Szukam już od jakiegoś czasu roboty, bo skończyłam studia w tym roku i nadal nic. Kompletnie mnie to rozkłada, jestem ciągle zdenerwowana, płaczę, a do tego wpadłam w jakąś apatię... po prostu czuję sie beznadziejna i to mnie dobija najbardziej. Proszę o jakaś podpowiedź, cokolwiek. Urodzilam się 19.08.1984. Z góry dziękuję 🙂
walczysz o pracę? to sie szykuj, że nie bedzie łatwo 🙂 tu naprawdę widac taki sygnał że trzeba będzie włożyć sporo energii w to wszystko, nerwy też pewnie będą... ale też widać że nie odpuszczasz i próbujesz dalej, a to dużo znaczy! po prostu to nie jest tak że zaraz za pierwszym razem się uda, raczej czeka cię dłuższa droga i kilka podejść zanim to zaskoczy. trzymaj się!
Różnie to bywa, szczerze mowiąc. U jednej osoby może minąć tydzień, u innej kilka miesięcy, naprawdę nie ma tu jednej reguły. Wiele zależy od tego, jak głęboki był dołek, co go spowodowało i jak bardzo zadbamy o siebie w tym czasie. Najważniejsze to nie poganiać się i nie przykładać sobie dodatkowej presji, że „już powinno być lepiej”. To nie działa na zasadzie harmonogramu.
Sprawdź, czy po drugiej stronie ściany nie ma kogoś życzliwego... czasem to wystarczy żeby poczuć, że nie jest się samemu.
