Forum

Przebudzenie Kundal...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przebudzenie Kundalini - doświadczenia, objawy i niebezpieczeństwa


Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Witam wszystkich

Ostatnio coraz częściej spotykam się z tematem przebudzenia Kundalini - zarówno w tekstach duchowych, jak i w rozmowach z praktykującymi. To zjawisko owiane jest tajemnicą, a opisy są często sprzeczne - jedni mówią o największym duchowym przełomie, inni ostrzegają przed poważnymi konsekwencjami.

Interesuje mnie wasze rzeczywiste doświadczenie z tym zjawiskiem:

  • Czy ktoś z was przeszedł przez spontaniczne przebudzenie Kundalini?
  • Jakie były fizyczne i psychiczne objawy tego procesu?
  • Jak długo trwał cały proces i czy przebiegał etapami?
  • Czy naprawdę jest tak niebezpieczny jak ostrzegają niektóre źródła?
  • Jak odróżnić prawdziwe przebudzenie od intensywnych doznań energetycznych?
  • Co z tzw. zespołem Kundalini - czy to realne zagrożenie?

Chodzi mi o praktyczne doświadczenia, nie teorie ze starożytnych tekstów. Potrzebuję usłyszeć od ludzi, którzy przez to przeszli - co jest prawdą, a co mitem.

Czy to możliwe bez guru i wieloletnich przygotowań? A może współczesne techniki pracy z czakrami mogą to wywołać przypadkowo?


Odpowiedz
61 odpowiedzi
Wpisy: 497
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

U mnie zaczęło się spontanicznie podczas intensywnej sesji pranajamy, siedem lat temu. Robiłem kapalabhati przez około 45 minut i nagle poczułem, jakby coś pękło u podstawy kręgosłupa. To nie jest metafora - dosłownie usłyszałem trzask i od razu wiedziałem, że stało się coś nieodwracalnego.
Pierwsze tygodnie to był horror. Spałem może po trzy godziny na dobę, a i tak budziłem się w środku nocy z uczuciem, jakby płonąłem od środka. Temperatura mojego ciała faktycznie była podwyższona - mierzyłem, miałem 37.8 przez cały miesiąc bez żadnej infekcji. Drgania wzdłuż kręgosłupa były tak intensywne, że czasem nie mogłem usiedzieć w miejscu.
Najgorsze były pierwsze pół roku. Energia szła chaotycznie - raz w górę, raz w dół, bez żadnej logiki. Dopiero po roku zaczęła stabilizować się i poruszać systematycznie przez kolejne czakry.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lalik)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 223

@Indaphoros A te drgania - potrafisz je zatrzymać? Bo ja ostatnio mam lekkie wibracje podczas medytacji i nie jestem pewien, czy to początek czegoś poważnego, czy tylko normalne odczucia energetyczne.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 587

@Lalik Jeśli możesz je zatrzymać siłą woli, to najprawdopodobniej to nie jest jeszcze pełne przebudzenie. Prawdziwe Kundalini ma własną inteligencję - możesz spowalniać proces, ale nie zatrzymasz go całkowicie.
To jak różnica między lekkim bólem mięśni po treningu a złamaną nogą. Jeden to dyskomfort, drugi to coś, co całkowicie zmienia twoje funkcjonowanie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

Muszę się zgodzić z @Hellan. U mnie było tak, że przez pierwszy rok po przebudzeniu mogłem częściowo kontrolować objawy - jak byłem w pracy, koncentrowałem się i trzymałem energię na wodzy. Ale w domu, kiedy odpuszczałem kontrolę, to było jak otwarcie zapory.
Ciało samo wchodziło w pozycje jogi, których nigdy nie ćwiczyłem. Ręce tworzyły mudry. To się działo samo, a ja byłem tylko obserwatorem. Nazywają to kriyas i to jeden z najwyraźniejszych znaków, że energia naprawdę się obudziła.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Kriyas brzmią przerażająco. Czyli nagle tracisz kontrolę nad własnym ciałem? To jak nie zwariować?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Whisper Na początku rzeczywiście myślałem, że oszalałem. Poszedłem na badania neurologiczne - MRI, EEG, wszystko. Lekarze nic nie znaleźli. Dopiero jak trafiłem do nauczyciela, który sam przez to przeszedł, zrozumiałem, że to część procesu.
Kriyas to sposób, w jaki ciało uwalnia blokady. Każdy ruch ma sens - wypuszcza uwięzioną energię, stare emocje, traumy. Problem jest wtedy, kiedy nie masz przestrzeni, żeby im pozwolić. Ja musiałem brać urlop z pracy na dwa miesiące, bo po prostu nie dałem rady funkcjonować normalnie.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 699

@Barni Dwa miesiące to krótko. Ja znam osobę, która przez rok nie mogła wyjść z domu. Kriyas były tak intensywne, że po prostu nie dało się tego ukryć. W autobusie zaczynała się trząść, w sklepie nagle wchodziła w dziwną pozycję. Ludzie myśleli, że ma epilepsję.
I tutaj dochodzimy do kluczowego pytania @Simma - tak, to jest niebezpieczne. Nie w sensie zagrożenia życia, ale w sensie całkowitej dezorganizacji życia społecznego.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 395

Zgadzam się z @Betalia. Tradycyjnie jogini przygotowywali się LATAMI zanim podejmowali próbę obudzenia Kundalini. Robili oczyszczenia fizyczne, przepracowywali emocje, budowali stabilne życie. A dzisiaj ludzie robią kilka sesji z YouTube i myślą, że są gotowi.
Efekt? Widziałem ludzi w szpitalach psychiatrycznych. Nie dlatego, że Kundalini to psychoza, ale dlatego, że nieprzygotowany organizm i psychika nie dają rady.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 634

@Wiciol Ale czy da się w ogóle być przygotowanym? Przecież większość przypadków to spontaniczne przebudzenia, prawda?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 317

@Leonora Dokładnie to jest paradoks. U mnie było kompletnie spontanicznie - po wypadku samochodowym, w którym o włos uszedłem z życia. Nie praktykowałem jogi, nie medytowałem, nie miałem żadnego duchowego backgroundu.
I właśnie dlatego było tak ciężko. Nie wiedziałem co się dzieje. Myślałem, że mam jakieś uszkodzenie mózgu po wypadku. Przez pół roku chodziłem po lekarzach, zanim ktoś w ogóle wspomniał o możliwości duchowego przebudzenia.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 429

@Rasphul To typowy scenariusz dla spontanicznego przebudzenia. Trauma, doświadczenie bliskie śmierci, ekstremalny stres - to wszystko może otworzyć drzwi. Problem jest taki, że otwierasz drzwi do pokoju, o którym nie wiesz, co jest w środku.
Ja się tym zajmuję od lat i powiem tak - różnica między duchowym przebudzeniem a psychozą jest czasem naprawdę cienka. Widziałem przypadki, gdzie trzeba było interwencji psychiatrycznej, bo osoba była zagrożeniem dla siebie.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 223

@Seid A jak odróżnić jedno od drugiego? Przecież jeśli masz halucynacje i czujesz dziwne rzeczy, jak masz wiedzieć, czy to duchowe, czy psychiatryczne?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 429

@Lalik Kluczowe różnice:
W zespole Kundalini masz zwykle: wyraźne poczucie energii poruszającej się w ciele (konkretnie wzdłuż kręgosłupa), fizyczne objawy jak ekstremalne temperatury i prądy elektryczne, dźwięki wewnętrzne (brzęczenie, dzwonienie), wizje duchowej natury (światła, geometryczne wzory), a przede wszystkim - zachowujesz wgląd w to, co się dzieje, nawet jeśli jesteś tym przerażony.
W psychozie: brak tego komponentu energetycznego w ciele, halucynacje są chaotyczne i przerażające, totalny brak wglądu - osoba naprawdę wierzy, że to co widzi jest realne, zaburzenia myślenia są głębsze, dezorganizacja życia jest natychmiastowa i totalna.
Ale uwaga - mogą się nakładać. Osoba z predyspozycją do psychozy może doświadczyć przebudzenia Kundalini, które wyzwoli pełnoobjawową psychozę.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 335

@Seid Właśnie. Idealizm duchowy może być zabójczy. Znam przypadek dziewczyny, która miała wyraźne objawy zespołu Kundalini z elementami psychozy. Jej "duchowi przewodnicy" mówili jej, żeby nie brała leków, bo "zablokują proces".
Skończyło się hospitalizacją w trybie przymusowym, bo próbowała skoczyć z okna, bo "musi wzlecieć do wyższych wymiarów". Czasem leki są konieczne, żeby osoba przeżyła i mogła potem spokojnie integrować doświadczenie.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 417

Dokładnie tak. Ja sama przez krótki okres brałam leki uspokajające. Nie zahamowało to długoterminowego procesu, ale uratowało mi życie w najintensywniejszym momencie, kiedy przez trzy tygodnie nie spałam w ogóle i zaczynałam mieć omamy ze zmęczenia.
To nie jest porażka duchowa wziąć pomoc medyczną. To jest rozsądek.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@kappi)
Połączone: 10 miesięcy temu

Skoro mowa o objawach - @Simma pytałaś o fizyczne. U mnie najdziwniejsze było uczucie gorąca. Nie ciepła - GORĄCA. Jakbym miał wewnętrzny piec rozpałony do białości. I ten piec wędrował - raz był u podstawy kręgosłupa, potem w brzuchu, potem w klatce piersiowej.
A jak energia schodziła z jednego miejsca do drugiego, to poprzednie miejsce stawało się lodowate. To było bardzo dziwne.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Kappi To klasyczny objaw opisywany już w starożytnych tekstach. Kiedy Kundalini zajmuje jedną czakrę, jest tam intensywne ciepło. Jak przechodzi dalej, poprzednia czakra robi się zimna i "bez życia", dopóki energia nie zacznie krążyć swobodnie przez wszystkie.
U mnie to trwało około roku - systematyczne przechodzenie przez kolejne czakry. Za każdym razem jak energia docierała do nowego centrum, miałem charakterystyczne objawy związane z tym obszarem.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 649

@Paradoxa A możesz opisać jakie objawy przy konkretnych czakrach? Bo ja mam ostatnio dziwne rzeczy i próbuję zrozumieć, co się dzieje.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Zorka U mnie to wyglądało tak:
Muladhara (podstawa kręgosłupa) - prymitywny strach, poczucie zagrożenia, problemy z czuciem się bezpiecznie w świecie. Fizycznie mdłości i problemy z układem pokarmowym.
Swadhisthana (poniżej pępka) - totalna destabilizacja emocjonalna, płakałam bez powodu, libido oszalało (albo zero, albo ekstremum), kreaktywność eksplodowała.
Manipura (splot słoneczny) - kwestie władzy i kontroli wyszły na wierzch, problemy trawienne, poczucie braku siły lub odwrotnie - agresja i potrzeba dominacji.
Anahata (serce) - to było najpiękniejsze i najtrudniejsze. Serce się otwierało, ale też wychodził cały ból, wszystkie stare zranienia, każda zdrada, każda strata. Płakałam tygodniami.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 436

@Paradoxa U mnie czakra serca była też najtrudniejsza. Ale opiszę dalej twoją listę:
Vishuddha (gardło) - nie mogłam mówić, dosłownie. Albo mówiłam tylko prawdę, co zrujnowało mi kilka relacji, bo wychodziły rzeczy, które przez lata trzymałam w sobie. Albo w ogóle oniemiałam.
Ajna (trzecie oko) - widziałam rzeczy. Aury, energie, przyszłość czasami. Ale też miałam straszne bóle głowy, jakby ktoś wbijał gwóźdź w czoło.
Sahasrara (korona) - tutaj zaczyna się czysta magia. Poczucie jedności ze wszystkim, rozpuszczanie się granic ego. Ale też dezorientacja - kto ja jestem, jeśli nie jestem tym "ja"?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 587

@Herga Piękny opis. Dodam jeszcze, że u większości ludzi proces nie przebiega tak systematycznie jak u ciebie. Często energia skacze tam i z powrotem, wraca do poprzednich czakr, rozwiązuje głębsze warstwy.
U mnie cały proces od pierwszego przebudzenia do względnej stabilizacji zajął cztery lata. I nadal czasami mam "echo" - jakby energia wracała do starego miejsca i czyściła kolejną warstwę.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 600

Cztery lata brzmi jak wieczność. Jak w ogóle przeżyć cztery lata w takim stanie?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 587

@Whisper Nie jest to cztery lata nieprzerwanego koszmaru. Są fazy. Pierwszy rok był najgorszy - chaos, intensywność, niemożność funkcjonowania. Drugi rok - uczenie się radzenia sobie, znajdowanie równowagi. Trzeci rok - integracja, zaczynasz rozumieć co się stało. Czwarty - stabilizacja i nowa normalność.
Ale prawda jest taka, że nigdy nie jesteś już tym samym człowiekiem. To nie jest tak, że wracasz do punktu wyjścia. Jesteś fundamentalnie zmieniony.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 439

I to jest właśnie kluczowe - Kundalini to nieodwracalny proces. Nie ma "cofnięcia". Możesz go spowolnić, możesz nauczyć się z nim żyć, ale nie możesz go anulować.
Dlatego tradycje tak bardzo ostrzegają. To nie jest zabawa, nie jest eksperymentem. Jak raz otworzysz te drzwi, zostają otwarte na zawsze.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Szaman prawda. U mnie minęło już dziesięć lat i nadal czuję tę energię aktywną. Tylko nauczyłem się z nią tańczyć zamiast walczyć. Ale ta energia nikogo nie pyta o pozwolenie.
Muszę też powiedzieć o czymś, o czym się rzadko mówi - seksualny aspekt. Kundalini to energia seksualna w swojej podstawowej formie. Jak się budzi, może totalnie zdezorganizować ten obszar życia.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 570

@Sauwak W końcu ktoś to powiedział. U kobiet to jest szczególnie intensywne. Miałam spontaniczne orgazmy w kompletnie nieodpowiednich momentach - w autobusie, w pracy, na zakupach. To było upokarzające.
Albo ekstremalne pożądanie, jakbym była w ciągłej gorączce. Albo totalna utrata zainteresowania seksem na miesiące. Ciało totalnie oszalało.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Lady Nie wiedziałem, że to się dzieje też kobietom. U mnie też było dziwnie - najpierw zero libido przez pół roku, potem okres, gdzie uprawiałem seks jak opętany, próbując zrozumieć co się stało z moją seksualnością. To nie było zdrowe.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 413

@Faddi Bo to nie jest zdrowe w tym momencie. To jest energia, która szuka równowagi. W tradycji tantry mówi się, że seksualność przekształca się - przestaje być tylko fizyczna, staje się duchowa. Ale zanim tam dotrzesz, przechodzisz przez totalny chaos.
Niektórzy wpadają w promiskuityzm, inni stają się celibatni. To jest proces eksperymentowania, żeby znaleźć nową równowagę.


Odpowiedz
Wpisy: 634
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

A co z wizjami i halucynacjami? @Simma wspominałaś o tym w pytaniu. Czy to normalne?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 525

@Leonora Jak najbardziej. Ale nie nazywałbym tego halucynacjami, bo to słowo sugeruje, że to nieprawdziwe. Wizje w Kundalini mają strukturę, znaczenie, pasują do duchowych tradycji.
Widziałem mandale, jantry, geometryczne wzory, które potem rozpoznałem w starożytnych tekstach. Widziałem światło - intensywne białe światło, które wydawało się bardziej realne niż fizyczna rzeczywistość. Widziałem istoty z innych wymiarów.
To brzmi jak szaleństwo, ale różnica jest taka, że wiedziałem, że to część duchowego procesu. Nie myślałem, że ktoś mnie śledzi czy chce skrzywdzić.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 322

@Krysztal A co z dźwiękami? Bo u mnie to był jeden z najdziwniejszych objawów - stałe brzęczenie w uszach. Wysokie tony, jakby ktoś grał na najbardziej przenikliwym gwizdku świata. 24/7 przez miesiące.
Byłem u laryngologa, audiologo - nic nie znaleźli. Dopiero nauczyciel jogi powiedział, że to "nada" - wewnętrzne dźwięki opisywane w jogicznych tekstach.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 286

@Ismer Nada to znak postępu w tradycji. Są opisane w tekstach konkretne dźwięki, które słyszysz na kolejnych etapach - dzwonki, flety, grzmoty, brzęczenie pszczoły. Im wyższy dźwięk, tym głębsza transformacja świadomości.
Ale zgadzam się - na początku to jest tortura. Nie możesz od tego uciec, bo to jest w twojej głowie. Albo właściwie nie w głowie, ale w samej świadomości.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

U mnie oprócz brzęczenia były momenty, gdzie słyszałem muzykę - nie prawdziwą muzykę z zewnątrz, ale jakby orkiestra grała w innym wymiarze i ja mogłem ją usłyszeć. Piękną, nieziemską muzykę.
To były najlepsze momenty w całym procesie. Ale trzeba było przez piekło, żeby tam dotrzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Widzę, że temat wywołał dużo reakcji. Chcę teraz zapytać o coś konkretnego - kriyas, bo @Barni i @Sauwak wspominali. Jak to dokładnie wygląda? I czy można to kontrolować?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Simma Opiszę jak u mnie. Siedziałem w medytacji, skupiony, spokojny. I nagle moje ręce zaczęły się poruszać same. Najpierw delikatnie, potem coraz bardziej intensywnie. Tworzyły mudry - święte gesty, których NIGDY w życiu nie widziałem ani nie ćwiczyłem.
Potem głowa zaczęła się kręcić w dziwny sposób - okrężne ruchy, bardzo powoli, jakby energia rozplątywała węzły w karku. Później kręgosłup - zaczął się wyginać, skręcać, przyjmować pozycje z zaawansowanej jogi.
I tutaj jest kluczowe - ja tego nie robiłem. To robiło się samo. Ja byłem obserwatorem we własnym ciele.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Barni Dokładnie tak. U mnie kriyas były brutalne. Gwałtowne szarpnięcia, jakby ktoś szarpał mną jak marionetką. Całe ciało się trzęsło, podskakiwałem, czasami wydawałem dźwięki - wrzaski, jęki, śmiech.
Pierwsze miesiące trwało to po 2-3 godziny dziennie. Musiałem się zamykać w domu, bo to wyglądało jak egzorcyzm. Nie chciałem, żeby sąsiedzi wzywali policję albo karetkę.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 395

@Sauwak 2-3 godziny dziennie to długo, ale słyszałem o przypadkach, gdzie ludzie mieli kriyas przez 5-6 godzin. To jest kompletnie wyczerpujące fizycznie.
A co do kontroli - da się. Kluczem jest świadoma wola. Możesz zatrzymać ruchy, kiedy musisz - w pracy, w sklepie, wśród ludzi. Ale wymaga to siły i koncentracji. A potem, jak wrócisz do domu i odpuścisz kontrolę, to wraca ze zdwojoną siłą.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 417

To prawda. Ja nauczyłam się "negocjować" z energią. Mówiłam sobie - teraz nie, za dwie godziny jak wrócę do domu. I energia jakby czekała. A potem wychodziło to wszystko naraz.
Najważniejsze jest nie walczyć. Im bardziej się opierasz, tym gwałtowniejsze stają się kriyas. Jak się poddasz i pozwolisz ciału robić co musi, proces staje się łagodniejszy.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 634

A dlaczego w ogóle te kriyas się dzieją? Jaki jest sens tych ruchów?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 699

@Leonora Ciało uwalnia blokady energetyczne. Każdy z nas nosi w sobie napięcia, traumy, stłumione emocje. Zapisane w mięśniach, tkankach, kościach. Kundalini jak płynie przez ciało, napotyka te blokady.
Kriyas to sposób, w jaki ciało fizycznie rozwiązuje te węzły. Konkretny ruch może uwolnić konkretną emocję czy wspomnienie. To jest głęboko somatyczny proces.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 317

@Betalia Potwierdzam. U mnie podczas jednego z bardzo intensywnych kriyas nagle wypłynęło wspomnienie z dzieciństwa, które byłem wyparte od 30 lat. Ciało się trzęsło, płakałem jak dziecko, a potem nagle - pustka, ulga, spokój. Ta konkretna trauma została przetworzona.
To jest genialne, jak to działa. Ciało ma własną inteligencję. Wie co trzeba uwolnić i jak to zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@lalik)
Połączone: 10 miesięcy temu

To wszystko brzmi bardzo intensywnie. Pytanie - czy są sposoby, żeby to wszystko złagodzić? Jakieś techniki uziemiania?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 429

@Lalik Uziemienie to kluczowa rzecz, która może uratować ci życie w tym procesie.
Podstawy:

Chodzenie boso po ziemi codziennie, minimum 20 minut
Kontakt z naturą - las, park, cokolwiek zielone
Praca fizyczna - ogrodnictwo, sprzątanie, coś co angażuje ciało
Jedzenie ciężkich, korzeniowych pokarmów - ziemniaki, buraki, marchew
Białko - mięso jeśli jesz, lub rośliny strączkowe
Unikanie medytacji i praktyk duchowych przez jakiś czas

To co mówię brzmi paradoksalnie - przecież Kundalini to duchowy proces, więc czemu masz unikać duchowych praktyk? Bo mogą go przyspieszyć, a ty potrzebujesz go spowolnić.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 587

@Seid Dokładnie. Ja przez pierwsze pół roku totalnie zaprzestałem medytacji. Tylko uziemienie. Spacerowałem po 3 godziny dziennie. Pracowałem w ogrodzie. Jadłem dużo, ciężko. To uratowało mi zdrowie psychiczne.
Bo energia chciała lecieć tylko w górę - do głowy, do wyższych czakr. A ja musiałem ją ściągnąć z powrotem do podstawy, do ziemi. Inaczej odleciałbym kompletnie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 600

@Hellan "Odleciałbym" w sensie dosłownym? Czego konkretnie się bałeś?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 587

@Whisper Utraty kontaktu z rzeczywistością. Widziałem to u innych - ludzie tak zanużeni w doświadczeniach duchowych, w wizjach, w "wyższych stanach", że nie potrafią zapłacić rachunków, utrzymać pracy, normalnie porozmawiać z drugim człowiekiem.
Żyją w jakimś własnym świecie, pełnym arcyaniołów i czakr, ale kompletnie niefunkcjonalni w zwykłym życiu. To nie jest oświecenie. To jest odcięcie od rzeczywistości.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 335

@Hellan Duchowa inflacja. Ego przejmuje duchowe doświadczenie i zaczyna się z nim identyfikować. "Jestem wybrany", "Widzę więcej niż inni", "Jestem oświecony".
Prawdziwe przebudzenie prowadzi do pokory, nie arogancji. Jeśli ktoś po przebudzeniu myśli, że jest lepszy od innych, to znaczy że jego ego po prostu znalazło nową zabawkę.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 439

Dlatego właśnie tradycyjni mistrzowie żyli normalnie. Mieli rodziny, pracowali, funkcjonowali w społeczeństwie. Ich wewnętrzne życie było niesamowite, ale na zewnątrz wyglądali jak każdy inny człowiek.
Prawdziwa transformacja jest cicha. Nie trzeba o niej krzyczeć.


Odpowiedz
Wpisy: 649
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Pytanie praktyczne - co z dietą? Bo @Seid wspomniał o ciężkim jedzeniu, ale czytałam, że podczas Kundalini powinno się jeść lekko, wegetariańsko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Zorka To zależy od fazy. Podczas intensywnego przebudzenia, kiedy energia szaleje, często naturalnie tracisz apetyt lub chcesz jeść bardzo lekko. Ciało samo wie.
Ale kiedy energia jest za bardzo w górze i potrzebujesz uziemienia, wtedy ciężkie jedzenie pomaga. Mięso, tłuszcze, korzeniowe warzywa. One dosłownie ściągają energię z powrotem na dół.
Słuchaj swojego ciała. Ono powie ci czego potrzebuje.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 413

@Zorka U mnie to się zmieniało w cyklach. Były tygodnie gdzie jadłam tylko surówki i owoce - nic innego nie smakowało. Potem nagle potrzebowałam burgerów i frytek. Ciało miało swoją mądrość.
Nie ma uniwersalnej diety dla Kundalini. Jest tylko: słuchaj ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@kappi)
Połączone: 10 miesięcy temu

A jak długo to wszystko trwa? Od początku do końca?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Kappi Pytanie za milion dolarów. U każdego inaczej. Widziałam od roku do dziesięciu lat i więcej.
Zależy od wielu czynników - ile pracy nad sobą zrobiłeś przed przebudzeniem, ile masz traum do przepracowania, jak bardzo się opierasz procesowi, czy masz wsparcie, czy używasz substancji (alkohol, narkotyki BARDZO komplikują proces).


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 497

@Paradoxa U mnie intensywna faza trwała trzy lata. Potem jeszcze dwa lata względnej stabilizacji. Teraz, po siedmiu latach, czuję że jestem "po drugiej stronie". Ale proces nigdy się całkowicie nie kończy - wciąż są momenty, gdzie energia robi kolejną rundę oczyszczania.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Muszę powiedzieć coś ważnego - trauma może wywołać przebudzenie. U mnie było to doświadczenie bliskie śmierci podczas porodu. Moja córka prawie nie przeżyła, ja prawie nie przeżyłam.
I w tej chwili śmierci coś się otworzyło. Energie eksplodowała. Przez rok nie mogłam normalnie funkcjonować. Byłam świeżo upieczoną matką z niemowlakiem i przedzierałam się przez Kundalini. To było piekło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 284

@Fraida Trauma jako wyzwalacz to częsta sprawa. U mnie było to gwałtowne zerwanie długiego związku. Totalny emocjonalny szok. I tydzień później zaczęły się objawy.
Myślę, że trauma pęka strukturę ego. A Kundalini czeka na taką okazję. Jak mur się kruszy, energia wreszcie może przepłynąć.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 307

Związek między traumą a Kundalini działa w dwie strony. Trauma może wywołać przebudzenie. Ale też podczas przebudzenia wypływają wszystkie stare traumy. To co było stłumione, schowane, zapomniane - wszystko wraca.
U mnie wypłynęły rzeczy z dzieciństwa, których nie pamiętałam od 40 lat. I musiałam to wszystko na nowo przetworzyć, przepłakać, przepuścić przez ciało.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Gebda To jest chyba najtrudniejsza część - konfrontacja z cieniem. Wszystkie twoje demony wychodzą na jaw. Nie możesz już ich ignorować.
Miałam momenty gdzie patrzyłam w lustro i nie rozpoznawałam siebie. Kim ja jestem bez tych wszystkich masek, których używałam przez całe życie?


Odpowiedz
Udostępnij: