Racja. Somatic Experiencing Petera Levine'a pokazuje, że trauma i przekonania są "zamrożone" w ciele. Możesz intelektualnie zrozumieć przekonanie, ale dopóki nie uwolnisz energii z ciała, będzie odtwarzane.
Proste ćwiczenie: Pomyśl o ograniczającym przekonaniu. Gdzie czujesz to w ciele? Brzuch? Klata piersiowa? Gardło? Oddychaj w to miejsce, pozwól energii się poruszyć.
Zgadzam się całkowicie. W pracy energetycznej widzę, jak przekonania tworzą blokady w konkretnych czakrach. Ktoś z przekonaniem "Nie jestem bezpieczny" ma zamkniętą czakrę podstawy - czuję to jako ciężar, gęstość, ciemność w okolicy kości ogonowej.
Oczyszczenie energetyczne przez Reiki lub Pranic Healing może pomóc uwolnić te blokady, ale musi iść w parze z pracą poznawczą.
Piękna historia. Ja dodałbym, że kluczem jest rozróżnienie między "wiedzą o przekonaniu" a "przeprogramowaniem przekonania".
Możesz wiedzieć intelektualnie "To przekonanie jest fałszywe", ale nadal będzie działać automatycznie. Przeprogramowanie następuje, gdy:
Masz nowe doświadczenia (eksperymenty)
Powtarzasz nowe wzorce (praktyka)
Czujesz emocjonalnie nową prawdę (praca somatyczna)
To trójka: myśl + uczucie + zachowanie = transformacja.
OK, rozumiem. Zaczynam pracę nad swoimi przekonaniami. Zidentyfikowałem główne: "Nie zasługuję na sukces" i "Muszę być idealny".
Które narzędzie polecacie na start? EFT? CBT? Byron Katie?
Ja bym zaczęła od Byron Katie, bo to buduje fundamentalną umiejętność kwestionowania myśli. Nauczy cię nie wierzyć wszystkiemu, co myślisz.
Potem EFT na intensywne emocje i eksperymenty behawioralne na testowanie nowych przekonań w praktyce.
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi - to zależy od twojego stylu. Jesteś analityczny? CBT. Czujesz dużo w ciele? EFT + praca somatyczna. Lubisz prostotę? Byron Katie.
Najlepiej łączyć metody. Ja robię rano medytację theta, w dzień eksperymenty, wieczorem journaling. Atakujesz przekonanie z wielu stron.
Czy można to robić samemu czy trzeba terapeuty?
A co z tym, że niektórzy mówią "działaj jak gdyby już to miał"? To nie jest sprzeczne z tym, co piszecie?
Dokładnie. To różnica między "positive thinking" a "positive experiencing". Myślenie zmienia niewiele. Doświadczenie zmienia wszystko.
Dlatego eksperymenty behawioralne są tak skuteczne - dają mózgowi nowe dane do przetworzenia.
Chcę dodać coś o różnicy między "knowing your limits" a "limiting beliefs". To się często myli.
Ograniczające przekonanie: "Nie mogę mówić publicznie" (oparte na lęku, nie faktach)
Znajomość granic: "Nie mogę lecieć bez skrzydeł" (fizyczny fakt)
Test: Czy to można zmienić przez trening, pracę, czas? Jeśli tak, to przekonanie. Jeśli nie, to faktyczna granica.
Wiele ludzi nazywa swoje lęki "realistycznym myśleniem", ale to tylko obrona ego przed zmianą.
To przypomina mi koncepcję Junga o ego i Self. Ego identyfikuje się z przekonaniami: "Ja jestem nieśmiały", "Ja jestem nieudacznik". Ale to tylko konstrukcja.
Prawdziwe Self jest poza przekonaniami - to czysta świadomość, obserwator. Kiedy to zrozumiesz, przestajesz bronić przekonań, bo widzisz, że to nie ty.
Z szamańskiej perspektywy przekonania ograniczające to "kontrakty duszy" - umowy, które zawarłeś (często nieświadomie) w odpowiedzi na ból.
Dziecko przeżywa odrzucenie → zawiera kontrakt "Być niewidzialnym = być bezpiecznym"
Teraz jako dorosły ciągle realizujesz ten kontrakt, mimo że już nie służy.
Praca polega na rozpoznaniu kontraktu, podziękowania mu za ochronę i świadomym jego rozwiązaniu.
Faktycznie czuję. To dziwne, bo to tylko myśli, a jednak ciało reaguje inaczej.
Właśnie dlatego praca z przekonaniami to nie tylko "pozytywne myślenie" - to biochemia, neurologia, energia. To całościowa zmiana systemu.
Zgadzam się. I dlatego potrzeba czasu. Nie zmienisz 30 lat programowania w tydzień. Ale każdy dzień praktyki buduje nowe ścieżki neuronowe.
Neuroplastyczność działa dzięki zasadzie "neurony, które razem się aktywują, razem się łączą". Każde powtórzenie nowego myślenia/zachowania wzmacnia połączenie. Po 21-30 dniach zaczyna być automatyczne.
Chciałam dodać coś o znaczeniu snu w przeprogramowaniu. Konsolidacja pamięci i nauki dzieje się podczas snu REM.
Dlatego technika SATS Neville'a (wizualizacja przed snem) jest tak skuteczna - podświadomość przetwarza to przez noc i instaluje jako nowy program.
Dokładnie. I dlatego jakość snu jest kluczowa. Jeśli śpisz 4-5 godzin, mózg nie ma czasu na przeprogramowanie. Minimum 7-8 godzin dla optymalnej neuroplastyczności.
OK, mam już dużo informacji. Jak to wszystko połączyć w codzienną praktykę? Bo to brzmi przytłaczająco...
Dobra rada. Ja bym dodał jeszcze jeden element - tracking. Zapisuj postępy. Mózg lubi widzieć dowody zmiany, to motywuje do dalszej pracy.
Prosty tracker: Oceniaj siłę przekonania 1-10 raz w tygodniu. Będziesz widzieć, jak spada.
I pamiętajcie - to nie jest liniowy proces. Będą dobre dni i gorsze dni. Czasem poczujecie, że wracacie do starych wzorców. To normalne. To nazywa się "extinguishment burst" - ostatni opór przed zmianą.
Nie poddawajcie się w tym momencie. To znak, że jesteście blisko przełomu.
To prawda. U mnie były momenty, gdy myślałam "To nie działa, tracę czas". Ale potem nagle - przełom. Coś kliknęło i zobaczyłam świat innymi oczami.
Transformacja często przychodzi nie liniowo, ale skokowo. Pracujesz, pracujesz, nic - i nagle kwantowy skok.
Chciałam zapytać o różnice kulturowe w przekonaniach. Czy widzicie różnice między przekonaniami w Polsce a np. w USA czy innych krajach?
Zdecydowanie. Polska kultura ma specyficzne przekonania kolektywne:
"Pieniądze to zło" (wątek chrześcijański)
"Nie wyróżniaj się" (syndrom polaka)
"Życie to cierpienie" (historia, II WŚ, PRL)
"Nie można ufać obcym" (trauma historyczna)
To się przekazuje z pokolenia na pokolenie i siada głęboko w psychice narodowej.
W USA mają "American Dream" - przekonanie, że każdy może osiągnąć sukces. W Polsce mamy raczej "nic się nie da zrobić". To fundamentalna różnica w programowaniu narodowym.
Ale to nie znaczy, że nie możemy tego zmienić. Świadomość to pierwszy krok.
Czy ktoś próbował hipnozy na przekonania? Słyszałam, że to szybka metoda...
Zgadzam się. Hipnoza to mocne narzędzie, ale w złych rękach może zaszkodzić. Bezpieczniejsze jest zacząć od medytacji prowadzonej - to w zasadzie lekka forma hipnozy, ale kontrolujesz proces.
Ja polecam nagrania binauralne theta (4-7 Hz) z afirmacjami. Słuchasz na słuchawkach przed snem, mózg wchodzi w stan theta, afirmacje instalują się bezpośrednio.
Działa, bo omija krytyczny umysł świadomy. W stanie theta nie ma oporu - podświadomość przyjmuje informacje.
