Wpisy: 667
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Była też sprawa Canneto di Caronia na Sycylii (2004-2005) - to było całkiem niedawno. Spontaniczne pożary w całej wiosce, sprzęty elektryczne wybuchały. Włoski rząd wysłał komisję naukową. Wniosek? "Nie znaleźliśmy wyjaśnienia". Niektórzy mówili o poltergeist, inni o tajnej broni wojskowej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 469

@Lady - czytałem o Canneto. Problem był w tym, że zjawiska były bardzo rozproszone geograficznie i czasowo. Trudno nazwać to "poltergeist" w klasycznym sensie (koncentracja wokół jednej osoby). Bardziej przypomina anomalię geologiczną lub jak wspomniałaś - test jakiejś technologii.


Odpowiedz
Wpisy: 509
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że problem z nowszymi przypadkami jest też taki, że ludzie są bardziej świadomi, że wszystko będzie analizowane i debunkowane. W latach 70. mogłeś opowiedzieć historię i część ludzi uwierzy. Teraz natychmiast znajdzie się 100 osób na Reddit czy YouTube, którzy rozbiorą każdy szczegół i wskażą, gdzie oszukujesz. To zniechęca do fałszowania - albo motywuje do lepszego fałszowania.


Odpowiedz
Udostępnij: