Ucieczka to reaktywność. Odpuszczanie to wybór dokonany ze spokoju. Jeśli czujesz panikę, gniew, desperację - to ucieczka. Jeśli czujesz smutek ale i ulgę - to prawdziwe puszczenie.
Dzisiaj rano obudziłam się z jasną myślą "czas to puścić". Chodzi o projekt nad którym pracowałam rok. Po prostu wiedziałam.
To właśnie to. Prawdziwe odpuszczanie przynosi ulgę na poziomie energetycznym, nawet jeśli umysł protestuje.
A jak być z poczuciem winy które przychodzi potem? Ja często odpuszczam coś, a potem męczę się wyrzutami.
Dodam jeszcze że poczucie winy często jest maskowanym lękiem. Boisz się konsekwencji decyzji, więc umysł tworzy narrację "jestem zły bo to zrobiłem".
Czy jest coś czego NIE powinniśmy odpuszczać? Jakieś granice?
Zgadzam się z Ballen. Odpuszczanie to nie rezygnacja z siebie. To rezygnacja z tego co cię ogranicza.
W runach mamy Perthro - runę tajemnicy i odpuszczania kontroli. Często wyskakuje mi w rozkładach ludzi którzy kurczowo się czegoś trzymają. Życie jest grą losową, nie wszystko da się kontrolować.
W kontekście związków - jak wiedzieć kiedy walczyć o relację a kiedy puścić? To chyba najtrudniejsza decyzja.
Dodałabym jeszcze - jeśli walczysz sama, to nie walka. Relacja to dwoje ludzi. Jeden nie utrzyma związku sam.
Zauważyłem że ludzie często odpuszczają za wcześnie albo za późno. Rzadko w samą porę. Problem w tym że "właściwy moment" każdy musi wyczuć sam.
W astrologicznych tranzytach widać często momenty odpuszczania. Saturn nad Księżycem, Pluton nad Wenus - to klasyczne czasy gdy stare musi odejść.
Interesuje mnie aspekt energetyczny. Jak wygląda odpuszczanie na poziomie aury?
Widzę to jako ciemne sznury łączące cię z osobą czy sytuacją. Kiedy odpuszczasz, te sznury się rozświetlają i w końcu rozpadają. Czasem trzeba je przecinać świadomie.
Znowu wracamy do rytuałów i symboliki. Mnie bardziej interesuje aspekt neurologiczny - jak mózg przetwarza odpuszczanie.
Zgadzam się z Klaudia05. W końcu nauka też nie obalila metafizyki, tylko inaczej ją nazywa.
Chciałabym wrócić do praktyki. Kiedy już wiem że czas puścić, co konkretnie robię? Jakie kroki?
A jeśli nie można usunąć kontaktu? Np. były partner z którym mam dziecko?
Praktykuję od roku technikę "dziękuję i idę dalej". Za każdym razem kiedy myśl wraca, mówię "dziękuję za naukę" i przekieram uwagę. Pomaga.
Czy ktoś doświadczył sytuacji gdzie odpuścił coś, a to wróciło w lepszej formie?
To jest pułapka w którą ludzie wpadają - "puszczam żeby przyciągnąć". To nie działa bo energia manipulacji jest oczywista.
Jak długo trwa proces odpuszczania? Bo ja czuję że już rok pracuję nad jedną rzeczą i nadal mnie to boli.
Może właśnie to jest problem - że liczymy czas. Obsesyjne "kiedy w końcu przestanie boleć" utrzymuje ból żywym.
Czy odpuszczanie zawsze wiąże się z bólem? Czy może być lekkie?
Może być lekkie kiedy odpuszczasz coś co już naturalnie odeszło. Trudne jest odpuszczanie tego co jeszcze trzyma nasze przywiązanie.
W buddyzmie cała praktyka obraca się wokół odpuszczania przywiązania. Cierpienie wynika właśnie z trzymania się tego co jest impermanentne.
Kochać bez posiadania - pięknie ujęte. To esencja dojrzałej miłości, nie tylko romantycznej.
