Szczerze mowiąc, zaskakuje mnie ilu ludzi desperacko szuka miłości i jednocześnie trwa w tym samotności latami, bo coś im nie gra. Postaram się napisać o tym racjonalnie, bez bajek o klątwach i urokach, bo w to po prostu nie wierzę. To co obserwuję przez lata, u siebie, u rodziny, znajomych, daje mi pewien obraz tego, gdzie leżą prawdziwe blokady.
**Pierwsza sprawa: kurczowe trzymanie się przeszłości.**
Samo rozstanie to za mało. Można formalnie zakończyć związek, a głową i emocjami tkwić w nim jeszcze przez lata. Jeśli w środku siedzi strach w stylu „wszyscy są tacy sami„ albo nienawiść do byłego partnera, to te emocje zamykają człowieka na kogokolwiek nowego. Szpiegowanie ex, chęć zemsty, albo odwrotnie, kompletne zamrożenie w sobie i niezdolność do bliskości. Każdy nowy partner staje się wtedy kopią poprzedniego, bo człowiek nadal kręci sie w tym samym kole.
**Drugi punkt: życie iluzją.**
Wiele osób nie widzi konkretnego człowieka, tylko własną projekcję tego, kogo chce zobaczyć. I potem po kilku latach małżeństwa pretensje że „nie spodziewałem się, że on taki jest”. No ale serio... alkoholizm czy przemoc nie biorą sie z nikąd w ciagu jednego roku. Sygnały były wcześniej, tylko ktoś ich nie chciał widzieć, bo bardzo chciał żeby „wreszcie się coś zaczęło”. Intuicja na ogół daje znaki, trzeba tylko nie zagłuszać jej na siłę. No i nie wszystkie relacje muszą być związkami na całe życie, czasem ktoś pojawia sie w naszym życiu po to, żebysmy się czegoś nauczyli i tyle.
**Trzecia rzecz: branie zamiast dawania.**
Sporo ludzi szuka partnera, bo czuje sie wewnętrznie pusto i liczy ze ktoś tę pustkę wypełni. Problem w tym, ze to odczuwalne dla drugiej osoby i prędzej czy pózniej taki człowiek odchodzi, bo czuje sie po prostu wykorzystywany. Znam taki przypadek w swoim otoczeniu, kobieta, która od partnera oczekuje absolutnie wszystkiego, a sama tłumaczy swoją postawę chorobą i trudną sytuacją. Mężczyźni odchodzą jeden po drugim. I nie dlatego, że są źli, tylko dlatego że nikt nie wytrzyma ciągłego dawania bez wzajemności. Trzeba sie zastanowic co samemu można wnieść do relacji, poza potrzebą bycia kochanym.
**I ostatnia rzecz, chyba najważniejsza: szczerość wobec samego siebie.**
Tu nie ma taryfy ulgowej. Jeśli ktoś jest przekonany, że wszystko robi dobrze, a to świat jest niesprawiedliwy, to nie ma szans na zmianę. Żadna porada, żaden rytuał, żadna dieta-cud tego nie naprawi, jeśli sam zainteresowany nie kiśnie palcem. Można wskazac człowiekowi drogę, ale nikt za niego tej drogi nie przejdzie. To podstawa.
Tyle na teraz, jak będę miał ochotę to napiszę o kolejnych przyczynach.
manifo . com
prawdę mówiąc mogę powiedzieć że kobietamag bardzo mi pomogła, dodała otuchy i jej wróżby się sprawdziły. Jak macie pytania to piszcie tutaj w wątku, chętnie powiem więcej 🙂
Hmm... nie bardzo rozumiem, jakich to właściwie wesołych świąt życzenie dotyczy?
Czy chodzi o święta związane z narodzinami Jezusa Chrystusa? Bo jeśli tak, to chyba trzeba powiedziec wprost, Jezus Chrystus nie ma nic wspólnego z wróżbiarstwem, wręcz je potępia.
No cóż, rzeczywiście ciekawy temat...
