Ostatnio sporo czasu spędziłem na analizowaniu tego, jak gwiazdy olbrzymy - te naprawdę masywne, czerwone - wpływają na nasze horoskopy i interpretacje. Betelgeuse to przypadek szczególny, bo ta gwiazda od lat jest obserwowana pod kątem potencjalnej eksplozji jako supernowa. ale pomyślałem sobie o czymś innym: jej światło, ktore dociera do nas z odległości około 700 lat świetlnych, niesie pewien rodzaj energii, którą astrolodzy praktycznie ignorują. Mam konkretne pytanie do dyskusji - czy uważacie że Betelgeuse, jako gwiazda stała w astrologii (gwiazdy stałe mają swoje przypisane znaczenia), moze modyfikować układ planet w naszym horoskopie w kontekście uczuć? chodzi mi o to, że jej przypisania tradycyjnie łączą sie z Marsem i Merkurym, co daje dosyć specyficzną mieszankę - działanie i komunikacja ale pod czerwonym, niemal bólowym światłem. Czy ktoś pracował z gwiazdami stałymi w praktyce i zauważył coś takiego? 😉
Gwiazdy stałe to temat, ktory mnie od dawna ciągnie ale nigdy nie wchodziłem w to głębiej. sam bardziej skupiam się na horoskopach i snach, ale to co piszesz o tym czerwonym świetle Betelgeuse - mam takie skojarzenie. Kiedy śniłem o bardzo intensywnych, bolesnych sytuacjach emocjonalnych, często pojawiał się właśnie czerwony blask, nie do końca słoneczny, bardziej zmęczony jakoś. Czy jest jakaś tradycja astrologiczna która łączy konkretnie tę gwiazdę z miłością mimo bólu, czy to twoja własna interpretacja?
Hej, przyznam szczerze że za duzo z tego nie rozumiem, bo ja tam od horoskopów słonecznych dopiero zaczynam. Ale Betelgeuse to ta gwiazda co moze wybuchnąć? I wy mówicie że ona wpływa na horoskopy? Serio pytam, nie droczę się - w jakim sensie gwiazda która jest 700 lat świetlnych od nas moze na cokolwiek wpłynąć skoro na przykład Jowisz który jest w Układzie Słonecznym też jest daleko?
To co opisujesz z tą "miłością mimo bólu" bardzo mnie zastanawia w kontekście numerologicznym - bo liczby 4 i 8 to właśnie liczby które niosą lekcje przez trudność, przez opór materii. ale nie chcę odpływać od gwiazd, tylko pytam: czy w praktyce astrologicznej Betelgeuse daje jakiś konkretny sygnał w horoskopie ktory można by zidentyfikować? Bo numerologia ma swoje wyraźne wskaźniki trudnej miłości - a co ma astrologia gwiazd stałych?
Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale jak czytam o tym czerwonym świetle to myślę o czakrze serca. Zielona czakra odpowiada za miłość, ale czerwona - to korzeniowa, to przetrwanie, to ból i instynkt. Może Betelgeuse łączy wlasnie te dwie energie? Miłość zakorzeniona w bólu przetrwania? Przemko - czy w astrologii jest cos, co odpowiadałoby takiemu połączeniu?
O matko, ta kobieta co mówiła że kocha najmocniej kiedy boli - to brzmi jakby opisywała mnie. Serio. I zawsze myślałam że to moja czakra serca jest zablokowana albo przestymulowana, bo bioenergoterapeutka mi tak powiedziała. A tu może to jest po prostu układ gwiazd? Jak mogę sprawdzić czy mam Betelgeuse blisko jakiejś planety w moim horoskopie?
Ja tez chciałbym wiedzieć jak sie sprawdza te gwiazdy stałe, bo normalnie w horoskopach widzę tylko planety i znaki. Gdzie w ogóle szukać tej Betelgeuse w swoim układzie? Czy to jest w jakimś programie astrologicznym, czy trzeba cos specjalnie liczyć?
Hej, a czy ta gwiazda może działać na całe pokolenia? Bo jak wybucha gwiazda albo się zmienia, to przecież wszyscy urodzeni w tym czasie mają inaczej? Przepraszam ze głupie pytanie może ale naprawdę nie rozumiem jak to działa z gwiazdami stałymi kontra planety.
Próbuję to powiązać z runami, bo Hagalaz i Nauthiz to runy właśnie takiego wzorca - nieuchronne uderzenie i konieczność. Miłość przez Nauthiz to jest właśnie to - kochasz nie dlatego że łatwo, ale dlatego że musisz, bo inaczej nie możesz istnieć. Zastanawiam się czy Betelgeuse nie pasuje... przepraszam, czy nie współgra właśnie z tą energią Nauthiz. Przemko - czy gwiazdy stałe mają jakieś przypisania do run w tradycji astrologicznej, czy to już byłoby moje własne łączenie systemów?
Czytam tę dyskusję i mam pewne zastrzeżenie. Dużo tu mówicie o bólu jako waruniku koniecznym miłości przy Betelgeuse. Ale z mojego doświadczenia z rytuałami miłosnymi - ból nie jest warunkiem, ból jest symptomem. Pytanie brzmi: czy Betelgeuse powoduje że te osoby wybierają bolesne relacje, czy tylko że bardziej je odczuwają? to duża różnica dla kogoś kto próbuje cos zmienić w swoim życiu uczuciowym.
Wtrącę sie bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie o tym że Betelgeuse w koniunkcji z Wenus lub Księżycem daje taki wzorzec miłości przez ból. Ale czy to dotyczy tylko osób które taką koniunkcję mają natywnie w horoskopie urodzenia? Czy też jakis tranzyt, np. mars przechodzący przez Betelgeuse, może czasowo włączyć ten wzorzec u kogoś kto normalnie go nie ma?
I właśnie o to mi chodziło - że patrzymy na Betelgeuse przez pryzmat bólu, a to gwiazda też o sile i wytrwałości. Malgosia_B pytałaś o tranzyty i to jest świetne pytanie, bo w praktyce tranzyt Marsa przez 28 stopień Bliźniąt to kilka dni, więc nie będzie tak mocny jak koniunkcja natywna. Ale tranzyt Jowisza - to już inne tempo, kilka tygodni, i moze coś naprawdę uruchomić nawet jeśli nie masz tej konfiguracji w urodzeniu.
Wtrącę własne doświadczenie bo akurat mam Jowisza w okolicach 27 Bliźniąt, sprawdziłem po wcześniejszych postach. Nie wiem czy to jest "miłość przez ból", ale rzeczywiście moje najważniejsze związki zaczynały się zawsze w jakimś kryzysie - albo mojej, albo drugiej osoby. Jakby głębokie uczucie musiało mieć jakieś napięcie w tle żeby wogóle mogło się pojawić. Czy to może być właśnie ta energia?
Zaraz, to znaczy że ta sama gwiazda w horoskopie może raz działać destrukcyjnie, a raz budująco? Zależy od tego co się z nią akurat w niebie "dzieje"? Przepraszam że pytam tak podstawowo ale dopiero próbuję zrozumieć o czym w ogóle rozmawiacie.
Wróćmy na chwilę do tego co powiedział Ignaś, bo mnie to nie daje spokoju. Jeśli horoskop opisuje wzorzec ale nie mówi na jakim etapie jesteś - to skąd wogóle wiedzieć ze cos się zmieniło? Czy ktoś tutaj miał moment kiedy naprawdę poczuł że ta konfiguracja zaczęła działać inaczej? Nie teoretycznie, tylko naprawdę to poczuł?
Mam notatki z kilku różnych wątków na tym forum i to jest naprawdę ciekawy wzorzec ktory się powtarza - ludzie z silnymi konfiguracjami przy Betelgeuse albo opisują tę intensywność jako cos co ich napędza, albo jako coś od czego nie mogą uciec. Czy ktoś zna przypadek kiedy był w obu tych stanach i da się wskazać co zmieniło kierunek?
coś kolo trzydziestki paru lat. To był czas kiedy wszystko naraz przestało działać tak jak zawsze - praca, relacja, nawet runy mi się "zacięły", dawały powtarzające się układy których nie chciałam czytać. Dopiero po jakimś czasie zobaczyłam ze może warto jednak przeczytać. 😛
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie bardzo rozumiem jednej rzeczy - skoro Betelgeuse to gwiazda która moze wybuchnąć w supernową w każdej chwili, to co sie stanie z tymi wszystkimi horoskopami kiedy jej nie będzie? Serio pytam, nie ironicznie. Bo zanim na nią trafiłem to w ogóle nie myślałem że gwiazdy stałe biorą udział w astrologii.
No więc wlasnie - to jest coś co mnie od dawna zastanawia. Czy gwiazda stała która zniknie ze nieba przestaje mieć wpływ na horoskopy? I drugie pytanie, moze ważniejsze: skoro światło Betelgeuse dociera do nas z opóźnieniem wielu setek lat, to czy my w ogóle widzimy "prawdziwą" Betelgeuse? przemko, bo ty pewnie masz jakis pogląd na to - czy astrologia liczy pozycję widzianą z Ziemi, czy jakąś "rzeczywistą"?
Okej, więc jeśli dobrze rozumiem - ta gwiazda może już od lat być wybuchnięta, a my wciąż żyjemy jakby działała, bo światło jeszcze do nas nie dotarło? To jest trochę nieswojo jak się nad tym zastanowić. Albo raczej - to zmienia coś w tym jak myślicie o tym wpływie? Judytka albo Dobrochnaa, pytam tez was bo widzę że pracujecie z energią - czy to ma znaczenie?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czytam to od jakiegoś czasu i mam bardzo proste pytanie. Wszyscy mówią o tej Betelgeuse i bólu i miłości - ale czy ta konfiguracja może być tez widoczna fizycznie? Jak w czakrach albo w ciele? Bo jak Judytka mówiła o energii i ciele które "wie wcześniej niż umysł" to mi sie to skojarzyło z czymś co sama czuję w okolicy serca kiedy jestem w trudnej relacji. 🙂
Czytam ten wątek i jedna rzecz mi nie daje spokoju. Wszyscy mówią o tym bólu jakby był czymś nieuchronnym przy Betelgeuse - ale czy ktokolwiek tu miał konfigurację przy tej gwieździe i był w spokojnej, bez dramatów relacji? Serio pytam, bo moze ja szukam czegoś co nie istnieje.
To pytanie Oraklii i to odwrócenie które zaproponowałam - czy ktoś świadomie wybrał spokój - zostało trochę zawieszone w powietrzu. Bo wlasnie to mnie interesuje najbardziej. Nie chodzi o to czy Betelgeuse "skazuje" na ból, tylko czy da się z tą energią żyć inaczej niż przez intensywność. W numerologii kiedy ktoś ma ścieżkę życia z silnym 8, to też nie oznacza że musi żyć przez walkę - ale zazwyczaj tak wychodzi dopóki ktoś tego nie przepracuje. Czy tu jest podobnie?
Przepraszam że wchodzę z czymś moze naiwnym, ale czytam o tej energii która "zmienia adres" i zastanawiam się - czy to znaczy że Betelgeuse to jest w ogóle gwiazda która nie pozwala żeby było cicho? Bo jak czytam Astrala i Oraklię, to brzmi jakby po prostu nie było opcji na zwykłe, ciche życie dla kogoś kto ją ma. I to mnie trochę przeraża szczerze mówiąc.
