Forum

Zaćmienia - portale...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaćmienia - portale czy pułapki?

Strona 1 / 2

Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 4 miesiące temu

Generalnie jestem ciekaw, jak wy podchodzicie do całej tej kwestii zaćmień. Ostatnio czytałem sporo o tym, jak różnie są interpretowane w zależności od tradycji i mam wrażenie, że ta rozbieżność między zachodnią astrologią psychologiczną a podejściem wedyjskim jest dość... hmm, problematyczna? Z jednej strony mamy cały nurt mówiący "wykorzystaj tę energię, to czas transformacji", a z drugiej - tradycję mającą tysiące lat, która mówi wyraźnie: zostań w domu, poszcz, nie zaczynaj niczego ważnego.

Co wy o tym sądzicie? Czy ktoś z was faktycznie unika zaćmień czy raczej próbuje z nimi "pracować"?


Odpowiedz
113 odpowiedzi
Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 4 miesiące temu

@Lurisk To dobre pytanie, bo sam jestem w tej kwestii na rozdrożu. Przez lata studiowałem tradycję wedyjską i mogę powiedzieć, że tam nie ma miejsca na dwuznaczność - zaćmienie to czas, kiedy Rahu i Ketu "zjadają" światłoności. To nie jest metafora, to rzeczywista energia, która zakłóca normalny przepływ. Nie zaczynasz ważnych spraw w ciemności, to po prostu logiczne.

Ale jednocześnie zauważyłem, że osoby, które ignorują te ostrzeżenia i działają podczas zaćmień... no cóż, czasem im to wychodzi. Nie zawsze kończy się katastrofą. Więc albo nasza interpretacja wymaga doprecyzowania, albo współczesne energie działają inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie bardziej zastanawia cała ta fascynacja nowoczesnością. Tak jakby to, że coś jest "stare", automatycznie czyniło to nieważnym. Wedyjska astrologia przetrwała tysiące lat nie dlatego, że ludzie byli głupi, tylko dlatego że obserwacje się sprawdzały. Może warto by było posłuchać?

Ja osobiście podczas ostatniego zaćmienia w marcu planowałam podpisać umowę najmu - przesunęłam o dwa tygodnie. I dobrze, bo wyszły ukryte wady w lokalu, których wcześniej nie widziałam.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 138

Ale czy to nie błąd konfirmacji, @Gituska? Przesunęłaś, znalazłaś wady i uznałaś, że to dzięki przesunięciu. A może po prostu druga inspekcja była bardziej dokładna? Albo sprzedawca między czasem coś powiedział?

Ja podpisałem umowę o pracę podczas zaćmienia księżycowego we wrześniu 2023 i była to najlepsza decyzja zawodowa, jaką podjąłem. Trzy lata później nadal jestem tam i nie żałuję ani jednego dnia.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 435

@Taurus Problem w tym, że zaćmienia działają w dłuższej perspektywie. To, że przez trzy lata wszystko było dobrze, nie znaczy, że w czwartym roku nagle coś się nie zmieni. Zaćmienia mają długi cień - do trzech lat według niektórych źródeł.

Pamiętajcie, że nie chodzi o to, że "wszystko się zawali natychmiast". Chodzi o to, że sprawy rozpoczęte w czasie zaćmień rozwijają się w nieprzewidywalny sposób. Brakuje im stabilności fundamentu.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 661

Zgadzam się z @Shangie tylko częściowo. Tak, zaćmienia wprowadzają element nieprzewidywalności, ale czy życie w ogóle jest przewidywalne? Czy starożytni nie przypisywali zaćmieniom zbyt dużej mocy, bo po prostu nie rozumieli astronomii i bali się?

Ja praktykuję od dwudziestu lat i widziałem równie wiele sukcesów, co porażek związanych z działaniami podczas zaćmień. Moim zdaniem kluczowe jest TO, z jakiej pozycji wewnętrznej działasz, a nie data w kalendarzu.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 407

@Barni To argument modernistyczny, który ignoruje fakt, że starożytni doskonale rozumieli astronomię. Mezopotamczycy przewidywali zaćmienia z dokładnością co do godziny. Nie bali się z niewiedzy - bali się z doświadczenia.

A jeśli chodzi o "pozycję wewnętrzną" - ona też ulega wpływom energetycznym. Twój osąd jest zniekształcony podczas zaćmienia, więc nawet jeśli myślisz, że działasz z czystej przestrzeni, może być to iluzja.


Odpowiedz
Wpisy: 683
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam pytanie bardziej praktyczne - jak wy konkretnie przygotowujecie się do zaćmień? Bo czytałam różne rzeczy i czasem się gubię. Jedni mówią, żeby pościć, inni że wystarczy medytacja, jeszcze inni że można normalnie funkcjonować...


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 425

@Leonora Zależy od tradycji. W praktyce wedyjskiej faktycznie zaleca się post, szczególnie od pokarmów mięsnych i alkoholu. Dodatkowo śpiewanie manter - dla zaćmienia słonecznego mantra Słońca (Surya), dla księżycowego mantra Księżyca (Chandra).

Bardzo ważna jest też kąpiel PO zaćmieniu - symboliczne obmycie tej energii. I generalnie leżenie nisko - żadnych ważnych decyzji, rozmów, transakcji.

Ja osobiście dodatkowo stawiam wodę z kawałkami srebra w słońcu przed zaćmieniem, a potem używam jej do energetycznego oczyszczenia przestrzeni.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 663

A ja robię dokładnie na odwrót niż @Wiciol. Zaćmienie to dla mnie moment maksymalnej mocy. Robię wtedy najbardziej transformacyjne rytuały - takie, które wymagają przełamania starych struktur. Ostatnie zaćmienie w Wadze wykorzystałam do rytuału zerwania toksycznej relacji i działało szybciej niż cokolwiek, co robiłam wcześniej.

Wedyjska ostrożność ma sens dla osób, które chcą stabilności i utrzymania status quo. Ale jeśli potrzebujesz drastycznej zmiany, zaćmienie jest najlepszym momentem.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 678

@Paradoxa I nie boisz się, że ta zmiana będzie... powiedzmy... zbyt drastyczna? Albo że pójdzie w kierunku, którego nie kontrolujesz?

Problem z pracą magiczną podczas zaćmień jest taki, że wyniki są wykładniczo wzmocnione, ale też nieprzewidywalne. To jak rzucanie zaklęcia podczas burzy magnetycznej - może zadziałać trzy razy mocniej, ale może też eksplodować ci w twarz.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 663

@Sauwak Akceptuję ten risk. Dla mnie życie bez zmian to stagnacja, a stagnacja to powolna śmierć. Wolę żyć intensywnie i czasem popełniać błędy, niż trzymać się kurczowo czegoś, co i tak mnie nie uszczęśliwia.

Poza tym - co to znaczy "kontrola"? To iluzja. Myślisz, że unikając zaćmień masz kontrolę nad swoim życiem? Życie i tak cię dopadnie, tylko później i bardziej boleśnie.


Odpowiedz
Wpisy: 786
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Widzę tutaj spór między dwiema filozofiami i obie mają rację na swój sposób. @Paradoxa ma rację, że czasem potrzebna jest drastyczna interwencja. @Sauwak ma rację, że może to być niebezpieczne.

Moim zdaniem kluczem jest rozpoznanie, GDZIE jesteś w swoim cyklu życiowym. Jeśli jesteś w stabilnym miejscu i chcesz to utrzymać - unikaj aktywności podczas zaćmień. Jeśli jesteś w miejscu, które i tak się rozpada i potrzebujesz resetu - wtedy zaćmienie może być sprzymierzeńcem.


Odpowiedz
Wpisy: 682
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Co mnie dziwi w tej całej dyskusji, to że wszyscy mówicie o zaćmieniach jakby były jednorodnym zjawiskiem. A przecież zaćmienie słoneczne działa zupełnie inaczej niż księżycowe. Jedno wprowadza nowe, drugie zamyka stare. To fundamentalna różnica.

Ja bym powiedział, że zaćmienia księżycowe są bezpieczniejsze do pracy rytualnej, bo tam chodzi o uwolnienie, o puszczenie. To naturalny kierunek energii. Ale zaćmienie słoneczne, gdzie chcesz coś ZACZĄĆ, podczas gdy Słońce jest przyćmione... no tutaj widzę problem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 714

@Hellan Właśnie! Ja też tak myślę. Zaćmienie księżycowe w lutym wykorzystałam do rytuału uwolnienia starej traumy i to było... bardzo oczyszczające. Nie czułam żadnej negatywnej energii, raczej spokój i akceptację.

Ale kiedy podczas zaćmienia słonecznego w marcu próbowałam zrobić rytuał na nowy projekt... no cóż, ten projekt nigdy nie wystartował. Może to przypadek, a może nie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 582

Nie jest to przypadek, @Zorka. Zaćmienie słoneczne to moment, kiedy światło świadomości jest zasłonięte. Trudno coś nowego "oświecić" i dać temu życie, kiedy samo źródło światła jest w cieniu.

Z drugiej strony, jeśli twój projekt wymagał przejścia przez ciemność, przez fazę inkubacji, przez śmierć starego, zanim mógł się narodzić - wtedy zaćmienie słoneczne może być odpowiednim czasem. Ale to wymaga świadomego podejścia i zrozumienia symboliki.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 277

Chciałabym jeszcze wrócić do tego, co @Hellan mówił o różnicy między zaćmieniem słonecznym a księżycowym. Bo to chyba jedyna rzecz, co do której wszyscy się zgadzają?

Słoneczne = nowe początki (ale ostrożnie)
Księżycowe = zakończenia i uwolnienia (bardziej bezpieczne do pracy)

Tak?


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 682

@Kolczasta W uproszczeniu tak, ale diabeł tkwi w szczegółach. Zaćmienie słoneczne to koniunkcja Słońca i Księżyca z Węzłem - bardzo yang, aktywne, zewnętrzne. Zaćmienie księżycowe to opozycja Słońca i Księżyca przez Węzły - bardziej yin, receptywne, wewnętrzne.

Ale to nie znaczy, że jedno jest "lepsze" od drugiego. Oba są potrzebne do pełnego cyklu transformacji. Nie możesz mieć nowego początku bez uprzedniego zakończenia. I odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 220
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Czy ktoś z was śledzi serie Saros? Bo to jest według mnie klucz do zrozumienia zaćmień. Każda seria ma swoją "osobowość" i przynosi inny rodzaj energii.

Ostatnie zaćmienie z serii 18 North to było coś zupełnie innego niż zaćmienie z serii 5 South. To nie jest tak, że "zaćmienie = zaćmienie". Każde ma swoją sygnaturę planetarną.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 362

@Arat Dokładnie. I tutaj właśnie widzę problem ze wszystkimi tymi ogólnymi radami typu "nie rób tego podczas zaćmienia". Które zaćmienie? Z jakiej serii? W jakim znaku? Jaki dom aktywuje w twoim wykresie?

Ja podczas zaćmienia z rodziny "radosnych wiadomości" (5 South) zaręczyłam się. I było to najlepsze zaćmienie w moim życiu. Wszystko poszło idealnie, związek rozwija się pięknie od trzech lat.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 527

@Kadula Zgadzam się, że kontekst ma znaczenie. Ale nadal uważam, że podstawowa zasada "unikaj rozpoczynania ważnych spraw" jest uniwersalna. Może miałaś szczęście? Może to zaćmienie akurat harmonizowało z twoim wykresem natalnym?

Wiesz, w szamanizmie mówimy, że są momenty, kiedy zasłona między światami jest cienka. Zaćmienia to takie momenty. I wtedy duchy mogą przejść łatwiej - zarówno te pomocne, jak i te... mniej pomocne. Czy naprawdę chcesz zapraszać nieznane siły do najważniejszych decyzji w twoim życiu?


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

To co mówisz, @Szaman, brzmi trochę strasznie. Czy zaćmienia są aż tak niebezpieczne? Bo ja czytałam, że w nowoczesnej astrologii traktuje się je jako pozytywne katalizatory...


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 527

@Gabka Nie chcę cię straszyć, ale preferuję dawać ludziom prawdziwe informacje, a nie słodką watę cukrową. "Pozytywne katalizatory" to jest marketingowe nazewnictwo wymyślone przez zachodnią astrologię, która boi się powiedzieć ludziom trudne rzeczy.

Zaćmienia NIE SĄ bezpieczne w tradycyjnym sensie. Przynoszą zmianę, a zmiana zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem i dyskomfortem. Możesz to nazwać "transformacją" i "wzrostem", ale w momencie, kiedy się to dzieje, często boli.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 636

Ale ból nie jest równoznaczny ze złem, @Szaman. Czasem musimy przejść przez ból, żeby się rozwijać. Czy zaćmienia nie są po prostu przyspieszaczami nieuniknionych procesów?

Moja obserwacja po latach praktyki jest taka, że zaćmienia przynoszą to, co i tak miało przyjść. Po prostu szybciej. Jeśli związek miał się skończyć, skończy się podczas zaćmienia. Jeśli praca miała się zmienić, zmieni się. Ale to wszystko było "w kolejce" do manifestacji.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 501

@Lady Pięknie to ujęłaś. Ja to widzę podobnie. Zaćmienia to jak kompresja czasu - dostajemy wyniki swoich działań szybciej, karma przyspiesza.

Dlatego moja rada jest taka: żyj dobrze PRZED zaćmieniem. Jeśli dbasz o swoje relacje, pracujesz nad sobą, jesteś w harmonii - zaćmienie przyniesie ci dobre rzeczy szybciej. Jeśli ignorujesz problemy, oszukujesz, żyjesz nieszczerze - zaćmienie to wszystko wyciągnie na światło.

To nie jest los czy przypadek. To konsekwencje.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

Wracam jeszcze do tematu cyklu Saros, bo @Kadula wspomniała o różnych rodzinach zaćmieniowych. Czy ktoś prowadzi dokumentację swoich doświadczeń z konkretnych serii?

Bo teoretycznie, jeśli seria ma określoną sygnaturę, powinniśmy widzieć podobne motywy w zaćmieniach z tej samej rodziny...


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 582

@Arat Ja prowadzę. Mam dziennik zaćmieniowy od 15 lat i faktycznie - zaćmienia z tej samej serii Saros przynoszą podobne tematy.

Na przykład seria 18 North (ta "trudna" z sygnaturą Mars/Saturn) zawsze przynosiła mi fizyczne wyzwania - wypadki, choroby, problemy z ciałem. Serie 5 South (ta "radosna") zawsze związek, miłość, przyjaźń.

To nie jest 100% przewidywalne, ale wzorce są wyraźne.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Krysztal Czy mógłbyś podzielić się swoją metodologią? Jak dokładnie zapisujesz i analizujesz te obserwacje?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 582

@Seid Jasne. Mam arkusz, gdzie notuję:
- Data zaćmienia
- Stopień zodiakalny
- Numer serii Saros
- Dom w moim wykresie, którego dotyczy
- Wydarzenia w czasie +/- 7 dni od zaćmienia
- Wydarzenia w czasie +/- 3 miesięcy (długoterminowe efekty)
- Moja subiektywna ocena (1-10) jak silnie zaćmienie mnie dotknęło

Po latach widzę wzorce. Niektóre serie prawie mnie nie dotykają, inne zawsze są intensywne.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 663

@Krysztal To jest genialne i bardzo systematyczne podejście. Astrologia potrzebuje więcej takich obserwacji.

Czy zauważyłeś jakieś korelacje między siłą odczucia zaćmienia a jego aspektami do twoich planet natalnych?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 582

@Paradoxa Absolutnie. Najsilniejsze zaćmienia to te, które:
1. Łączą się z moimi osobistymi planetami (Słońce, Księżyc, Merkury, Wenus, Mars) w orbie 1-2 stopni
2. Wypada na moim ASC lub MC
3. Jest w koniunkcji z władcą mojego wykresu
4. Aktywuje kąty (domy 1, 4, 7, 10)

Zaćmienia w kadentnych domach (3, 6, 9, 12) są zazwyczaj subtelniejsze, bardziej wewnętrzne.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 308

To co mówisz, @Krysztal, potwierdza tradycyjną astrologię. Domy kątowe zawsze były uważane za najsilniejsze, bo reprezentują podstawowe obszary życia - self, dom, partner, kariera.

Ale ciekawi mnie - czy zaćmienia w 12. domu (duchowość, nieświadomość) są "słabe", czy raczej "niewykrywalne"? Bo może coś się dzieje, ale na tak subtelnym poziomie, że trudno to zmierzyć?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 582

@Ballen Świetne pytanie. Myślę, że to drugie - niewykrywalne w sensie materialnym. Zaćmienia w moim 12. domu przynosiły głębokie duchowe przesunięcia, ale bez zewnętrznych wydarzeń.

Przynoszą sny, intuicję, synchroniczności, duchowe przebudzenia. Ale nie dostaniesz nowej pracy czy nie zakończysz związku - to bardziej... transformacja świadomości?


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@agatha-1)
Połączone: 1 rok temu

A jak to działa w kontekście miłości? Bo słyszałam sprzeczne rzeczy. Jedni mówią, że nie wolno się zakochiwać podczas zaćmienia, inni że to najlepszy czas na znalezienie bratniej duszy...


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Agatha.1 W miłości zaćmienia są szczególnie... hmm... intensywne. Relacje rozpoczęte podczas zaćmienia mają coś z obsesji, magnetyzmu. Czujesz, że to "przeznaczenie". I może faktycznie jest, ale nie zawsze w pozytywnym sensie.

Widziałam wiele związków zaćmieniowych i mają one wspólną cechę: są bardzo trudne do zakończenia. Nawet jeśli są toksyczne, partnerzy krążą wokół siebie jak planety. Jakby karma wiązała ich mocniej niż normalnie.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 341

Potwierdzam to, co mówi @Magicwoman. Sama spotkałam swojego męża podczas zaćmienia i... no cóż, to był rollercoaster przez pierwsze lata. Bardzo wysokie wzloty i bardzo niskie upadki. Dopiero po trzech latach związek się ustabilizował.

Czy żałuję? Nie. Ale czy komuś bym polecała randki podczas zaćmienia? Też nie. To zbyt emocjonalnie wyczerpujące.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Czytam te wszystkie opinie i czuję się zdezorientowany. Pół forum mówi "unikaj", druga połowa mówi "wykorzystaj". Jak mam wiedzieć, co jest dla mnie dobre?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 786

@Whisper To dobre pytanie i odpowiedź jest prosta: posłuchaj swojego ciała i intuicji. Jeśli zbliża się zaćmienie i czujesz niepokój, zmęczenie, chęć wycofania się - zostań w domu. Jeśli czujesz energię, podekscytowanie, gotowość - może to znak, że dla ciebie to czas działania.

Nie ma jednej uniwersalnej reguły dla wszystkich. Każdy ma inny wykres natalny, każdy jest w innym miejscu swojej drogi. Astrologia to narzędzie, nie wyrok.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

Nie zgadzam się z @Betalia w kwestii "posłuchaj intuicji". Intuicja podczas zaćmienia jest zakłócona. To właśnie wtedy czujemy się najbardziej pewni rzeczy, które okazują się błędne.

Widziałem zbyt wielu ludzi, którzy "czuli", że to właściwy moment na wielką decyzję, a potem żałowali przez lata. Zaćmienie daje fałszywe poczucie pewności.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 537

@Seid Ma punkt. W tradycji hermetycznej mówimy, że podczas zaćmienia "zasłona percepcji jest zniekształcona". Widzisz to, co chcesz zobaczyć, nie to, co jest.

To dlatego starożytni królowie używali zastępców podczas zaćmień - wiedzieli, że ich osąd nie może być zaufany w tym czasie. A jeśli król z całym swoim dworem doradców i astrologów nie ufał swojemu osądowi... może my też powinniśmy być ostrożni?


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@rodis)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ten rytuał króla-substytutu jest absolutnie fascynujący z punktu widzenia magii ofiarnej. Mezopotamczycy dosłownie "karmili" złe omen życiem zastępcy. To pokazuje, jak poważnie traktowali przeznaczeniowy aspekt zaćmień.

Czy my, współcześni, nie jesteśmy trochę aroganccy, myśląc że "wiemy lepiej" niż cywilizacje, które obserwowały gwiazdy przez tysiące lat?


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@kasiulka25)
Połączone: 1 rok temu

Ja kładłam karty tarota przed ostatnim zaćmieniem i po nim - żeby zobaczyć różnicę. I faktycznie, rozkłady były zupełnie inne, jakby energia się zmieniła. Przed zaćmieniem wyciągałam same karty wyzwania i przejścia, po zaćmieniu karty nowego początku.

Czy ktoś jeszcze używa tarota do pracy z zaćmieniami?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 441

@Kasiulka25 Ja regularnie. Mam specjalny spread na zaćmienia - jedna pozycja na to, co się kończy, druga na to, co się zaczyna, trzecia na ukrytą lekcję, czwarta na radę od przewodników.

Ale uwaga - nigdy nie kładę kart PODCZAS zaćmienia, tylko dzień przed i dzień po. Sam moment zaćmienia uważam za zbyt niestabilny energetycznie, żeby dostać jasne odpowiedzi.


Odpowiedz
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Pajeczyna A ja słyszałam coś przeciwnego - że właśnie podczas zaćmienia karty pokazują najgłębszą prawdę, bo nie ma "zasłon". Że przebijamy się przez iluzje i widzimy rzeczywistość taką, jaka jest.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 441

@Dobema Rozumiem tę logikę, ale w praktyce - przynajmniej w mojej - karty podczas zaćmienia są po prostu chaotyczne. Wyciągam sprzeczne komunikaty, energia jest rozedrgana. Może to kwestia osobistej wrażliwości?

Niektórzy praktykujący są bardziej uziemieni i może dla nich to działa. Ja jestem bardzo empatyczna i łapię wszystkie energetyczne wiry, więc podczas zaćmienia po prostu mnie to przytłacza.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@goris)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracając do fundamentalnej kwestii - czy zaćmienia są "dobre" czy "złe". Moim zdaniem to niewłaściwe pytanie. Zaćmienia PO PROSTU SĄ. To my nakładamy na nie wartościowanie.

Deszcz może być dobrodziejstwem dla zeschniętych upraw albo katastrofą dla pikniku. Czy deszcz jest dobry czy zły? To zależy od kontekstu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Goris Ale deszcz działa według przewidywalnych praw fizyki. A zaćmienia wprowadzają element... nie wiem jak to nazwać... "kosmicznej nieprzewidywalności"? Zakłócają normalny porządek rzeczy.

Czytałam badania, że podczas zaćmień zwiększa się liczba wypadków, spraw medycznych, nietypowych wydarzeń. To nie jest tylko symbolika astrologiczna, to jest mierzalny efekt.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 352

@Klaudia05 Mógłbyś podać źródło tych badań? Bo słyszałem różne twierdzenia o statystycznych korelacjach, ale nigdy nie widziałem rzetelnego badania naukowego, które by to potwierdzało.

Obawiam się, że większość tych "obserwacji" to cherry picking - ludzie pamiętają dziwne wydarzenia podczas zaćmień, bo OCZEKUJĄ dziwnych wydarzeń. A ignorują wszystkie normalne dni, kiedy też dzieją się dziwne rzeczy.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 355

@Rasphul Ale czy nauka w ogóle jest odpowiednim narzędziem do mierzenia subtelnych energii? To jak mierzyć miłość termometrem - użyjesz niewłaściwego narzędzia, więc oczywiście nie zmierzysz niczego.

Astrologia operuje na poziomie synchroniczności, nie przyczynowości. Zaćmienie nie POWODUJE wydarzeń, ono WSPÓŁWYSTĘPUJE z nimi w sensie temporalnym i symbolicznym.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 308

Jung by się z tobą zgodził, @Ismer. Jego koncepcja synchroniczności była właśnie próbą wyjaśnienia astrologicznych korelacji. Nie chodzi o to, że planeta wysyła promienie, które cię zmieniają. Chodzi o to, że ty, planeta i wydarzenie jesteście częścią jednej większej całości, jednego pola znaczenia.

Zaćmienia w tym modelu są momentami, kiedy to pole jest szczególnie intensywne, zagęszczone, nasycone potencjałem transformacji.


Odpowiedz
Wpisy: 196
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Ta dyskusja pokazuje fundamentalny problem współczesnej ezoteryki - mieszamy różne systemy i tradycje, a potem dziwimy się, że dostajemy sprzeczne wyniki.

Astrologia wedyjska ma swoją spójną filozofię zaćmień. Astrologia zachodnia ma swoją. Psychologia jungowska ma swoją. Nie możemy po prostu wybrać tego, co nam się podoba z każdej i oczekiwać, że to zadziała.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Kobalt Ale czy synkretyzm nie jest naturalną ewolucją? Każda tradycja czerpała z poprzednich, adaptowała, zmieniała. Średniowieczna Europa brała od Arabów, Arabowie od Persów, Persowie od Hindusów...

Może współczesne mieszanie tradycji nie jest błędem, ale następnym krokiem w rozwoju?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 356

@Vladi Różnica jest taka, że historyczne adaptacje były robione przez ludzi, którzy głęboko rozumieli OBE tradycje. Współcześnie ludzie czytają jeden artykuł o Rahu i myślą, że rozumieją astrologię wedyjską. To nie synkretyzm, to powierzchowność.

Prawdziwa integracja wymaga dekad studiów, nie pięciu minut na Instagramie.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 307

@Bylica Masz rację, ale jednocześnie - czy nie jest tak, że każdy musi zacząć od czegoś? Nikt nie rodzi się ekspertem. Może zamiast krytykować ludzi za powierzchowność, lepiej ich edukować?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 299

Zgadzam się z @Cohen. Widzę tu wiele gatekeepingu - "musisz studiować dwadzieścia lat, żeby w ogóle mieć prawo się wypowiedzieć". To odstraszające dla osób, które dopiero zaczynają swoją drogę.

Każdy kiedyś był na początku. Każdy popełniał błędy. To część procesu nauki.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 663

Ale @Fraida - to nie chodzi o gatekeeping, tylko o bezpieczeństwo. Jeśli ktoś radzi ludziom "manifestuj podczas zaćmienia, to super energia", nie rozumiejąc konsekwencji... to może zaszkodzić.

To tak jakby ktoś przeczytał jeden artykuł o roślinach leczniczych i zaczął rozdawać porady medyczne. Pewne rzeczy wymagają głębszej wiedzy, żeby praktykować bezpiecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 683
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Zaczynam żałować, że w ogóle zapytałam... Wydaje mi się, że w tej dyskusji jest więcej ego niż mądrości.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 786

@Leonora Masz trochę racji. Przepraszam, jeśli nasza dyskusja przerosła się w kłótnię.

Może wrócę do twojego pierwotnego pytania w prosty sposób: przed zaćmieniem - odpocznij, nie planuj niczego ważnego. Podczas zaćmienia - medytuj, prowadź dziennik, obserwuj swoje emocje. Po zaćmieniu - poczekaj kilka dni zanim podejmiesz ważne decyzje.

To podstawy, na których większość z nas się zgadza, niezależnie od tradycji.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 714

Tak, @Betalia. I chciałabym dodać, że każdy z nas musi znaleźć swoją własną relację z zaćmieniami. To, co działa dla jednego, nie musi działać dla drugiego.

Ja osobiście traktuję zaćmienia jako czas refleksji i zwolnienia tempa. Nie robię wielkich rytuałów, nie manifestuję, ale też nie siedzę w strachu w domu. Po prostu... jestem bardziej świadoma.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 409

@Zorka Właśnie o to chodzi. Świadomość. Niezależnie od tego, czy wierzysz w tradycyjne ostrzeżenia czy współczesne interpretacje, samo zwrócenie uwagi na zaćmienie robi różnicę.

Stajesz się bardziej uważny, bardziej obecny, bardziej czujny na znaki. I to już jest wartość sama w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 678
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie. I dlatego zaćmienia zawsze przychodzą w parach - słoneczne i księżycowe w odstępie dwóch tygodni. To jeden proces rozłożony na dwie fazy.

W mojej praktyce zawsze patrzę na całą sekwencję zaćmieniową, nie tylko pojedyncze zaćmienie. Co zaczęło się podczas słonecznego? Co się zakończyło podczas księżycowego? Jak te dwie części składają się na całość?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Sauwak A jak pracujesz z węzłami w tym kontekście? Bo przecież nie jest obojętne, czy zaćmienie wypada blisko Węzła Północnego czy Południowego...


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 678

@Zengui Dokładnie. Zaćmienia przy Węźle Północnym (Rahu) mają bardziej przyszłościową, rozwojową energię. Pchają cię do przodu, czasem brutalnie. Wymuszają wzrost poza strefę komfortu.

Zaćmienia przy Węźle Południowym (Ketu) są bardziej o puszczaniu przeszłości, zamykaniu karmicznych długów, wycofywaniu się z tego, co już nie służy.

I obie te energie są trudne, ale z różnych powodów.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 258

Nigdy nie myślałem o węzłach w ten sposób. Zawsze traktowałem zaćmienia jako pojedyncze wydarzenia, a nie jako część większego wzoru węzłowego.

To zmienia perspektywę... Dzięki @Sauwak.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@lalik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja też się uczę od was dużo w tej dyskusji. Mimo że niektóre wymiary poszły trochę za daleko, ogólnie to bardzo merytoryczna rozmowa.

Mam jeszcze pytanie - czy zaćmienia wpływają na wszystkich jednakowo, czy bardziej na osoby, które mają planety w stopniu zaćmienia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 582

@Lalik To drugie. Zaćmienie wpływa NAJSILNIEJ na osoby, które mają planety natalne (albo ASC/MC) w stopniu zaćmienia (+/- 2-3 stopnie). Dla nich to będzie rok transformacyjny.

Dla osób, które nie mają kontaktu z zaćmieniem w wykresie - efekt będzie dużo słabszy, bardziej zbiorowy niż osobisty.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 661

@Krysztal Ale też dom, w którym zaćmienie wypada, jest kluczowy. Zaćmienie w twoim 1. domu będzie dramatycznie inne doświadczenie niż zaćmienie w 12. domu, nawet jeśli nie masz tam planet.

Pierwszy dom = transformacja tożsamości, ciała, osobowości
Dwunasty dom = transformacja duchowa, końcówka cyklu, rozwiązanie karmiczne


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 663

@Barni Zgadzam się i chcę dodać - osie domów są równie ważne jak pojedyncze domy. Zaćmienie nie aktywuje tylko jednego domu, ale całą oś.

Więc zaćmienie w 1. domu automatycznie aktywuje też 7. dom (relacje). To nie jest przypadek - twoja transformacja osobista wpływa na twoje relacje i vice versa.


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Widzę, że dyskusja stała się bardziej techniczna. To dobrze. Ale chciałbym wrócić do aspektu duchowego, bo to często jest pomijane.

W szamanizmie zaćmienia to czas, kiedy możesz komunikować się z przodkami łatwiej. Zasłona jest cienka. Jeśli masz nierozwiązane sprawy z rodziną, z przeszłością - zaćmienie jest dobrym czasem na leczenie generacyjne.

Nie musisz "pracować" z zaćmieniem w sensie magicznym. Możesz po prostu... słuchać. Obserwować. Pozwolić przodkom mówić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 407

@Szaman To piękne i zgadzam się w 100%. W tradycji wedyjskiej też wykonujemy rytuały dla przodków (Pitru Paksha) i zaćmienia są szczególnie dobrym czasem na to.

Ale uwaga - nie chodzi o wywoływanie duchów czy nekromancję. Chodzi o honowanie, pamiętanie, dziękowanie. To bardzo inna energia niż agresywna manifestacja.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Rozmawialiście o technikach, tradycjach, teoriach... A ja chcę zapytać o coś prostszego. Jak wy się CZUJECIE podczas zaćmień?

Bo ja fizycznie czuję różnicę. Jestem zmęczona, czasem boli mnie głowa, trudniej mi się skupić. Moje zwierzęta też się zachowują dziwnie - kot chowa się, pies jest niespokojny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 636

@Gituska Tak, to normalne. Zwierzęta są bardziej wrażliwe na energetyczne zmiany niż ludzie. Mój pies zawsze jest niespokojny dzień przed zaćmieniem.

Co do ludzi - wiele osób raportuje zmęczenie, trudności ze snem, żywe sny, bóle głowy, problemy trawienne. To fizyczne objawy energetycznego przesunięcia.

Ja zawsze zalecam w te dni - lekkostrawne jedzenie, dużo wody, odpoczynek. Nie walcz z tym.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 501

@Lady I dodałabym - ograniczenie screentime. Social media, newsy, telewizja - to wszystko dodatkowo rozdrabnia energię, która i tak już jest niestabilna.

Lepiej książka, spacer, medytacja. Rzeczy, które uspokajają system nerwowy, nie pobudzają go.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Ja podczas ostatniego zaćmienia miałem bardzo intensywne sny. Śniły mi się zmarli krewni, którymi normalnie nie myślę. To było trochę niepokojące...


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 527

@Whisper To, co opisujesz, jest bardzo częste. I prawdopodobnie nie był to tylko sen - prawdopodobnie rzeczywiście nawiązałeś kontakt z nimi.

Zaćmienia otwierają portale między światami. Nie bój się tego. Jeśli zmarli się kontaktują, zwykle mają coś ważnego do przekazania. Możesz poprosić o wyjaśnienie przez medytację albo kolejny sen.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Whisper A ja bym zapytała - jakie było twoje pierwsze uczucie po tym śnie? Strach czy spokój? Bo to ma znaczenie.

Jeśli czułeś spokój - zmarli przyszli z błogosławieństwem. Jeśli strach - możliwe, że jest coś nierozwiązanego między wami.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Rodis Hmm... Teraz jak o tym myślę, to był raczej spokój. Dziwny spokój, taki nostalgiczny. Jakby pożegnanie, które w prawdziwym życiu się nie odbyło.

Może rzeczywiście to był dar...


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 786

@Whisper Dokładnie. Zaćmienia przynoszą domknięcia - czasem symboliczne, czasem energetyczne. Jeśli nie pożegnałeś się z kimś za życia, zaćmienie może dać ci tę okazję post mortem.

To jest właśnie to uzdrawiające działanie zaćmień, o którym mało kto mówi. Tak, wprowadzają chaos i zmianę. Ale też dają zamknięcie i pokój.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z @Szaman. W hermetyzmie mówimy, że zaćmienia to momenty, kiedy "światło przechodzi przez cień, oświetlając to, co ukryte". To dotyczy zarówno psychiki (cień jungowski), jak i sfery duchowej (świat zmarłych).

Jeśli coś wyłania się podczas zaćmienia - czy to wspomnienie, sen, emocja czy wizja - traktuj to poważnie. To nie jest przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@goris)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie dlatego tyle osób myli zaćmienia. Oczekują spektakularnych wydarzeń, a zaćmienie akurat pracuje na poziomie duchowym lub psychologicznym.

Albo odwrotnie - ignorują zaćmienie myśląc "nic się nie stało", a miesiąc później nagle wszystko się zmienia i nie kojarzą tego z zaćmieniem.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Goris Czas opóźnienia! To jest kluczowe. Zaćmienie jest jak rzucenie kamienia w staw - fale rozchodzą się przez tygodnie i miesiące.

Dlatego zawsze mówię ludziom - nie oceniaj zaćmienia po pierwszym dniu. Poczekaj przynajmniej 3 miesiące, a najlepiej 6, zanim wyciągniesz wnioski.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 352

Ale to trochę problematyczne metodologicznie, @Klaudia05. Jeśli efekty mogą przyjść w każdym momencie przez 6 miesięcy... no to prawie wszystko można przypisać zaćmieniu.

To tworzy sytuację, gdzie teoria jest niefalsyfikowalna. Nie ma sposobu, żeby ją obalić.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 355

@Rasphul Ale falsyfikowalność to kryterium nauki, nie ezoteryki. To dwa różne systemy poznania.

Nauka wymaga powtarzalności i kontroli zmiennych. Astrologia operuje na poziomie znaczenia i synchroniczności, gdzie każda sytuacja jest unikalna.

Nie możesz zastosować paradygmatu jednej do drugiej. To kategorialny błąd.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 352

@Ismer Rozumiem argument, ale wtedy musimy przyznać, że astrologia jest sztuką interpretacji, nie systemem predykcyjnym. Co jest w porządku! Ale ludzie powinni to wiedzieć.

Nie możesz jednocześnie twierdzić "zaćmienia działają w określony sposób" i "nie możemy tego zmierzyć". To jest hipokryzja.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 308

@Rasphul Nie zgodzę się. Predykcja nie musi być kwantyfikowalna, żeby być użyteczna.

Jeśli astrollog mówi "zaćmienie w twoim 7. domu przyniesie zmianę w relacjach" i faktycznie następuje rozwód czy ślub - to jest predykcja, która się sprawdziła. Nie musisz mierzyć jej w gramach czy sekundach.


Odpowiedz
Wpisy: 307
(@cohen)
Połączone: 1 rok temu

Ta dyskusja pokazuje coś ważnego - różne osoby potrzebują różnych poziomów "dowodu". Niektórzy potrzebują systematycznych badań, inni wystarczy im osobiste doświadczenie.

I obie te pozycje są OK. Nie ma jednej "właściwej" relacji z ezoteryką.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 299

@Cohen Dokładnie. Ja ufam moim doświadczeniom. Widziałam zbyt wiele korelacji między zaćmieniami a wydarzeniami w moim życiu, żeby to zignorować.

Czy mogę to "udowodnić" naukowo? Nie. Czy muszę? Też nie. To jest MOJA praktyka, nie eksperyment dla journal peer-reviewed.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 663

Ale @Fraida - problem pojawia się, kiedy zaczynasz dawać rady innym na podstawie tylko własnych doświadczeń. Wtedy już nie jest to tylko "twoja praktyka".

Jeśli mówisz komuś "nie rób tego podczas zaćmienia" albo "zrób to podczas zaćmienia" - ponosisz odpowiedzialność. I wtedy potrzebujesz więcej niż tylko osobiste przekonanie.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 299

@Simma Ale ja zawsze zaznaczam "to jest moje doświadczenie" lub "w mojej praktyce". Nigdy nie mówię "to jest jedyna prawda".

Ludzie mają własną agencję i własny osąd. Jeśli ktoś ślepo podąża za moją radą bez własnej refleksji - to już jego problem, nie mój.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 356

@Fraida Nie zgadzam się. Jako praktykujący mamy etyczną odpowiedzialność, szczególnie wobec osób, które dopiero zaczynają.

Jeśli ktoś jest zagubiony i szuka wskazówek, a my dajemy mu "rady" oparte tylko na naszych preferencjach, nie na solidnej wiedzy - to jest nieodpowiedzialne.


Odpowiedz
Wpisy: 683
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Czy moglibyście przestać się kłócić o to, kto jest bardziej odpowiedzialny czy etyczny? To zaczyna być męczące.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 786

@Leonora Masz rację. Przepraszam.

Może wróćmy do praktycznych wskazówek? Bo to chyba najbardziej pomaga ludziom, którzy czytają ten wątek.


Odpowiedz
Wpisy: 678
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

OK, praktyczne wskazówki od ekspertów. Ja zacznę:

Warto przejrzeć zaćmienia sprzed 9 lat i 19 lat w tym samym stopniu. To pokaże ci wzorce z twojego życia i da wskazówkę, czego się spodziewać.

Kto ma inne praktyczne pomysły?


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

U mnie sprawdza się dziennik zaćmieniowy - nawet jeśli nie jesteś ekspertem. Zapisuj co czujesz, co się dzieje, o czym myślisz. Po latach zobaczysz własne wzorce lepiej niż jakikolwiek astrololog mógłby ci powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 407
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Jeśli masz ważne wydarzenie (ślub, rozpoczęcie pracy, przeprowadzka) zaplanowane na +/- tydzień od zaćmienia - przełóż je. Po prostu przełóż. To najprostszy sposób, żeby uniknąć potencjalnych komplikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Gdy zaćmienie wypada w znaku, gdzie masz Słońce lub Księżyc natalny - traktuj następne 6 miesięcy jako okres rekalibracji. Nie podejmuj wielkich zobowiązań, daj sobie przestrzeń na zmianę.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: