Cześć wszystkim 🙂
Mam takie jedno pytanie i liczę, że ktoś się odnajdzie w moim opisie albo podpowie coś sensownego. Chodzi o przeczucia, bo mam je od jakiegoś czasu i szczerze mówiąc nie wiem, co z nimi robić.
Są takie dni, kiedy nagle wiem różne rzeczy... że za chwilę panu w barze mlecznym wyleje się zupa, że ktoś znajomy jest poważnie chory, że ktoś kogoś zdradza, że zza rogu wyjedzie rowerzysta albo wyskoczy kot, a tu gdzieś leżą pieniądze, które za moment znajdę. To trudno opisać, ale w takich dniach czuję się jakby wpięta w jakąś większą wiedzę o tym, co się dzieje. Czuję też emocje innych ludzi, jakby były trochę moje.
Teraz powiem od razu, że jestem z natury sceptyczna. Zawsze starałam się podchodzić do życia chłodno, bardziej głową niż sercem, i raczej nieufnie do takich rzeczy. Ale te przeczucia sie sprawdzają i to jest właśnie to, co mnie zastanawia.
Problem jest taki, że zupelnie nie umiem tym świadomie sterować. Jakaś osoba w moim otoczeniu zaczęła mnie pytać „co będzie?”, i wtedy zauważyłam, że bardzo łatwo jest się pomylić, bo zaczyna działać własny rozum i własne życzenia, jak to powinno wyjść. I wtedy ten pierwotny sygnał gdzieś znika, zamazuje się.
Nie wiem nawet, czy w ogóle powinnam tego używać, a jeśli tak to w jaki sposób... Czy ktoś ma podobnie? Jak wy sobie z tym radzicie, jak rozwijać taką intuicję żeby się nie pogubić?
hmm, ja to uważam że intuicja to nic innego jak kontakt z naszą prawdziwą istotą, no wiecie, z tą Jaźnią, z duchem 🙂 Tylko że większość ludzi kompletnie nie ma z nią żadnej łączności, bo ten nasz świadomy rozum po prostu wszystko zagłusza i nie przepuszcza tych sygnałów...
Moim zdaniem intuicja rozwija sie przede wszystkim razem z rozwojem duchowym, ale może istnieją też jakieś inne drogi żeby ją w sobie rozbudzić. Trzeba by poszukać, bo na pewno jest tego sporo!
Ja też oniemiałam czytając twój wpis, bo dokładnie tak samo mam... sprawdziłam nawet nick, szczerze, bo przez chwilę myślałam że to ja to kiedys wrzuciłam i zapomniałam 🙂
