Jeśli masz wrażenie, że wszystko idzie nie tak – telefon zawiesza się, wiadomości lądują u niewłaściwych osób, a dawni kochankowie odżywają jak duchy z przeszłości – prawdopodobnie Merkury znów macha do nas tyłem. W 2025 roku czekają nas trzy retrogradacje tej kapryśnej planety, a każda niesie ze sobą unikalną energię, którą warto poznać i przygotować się na nią z wyprzedzeniem.
Jako praktykująca astrolożka od ponad dekady, prowadziłam setki konsultacji z klientami zmagającymi się z chaosem retrogradacji. Nauczyłam się, że ten okres – choć frustrujący – to także niezwykła szansa na refleksję, naprawę i ponowne połączenie z tym, co naprawdę ważne. Ten artykuł pomoże Ci zrozumieć, czym właściwie jest retrogradacja Merkurego, kiedy dokładnie wystąpi w 2025 roku i – co najważniejsze – jak zamienić potencjalny chaos w świadomy czas transformacji.
Cały wpis dostępny tutaj: Merkury znów cofa się wstecz – sprawdź, kiedy i jak to przetrwać w 2025 roku
W marcu kupiłam używany samochód. Wszystko działało na przeglądzie. Po dwóch tygodniach wyszło że ma problem ze skrzynią biegów. Mechanik powiedział że to był ukryty defekt.
Ale przecież to mogło się zdarzyć zawsze?
@Klaudia05 w pracy komunikuję się normalnie, ale nie inicjuję nowych projektów ani trudnych rozmów. Skupiam się na robotach które mam już zaplanowane.
Ja kupiłem telefon w lipcu mimo ostrzeżeń. Po tygodniu przestał się ładować. Wymienili mi go, nowy też miał usterkę. Dopiero trzeci działa.
A ktoś używa jakichś kamieni czy rytuałów w retrogradacji?
W mojej kancelarii mamy statystyki spraw sądowych. W retrogradacji przybywa spraw o niewykonanie umowy, wadliwe towary, nieporozumienia biznesowe. To jest mierzalne.
Ja palę szałwię co rano i wieczorem. Oczyszcza przestrzeń z tej chaotycznej energii. Plus czarny turmalin przy komputerze - podobno chroni elektronikę.
Hematyt nosiłam przez całą marcową retro. Uziemia, pomaga zostać w rzeczywistości. Retrogradacja potrafi zrobić mgłę w głowie.
Dlatego jeśli musicie podpisać coś w listopadzie - czytajcie trzy razy, najlepiej na głos, najlepiej z kimś obok kto też przeczyta.
Czarny turmalin przy komputerze? To działa?
To może być zwykły przypadek?
A co z podróżami? Mam wyjazd zaplanowany na połowę listopada.
Ja nie wierzę w kamienie ale medytuję przed każdą ważną rozmową. To daje mi te kilka sekund żeby przemyśleć co chcę powiedzieć.
W mojej pracy nauczyłem się zasady: jak czujesz złość, odczekaj 24 godziny przed odpowiedzią. W retro to jest absolutny must.
Możesz lecieć, ale: sprawdź rezerwacje dzień przed, przyjedź na lotnisko dwie godziny wcześniej, miej przy sobie kopie wszystkich dokumentów, spodziewaj się opóźnień.
Problem w tym że dzisiaj wszyscy oczekują natychmiastowej odpowiedzi. Nikt nie chce czekać 24 godzin.
Prawda. W marcu wysłałem zły email o 23:00 bo "musiałem" odpowiedzieć. Następnego dnia przepraszałem. Nauczka.
U mnie w marcu zgubiły bagaż. Tydzień czekałam na walizkę. Teraz w retro pakuję najważniejsze rzeczy do bagażu podręcznego.
Czytając to wszystko zaczynam panikować. Jak normalni ludzie przeżywają te trzy tygodnie?
Plus że nie wszystko jest złe w retrogradacji. To najlepszy czas na załatwianie starych spraw, kończenie projektów, sprzątanie.
Problem w tym że nie wszyscy wiedzą o retrogradacji. Airline'y, hotele - dla nich to zwykłe dni. Ale statystycznie więcej się psuje, więcej ludzi robi błędy.
Dlatego my, którzy wiemy, musimy być dwa razy bardziej ostrożni. Nie możemy polegać że świat zwolni razem z nami.
I na dokańczanie tego co zacząłeś miesiące temu. Ten nieskończony projekt? Retrogradacja to czas żeby go wreszcie skończyć.
Ja wybieram przygotowanie. Mam listę, backup zrobiony, wszystkie trudne rozmowy odkładam do grudnia. Gotowy.
Czyli filozofia "re-" - revisit, redo, reorganize, return. Wszystko co zaczyna się od "ponownie" jest dobre w retro.
