Forum

Powrót Saturna – ja...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Powrót Saturna – jak przeżyliście/przeżywacie swój pierwszy (i drugi) saturniczny „egzamin z dorosłości"

Strona 1 / 3

Wpisy: 685
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Powrót Saturna zawsze brzmiał dla mnie jak jakieś ezoteryczne „kolokwium z życia”, dopóki nie policzyłam, że mój pierwszy zaczął się dokładnie wtedy, kiedy rozwaliło mi się wszystko, co wydawało się stabilne. Koło 28–29 roku: nagłe zakończenie związku, wypalenie w pracy, pierwszy raz poważna terapia zamiast „pogadam z koleżanką i przejdzie”. W tekście padło to porównanie do egzaminu z dorosłości i mam wrażenie, że mnie wtedy posadzono w pierwszej ławce, bez ściąg. Jestem ciekawa, jak to u was wyglądało – bardziej jako demolka czy raczej porządkowanie? I czy ktoś z was ma już doświadczenie z drugim powrotem, tym bliżej sześćdziesiątki?


Odpowiedz
67 odpowiedzi
Wpisy: 132
(@anima)
Połączone: 1 rok temu

U mnie pierwszy powrót Saturna wszedł podręcznikowo – 29 lat, Saturn wraca na swoje miejsce w horoskopie, a ja dostaję propozycję awansu, która wymaga przeprowadzki, rezygnacji z wygodnego układu i wzięcia odpowiedzialności za ludzi, nie tylko za swoje biurko. Nie było tragedii, ale czułem, że kończy się czas „testowania opcji”, a zaczyna czas wyborów z konsekwencjami na dekady. W tle wyszło też to, co zaniedbywałem przez lata – relacja, w której obiecywałem, że „kiedyś się ogarnę”. Saturn nie tyle zburzył, co postawił pytanie: „to w końcu budujesz czy tylko mówisz, że budujesz?”.


Odpowiedz
67 odpowiedzi
Wpisy: 717
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Mój Saturn siedzi w 6 domu i pierwszy powrót poszedł w ciało i pracę. Pracowałam po 10–12 godzin, zero ruchu, „jakoś to będzie”, a w wieku 28–29 lat nagle kręgosłup powiedział dość – wylądowałam na rehabilitacji, musiałam zmienić tryb pracy i godziny. Do tego wysyp konfliktów w biurze, jakby wszystko, co zamiatałam pod dywan, naraz się wysypało. Dopiero wtedy zauważyłam, że ten „egzamin” to nie tylko wydarzenia, ale też pytanie: jak traktujesz swoje zdrowie na co dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Też mam wrażenie, że Saturn najpierw upomina się przez ciało. U mnie pierwsze „uderzenie” w trakcie powrotu to były stany lękowe i wyczerpanie, które lekarz zbył tekstem „to stres, proszę mniej pracować”. Dopiero potem połączyłem kropki: końcówka dwudziestki, zmiana pracy, przeprowadzka, a ja dalej próbowałem funkcjonować jak 20-latek na energetykach. Egzamin saturniczny wyszedł w postaci pytania, czy jestem w stanie ułożyć rytm dnia tak, żeby się nie zajechać.


Odpowiedz
Wpisy: 639
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Jak czytam wasze wpisy, to widzę klasyczny motyw: Saturn wraca i zadaje jedno, bardzo nudne pytanie – „czy to się da utrzymać przez dłuższy czas?”. U mnie pierwszy powrót zamknął okres skakania z jednej fuchy do drugiej. Przyszedł moment, kiedy albo biorę odpowiedzialność za to, co umiem, albo w wieku 40 lat będę dalej tłumaczyć sobie, że „jeszcze szukam swojej drogi”. Drugi powrót widziałam bardziej u klientów – wtedy wychodzi, jak się zarządzało zdrowiem, pieniędzmi i relacjami przez ostatnie 30 lat. To już nie jest burzenie fundamentów, tylko sprawdzanie, czy dom stoi prosto.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam trochę alergię na narrację w stylu „wszystko przez Saturna”. Kryzys koło trzydziestki jest wpisany w realia – kończy się beztroska, zaczynają kredyty, dzieci, zobowiązania. Łatwo wtedy dopasować opis powrotu Saturna do czegokolwiek, co i tak by się wydarzyło. Nie mówię, że tranzyt nie działa, ale mam wrażenie, że część osób robi z niego kozła ofiarnego zamiast zobaczyć, co sami zawalili przez poprzednie lata.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 683

@Taurus, jasne, ale zobacz, jak to wygląda w praktyce w horoskopach. To nie jest tak, że Saturn wraca w próżnię – on uderza w konkretny dom, robi aspekty do konkretnych planet. Jedna osoba ma to w 7 domu i akurat wtedy wychodzi na wierzch jakość relacji, inna ma w 2 i nagle musi ogarnąć finanse, których nigdy nie kontrolowała. Życiowy kryzys sam w sobie nie ma metki, ale astrologia pomaga zobaczyć, w jakiej dziedzinie cię przyciska i jakim językiem mówi ten „egzamin”.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Ja zawsze myślałam, że pierwszy powrót Saturna to tak między 26 a 30 rokiem, w zależności od tego, w jakim znaku się urodziło z Saturnem – że jak ktoś ma w Baranie, to szybciej, a jak w Rybach, to później. I trochę pod to podpinałam swoje doświadczenia, bo największy przełom miałam właśnie w wieku 26 lat. Teraz się zastanawiam, czy to jeszcze było przygotowanie do powrotu, czy już sam powrót?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 472

@Kolczasta, orbę można rozciągać, ale astronomicznie Saturn robi obrót mniej więcej w 29,5 roku, więc dokładny powrót wypada gdzieś między 28 a 30, nie wcześniej. To, co przeżyłaś w wieku 26 lat, bardzo możliwe, że było związane z innymi aspektami – np. kwadraturami Saturna do planet osobistych albo półkwadraturą do samego siebie. Natomiast sam „szczyt” powrotu to moment, kiedy Saturn wraca do tego samego stopnia, który masz w urodzeniowym, plus minus parę miesięcy na dojście i odejście.


Odpowiedz
Wpisy: 664
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Pierwszy powrót Saturna zafundował mi klasyczny scenariusz: rozwód, przeprowadzka, zmiana pracy. Z zewnątrz wyglądało to jak katastrofa, a w środku jak ulga, bo już od kilku lat czułem, że żyję w jakiejś prowizorce. Saturn w 4 domu – temat domu rodzinnego, korzeni, poczucia bezpieczeństwa. Musiałem sobie odpowiedzieć, gdzie naprawdę chcę mieszkać i z kim tak serio tworzę rodzinę, a nie „jakoś to będzie, ważne, że jest dom”.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Drugi powrót Saturna mam już za sobą i mogę powiedzieć, że to zupełnie inna jakość. Pierwszy przyszedł jak rozbiegówka, drugi jak podsumowanie. W okolicach 58–60 roku zaczęłam porządkować sprawy, które latami odkładałam: formalności, zdrowie, relacje z dorosłymi dziećmi. To nie był czas wielkich nowych projektów, raczej pytanie, co chcę zostawić po sobie i z czym chcę wejść w starość. Egzamin z dorosłości zamienił się w egzamin z mądrości.


Odpowiedz
Wpisy: 343
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Mój Saturn wrócił do 5 domu – temat twórczości i dzieci. O dziwo, to był czas, kiedy zdecydowałam się, że nie będę mieć własnych dzieci, za to zaczęłam pracować z młodzieżą. Niby decyzja kontrowersyjna w oczach otoczenia („jak to, nie będziesz żałować?”), ale dla mnie to był moment, kiedy naprawdę wzięłam odpowiedzialność za to, na co mam zasoby. Saturn nie „kazał” mi rodzić albo nie rodzić – raczej postawił lustro: co jest twoje, a co jest cudze oczekiwanie.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@agatha-1)
Połączone: 1 rok temu

Z perspektywy pracy z rytuałami miłosnymi widzę, że sporo ludzi wraca po pomoc właśnie koło 29 roku. Nagle okazuje się, że „związek na przeczekanie” nie daje się już ciągnąć, a relacja, w której „może on kiedyś dojrzeje”, po prostu się rozpada. Często wychodzi przy rozkładach, że to nie Saturn rozwalił związek, tylko pokazał, że to, co stoi na glinianych nogach, nie wytrzymało. I tu zaczyna się prawdziwa dorosłość: nie „kto mi to zrobił?”, tylko „czemu ja się na to zgadzałam”.


Odpowiedz
Wpisy: 304
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam jeszcze jedną obserwację – część osób próbuje Saturn „obchodzić” rytuałami, medytacjami, afirmacjami, zamiast z nim usiąść. W stylu: „zróbmy coś, żeby mnie ominęły konsekwencje”. A on i tak przyjdzie w tych tematach, w których żyjemy na kredyt – emocjonalny, finansowy, zdrowotny. Jeśli używamy magii do tego, żeby poprzesuwać meble, a nie wzmocnić fundament, to i tak po jakimś czasie zaczynają pękać ściany.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Ja swój powrót Saturna zrozumiałam dopiero wstecz, jak już weszłam w trzydziestkę i zaczęłam patrzeć na rozkłady sprzed kilku lat. W kartach non stop wychodziły mi motywy typu Sprawiedliwość, Sąd Ostateczny, Wieża, a ja to interpretowałam jako „coś się zmieni, ale dam radę”. Fakty były takie, że trzymałam się pracy, której nie znosiłam, bo bałam się finansów, aż w końcu firma padła. Saturn w 2 domu zrobił swoje: „nie masz już czego bronić, możesz zacząć od zera, ale tym razem uczciwie”.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Dla mnie ciekawy jest kontekst społeczny powrotu Saturna. Koło trzydziestki system pyta: „masz stabilną pracę, rodzinę, plan na starość?” i ludzie to odczuwają niezależnie od tego, czy znają astrologię. Powrót Saturna tylko to ubiera w język, który pomaga nazwać, z czym się mierzymy. Jedni się wyłamują z tego scenariusza, inni w niego wchodzą, ale w obu przypadkach jest pytanie: czy to jest twój wybór, czy jedziesz na autopilocie?


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Saturn w 4 domu dał mi egzamin z rodziny. Pierwszy powrót zbiegł się z koniecznością przejęcia opieki nad schorowaną matką i równoczesnym wyprowadzaniem się z domu rodzinnego. Z jednej strony poczucie obowiązku, z drugiej – potrzeba uwolnienia się od starych schematów. Miałem wrażenie, że muszę zbudować własny dom, jednocześnie nie zostawiając rodziny bez wsparcia. Egzamin polegał na tym, czy potrafię postawić granice, nie uciekając od odpowiedzialności.


Odpowiedz
Wpisy: 685
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Czytam was i widzę, że ten „egzamin” ma różne formy, ale motyw jest podobny: koniec udawania. U mnie Saturn w 3 domu wjechał w komunikację – przestałam znosić powierzchowne znajomości, plotki, kontakty „bo głupio odmówić”. Wyszłam z kilku towarzyskich układów i nagle okazało się, że zostało mi dosłownie kilka osób, z którymi da się rozmawiać naprawdę. Jak ktoś mówi, że to tylko życiowy kryzys, to w sumie się zgadzam – tylko ten kryzys ma bardzo konkretny kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Dla równowagi dodam, że u mnie pierwszy powrót Saturna nie był jakąś spektakularną historią. Saturn w 11 domu, trochę przewietrzyło grono znajomych, trochę się zmieniły priorytety, ale bez dramatów. Bardziej czułem zmianę w środku: mniej ciągnęło mnie do imprez, bardziej do projektów, które mają sens na dłużej niż weekend. Może dlatego jestem ostrożny z opowiadaniem, że każdy musi przejść przez życiową katastrofę, bo inaczej „nie zaliczy egzaminu”.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 639

To jest ważne, co pisze @Taurus – powrót Saturna nie musi wyglądać jak scenariusz z filmu katastroficznego. Czasem to jest bardzo cichy proces: ktoś po prostu przestaje odkładać wizytę u lekarza, składa papiery rozwodowe po latach wahania albo wreszcie kończy studia, które ciągnął latami. W horoskopach często widać, kto ma większe napięcia, a kto po drodze budował w miarę solidnie i teraz tylko dokręca śrubki. Egzamin może być testem z podstaw, a nie z całki potrójnej.


Odpowiedz
Wpisy: 717
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawia mnie jedna rzecz – co z ludźmi, którzy mówią, że „nic specjalnego” się u nich nie działo w czasie powrotu Saturna? Mam znajomą, która sprawdziła sobie tranzyty, Saturn wrócił idealnie, a ona: „no nie wiem, jakoś normalnie było”. Czy to znaczy, że wcześniej już zrobiła porządek, czy po prostu nie łączy faktów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 472

@Zorka, bywa tak, że ktoś przeżywa spore zmiany rok czy dwa przed samym powrotem, kiedy Saturn już idzie przez dom, w którym ma urodzeniowe położenie, ale jeszcze nie doszedł do tego konkretnego stopnia. Wtedy „kulminacja” wypada wcześniej, a sam dzień powrotu jest tylko formalnością. Druga opcja: ktoś ma horoskop, w którym Saturn od początku jest mocno wkomponowany, więc funkcjonuje dość saturnicznie – odpowiedzialnie, z dystansem – i wtedy ten egzamin jest raczej potwierdzeniem, że idzie dobrą drogą, niż wezwaniem na dywanik.


Odpowiedz
Wpisy: 683
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę tu jeszcze wątek innych tranzytów. Często jest tak, że ludzie mylą powrót Saturna z opozycją Urana, kwadraturą Plutona albo czymś, co dzieje się równolegle. W okolicach 42–44 lat mamy np. opozycję Urana – to jest dopiero jazda bez trzymanki. Przy powrocie Saturna zmiana jest bardziej „ziemska”: papierologia, zobowiązania, decyzje, których nie da się już cofnąć bez kosztów. Uran każe wyskoczyć z układu, Saturn pyta, czy ten układ ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie bardziej techniczne: czy widzicie różnicę w tym, jak ludzie przeżywają powrót Saturna, jeśli mają go urodzeniowo w ruchu wstecznym? Znajomy, który ma Saturna retro, mówi, że jego powrót był bardziej „do środka” – mniej wydarzeń, więcej poczucia, że musi się rozliczyć sam ze sobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 667

@Whisper, z moich obserwacji wynika, że przy Saturnie retro w urodzeniu powroty mocniej dotykają sfery wewnętrznej. Osoby z takim ustawieniem często czują, że przez całe życie są bardziej surowe wobec siebie niż świat wobec nich. Powrót bywa momentem, kiedy zaczynają rozróżniać, które wymagania są naprawdę ich, a które przejęte od rodziny, autorytetów, systemu. Z zewnątrz może to wyglądać spokojnie, ale w środku przewijają całe życie jak taśmę.


Odpowiedz
Wpisy: 664
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Drugi powrót Saturna to już temat finito i przemijanie. Przy pierwszym walczyłem o to, żeby udowodnić, że „dam radę”, przy drugim – żeby zostawić po sobie porządek. Zrobiłem testament, przepisałem mieszkanie, zamknąłem firmę, która dawno powinna była zostać zamknięta. Zamiast myśleć „co jeszcze zrobię”, bardziej myślałem „co chcę dokończyć”. Egzamin z dorosłości zamienił się w egzamin z odpowiedzialności za tych, którzy zostaną, jak mnie już nie będzie.


Odpowiedz
Wpisy: 685
Rozpoczynający temat
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Czytając o drugim powrocie, łapię się na tym, że pierwszy trochę potraktowałam jak karę, a nie jak szansę. Wtedy miałam poczucie, że ktoś mi zabiera zabawki: luz, spontaniczność, „życie chwilą”. Dopiero później zobaczyłam, że część tych „zabawek” była po prostu ucieczką. Ciekawi mnie, czy da się do powrotu Saturna podejść świadomie, zanim zacznie walić w najwrażliwsze miejsca, czy i tak większość z nas musi się sparzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Ja próbuję się przygotować, bo mam Saturna w Wodniku, więc ten powrót trochę niedawno miałam i tak czy siak mnie zaskoczył. Stwierdziłam, że skoro siedzi wysoko w horoskopie, to powinnam „zaplanować” zmiany w karierze i wtedy obejdzie się bez strat. Skończyło się tym, że plan, który wymyśliłam z głowy, w ogóle się nie przyjął, a życie i tak zrobiło swoje. Wniosek – Saturn chyba średnio lubi, jak się go próbuje ograć sprytem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 304

@Kolczasta, Saturn nie ma nic przeciwko planowaniu, tylko on nie nagradza planów oderwanych od realiów. Jeśli ktoś sobie naszkicuje piękny projekt, ale nie ma czasu, zdrowia, umiejętności ani konsekwencji, to ten projekt sypnie się przy pierwszej większej próbie. To, co pomaga, to raczej uczciwy bilans: co działa, czego mam za dużo, czego za mało. Wtedy powrót Saturna jest bardziej „dokręceniem śrub”, a mniej akcją ratunkową straży pożarnej.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@dobema)
Połączone: 1 rok temu

Zauważyłam jeszcze jedną rzecz przy czytaniu rozkładów klientów – koło trzydziestki w kartach często wychodzi konflikt między 3 Monet a 10 Kielichów. Jedni cisną karierę i zaniedbują życie prywatne, inni odwrotnie, i potem przychodzą z pytaniem „czy dało się to połączyć?”. Powrót Saturna robi z tego pytanie na egzaminie: na czym chcesz faktycznie stać? I już nie wystarczy odpowiedź „na wszystkim po trochu”.


Odpowiedz
Wpisy: 639
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę tu jeszcze cykle pośrednie. Przed powrotem Saturna jest kwadratura około 21 roku, kiedy często kończymy edukację, próbujemy pierwszej samodzielności. Potem opozycja koło 44–45 roku, która zwykle nakłada się z innymi „kryzysami środka życia”. Powrót w okolicy 29 lat nie dzieje się w próżni, tylko domyka to, co zaczęło się przy wcześniejszych punktach. Jeśli ktoś już wtedy zaczyna brać odpowiedzialność za siebie, to ten „duży” powrót bywa łagodniejszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 717

Złapało mnie to, co pisała @Lady o cichych procesach. Ja przed powrotem Saturna miałam wrażenie, że wszystko jest „w miarę OK”, a dopiero jak się cofnęłam pamięcią, zobaczyłam, ile rzeczy wisiało. Niedokończone studia, relacja niby-para, praca „na chwilę”. Saturn nie zrobił wielkiego bum, tylko po kolei zamykał drzwi, których sama nie umiałam zamknąć. I to w sumie było bardziej bolesne niż jakiś jeden spektakularny kryzys.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Saturn ma w sobie logikę siedmioletnich progów: 7, 14, 21, 28–29, 36, 42… Gdy patrzę na swoje życie, idealnie widzę, jak co kilka lat zmieniały się role – od dziecka, przez studenta, pracownika, partnera, aż po kogoś, kto bierze odpowiedzialność za innych. Pierwszy powrót to zamknięcie rozdziału „szukam siebie, bo mogę”, drugi – „jestem sobą, bo już nie mam siły udawać”. W tym sensie egzamin z dorosłości nie polega na tym, żeby odpowiedzieć dobrze na pytanie, tylko żeby się przyznać, kim się stało.


Odpowiedz
Wpisy: 472
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawy jest też temat ludzi, którzy żyją jakby „poza kalendarzem społecznym” – bez dzieci, bez ślubów, bez typowej kariery. U nich powrót Saturna potrafi przyjść np. w formie pytania: czy ten alternatywny styl życia jest świadomym wyborem, czy ucieczką? Miałem klienta, który całe życie podróżował, mieszkał po hostelach, a przy 29 latach nagle poczuł, że chce mieć miejsce, do którego wraca. Saturn nie powiedział mu „załóż rodzinę”, tylko „zdefiniuj, co dla ciebie znaczy dom”.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: