Dokładnie. To jak apteka kolorów. Problem w tym, że wymaga to dużej wrażliwości i doświadczenia. Większość ludzi intuicyjnie to wyczuwa, ale świadome zastosowanie to już sztuka.
W tradycji tybetańskiej używa się bardzo specyficznych odcieni dla praktyk medytacyjnych. To nie są przypadkowe barwy - każda została wypracowana przez wieki obserwacji. Na przykład czerwień tybetańska to bardzo specyficzny odcień cynobru, który maksymalnie rezonuje z energią życiową bez pobudzania agresji.
Czy to znaczy, że zachodnie zestawienia kolorów dla czakr mogą być niedokładne?
Niekoniecznie niedokładne, ale uproszczone. System czakr pochodzi z Indii, a tam kolory miały głębsze znaczenia symboliczne niż tylko wibracje. Czerwień to nie tylko czakra podstawy - to kolor shakti, kobiecej mocy twórczej, krwi menstruacyjnej, życia i śmierci.
I tu dochodzimy do problemu - czy kolory dla czakr powinny być dobierane według systemu tradycyjnego, czy według naszych osobistych skojarzeń kulturowych? Bo dla Europejczyka fiolet to majestat i duchowość, a w niektórych kulturach to kolor żałoby.
Zgadzam się. Dodałbym jeszcze, że same czakry mają różne poziomy wibracji w zależności od stanu świadomości człowieka. Czerwień dla czakry podstawy u osoby niewykształconej duchowo to zwykła pożądliwość. Ta sama czerwień u jogina to kundalini - energia wznoszenia się.
Dlatego praca z kolorami bez pracy nad sobą to tylko zabawa. Możesz nosić fiolet i indygo ile chcesz, ale jeśli twój umysł jest zagracony bzdurami, czakra korony pozostanie zamknięta.
Brzmi surowo, ale chyba macie rację. Zauważyłam, że kiedy jestem zestresowana, mogę nosić wszystkie kolory tęczy i nic to nie daje. A kiedy jestem w dobrym miejscu psychicznie, nawet szara bluza nie przeszkadza w odczuwaniu energii.
Nigdy tak o tym nie myślałem. Zawsze uważałem szary za nijaki.
Bo żyjemy w kulturze, która gloryfikuje ekstremum. Albo pełny kolor, albo biel, albo czerń. Szarość to niby kompromis, czyli słabość. Ale energetycznie szarość może być świadomym wyborem neutralności.
Pytanie praktyczne - jeśli chcę popracować nad konkretną czakrą, to wystarczy nosić odpowiedni kolor czy powinienem też jakoś wizualizować albo medytować?
Sam kolor to wsparcie, ale nie wystarczy. Najlepiej połączyć noszenie barwy z codzienną 10-minutową medytacją na daną czakrę. Wizualizujesz kolor wypełniający odpowiedni obszar ciała, oddychasz nim, czujesz jak wibracja się wzmacnia.
A jedzenie kolorowe? Bo słyszałem, że pomarańczowe warzywa wspierają czakrę sakralną, zielone serce itd. To działa na tej samej zasadzie?
Pokarm ma podwójne działanie - fizyczne przez składniki odżywcze i energetyczne przez kolor i wibrację. Marchewka wspiera czakrę sakralną, bo ma beta-karoten dobry dla układu rozrodczego, ale także bo jej pomarańczowa energia rezonuje z tą czakrą. To synergiczne działanie.
To może zamiast nosić kolory, wystarczy je jeść?
Jedno drugie nie wyklucza. Pokarm wpływa od wewnątrz, ubrania od zewnątrz. Razem tworzą silniejsze pole oddziaływania. Ale samo jedzenie czerwonych pomidorów przy blokadzie czakry podstawy to trochę mało.
Wróćmy jeszcze do odcieni, bo to mnie zaintrygowało. Czy ktoś ma doświadczenia z neonami? Bo teoretycznie to te same kolory co podstawowe, ale jakoś strasznie intensywne.
Neony to sztuczne, nadpobudzone wersje naturalnych barw. Działają bardzo agresywnie na pole auryczne - mogą nadmiernie pobudzić czakrę zamiast ją zbalansować. Ja odradzam, chyba że ktoś świadomie chce wstrząsnąć swoim systemem energetycznym. Ale to narzędzie dla zaawansowanych.
A pastele? Bo teraz wszyscy noszą pastele i jakoś nie słychać o problemach.
Pastele to delikatne wibracje - bardziej łagodzące niż aktywujące. Dobrze działają na system nerwowy i emocje, ale słabo na fizyczne czakry. Jeśli ktoś potrzebuje mocnej stymulacji energetycznej, pastele mogą nie wystarczyć.
Ciekawe co z metalicznymi kolorami? Złoto, srebro, miedź - one też mają swoje właściwości, prawda?
Metale to osobna kategoria. Złoto niesie energię słoneczną - ekspansję, siłę, męską moc. Srebro to księżycowa energia - intuicja, emocje, kobiecość. Miedź łączy oba aspekty - działa uziemiająco i jednocześnie otwiera na przepływ. Wszystkie trzy wspierają różne aspekty czakr.
W alchemii każdy metal odpowiadał planecie i konkretnemu stanowi świadomości. Noszenie metalicznych kolorów to nie to samo co noszenie samego metalu, ale coś z tej energii się przenosi. Aczkolwiek szczerze mówiąc, wątpię czy metaliczna bluza ma taką samą moc co złota biżuteria.
Czyli właściwie mechanizm działania kolorów to wzrok? Czy energia koloru działa nawet jeśli go nie widzimy?
Działają oba mechanizmy. Oko odbiera falę świetlną i przekazuje do mózgu, który reaguje biochemicznie - to poziom fizyczny. Ale ciało subtelne reaguje na wibrację koloru niezależnie od wzroku. Dlatego niewidomi też mogą czuć energie kolorów, choć w inny sposób.
To znaczy, że jeśli założę czerwoną bieliznę pod czarne ubranie, czakra podstawy i tak otrzyma sygnał?
Teoretycznie tak, bo kolor jest przy ciele i emituje swoją częstotliwość. Ale efekt będzie słabszy niż gdy kolor jest widoczny, bo wzrok potęguje oddziaływanie. Najsilniejsze jest połączenie: widzę kolor, noszę go przy ciele, świadomie z nim pracuję.
