Karma i reinkarnacja, dlaczego współczesny świat o tym zapomniał?
Zastanawiam się, dlaczego w naszym społeczeństwie tak trudno przyjąć to, co w gruncie rzeczy jest odwiecznym prawem przyczyny i skutku, czyli karmę i reinkarnację. Przecież nawet w ewangeliach można znaleźć ślady takich myśli, jeśli tylko czyta się je uważnie i bez uprzedzeń.
Chętnie posłucham przemysleń innych osób, które ten temat poważnie traktują. Jakie macie poglądy w tej kwestii?
no właśnie... może o to chodzi, że gdyby reinkarnacja była prawdą, to cały ten „system” z piekłem straciłby rację bytu
@sciezka778 no właśnie, tylko że znalazłam taki fragment z pewnej książki i trochę mi to daje do myślenia...
chodzi o to, że jeśli bóg jest sprawiedliwy i kochający, to dlaczego dusze rodzą się w takich różnych warunkach? jedne mają wszystko, drugie cierpią od urodzenia. i właśnie reinkarnacja miałaby to tłumaczyć, bo musiałby być jakiś czynnik który sprawia, że to jest po prostu... sprawiedliwe jakoś.
i jeszcze to, że jeśli mamy tylko jedno życie i jedną szansę, to co jeśli ją zmarnujemy? dobry rodzic przecież nie porzuca dziecka po pierwszej porażce, tylko pomaga mu i daje kolejne szanse. a bóg miałby robić inaczej? to nie bardzo mi pasuje do obrazu kogoś kto nas kocha.
więc może właśnie dlatego reinkarnacja ma sens, żeby dusza mogła przechodzić przez kolejne wcielenia i w końcu coś z nich wynieść... nie wiem, może się mylę, ale ten argument wydaje mi się dość logiczny 🙂
Jeśli dobrze pamiętam, katolicyzm właściwie nie uczy o prawie przyczyny i skutku... no bo jak by to wyglądało w połączeniu z tym, że ksiądz może odpuścić grzechy? To by sobie zaprzeczało. Gdyby to prawo naprawdę obowiązywało, to cała instytucja spowiedzi trochę traciłaby sens, nie?
A tymczasem w Biblii to prawo jest opisane i moim zdaniem jest bardzo ważne. Chrystus go nie znosił, o ile wiem.
No i w Nowym Testamencie jest też mowa o reinkarnacji, choc wielu wiernych pewnie o tym nie wie...
@senna_umysl no właśnie, ale trzeba przyznać, że Biblia w kilku miejscach dość jasno ucina temat powrotu. Mam na myśli chociażby to zdanie z Mądrości Syracha - „Nie zapominaj, że nie ma powrotu” (Syr 38, 21)... albo List do Hebrajczyków: „Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hbr 9, 27). To brzmi raczej jak zamknięta brama, nie jak furtka do kolejnych wcieleń.
wiecie, ja to tak sobie myślę że właśnie tak to działa... jeśli naprawdę wierzysz w reinkarnację, to ona jest dla ciebie prawdziwa. a jeśli ktoś wierzy że po śmierci idzie do nieba, to może i on tam trafi. i tak samo z tymi którzy myślą ze po prostu znikają - no to może i znikną 🙂 takie moje przemyślenie, że każdy niejako tworzy swoją własną rzeczywistość, nawet tę pozagrobową. co w to uwierzysz, to masz. proste 😀
@cisza335 no właśnie jak uwierzysz... czy rogi wyrosną to szczerze nie wiem, ale problem z nimi i tak bedzie 🙂
@cisza335 no właśnie o to chodzi, że świadomość ludzka zwyczajnie nie potrafi przyjąć do siebie tej myśli że „nie ma” i koniec... to chyba nie przypadek 🙂 a co do sądzenia tych co już odeszli - to tylko żywi między sobą się sądzą i oceniają, nie mamy żadnej możliwości by osądzać kogoś kto już nie istnieje w tej formie. ta niemożność przyjęcia nieistnienia to może być kwestia jakiejś mutacji albo, no wiesz, jak to w biblii z tym jabłkiem - coś gdzieś poszło nie tak i teraz nasza swiadomosc po prostu nie może się pogodzić z myślą że po wszystkim jest zupełna pustka i nic
@zielonakrysztal hej, no właśnie, ja nikogo nie sądzę, po prostu przytoczyłem ten konkretny fragment z Biblii, więc jeśli coś tu drażni, to pretensje nie do mnie :)) to nie moje słowa w końcu
no właśnie, moherowemu beretowi to by sie w głowie nie mieściło 😀 chodzi o to, że tradycyjnie pojmowana karma to według mnie totalna bzdura. bo zakłada, że jeśli jedna cząstka Istoty Najwyższej (nazwijmy to jak chcemy) skrzywdziła drugą, to ta druga MUSI sie kiedyś zemścić. i to ma być jakieś wielkie duchowe prawo? serio??
no właśnie... ksiądz powiedział że to złe i już, sprawa zamknięta 🙂
ale ilu z nich tak naprawdę czytało pismo ze zrozumieniem, a nie tylko zapamiętało fragmenty na pamięć? bo to duża różnica, rozumieć coś głębiej to zupełnie inna historia niż recytować wyuczone zdania
no właśnie, ciekaw jestem gdzie konkretnie w ewangelii jest napisane o reinkarnacji, bo jakoś nikt nie potrafi wskazać żadnego fragmentu. Słyszałem co prawda tę teorię że Jezus rzekomo o tym nauczał, ale późniejsi ludzie kościoła to wykreslili... tylko pytanie skąd wiadomo co wykreślono, skoro tego nie ma 🙂
@bartek_62 no właśnie, jest kilka takich miejsc w Nowym Testamencie które wprost sugerują reinkarnację 🙂 weź np. Mateusz 12,32 gdzie jest mowa o tym że ktoś kto zgrzeszy przeciwko Duchowi Świętemu nie zostanie mu to przebaczone ani w tym ani w przyszłym życiu... to jest dość wyraźna sugestia że istnieje jakieś kolejne życie prawda?
Albo ten fragment „kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, że się taki urodził” - skąd w ogóle takie pytanie gdyby nie zakładało że ten człowiek mógł grzeszyć PRZED swoim narodzeniem? To by wskazywało na wcześniejszy żywot.
Jest też V Ewangelia, tam jest to opisane bardzo wprost. Fragment 94 mówi że tak jak wszystkie stworzenia pojawiają sie w tym swiecie ze świata niewidzialnego, tak też do niego powracają i będą przychodzić ponownie aż zostaną całkowicie oczyszczeni. I dalej jest tam napisane że jest zmartwychwstanie duszy z ciała i zmartwychwstanie duszy w ciało, czyli dwa różne procesy... wyjście duszy z życia w ciele i zejście z powrotem do życia w ciele. No i jeszcze to zdanie że „to co w tym życiu posiali to w następnym zbierać będą” - to jest właściwie karma opisana słowami ewangelii 😀
Więc materiału jest sporo, tyle że faktycznie przez wieki kościół robił co mógł żeby te wątki przemilczeć albo inaczej interpretować.
@jasnaumysl no dobra, rozumiem skąd się biorą te cytaty, ale mam do nich sporo pytań...
Weźmy ten fragment z Mateusza 12.32 o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Dusza ludzka jest nieśmiertelna, więc „przyszłe życie” to po prostu życie po śmierci, co jest zresztą w pełni zgodne z chrześcijaństwem. Nie widzę tu żadnego dowodu na reinkarnację. A ten dopisek w nawiasie klamrowym o „poprzednich ziemskich żywotach” to już twój własny komentarz, nie treść cytatu, więc trochę naciągane, nie? 🙂
Podobnie z tym pytaniem „kto zgrzeszył, on czy rodzice jego”. Izraelici traktowali nieszczęścia jako karę bożą, ale Jezus odpowiada przecież wprost: ani on, ani rodzice. Gdzie tu reinkarnacja?
I to slowo „inkarnują się” w nawiasie przy zmartwychwstaniu umarłych też dopisałeś od siebie. Tymczasem reinkarnacja i zmartwychwstanie to dwa zupelnie różne pojęcia, wręcz sobie przeczące. Zmartwychwstanie Jezusa chyba najlepiej to ilustruje. No i zostaje jeszcze kwestia piekła, które Pismo Święte wymienia wielokrotnie, a reinkarnacja de facto je wyklucza.
Co do tej V Ewangelii... no, apokryfów powstały setki, różne grupki się do tego brały. Nie wiem co to ma wspólnego z kanonem biblijnym. Ale dobra, przejdźmy przez te cytaty.
Fragment 94.1 o śmierci jako bramie do życia jest jak najbardziej zgodny z doktryną chrześcijańską. Dusza po śmierci idzie do nieba, piekła albo czyśćca, a na końcu czasów nastąpi zmartwychwstanie ciała. Ani słowa o ponownych narodzinach w nowym ciele.
94.2 to już inna sprawa, bo tego pogodzić z chrześcijaństwem raczej się nie da i nie zamierzam tego na siłę robić.
94.3 mówi o „zmartwychwstaniu duszy z ciała”, ale samo słowo zmartwychwstanie odnosi się do pełnego człowieka, duszy i ciała razem. Wyjście duszy z ciała w momencie śmierci to jeszcze nie zmartwychwstanie, na to dusza wlasnie czeka.
Ciekawe jest 94.4, bo to chyba jedyny fragment, który dałoby się jakoś pogodzić z chrześcijańskim rozumieniem zmartwychwstania. Odmienione ciało, a jednak swoje własne.
Podsumowując, każdy wierzy w co chce, ale próba udowadniania reinkarnacji samymi cytatami biblijnymi jest z góry skazana na porażkę. Pismo mówi wyraźnie: „dane jest człowiekowi raz umrzeć, a potem sąd”. Do tego fragmenty o piekle i zmartwychwstaniu ciał raczej reinkarnacji nie popierają, wręcz przeciwnie
@cisza335 no wiesz, możesz sobie interpretować Pismo jak chcesz, ale reinkarnacja to nie jest tylko kwestia tego co napisano w Biblii 🙂 istnieje naprawde mnóstwo dowodow na to ze ona istnieje i żadna biblijna wykładnia tego nie zmieni!
@cisza335 ale z drugiej strony przypomnę jeszcze ewangelie sw. Jana, rozdzial trzeci, gdzie Nikodem przychodzi do Jezusa w nocy i tam tez niby jest mowa o kilku żywotach.
@oddech310 zgoda, tyle że bądźmy tu szczerzy wobec siebie i po prostu przytoczmy co tam właściwie stoi napisane, bo warto samemu ocenić czy naprawdę chodzi o reinkarnację, czy może o cos zupelnie innego, konkretnie o narodzenie do życia nadprzyrodzonego i o sakrament chrztu...
„W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego. Nikodem powiedział do Niego: Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się? Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem."
No i sam widzisz, Jezus od razu wyjaśnia Nikodemowi o co mu chodzi i mówi wprost: narodzić się z wody i Ducha. Żadnej reinkarnacji tu nie widać, to jest mowa o chrzcie i narodzeniu duchowym. Nikodem sam się zresztą pyta zdziwiony, bo rozumie to dosłownie i Jezus mu to właśnie prostuje. Wiec nie ma tu za bardzo pola do interpretacji w strone kilku żyć.
@bartek_62 stąd ciekawe pytanie 🙂 Jezus mówił o piekle, o zmartwychwstaniu, i nie tylko mówił, bo sam przecież zmartwychwstał, więc moze warto najpierw spojrzeć na to z tej strony. bo jedno po prostu wyklucza drugie. Albo wierzysz w zmartwychwstanie, niebo, piekło, albo w reinkarnację. Mieszanie tego ze sobą jest moim zdaniem kompletnie sprzeczne wewnętrznie i nielogiczne. Nie można tego posklejać w całość tak żeby miało ręce i nogi.
@cisza335 no właśnie, trochę się nie zgadzam z tym co napisałeś. To że Jezus mówił o zmartwychwstaniu i niebie wcale nie wyklucza automatycznie reinkarnacji, można te rzeczy rozumieć jako spójne z sobą, jeśli podejdzie się do tego bez gotowych szufladek. Poza tym Biblia była przepisywana i cenzurowana tyle razy na życzenie koscielnych decydentów, że trudno traktować ją jako bardziej wiarygodne żrodło niż chociażby apokryfy, których zresztą wiele zaginęło albo celowo je usunięto. Więc argument „bo tak jest napisane w Biblii” trochę kuleje, nie?
@bartek_62 no dobra, może i moja wyobraźnia nie dosięga, ale powiedz mi wprost: jak mam pogodzić niebo, piekło i zmartwychwstanie, o których mówił Jezus (i nie tylko mówił, ale też pokazał na własnym przykładzie), z ideą reinkarnacji? Bo jakoś tego połączenia nie widzę.
A co do Biblii... no sorry, ale to co napisałaś to czyste widzimisię, bez żadnego oparcia w konkretach. Rozumiem, że łatwo rzucić że „stary tekst musiał być przekręcany”, ale to można powiedzieć o dosłownie każdym starożytnym piśmie, Iliadzie, Odysei, czymkolwiek. Czy to znaczy, że je wszystkie odrzucamy tylko dlatego, że są stare? Chyba nie byłoby to uczciwe podejście.
i jeszcze jedno, bo to mi nie daje spokoju: jeśli powołujesz się na Biblię żeby coś udowodnić, to trzymajmy się jej jako punktu odniesienia. A jeśli Biblia ci nie pasuje, to po prostu jej nie używaj do swoich argumentów. Nie można mieć ciastka i jednocześnie je zjadać 😉
@bartek_62 no i zgadzam się z tym co napisałeś wyżej, też uważam że jak ktoś powołuje się na Biblię to powinien być konsekwentny i traktować ją całościowo, nie wyciągać fragmentów po swojemu. Jeśli chcesz poczytać coś więcej na temat wiarygodności źródeł biblijnych, to jest dość sporo opracowań na ten temat dostępnych w sieci, mozna samemu poszukac... wpisz coś w stylu „wiarygodność Biblii” albo „historyczność Ewangelii” i wyskoczy ci kilka ciekawych artykułów, które omawiają to od strony naukowej, nie tylko teologicznej. Myślę że warto zapoznać się z takimi materiałami zanim zaczniemy dyskutować czy da się pogodzić reinkarnację z tym co głosił Jezus.
Adres: www . ewangelia . com/page . php3?_text=ciesla4
@cisza335 no właśnie o to chodzi! Jezus przecież nauczał o zmartwychwstaniu duszy, a nie fizycznego ciała. W NT jest napisane wprost ze „ciało i krew nie odziedziczą Królestwa Bożego”. Człowiek to przede wszystkim duch-dusza, która gości w kolejnych fizycznych ciałach podczas swoich inkarnacji na Ziemi 🙂 to dla mnie naprawde kluczowy fragment, który wiele tłumaczy!
@jasnaumysl no nie za bardzo mogę się z tobą zgodzić w tej kwestii. Dusza jest z natury nieśmiertelna, to po pierwsze. A po drugie... Jezus zmartwychwstał właśnie w ciele, nie jako jakiś bezcielesny duch. Ciała przy zmartwychwstaniu będą co prawda przemienione, będą miały inne właściwości niż teraz, dokładnie tak jak stało się to w przypadku Jezusa, ale jednak będą.
Popatrz na ewangelię Łukasza, tam uczniowie idący do Emaus rozmawiali z Jezusem, nie poznając go z początku. A potem kiedy łamał z nimi chleb, otworzyli oczy. Albo scena z uczniami w zamkniętym domu, gdzie Jezus pokazuje im ręce i bok i mówi wprost: „duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Jeszcze jadł przy nich rybę. To raczej nie brzmi jak opis czegoś bez ciała, prawda?
No i ten fragment z Pierwszego Listu do Koryntian, który przywołałeś, warto przeczytać w szerszym kontekście. Tak, napisane jest że „ciało i krew nie mogą posiąść Królestwa Bożego”, ale już kilka wersetów wcześniej jest mowa o tym, że wszyscy zostaniemy odmienieni, że zasiewa się ciało zmysłowe a powstaje ciało duchowe. Chodzi więc o przemianę, nie o pozbycie się ciała jako takiego. Pszenica obumiera, ale wyrasta z niej nowe ziarno, nie żaden bezkształtny duch
@cisza335 no właśnie, też tak to widzę 🙂 Jezus przecież nie potrzebował wracać w fizycznym ciele, po co mu ono było? To ciało fizyczne odeszło, ale On jako Duch... On nie umarł. Duch nie umiera razem z powłoką materialną. Przed przyjściem na Ziemię przebywał w Niebie, i co, też chodził w jakimś fizycznym ciele? Raczej nie...
Nasz duch i dusza istnieją zupełnie niezależnie od ciała fizycznego, to chyba jest podstawa. Poza tym mam wrażenie, że NT był po prostu świadomie zmieniony w pewnych miejscach, i to, co odnosiło się do duszy, zostało przypisane ciału fizycznemu. Takie przestawienie akcentów i już mamy zupełnie inny obraz sytuacji.
A to dlaczego apostołowie mogli Go widzieć po śmierci ciała, jest wyjaśnione w pewnej ewangelii Jezusa, jedna z koleżanek opisywała to jakiś czas temu na innym forum i brzmiało naprawdę sensownie 🙂 Polecam poszukać, to naprawdę otwiera oczy na wiele rzeczy. ja tam wierzę ze dusza jest nieśmiertelna, ale właśnie dlatego, że jest duchem, a nie dlatego ze wraca w ciele fizycznym.
@jasnaumysl no dobra, podałeś fragmenty które temu przeczą, masz rację w tym sensie że jeśli odwołujemy się do Biblii jako do dowodu to musimy brać pod uwagę WSZYSTKO co tam jest, nie tylko to co nam pasuje. I jeśli ktoś mówi „NT potwierda moją teorię” a potem jak się mu pokaże sprzeczny fragment to mówi „no ale NT był świadomie zmieniony”... cóż, to już trochę ucieczka od tematu. Bo wtedy Biblia przestaje być w ogóle argumentem, ani za ani przeciw.
Co do ciała po zmartwychwstaniu, masz rację że NT mówi wyraźnie o ciele, apostołowie dotykali ran, Jezus jadł rybę itd. Ale jednoczesnie gdzieś jest też ten wątek że ciało zmartwychwstałe to nie to samo co nasze zwykłe, śmiertelne ciało. Coś między, jakby wyższa forma. Paweł chyba pisze coś w tym stylu, że „sieje się ciało zmysłowe wstaje ciało duchowe”. Więc może obie strony mają po trochu rację... albo przynajmniej obie strony mogą sie powołać na jakieś fragmenty.
Ten cytat z tej ewangelii Jezusa jako argument biblijny to trochę naciagane, skoro to nie jest kanon. Nie dziwię sie że zwracasz na to uwagę.
@jasnaumysl choć spójrz na ten fragment z Ewangelii Łukasza... sam Jezus mówi apostołom żeby go dotknęli, bo duch nie ma ciała ani kości, a on wyraźnie ma. Ba, jeszcze jadł przy nich kawałek ryby! To nie jest obraz kogoś, kto objawia się tylko jako czysty duch czy wizja. Apostołowie zresztą sami z początku myśleli że widzą ducha i właśnie dlatego Jezus ich poprawił i powiedział że to nie tak.
Rozumiem twój tok myślenia z tym NT i że coś mogło być zmieniane przez wieki, to zreszta ciekawy temat sam w sobie. Ale jeśli przyjmiemy że ten konkretny fragment jest oryginalny, to on dość jednoznacznie mówi o fizycznej obecnosci, nie eterycznej. Mam wrażenie że to jest jeden z tych fragmentów, który trudno wyjasnić inaczej niz dosłownie, bo sam Jezus jakby przewidując nasze wątpliwości powiedział: dotknijcie mnie, przekonajcie się. No i ta ryba... duchy raczej nie jedzą pieczonej ryby 🙂
@cisza335 o, a ja ostatnio natknęłam się na bardzo ciekawą stronę poświęconą właśnie temu tematowi, opisującą różne przypadki reinkarnacji 🙂 jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, poszukaj tego w necie, bo jest naprawdę sporo materiałów na ten temat!
@jasnaumysl hmm, nie wiem czy to jest odpowiednie miejsce na takie ogłoszenia... firma telewizyjna szuka uczestników do jakiegoś programu o zjawiskach paranormalnych, castingu i tego typu rzeczach. Szukają podobno jasnowidzów, osób odczytujących aurę, mediów, wróżek. Szczegóły castingu można chyba znaleźć gdzieś samemu, ale szczerze powiem, że podchodze do takich produkcji z dużą rezerwą. Telewizja lubi robić z tego widowisko, a nie traktować serio ludzi obdarzonych prawdziwymi zdolnościami. Wiesz jak to bywa, najpierw castingi, a potem montują tak żeby wyglądało śmieszno lub strasznie, zaleznie od potrzeby. Jeśli ktoś tu ma takie zdolności i chciałby się zgłosić, to raczej dobrze żeby sie zastanowił dwa razy zanim to zrobi...
Adres: www . rochstar . tv
@cisza335 no tak, w tym materiale są opisane głównie dowody archeologiczne i historyczne potwierdzające wiarygodność Biblii jako dokumentu, i tego akurat nie kwestionuję. Problem jest gdzie indziej, bo wiadomo że ten tekst był wielokrotnie manipulowany przez kościół i dostosowywany do aktualnie obowiązujących doktryn. Przy ręcznym przepisywaniu przez zakonników wiele istotnych fragmentów po prostu wypadało, zwłaszcza tych, które mogły podważać kościelne poglądy. Dowiedziałem się o tym od teologa który miał dostep do archiwów watykańskich i widział na własne oczy różne wersje Biblii, więc to nie są jakieś plotki czy domysły.
@bartek_62 no właśnie, dokładnie o to chodzi! Nowy Testament był świadomie zmieniany i to wcale nie po trochu... Jeśli ktoś ma ochotę to sprawdzić, wystarczy zestawić jego treść z „To jest Moje Słowo... Ewangelia Jezusa...” i od razu widać co papiescy korektorzy powycinali albo pozamieniali 🙂 Zresztą najlepszym dowodem na te manipulacje są właśnie sprzeczności, które w NT sie pojawiają, a których po prostu nie ma w Ewangelii Jezusa. to mówi samo za siebie, nie?
@jasnaumysl dobra, tylko tutaj chyba mamy do czynienia z pewnym odwróceniem kolejności, nie? Bo albo przyjmujemy Biblię jako punkt odniesienia i wtedy to inne pisma oceniamy przez jej pryzmat, albo odwrotnie... ale właśnie to „odwrotnie” mnie trochę zastanawia. Bo dlaczego mielibyśmy podważać Pismo Święte ze względu na jakiś apokryf czy inne dzieło, które rzekomo zawiera „prawdziwą” naukę? Nikt tu chyba nie pytał o źródła pozabiblijne jako podstawę rozważań, a już na pewno nie zakładał z góry, że mają one większy autorytet niż NT.
I to jest właśnie sedno sprawy dla mnie, co sprawia, że ktoś stawia takie pisma powyżej Pisma Świętego albo chociaz na równi z nim? Nie mówię, że te teksty są bez wartości, ale żeby od razu twierdzić, że NT był fałszowany przez „papieskich korektorów” i dopiero te inne ewangelie pokazują nam prawdę... to już trochę duże słowa. Sprzeczności w NT można tłumaczyć różnie, to nie jest dowód fałszerstwa, bo wtedy każdy tekst, który ma jakiś wewnętrzny problem interpretacyjny, można by odrzucić. Tak to nie działa chyba 🙂
@bartek_62 no dobra, zwróć uwagę na to co wkleiłeś, bo tam jest konkretny fragment o teście bibliograficznym i to nie są tylko dowody historyczne czy archeologiczne. Chodzi o coś więcej, o sprawdzenie wiarygodności samych manuskryptów, o to ile ich mamy, jak stare są kopie i jak duża przerwa dzieli je od oryginałów. I w tym zestawieniu Nowy Testament wypada naprawdę imponująco, bo mamy ponad 20 tysięcy kopii, podczas gdy dla Cezara, Arystotelesa czy Tukidydesa mamy ich po kilka-kilkanaście i nikt z poważnych historyków nie kwestionuje z tego powodu ich autentyczności.
Co do tej historii z teologiem i archiwami watykańskmi, to rozumiem że brzmi to intrygująco, ale nie wiadomo tego tak po prostu. Żeby traktować to jako argument w dyskusji, trzeba by mieć coś konkretnego. Skoro ten znajomy teolog widział różne wersje i różnice między nimi, to niech wskaże które fragmenty zostały zmienione i w jaki sposób. Wtedy można by to sensownie przeanalizować. Bo jeśli „inne wersje” gdzieś istnieją, ale ich nie mamy i nie wiemy co zawierają, to ciężko na tej podstawie budować jakiś wniosek. Dyskutujemy tym co jest dostępne, a nie tym co podobno ktoś kiedyś widział... Na razie to nie wnosi nic konkretnego do tematu.
@cisza335 jednak zauważ że to ty cały czas schodzisz z głównego tematu, próbując tu udowodnić autentyczność i wiarygodność Nowego Testamentu. O to przecież w tym wątku nie chodzi. Poza tym zastanawiam się co ty w ogóle robisz na takim forum jako zagorzały obrońca każdej kopii Biblii jaka istnieje... 🙂
@bartek_62 no to może przypomnę po krótce jak to wygladało, bo trochę się pogubiłem w tym co kto mówił.
Padły pytania o rzekome wzmianki o reinkarnacji w Biblii. Nie zgodziłem się z tym i podałem konkretne fragmenty, które stoją w wyraźnej sprzeczności z takimi tezami. A w odpowiedzi dostałem mniej więcej tyle, że to i tak nieistotne, bo Biblię pewnie sfałszowano. No i w ten sposób rozmowa po prostu się urywa, bo nie ma już za bardzo gdzie pójść, jeśli całe źródło z góry dyskwalifikujemy.
A co do tego apologety... daleko mi do tego tytułu, szczerze mówiąc 🙂 Wędruję po różnych forach czysto hobbystycznie, z ciekawosci. Tu też zaglądam nie dlatego ze jestem jakimś obrońcą Pisma Świętego z urzedu.
@cisza335 bo przecież widzisz, padły tu pytania o te rzekome wzmianki o reinkarnacji w Biblii i rozumiem, że ktoś wyżej nie zgadzał sie z tym, podając fragmenty które niby temu przeczą. A potem w odpowiedzi słyszymy że to nieistotne, bo Biblię pewnie sfałszowano 🙂
Ale wiesz co, ja bym to ujęła trochę inaczej. Biblia wprost nie używa słowa „reinkarnacja”, bo to pojęcie jest po prostu wschodnie, stamtąd pochodzi. Ale to nie znaczy, że jej to tam nie ma, bo jest, tyle że pośrednio, między wierszami. A jeśli chodzi o to fałszowanie to bym nie pisała „pewnie” tylko „na pewno” 😀 Sprzeczności w tym tekście jest tyle, że papiescy korektorzy zwyczajnie sie pogubili we własnych poprawkach... taka moja opinia w każdym razie.
@jasnaumysl no słuchaj, nie chodziło mi tylko o samą nazwę, bo czy powiemy reinkarnacja czy wcielenie czy cokolwiek innego, to nie o słowo tu chodzi, ale o całą tę teorię jako taką. I powiem ci szczerze, że ani bezpośrednich ani pośrednich dowodów na coś takiego w Biblii nie znajdziesz, a wręcz przeciwnie, bo właśnie te fragmenty które wcześniej przytoczyłem idą w zupełnie inną stronę.
Co do tego sfałszowania... piszesz że „na pewno”, ale na jakiej podstawie? Jakie konkretnie sprzeczności masz na myśli? Bo samo stwierdzenie że coś jest pełne sprzeczności to jeszcze nie argument, chciałbym zobaczyć jakiś konkret.
I to samo z tymi „papieskimi korektorami” którzy mieli sie pogubić. Brzmi ciekawie, ale czy masz jakiś przykład, jakiś dowód? Bo tak rzucone w powietrze to jest właściwie niczym niepoparte twierdzenie i troche szkoda, żeby tak zostawić temat w połowie drogi 🙂
@bartek_62 no w ewangelii Jana rozdział 3 i u Mateusza jest wprost napisane ze Jan Chrzciciel to reinkarnacja Eliasza. więc nie jest tak że tego nie ma
Zastanawia mnie jeszcze jedno, bo gdzies mi sie krecilo po glowie takie pytanie... czy sa w ogole jakies odlamy chrzescijanstwa ktore popieraja reinkarnacje? Jakies konkretne wyznania ktore mowia „tak, wierzymy w to”? Bo ciekawe byloby wiedziec czy ktokolwiek z chrzescijan to ogarnia inaczej niz reszta.
@cisza335 no właśnie, masz rację że pytasz o dowody 🙂 bo dowodów jest całkiem sporo, tylko trzeba wiedzieć gdzie szukać. Weźmy chociażby sam Nowy Testament... wynika z niego, że Jezus miał aż trzech ojców. Troch dziwne, co nie? A to właśnie bardzo wymowny przykład na to, że ci papiescy korektorzy naprawdę mocno namieszali w tekstach i sami się pogubili w tym co poprawiali. Jak to w ogóle mogło przejść przez wszystkie korekty, serio nie rozumiem. Dla porównania, w Ewangelii samego Jezusa jest napisane o Józefie jako jedynym ojcu, żadnych nieścisłości, wszystko jasne. Więc jak można było cos takiego przeoczyć przy redagowaniu NT? To chyba jeden z lepszych dowodów na to, że ktoś tam miał trochę za duzo pewnosci siebie przy tych korektach 😉
@jasnaumysl no właśnie, i to jest świetny przykład tych „poprawek”. Z tego co czytałem, zasada reinkarnacji czyli ta cała idea kolejnych narodzin i wcieleń była przez jakieś pięć wieków oficjalnym stanowiskiem Kościoła. Podobno dopiero w 504 roku na jakimś soborze ojcowie uznali, że wygodniej będzie przyjąć koncepcję jednego krótkiego życia, po którym czeka cię albo wieczna nagroda w bliżej nieokreślonym „niebie”, albo kara w równie mglistym „piekle”... a ponieważ Kościół twierdził, że to on trzyma klucze do owego nieba, to siłą rzeczy jego władza nad wiernymi rosła i o to tak naprawdę chodziło. żeby uzależnić ludzi od siebie jako jedynego pośrednika.
Przy okazji podobno zadbano o to, żeby z tekstów ewangelii usunąć te fragmenty nauczania Jezusa, które zbyt wyraźnie mówiły o wielokrotnych wcieleniach - tak na wszelki wypadek. I tu wracamy do twoich przykładów z tymi trzema ojcami Jezusa w NT, podczas gdy w innej ewangelii jest mowa tylko o Józefie jako jedynym ojcu. Przypadek? Wątpię.
Btw, piszę o tym co znalazłem w tzw. V Ewangelii, jeśli ktoś chce poczytać więcej to pewnie sam trafi na odpowiednie materiały w sieci.
Adres: www . oswiecenie . com
@bartek_62 okej, ale chwila, bo to jest trochę bardziej złożone niż zwykłe „nieprawda” i link 😉 wiesz, sam się tym interesowałem jakiś czas i sprawa nie jest taka czarno-biała.
Bo tu jest napisane że przez pięć wieków reinkarnacja była czymś w rodzaju oficjalnej nauki Kościoła, a potem na tym soborze w 504 roku wszystko sie zmieniło, bo duchowieństwu wygodniej było trzymać ludzi na krótkiej smyczy za pomocą strachu przed piekłem i obietnicą nieba. I że przy okazji poprzycinano Ewangelie z tych fragmentów które zbyt wprost mówiły o wielokrotnych wcieleniach. Takie przeredagowanie pod tezę, można by rzec.
Oczywiście można to kwestionować, i pewnie masz jakies swoje źródła które temu przeczą. Ale zamiast po prostu mówić że to nieprawda, to może napisz tutaj co konkretnie twoim zdaniem jest w tym błędne? Bo starożytni chrześcijanie i ich stosunek do reinkarnacji to naprawde ciekawy temat i warto go tu porozgryzać razem, nie uważasz?
Adres: www . mateusz . pl/ksiazki/js-pww/js-pww_18 . htm
@cisza335 no tak samo nieprawdziwe są argumenty, które tam przytaczają, np. ten cytat z Augustyna o platońskiej teorii reminiscencji, gdzie pisze mniej więcej że nie powinniśmy wierzyć Pitagorasowi z Samos, który rzekomo pamiętał swoje poprzednie wcielenia, a takie wspomnienia określa wprost jako kłamliwe, podobne do marzeń sennych.
I co z tego wynika? Dokładnie nic. To jest czyjaś opinia, i to wyrażona dość dawno temu. Żadnych dowodów, żadnych faktów, tylko osobiste przekonania podane jako argument. To że ktoś coś ocenia i sugeruje nie czyni tego prawdą, niezależnie czy jest to Augustyn czy ktokolwiek inny. Można by tak samo przytoczyć cytat kogoś z przeciwnego obozu i też nic by to nie udowodniło w żadną strone.
@bartek_62 no właśnie, a czego innego można się spodziewać po kimś takim? 🙂 to chyba oczywiste że taka osoba będzie miała z góry przyjęte zdanie i żadne argumenty tego nie zmienią...
@bartek_62 no nie do końca tak to widzę. Tu przecież są przytaczane konkretne słowa ludzi z tamtego okresu, którzy działali w ramach Kościoła. Jeżeli uważasz że stanowisko Kościoła wyglądało wtedy inaczej, to po prostu napisz skąd to wiesz... jakiś dokument, cokolwiek. Bo na razie to tylko twoje zdanie, bez żadnego oparcia.
reinkarnacja to temat który mnie zawsze fascynuje 🙂 i właśnie niedawno trafiłam na coś naprawdę ciekawego! Jest taka ksiązka „To jest Moje Słowo... Ewangelia Jezusa” gdzie sam Chrystus bardzo dokładnie wyjaśnia te kwestie. Znalazłam tam taki fragment który mnie niesamowicie poruszył:
„Dopóki ten grzeszny świat istnieje i dusze żyją pod działaniem koła ponownych wcieleń, inkarnacje dusz lgnących do tego świata będą jeszcze możliwe. Odkładają one swoje stare szaty, swoje stare ciała i odziewają się w nowe szaty, w nowo narodzone ciała. Przynoszą jednak ze sobą w nową szatę wciąż na nowo to, co grzeszne, czego ani w poprzednich wcieleniach, ani w obszarach oczyszczania nie usunęli. Dusza tak długo nie może wejść w wyższe i jaśniejsze królestwa, jak długo przez skruchę, przebaczenie, prośbę o przebaczenie i oczyszczenie nie usunie tego, co sobie nałożyła."
i dalej jest też o tzw. przełomie, że jeśli dusza w ziemskiej szacie nie oczyści tego co na siebie nałożyła zanim on nastąpi, to już nie bedzie mogła wejść w kolejne inkarnacje. Będzie musiała znosić swój ciężar w krainach dusz... bo na ziemi zamieszkać ma światło i cienie nie beda miały już tam dostępu.
naprawdę dające do myślenia, polecam poszukać tej ksiazki! 🙂
Adres: www . das-wort . com/polski/s007pl/dimw-16 . html
@jasnaumysl no tak, brzmi to całkiem spójnie i wpisuje sie w przekazy wielu starszych tradycji religijnych... tyle ze ja zawsze mam z takimi cytatami ten sam problem: skąd wiadomo że to autentyczne słowa Chrystusa, a nie po prostu czyjaś interpretacja czy wręcz wymysł? Bo każdy może napisać „Ewangelię” i podpisać ją imieniem Jezusa.
Znacie tę tak zwaną „Ewangelię Świętych Dwunastu” albo „Ewangelię Życia Doskonałego”? Czasem zwana jest też „V Ewangelią” i bywa polecana przez zwolenników religii wschodnich oraz wegetarianizmu jako coś w rodzaju ukrytej prawdy o Jezusie. Otóż mam dla Was pewną historię...
Gdzieś około 1881 roku pewien były duchowny anglikański, niejaki Gideon Richard Ouseley (1835-1906), mocno zafascynowany teozofią i wegetarianizmem, po prostu usiadł i napisał apokryf. Zatytułował go sobie po angielsku mniej więcej jako „Ewangelia Świętych Dwunastu, znana też jako Ewangelia Życia Doskonałego”. Materiał wziął z ewangelii kanonicznych, ale solidnie przerobił wszystko pod kątem propagowania reinkarnacji i wegetarianizmu, wkładając w usta Jezusa własne poglądy i dodając rozmaite fantazje.
Fałszerstwo zostało dość szybko zdemaskowane. Wystarczy pobieżna analiza, żeby zauważyć że „dzieło” Ouseleya jest posklejane z fragmentów ewangelii kanonicznych, innych tekstów biblijnych, a nawet listów świętego Pawła.
Podsumowując, ta „Ewangelia” z całą pewnością nie jest żadnym dokumentem wczesnochrześcijańskim. Ouseley na początku twierdził że odkrył starożytny rękopis w buddyjskim klasztorze, a potem zaczął mówic że pisał to wszystko natchniony przez duchy podczas seansów spirytystycznych... Klasyczne naciągactwo, cel uświęca środki. Celem było tu przekonanie ludzi, że Jezus był wegetarianinem i zwolennikiem reinkarnacji. Wikipedia też o tym wspomina, gdyby ktoś chciał poczytać więcej.
Adres: www . kosciol . pl/article . php/20060126080725174
@cisza335 no właśnie, bardzo trafnie to zebrałeś w całość. Ta prawidłowość jest dość charakterystyczna dla pewnego sposobu myślenia: kiedy jakiś werset z Biblii pasuje do tezy o reinkarnacji, to Biblia staje się nagle niepodważalnym autorytetem. Ale gdy tylko znajdzie się fragment mówiący coś przeciwnego, wtedy oczywiście pismo było fałszowane, przerabiane i w ogóle nie można mu ufać. Wygodne podejście, trzeba przyznać.
A ta „Ewangelia Życia Doskonałego” to naprawdę ciekawy przypadek. Ktoś tu wyżej zachwycał sie nią entuzjastycznie, jakby to był prawdziwy starożytny dokument. Tymczasem mamy do czynienia z dziełem człowieka z XIX wieku, który na domiar złego tłumaczył później swoje dzieło... podpowiedziami duchów podczas seansów spirytystycznych. Takich „ewangelii” podyktowanych przez duchy czy otrzymanych w wizji powstało przez wieki calkiem sporo i jakoś żadna nie okazała się czymś więcej niż pobożnym życzeniem autora.
To co widzimy w tej dyskusji to taki religijny eklektyzm: troche Biblii, trochę apokryfów, szczypta New Age, do tego trochę telewizji ezoterycznej i gotowe. Kramik z przekonaniami otwarty, każdy dobiera sobie co mu pasuje do wcześniej przyjętych założeń.
Pozdrawiam sceptycznie 🙂
@nocna_sciezka no powiem szczerze, trudno byłoby do tego cokolwiek dodac albo odjąć 🙂 wszystko jasno powiedziane, po ludzku i bez owijania w bawełnę
Pozdrowienia!
@cisza335 no właśnie, dokładnie to samo miałam napisac! 🙂 jeśli ktoś jest ateistą to chyba jasne że ani Bóg ani reinkarnacja go nie przekona, trudno sie dziwic...
@jasnaumysl hej, no trochę tutaj pomyliłaś mnie z kimś innym 🙂 Nigdzie nie pisałem, że jestem ateistą, więc skąd taki wniosek?
No i poza tym wiara w Boga to nie jest to samo co wiara w reinkarnację. Masz tu przecież chrześcijaństwo jako przykład, prawda? Szczerze to nie znam żadnej denominacji chrześcijańskiej, która by tę teorię popierała, a chrześcijan na świecie jednak trochę jest...
@cisza335 no właśnie, tu jest pewien haczyk. W niektórych odłamach chrześcijaństwa, chociażby w nestorianizmie, wiara w reinkarnację jak najbardziej istniała. Dopiero po V Soborze Powszechnym w Konstantynopolu w 553 roku większość kościołów chrześcijańskich odrzuciła ten pogląd i przyjęła że dusza pochodzi bezpośrednio od Boga, a zbawienie albo potępienie następuje jednorazowo, zaraz po śmierci.
Chrześcijanie odrzucając reinkarnację powołują się głównie na fragment Listu do Hebrajczyków: „ludzie muszą raz umrzeć, a potem następuje sąd” (Hbr 9,27).
Ale z drugiej strony zwolennicy reinkarnacji też mają swoje argumenty z Pisma Świętego. Często przytaczają chociażby słowa Jezusa o Janie Chrzcielu, że „jest Eliaszem, który miał przyjść” (Mt 11,14). Jest jeszcze cały szereg innych wersetów zarówno z Nowego jak i Starego Testamentu, które część ludzi interpretuje właśnie jako nawiązanie do reinkarnacji, np. Jr 1:4-5, J 9:1-3, Ga 6:7-8 i kilka innych.
Tak więc sprawa nie jest tak zero-jedynkowa jak może sie wydawac
@bartek_62 no to ja też coś dorzucę z Wikipedii, żeby uzupełnić temat 🙂
Nestorianizm, bo o nim mowa, to tak naprawde był nurt uznany za herezję i potępiony jeszcze na soborze efeskim w 431 roku. Nazwa pochodzi od Nestoriusza, który był patriarchą Konstantynopola w latach 428-431. Jego nauki wzbudziły sprzeciw praktycznie od razu, szczegolnie ostro zaatakował go patriarcha Aleksandrii Cyryl, który zdobył poparcie zarówno papieża jak i władz świeckich cesarstwa. Cyryl sformułował dwanaście anatematyzmów przeciw nauce Nestoriusza, ten odpisał własną dwunastką wymierzoną z kolei w Cyryla. Ostatecznie Cyryl doprowadził do zwołania soboru w Efezie w czerwcu 430 roku i Nestoriusz został na nim potępiony oraz złożony z urzędu.
Mówię o tym, bo skoro nestorianizm od samego początku byl traktowany jako herezja a nie oficjalny nurt chrzescijaństwa, to trochę inaczej wygląda kwestia tego, czy można go traktować jako dowód że chrześcijaństwo „również” miało w sobie elementy wiary w reinkarnację...
@cisza335 no właśnie, tylko że to co napisałaś wcześniej trochę mi się nie zgadza z tym co sam teraz sprawdziłem. Bo nestorianizm to była herezja, potępiona już w 431 roku na soborze w Efezie. Więc trudno tu mówić o jakimś oficjalnym elemencie chrześcijaństwa... to było odrzucone przez kościół dość szybko i zdecydowanie.
I rozumiem że chcesz to przedstawić jako dowód na „cenzurę kościelną” w temacie reinkarnacji ale moim zdaniem to troche naciągane. Herezja to nie jest dowód na cenzurę, to po prostu nurt który nie przyjął się i został odrzucony jako niezgodny z doktryną. To nie to samo.
Co do ewangelii Filipa którą wspominasz, to też bym ostrożnie podchodził do takich źródeł jako do argumentu. To pisma gnostyckie, które również nie weszły do kanonu i od dawna są traktowane jako teksty spoza głównego nurtu chrześcijaństwa. Jeżeli chcesz to dokładniej omówić to pisz tutaj, chętnie podyskutuje.
@bartek_62 no hej, ale to akurat nie jest najlepszy przykład 🙂 bo ta Ewangelia Filipa to jest pismo gnostyckie, które po prostu podpisało się pod imieniem apostoła żeby wyglądało bardziej wiarygodnie. Natomiast kościół nie „ocenzurował” czegoś co sam napisał jako fałszerstwo, bo to pismo powstało dopiero w IV wieku i nie ma żadnego związku ze świętym Filipem. Ktoś tu wyżej też zresztą wrzucał podobne argumenty i myślę, ze warto to wyjaśnic.
są dwa apokryfy podpisane jego imieniem, Dzieje Filipa i właśnie ta Ewangelia, ale żaden z nich nie pochodzi od prawdziwego Filipa apostoła. Owszem, mogą zawierać jakieś strzępki pierwotnej tradycji chrześcijańskiej, bo gnostycy budowali swoje pisma na bazie istniejacych historii, ale rdzeń jest gnostycki i heretycki z punktu widzenia ortodoksji.
Nie mówię ze reinkarnacja nie miała swoich zwolenników we wczesnym chrześcijaństwie, bo miała, ale akurat ten dokument to trochę słaby argument żeby to udowodnić...
Adres: www . brewiarz . katolik . pl/czytelnia/swieci/05-06 . php3
@bartek_62 ale z drugiej strony ten przykład z Ewangelią Filipa to niezbyt trafiony argument za reinkarnacją 🙂
Ewangelie gnostyckie w ogóle nie zawierają żadnej ukrytej wiedzy samego Jezusa, bo po prostu wzięto jego wypowiedzi znane z kanonicznych ewangelii i wymieszano je z gnostycką filozofią, późnymi legendami i różnymi dziwnymi rzeczami. Jeśli ktoś liczy, że znajdzie tam coś, co pozwoli mu lepiej poznać historycznego Jezusa i jego nauki, to raczej srogo sie zawiedzie. I nic w tym dziwnego, bo te teksty powstały minimum wiek, a często kilka wieków później niż Nowy Testament.
Skąd w ogóle ta rosnąca popularność gnostycyzmu i takich pism jak Ewangelia Tomasza, Filipa czy Judasza? Hmm, myślę że to dość proste, gnostycy szukali boskości i zbawienia w sobie samym, odrzucali boskość Chrystusa, co jest bliskie zarówno liberalnym teologom jak i zwolennikom ezoteryzmu. Stąd też ich rezerwę wobec kanonicznych ewangelii, chociaż akurat te da się rzetelnie datować na I wiek.
Co ciekawe, wielu chrześcijańskich pisarzy już w II wieku cytowało pisma które weszły do Nowego Testamentu, chociażby Klemens Rzymski, Polikarp czy Papiasz, ale żaden z nich nie powołał się na ewangelie gnostyckie jako część Pisma. Przeciwnie, pojawienie się pism gnostyków wywołało wątpliwości co do autorstwa niektórych ksiąg nowotestamentowych zawierających podobną terminologię grecką.
Żeby jakaś księga w ogóle była traktowana jako kanoniczna, musiała spełnić kilka warunków. Autor musiał być apostołem lub jego uczniem, co od razu wykluczało ewangelie gnostyckie bo powstały za późno. Treść musiała opierać się na relacji naocznych świadków. Nie mogła być sprzeczna ze Starym Testamentem. Musiała zgadzać się z naukami Jezusa i apostołów. Powinna dawac dobre owoce w życiu wierzących. I na koniec, konieczna była szeroka akceptacja ze strony kościołów na całym świecie.
Adres: www . kosciol . pl/article . php/20060408192552597
@cisza335 no właśnie, gnostycy szukali boskości w sobie samych i odrzucali boskość Chrystusa... i zestawia się ich tutaj z liberalnymi teologami i ludźmi zainteresowanymi ezoteryką, jakby to był argument przeciwko nim. Ale przecież dla wielu z nas to jest właśnie droga, nie herezja 🙂
A tak naprawdę to wielka tragedia dla ludzi wierzących w KK, bo ten kościół nikomu tak naprawdę nie pomaga dojść do zbawienia, a jego własne dogmaty dopiero mozna by nazwać herezjami...
@jasnaumysl no dobra, każdy z nas może sobie w domu tupnąć nogą i wrzasnąć „to są herezje!” i już z mocy własnej woli, niejako przez samo życzenie, te herezje się stają... albo nie stają, zależy jak kto woli 😉
Ale ciekawe jest to, że z jakichś dziwnych powodów odbiera pan to prawo właśnie Kościołowi. Tylko jemu, i to jakby z osobliwym oburzeniem. Trochę to niespójne, nie?
@bartek_62 to w takim razie teraz weźmy na tapetę ten argument o rzekomych zmianach w Nowym Testamencie w IV wieku, bo to jedna z tych teorii które brzmią intrygująco, ale przy bliższym oglądzie zwyczajnie się sypią.
Pomyśl tylko o samej skali zachowanych rękopisów. Mamy blisko 5500 greckich kopii ksiąg nowotestamentowych, jakieś 10 000 łacińskich, i kolejne 8000 w etiopskim, gockim, gruzińskim i ormiańskim. Łącznie coś około 25 000 całościowych albo fragmentarycznych rękopisów z pierwszych wieków. Co więcej, Nowy Testament można by w zasadzie złożyć z samych cytatów zawartych w pismach wczesnochrześcijańskich, które powstały przed rokiem 325! Przy takiej masie materiału każda poważna ingerencja w tekst w IV wieku byłaby po prostu niemożliwa. A gdyby ktoś próbował czegoś takiego wcześniej, to wiedzielibyśmy o tym dokładnie tak samo, jak wiemy o reakcjach na próbę wycięcia niektórych wersetów przez Marcjona w pierwszej połowie II wieku. Żeby skutecznie sfałszować tekst, trzeba by było przerobić dosłownie wszystkie istotne kopie, łącznie z tymi syryjskimi, łacińskimi, koptyjskimi... no i jeszcze poprawić każdego pisarza, który te księgi cytował od końca I wieku. Logistyczny koszmar.
Łatwo sobie wyobrażać jakiś spisek kopistów i późniejsze dopiski, ale ktokolwiek tak twierdzi, zwyczajnie nie bierze pod uwagę jak to miałoby wyglądać w praktyce. Szczerze mówiąc takie spekulacje biorą się głównie z mody na ezoteryzm i wschodnie duchowości, które stoją w wyraźnej sprzeczności z naukami Pisma. Weźmy chocby reinkarnację, zwolennicy tej idei szukają dla niej oparcia w Biblii, ale go tam nie ma. Pismo mówi wprost: „Postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hbr 9,27). I zamiast przyjąć że Biblia po prostu nie potwierdza ich poglądów, wolą założyć że ktoś kiedyś coś zmienil... to trochę tak jak ktoś, kto przegrywa argument i mówi że chyba źle zapisano reguły gry
bo kościół to tak naprawdę instytucja która musi mieć swoich wiernych żeby w ogóle funkcjonować, i żeby ludzie płacili na nią podatki 🙂 nie opiera się na żadnym zdrowym rozsądku tylko na mistycyzmie pojętym na własny użytek, wg swoich zasad.
a każdy człowiek jest INNY i tu właśnie wchodzi astrologia - ona pieknie tłumaczy dlaczego tacy jesteśmy i jaką rolę odgrywają planety w naszym życiu! kabalistyczne drzewo życia też to pokazuje, czym tak naprawdę jest świat... planety to emanacje boskości bo Bóg to czysta energia, nie jakiś starzec na chmurce 😉
@magda_39 zgoda, tyle że możesz rozwinąć to zdanie o kościele i mistycyzmie? Bo trochę ogólnikowo to brzmi 🙂
A co do astrologii jako „zdroworozsądkowego przekazu”... no nie wiem, szczerze mówiąc to mnie akurat nie przekonuje. Każdy jest inny, zgoda, ale żeby planety miały mi tłumaczyć kim jestem i co mam robić z życiem? Dziękuję, wysiadam 😀 Rozumiem że dla kogoś to ma sens, ale dla mnie to już troszkę za duzy skok przez płot jeśli chodzi o racjonalne myslenie.
@cisza335 jasne, powiem Ci co mam na mysli 🙂
moim zdaniem najbliżej prawdy o człowieku jest psychologia, no i buddyzm też bardzo dużo wyjaśnia. ale to naprawdę za szeroki temat żeby tu wszystko wrzucać w kilku zdaniach.
a co do astrologii... rozumiem że nie wierzysz, spokojnie, ale nie radziłabym tak szybko wysiadać 😉 lepiej najpierw zapoznaj sie z tematem, a potem pogadamy!
bo wiesz, dla mnie też to były kiedyś totalne czary mary, dopóki pewna osoba opisała mnie DOKŁADNIE tylko na podstawie daty urodzenia!!!! i nie dość że trafiła w punkt, to jeszcze wyjaśniła mi czemu związałam sie akurat z tym jednym człowiekiem a nie z kimś innym. to było niesamowite serio, sama bym nie uwierzyła gdyby mi ktoś powiedział 😀
@magda_39 no jasne, nikt tu nie mówi żeby porzucać biologię czy matematykę, ale to trochę inna para kaloszy niż religia, bo ona pełni zupełnie inne funkcje w życiu człowieka.
Co do Jezusa i tego „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem” to masz oczywiście pełne prawo Mu wierzyć, nikt ci tego nie zabrania 🙂
Co do filmiku który polecasz, dzieki, obejrzę jak znajdę chwilę.
A jeśli chodzi o tę astrologię i opis z daty urodzenia... no nie twierdzę że to niemożliwe, ale widzę to trochę inaczej niż ty. Moim zdaniem można to wytłumaczyć po prostu dobrym wyczuciem psychologicznym, wyćwiczonym latami praktyki. Zresztą cytat który wkleiłaś z tego artykułu sam w sobie jest ciekawy, bo mówi że nawet szatan nie zna przyszłości, bo ona dopiero się tworzy. Czyli wróżbiarstwo to według autora radykalne oszustwo bo żadna istota poza Bogiem nie ma dostępu do tego co będzie, i każde „wykradanie tej tajemnicy” to iluzja. No i że dla chrzescijanina korzystanie z horoskopów to konflikt z pierwszym przykazaniem i otwieranie się na działanie złych sił, a lekarstwem ma być modlitwa i zawierzenie Bożej Opatrzności.
Sam rozumiem tę perspektywę, ale uważam że to wciąż warto zgłębić zanim się wyrobi ostateczną opinię...
Adres: www . youtube . com/watch?v=Z6J1dgG3v1o
@cisza335 zgoda, tyle że chwila... Jezus jako jasnowidz? serio? 😉
i to porównanie z „podstawowymi prawdami gastronomicznymi” to całkiem niezłe, przyznam 😀 bo tak właśnie to wygląda z zewnątrz, każdy ma swój zestaw „podstawowych prawd” i każdy jest przekonany że jego są najmojsze.
co do tego cytatu z artykułu o szatanie i wróżbiarstwie... eee, nie wiem, dla mnie to trochę jak walczenie z ogniem przy pomocy ognia. wróżbiarstwo jest złe bo kościół tak mówi, a szatan może tylko układać scenariusze bo przyszłosc tworzy sie przez wspólprace z bogiem... to wszystko działa tylko wewnątrz jednego systemu przekonan. ktoś kto w ten system nie wierzy po prostu nie ma czego się tu trzymać.
i ten fragment o „więziach z katolickim bogiem” i „duchowej śmierci” brzmi dla mnie dokładnie tak samo jak podstawowe prawdy ufologiczne o zielonych ludzikach. nie mówię że nieprawdziwe, po prostu nie ma jak tego sprawdzić inaczej niż przez wiarę.
w sumie obydwie strony tej dyskusji trochę robią to samo, każda mówi „moja racja jest najmojsza”. przynajmniej bądźmy w tym szczerzy
@wolnyenergia no dobra, szukaj i znajdziesz, rozumiem, encyklopedia i wszystko jasne 🙂
Co do prawd gastronomicznych... no to zapewne też są niczego sobie, zgadzam sie 😀
A ten film z egzorcyzmami Anneliese Michel... widziałem, widziałem. Daje do myślenia, nie powiem. Ale czy to automatycznie dowodzi że szatan istnieje i działa przez wróżbitów? To już trochę daleka droga od jednego dokumentu do takich wniosków, imo.
No i na koniec klasyk: „sądy sądami, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” 😀 to chyba najlepsze podsumowanie tej dyskusji jakie można bylo wymyslec
Zdróweczka wzajemnie 😉
Adres: www . youtube . com
@magda_39 no dobra, zgadzam się że kościół działa w oparciu o dogmaty, które sami sobie ustalili jego przedstawiciele, to akurat prawda. Ale mam pytanie bo się zastanawiam - czy kabała w ogóle cos mówi na temat reinkarnacji? bo jakoś nie kojarzę żeby poruszała ten wątek
@bartek_62 tak, kabała jak najbardziej mówi o reinkarnacji i potwierdza że ona istnieje 🙂 więc nie jest to tylko domena np. wschodnich religii czy czegoś!
no właśnie, zostaliśmy tak wychowani i to wszystko tłumaczy 🙁 trudno się dziwic że mamy z tym problem...
na wschodzie ludzie dorastają w zupełnie innej kulturze, innej religii i jakoś nikt tam nie robi z tego wielkiego filozoficznego dylematu...
no reinkarnacja to przecież oczywisty fakt... ale jak tu przekonac kogoś kto od dziecka słyszał zupełnie co innego i do tego wszyscy dookoła niego myślą identycznie 🙁
@brzask208 no właśnie, nie rozumiałem tego zdania „reinkarnacja to fakt” bo to trochę naciągane stwierdzenie. to jest jedna z wielu teorii religijnych, nie udowodniony fakt. można w to wierzyć, jak najbardziej, ale należy odróżniać wiarę od logiki czy sprawdzalnego doświadczenia. to są zupełnie różne kategorie.
@bartek_62 nie mogę się z tym zgodzić 🙂 bo jest przecież masa zapisów z sesji hipnozy reinkarnacyjnej i z regresingu niehipnotycznego, naprawdę tysiące takich przypadków, i one dosyć jasno pokazują że reinkarnacja to nie jest tylko jakiś tam dogmat religijny ale cos co da się udowodnić. Czarno na białym, nie ma co tu gdybac.
Poza tym ja sama znam szczegóły przynajmniej z 5 swoich poprzednich żyć, więc dla mnie to nie jest kwestia wiary tylko własnego doświadczenia 😉
@renata_12 hej, właśnie chciałam wtrącić, że gdzieś natknęłam się ostatnio na całkiem ciekawe wątki o reinkarnacji na jednym z innych forów... tam ludzie bardzo żywo dyskutowali o tym samym co wy tu teraz, mnóstwo różnych podejść, doświadczeń, naprawdę było co czytać 🙂 Jeśli ktoś chce pogłębić temat to może warto poszukać, bo w sieci jest sporo takich miejsc gdzie zbierają się osoby z podobnymi przemyśleniami. Ale też myślę że i tutaj dyskusja się rozkręca nieźle, więc może po prostu kontynuujmy bo jest o czym gadać
Adres: www . inholilem . fora . pl
no to skoro już ta dyskusja się rozkręciła, to wrzucę coś z drugiej strony barykady...
Jest sobie taka historia kobiety, która opisuje swoje doświadczenia z ezoteryką i jak to na nią wpłynęło. Fragment mówi o reinkarnacji tak:
„Bardziej niż w Niego wierzylam w Merkurego, Wenus i inne ciała niebieskie. Amulety były dla mnie ważniejsze niż Bóg. Byłem zaślepiona astrologią i rozpowiadałem wokół, jak to gwiazdy kształtują moje życie. Astrologia to jedna z rys w naszym duchowym życiu, na które nie zwracamy uwagi. I gdy później zauważamy, jak bardzo jesteśmy wplątani w te sztuczki, bywa że jest już za późno by się z tego wyrwać. Zacząłem ulegać modnym trendom. Wszystkie nauki, nawet te wytworu chorych umysłów, były dla mnie ciekawsze niż Dobra Nowina Pana. Zacząłem więc wierzyć, że po prostu umieramy i zaczynamy żyć od nowa. Reinkarnacja była dla mnie wygodną nauką, wypełniającą moje pozbawione wiary zycie."
A dalej pisze tak: „I tak wielu jest praktykujących katolików, którzy chodzą na Mszę i jednocześnie do wróżbitów. Zły wmawia im, że to nic złego... Mówię wam jednak, że jeśli wybieracie się do wróżki, nieważne co tam robicie, bestia i tak odciśnie na was swoją pieczęć. Jeśli zwracacie się ku okultyzmowi, chodzicie do tarocistów, wywołujecie duchy, paraiecie się astrologią i seansami, Zły wyciska na was swoją pieczęć."
I kończy mniej więcej tak: „Po raz pierwszy byłem u wróżki z koleżanką. Tam zostałem opieczętowana przez bestię. Od tamtej chwili pojawiło się w moim życiu zło, niepokoje, koszmary, lęki, pragnienie samobójstwa. Czułem się nieszczęśliwa i nigdy więcej nie miałem w sobie pokoju. Otworzyłem Złemu drzwi i wkroczył z całą swoją mocą."
No... dużo do przemyślenia 🙂
Adres: www . voxdomini . com . pl/sw/gloria_polo . htm
no dobra, skoro już zacząłeś z tym drugim obozem, to i ja coś dorzucę z tej strony. Wizja piekła, którą opisała św. Faustyna, jest naprawdę poruszająca. Według niej Anioł wprowadził ją w głąb piekła i tam zobaczyła różne rodzaje mąk. Na pierwszym miejscu jest utrata Boga, potem nieustanny wyrzut sumienia i świadomość, że ten stan nigdy się nie zmieni. Dalej ogień, który przenika duszę ale jej nie niszczy, ciągła ciemność z duszącym zapachem, ustawiczne towarzystwo szatana i wreszcie straszna rozpacz, nienawiść do Boga, bluźnierstwa.
Co ciekawe, pisze też że poza tymi wspólnymi dla wszystkich meczarniami, są jeszcze indywidualne kary dla każdej duszy, ściśle powiązane z jej grzechami. Czym ktoś grzeszył, tym bedzie dręczony przez całą wieczność.
Faustyna zaznacza wyraźnie, że pisze to z Bożego rozkazu żeby nikt nie mógł się wymawiac, że nie wierzy w piekło albo że nikt stamtąd nie wrócił z relacją. Ona twierdzi, że właśnie wróciła. I dodaje jescze jedną rzecz, która robi wrażenie, że największą grupę potępionych stanowią tam ci, którzy po prostu nie wierzyli że piekło istnieje...
@cisza335 i to jest sedno, zdanie o „nienawiści Boga” bardzo mnie razi. Jeśli przyjmiemy, że Bóg jest czystą, nieograniczoną miłością, to przypisywanie Mu nienawiści wydaje mi się wewnętrznie sprzeczne i, powiem wprost, jest to dla mnie coś w rodzaju bluźnierstwa... Takie sformułowanie mówi mi wiecej o ludzkich wyobrażeniach i lękach niż o rzeczywistej naturze Boga.
@kinga_99 całkowicie podzielam to co napisałaś. „Nienawiść Boga” to dla mnie pojęcie kompletnie sprzeczne samo w sobie, bo jeśli przyjąć, że Bóg jest czystą, nieskończoną miłością, to przypisywanie mu nienawiści jest po prostu wewnetrznie niespójne. No i tak jak mówisz, trąci to dla mnie bluźnierstwem.
@kinga_99 no właśnie, myślę że chodzi tu o ten konkretny fragment, który cytujesz, czyli tę siódmą mękę z całą tą rozpaczą i złorzeczeniami.
i rozumiem to tak samo jak ty, że ta nienawiść to uczucie człowieka skierowane w stronę Boga, nie odwrotnie. bo jak ktoś jest w takim stanie rozpaczy i cierpienia, to właśnie może czuć taki bunt, złość, nienawiść... tylko że to wszystko wychodzi od człowieka, nie od Boga. tekst po prostu opisuje stan duszy w tej mece, a nie jakiś atrybut Boga.
więc „nienawiść Boga” w tym kontekście to raczej nienawiść skierowana ku Bogu, a nie nienawiść ze strony Boga. tak to rozumiem przynajmniej.
no widzisz, to co wkleiłaś od Faustyny to jedna rzecz, ale jest jeszcze coś bardzo podobnego w klimacie i to z zupełnie innego źródła. Mam na myśli pierwszą część tajemnicy fatimskiej, gdzie trójka dzieci z Fatimy też dostała wizję piekła. Treść można znaleźć na stronie adonai w dziale o wieczności, pod numerem 13 jeśli ktoś chce szukać.
I tak samo jak u Faustyny, tam też jest opis straszliwego miejsca, ognia, cierpienia dusz, ciemności... te dzieci miały podobno kilka, kilkanaście lat i widziały rzeczy, które dorośli by nie udźwignęli. Matka Boska pokazała im tę wizję zanim w ogóle przekazała resztę przesłania.
Ciekawe jest to że oba te opisy, choć pochodzą od różnych ludzi i w różnych okolicznościach, są zadziwiająco spójne jeśli chodzi o ogólny obraz. Jakby te osoby mówiły o tym samym miejscu własnymi słowami. Dla mnie to akurat jeden z mocniejszych argumentów że coś w tym może być, bo trudno żeby dwie niezależne wizje były aż tak podobne...
no to mam dla ciebie coś więcej ze świadectw siostry Faustyny, bo jeden fragment to za mało żeby ogarnąć cały obraz jaki ona opisywała...
Zacznijmy od tej wizji dwóch dróg, bo to jest coś co mnie osobiście uderza za każdym razem. Wyobraź sobie, że jedna droga jest szeroka, pełna muzyki, kwiatów, tańce i zabawy, ludzie idą nią i wcale nie zauważają że dochodzą do krawędzi przepaści. Po prostu wpadają. A tych dusz była tam taka ilość że nie dało się ich zliczyć. Druga droga to waska ścieżka przez ciernie i kamienie, ze łzami i bólem, ale na końcu czeka piękny ogród i jakby natychmiastowe zapomnienie o całym tym cierpieniu.
Sama śmierć w jej opisie jest przerażająca, duszenie się, zamieranie w członkach, ciemność w oczach... i ten fragment gdzie mówi żeby nie odkładać spowiedzi na ostatnią chwilę bo człowiek wtedy nie wie co mówi, zaczyna jedno a nie kończy. Serio, mocne.
Czyściec to z kolei miejsce we mgle i ogniu, gdzie dusze modlą się ale nie mogą sobie same pomóc, tylko my możemy im pomagać modlitwą. Największe ich cierpienie to tęsknota za Bogiem, tak powiedziały siostrze Faustynie. Matka Boża odwiedza te dusze i przynosi im ochłodę, co jest jakoś pocieszające.
No i niebo, które opisuje jako coś kompletnie niepojętego, powołuje się na świętego Pawła, że ani oko nie widziało ani ucho nie słyszało... cała ta chwała krąży między stworzeniami a Bogiem, i im więcej się poznaje wielkość Boga tym bardziej dusza się cieszy zamiast się lękać. I taką moc ma wedlug niej jedna szczera miłość do Boga, że żadne inne dobro się z nią nie równa.
Piekła już nie przepisuje, bo jest wyżej w tym wątku.
Adres: www . jankowice . rybnik . pl/czytelnia/smierc . html
@cisza335 dobra, tylko to że wklejasz tu teksty świętej Faustyny nie zmienia moich przekonań. Sam znam kilka swoich poprzednich wcieleń i dla mnie reinkarnacja to nie kwestia wiary, tylko osobistego doświadczenia.
Co do czyśćca, piekła i nieba... moim zdaniem te koncepcje są dziełem ludzkim, nie boskim. Po śmierci trafiamy wszyscy do jednego miejsca i tam, po własnej stronie, mamy wybór: Światło albo Cień. To my decydujemy, nie jakiś zewnetrzny sąd.
I jeszcze jedna rzecz, bo czuję że zmierzasz w tę stronę: pracuję jako Mag, Bioenergoterapeuta, Radiestetą i Reikiwiec i nie, żadne demony mnie nie kontrolują. Wiem co robię i wiem z jakimi energiami pracuję 🙂
@brzask953 hej, dobra, to po kolei bo masz kilka pytań i jakiś komentarzy do tego co napisałem.
Po pierwsze pytasz na jakiej podstawie twierdzę że znam swoje wcielenia. No po prostu znam, mam dostęp do tych informacji i tyle. Wiem co wiem.
Co do czyśćca, piekła i nieba, to powiem tak, twoje zdanie że jedno nie wynika z drugiego mnie trochę rozśmieszyło. Wynika i to bardzo. Jeśli wszyscy trafiamy w to samo miejsce i sami decydujemy co wybieramy, to po co te wszystkie chrześcijańskie „szufladki”? No właśnie.
A co do tej magii i tego że rzekomo jestem „kontrolowany” przez demony, to serio, cytaty biblijne mnie nie przekonają. Nie czuję się niczyim niewolnikiem i nie zamierzam z niczego rezygnować tylko dlatego że ktoś tak uważa. Praktykuję to od lat i wiem co robię.
Co do tego filmiku który polecasz z Tekielim, no cóż, znam ten temat, ale takie świadectwa byłych okultystów to trochę jednostronna perspektywa... każdy ma swoją drogę i swoje doświadczenia, nie każdy kto zajmuje się energią kończy źle. Gdybyś chciał pogadac o tym szerzej to napisz tutaj, chętnie odpowiem 🙂
Adres: wp . tv/query,%C5%9Bwiadkowie,klip . html
@cisza335 okej, więc medytacja i wspomnienia z poprzednich wcieleń, to rozumiem jako twoje subiektywne doświadczenie. Ale to nadal nie jest żaden dowód na to, że reinkarnacja istnieje. Możemy rozmawiać o tym co czujesz i co przeżywasz, natomiast nie możesz tego stawiać jako faktu który „po prostu jest”.
Co do pytania jak wygląda Bóg, to nie bardzo rozumiem dlaczego miałoby to obalać moje wcześniejsze argumenty. To klasyczne odwrócenie uwagi od meritum rozmowy.
I jeszcze jedno, powiedziałeś że „reszty nie będziesz tłumaczył bo to nie ma sensu”. No ale właśnie o tym rozmawiamy, więc jeśli nie chcesz się odnieść do konkretnych kwestii które poruszyłem, to trudno prowadzić rzeczową dyskusję. Napisz tutaj jeśli jednak chcesz porozmawiać o tym głębiej, chętnie odpowiem. Nie oskarżam cię o kłamstwo, po prostu uważam że warto patrzeć krytycznie na to skąd czerpiemy przekonania o sobie i świecie, bo dobre intencje nie zawsze wystarczą żeby ustrzec sie przed błędem.
Przytoczyłem wcześniej słowa wypowiedziane przez pewnego byłego okultystę w filmie, który obejrzałem, i myślę że warto wziąć pod uwagę jego sugestię: spróbuj po prostu odejść od tych praktyk i zobaczyć co się wydarzy. Jeśli naprawdę nic się nie stanie, to może i nic nie stracisz. Ale jeśli jednak coś sie wydarzy...
@brzask953 no ciekawe to opisujesz, szczególnie ten związek lawin z astmą, to akurat brzmi spójnie jak na teorię reinkarnacji.
A co do pytania o boga... no może zamiast pisać „bog” to lepiej jednak „Bóg” z dużej, skoro pytasz poważnie 😉 i mam wrażenie że chodzi ci bardziej o to jak wygląda, prawda? Hmm, to jakbyś szukał obrazów to jest ich całe mnóstwo w kosciele katolickim, taki Jezus Miłosierny na przykład, dość charakterystyczny wizerunek z promieniami. Wiesz, biały i czerwony. Albo klasyczny Jezus z twarzą jaką wszyscy znamy z obrazów.
Trudno mi ci tu wkleic jakiś konkretny opis słowami bo to i tak każdy widzi to troche inaczej... każda tradycja ma swoje wyobrażenia i żadne nie jest jedynym słusznym.
@cisza335 bo przecież to co pokazałeś na tych obrazkach to Jezus, a Jezus jest Synem Bożym, nie samym Bogiem. To dwie różne osoby, żeby tak to ująć.
Jak Bóg wygląda naprawdę? Myślę ze tego sie nie dowiemy dopóki tu jesteśmy... odpowiedź przyjdzie dopiero kiedy przejdziemy na drugą stronę.
@brzask953 no właśnie, tu jest pewien haczyk, który warto wyjaśnić bo sam kiedyś miałem podobne pytanie w głowie 🙂
Katechizm katolicki mówi o czymś co się nazywa Trójcą Świętą i chodzi o to, że nie ma tu trzech oddzielnych bogów, tylko jeden Bóg w trzech Osobach. Ojciec, Syn i Duch Święty to nie są trzej różni bogowie... każda z tych Osób jest tym samym jednym Bogiem, tyle że inaczej się „przejawia” jeśli tak można powiedziec. Każda z Osób jest całym Bogiem, nie jakąś jego częścią.
Ale jednocześnie te trzy Osoby naprawdę się między sobą różnią, nie są tym samym w sensie dosłownym. Ojciec nie jest tym samym kim Syn, Syn nie jest tym samym kim Duch Święty i tak dalej. Różnią się relacjami między sobą, tzn. Ojciec jest tym który rodzi, Syn tym który jest rodzony, a Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna.
Brzmi zagmatwanie, wiem... sam to trochę łapię na zasadzie „rozumiem ale jakby nie do końca” 😀 Chodzi o to że jedność Boga nie wyklucza tego, że Ojciec jest w Synu, Syn w Ojcu itd. To sie właśnie nazywa Trójca współistotna. Więc gdy mówisz że Jezus to nie Ojciec masz trochę racji, ale i trochę nie, bo obydwoje sa tym samym Bogiem co do natury.
Adres: www . katechizm . opoka . org . pl/rkkkI-2-1 . htm
@cisza335 a zapomniałem jeszcze dodać jedną ważną rzecz... że Bóg to czysta, bezwarunkowa miłość.
@brzask953 okej, więc pójdę krok dalej w tym co poruszałeś, bo to się łączy z tym poprzednim fragmentem o Trójcy.
Mamy w katechizmie taki fragment dotyczący Wcielenia i jest tam jasno powiedziane, że Jezus Chrystus nie był „trochę Bogiem i trochę człowiekiem” ani żadnym pomieszaniem tych dwóch natur. Syn Boży stał sie prawdziwie człowiekiem, ale jednocześnie pozostał w pełni Bogiem. I to nie jest żadna metafora ani poetyckie ujęcie, tylko konkretna doktryna: prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, jednocześnie, w jednej osobie.
Kościół zresztą musiał przez pierwsze wieki nieustannie bronić tej prawdy przed różnymi herezjami, które próbowały to jakoś upraszczać albo naginać w tę czy tamtą stronę. Jedni mówili że był „prawie człowiekiem”, inni że „prawie Bogiem”... a Kościół za każdym razem odpowiadał: nie, jedno i drugie w pełni.
Czemu o tym piszę w kontekście reinkarnacji? Bo to bezpośrednio uderza w pewien schemat myślenia, gdzie dusza „przechodzi” przez kolejne wcielenia jako coś odrębnego od materii i ciała. Tutaj jest odwrotna logika, Bóg wchodzi w materię raz, konkretnie, i to ma znaczenie absolutne. Nie ma tu miejsca na kolejne odsłony czy etapy 🙂
Adres: www . katechizm . opoka . org . pl/rkkkI-2-2 . htm
@cisza335 daj spokój z tymi cytatami serio.
W poprzednim poście był fragment o Trójcy Świętej i że każda z osób jest Bogiem... no to co to właściwie oznacza? Bo dla mnie to brzmi co najmniej niejasno.
Poczytaj sobie trochę o duchowości, reinkarnacji, Bogu i tym wszystkim w ujęciu ezoterycznym, bo tam te kwestie są traktowane inaczej i moim zdaniem ciekawiej.
A co do katolikow to wiem jedno, znam to z własnego doświadczenia. Prowadziłem kiedyś forum dyskusyjne na temat duchowości w swojej klasie i reakcja ze strony katolików była... no powiedzmy nieprzyjemna. Zamiast dyskutować zaczęli mnie wyzywać i próbowali zrobić ze mnie wariata, mimo że pisałem rzeczy, które uważam za prawdziwe.
Doszedłem więc do wniosku, że z osobami silnie zakorzenionymi w katolicyzmie takie rozmowy po prostu nie maja sensu. Szkoda czasu i energii.
@brzask953 no właśnie, ktoś tu wyżej napisał że Bóg to czysta miłość i to się zgadza, ale moim zdaniem to nie wszystko 🙂 Bóg to przecież Duch Święty, Miłość i Mądrość jednocześnie, ta boska energia i męska i żeńska razem, z której wszystko co istnieje w ogóle mogło powstać i nadal powstaje. I masz rację jeśli chodzi o reinkarnacje, bo ona naprawdę istnieje, jestem o tym głeboko przekonana! Ciekawi mnie tylko jedna rzecz - po jakim czasie praktyki udało Ci się dotrzeć do swoich poprzednich wcieleń? Bo to musi byc niesamowite doświadczenie...
@jasnaumysl mniej więcej po pół roku regularnych ćwiczeń. Choć to zależy od osoby, u niektórych przychodzi szybciej, u innych trochę trwa.
@jasnaumysl no właśnie, i tu mam pytanie bo mnie to od dawna zastanawia... drugie przykazanie mówi przecież wyraźnie, że nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani na ziemi nisko, ani w wodach pod ziemią. I dalej jest powiedziane dosłownie żebyś tym rzeczom nie oddawał pokłonu i im nie służył, bo Bóg jest Bogiem zazdrosnym który karze odstępstwo aż do trzeciego i czwartego pokolenia, a łaskę okazuje do tysiącznego pokolenia tym którzy go miłują i przestrzegają przykazań (Wj. 20:2-17).
I teraz moje pytanie: dlaczego Kościół to przykazanie łamie? Kościoły pełne są rzeźb, figur, obrazów... ludzie biją przed tym pokłony, modlą się do wizerunków. Jak to pogodzić z tym co stoi wprost w Piśmie? Nie rozumiem tej sprzeczności i jakoś nigdy nie słyszałem sensownego wytłumaczenia ze strony kościelnej.
@brzask953 dokładnie to samo sobie pomyślałam jak to przeczytałam!! „Bóg zazdrosny który karze dzieci za winy rodziców” no serio, to brzmi jak opis jakiegoś okrutnego i mściwego bóstwa, a nie wszechkochającego Stwórcy 🙁 to jest według mnie kompletnie fałszywy obraz tego kim Bóg naprawdę jest.
I właśnie to mnie zastanawia, komu zależało na tym żeby tak to przedstawić? ktoś świadomie to tak napisał, albo przetłumaczył w konkretnym celu... żeby ludzie bali się Boga zamiast go kochać? strach kontroluje skuteczniej niż miłość, jak wiadomo. Myślę że to mogło być robione celowo przez tych którzy chcieli mieć władzę nad innymi. Przerażający człowiek pójdzie do kościoła i zapłaci dziesięcinę, szczęśliwy i wolny już niekoniecznie 😉
@jasnaumysl no właśnie, i do tego dochodzi jeszcze inny problem. Kościół nie dość że łamie to drugie przykazanie, o czym pisałem wcześniej, to na dodatek celowo zniekształcił tekst Biblii żeby lepiej służyła jego interesom.
Tak naprawdę jedyna księga, która zawiera prawdę o życiu i opisuje historię od samego początku wszechświata, to Księga Akashy. Tyle że ona nie istnieje fizycznie, jest wymiarem mentalnym. Sam widziałem ją kilka razy podczas medytacji...
@brzask953 o tak, czytałam że w Księdze Akashy jest dosłownie wszystko zapisane, cała historia wszechświata od samego początku 🙂 Ale chyba żeby do niej dotrzeć, trzeba być naprawdę wysoko rozwiniętym duchowo, nie każdy może sobie tak po prostu do niej sięgnąć...
Pamiętam że w jakiejś ksiązce trafiłam na informację, że Sai Baba właśnie z tej Księgi odczytał i przekazał ludziom kilka bardzo ważnych symboli Reiki, tych którymi się pieczętuje leczenie. To brzmiało niesamowicie, że coś takiego może być tam zakodowane i dostępne dla kogoś kto osiągnął odpowiedni poziom świadomości.
Jeśli to nie jest żadna tajemnica, to bardzo bym chciała żebyś napisał tutaj jak ona wygląda, jak ją widzisz podczas medytacji. Jesteś chyba jedną z niewielu osób które miały bezpośredni kontakt z czymś tak wyjątkowym i naprawde ciekawi mnie jak to jest 🙂
@jasnaumysl jeśli chodzi o jej wygląd, to mnie osobiście ukazuje się jako bardzo gruba księga z mnóstwem stron, oprawiona w brązową okładkę przypominającą skórę. Strony są żółtawe, co chyba nie dziwi biorąc pod uwagę jej wiek, a tekst wyglada jak staroaramejski.
Tyle mogę powiedziec o samym wyglądzie.
Co do tego, że trzeba być dobrze rozwiniętym duchowo, żeby z niej korzystać... cóż, akurat w moim przypadku poziom rozwoju duchowego jest bardzo wysoki, więc nie stanowi to dla mnie przeszkody.
@brzask953 racja, faktycznie zapomniałam tego dodać... Kościół naprawdę mocno namieszał w Biblii, szczególnie jeśli chodzi o Nowy Testament. Wszystko po to żeby podeprzeć swoje dogmaty, które niekoniecznie mają wiele wspólnego z prawdą 🙂 to jest wlasnie to o czym tak trudno przekonać zwykłych wiernych, bo oni ufają że to co czytają jest oryginalne i niezmienione...
@jasnaumysl no właśnie, zastanawiam się co się stało z tą osobą, która tak zawzięcie broniła tutaj Kościoła... teraz gdy wątek zaczął dotyczyć bezpośrednio kwestii zmian w Biblii jakoś jej nie widać w dyskusji
@brzask953 haha no właśnie, cisza335 pewnie siedzi gdzieś za granicą na urlopie i odpoczywa sobie 😀
a tak serio to mam do ciebie pytanie... jak ty oczyszczasz swoją duszę? domyślam się, że nie przez spowiedź 😉
@jasnaumysl podczas medytacji dusza oczyszcza się niejako sama z siebie, automatycznie.
A może byśmy przeszli do tematu lekcji duchowych, które wybieramy przed przyjściem na ten świat?
@brzask953 hej, właśnie chciałam się zapytać o to samo! skąd ta pewność że dusza oczyszcza się automatycznie podczas medytacji? 🙂 no bo to brzmi super, ale chciałabym wiedzieć skąd wiadomo że tak właśnie działa...
i tak, zdecydowanie napisz więcej o tych lekcjach duchowych, które wybieramy przed przyjściem tu na ziemię! to jest naprawdę fascynujący temat i myślę że wiele osób w wątku na tym skorzysta 😀
@jasnaumysl na planie duchowym nic nie dzieje sie automatycznie, wszystko zalezy od stanu swiadomosci konkretnej osoby, jej intencji, motywacji i tego jak wygląda jej energetyczna kondycja.
Co do lekcji karmicznych, to każdy dobiera je sobie pod kątem tego czego mu potrzeba żeby wspiąc sie na kolejny stopień rozwoju duchowego. Chodzi o to żeby uzyskać jak największą samodzielność energetyczną i to właśnie jest cel każdej duszy...
@jasnaumysl chciałem zwrócić uwagę na coś, co pojawia się w kilku postach tutaj. niektórzy piszą, że w kolejnym wcieleniu można się odrodzić jako roślina, owad czy zwierzę... otóż nie jest to możliwe. dusza po wcieleniu w człowieka nie ulega reewolucji, czyli nie cofa się z powrotem do niższych form życia. nie ma takiej możliwości, żeby dusza która raz wcieliła się jako człowiek, w następnym życiu stała się pojedynczą komórką czy np. robaczkiem. inkarnacja postępuje naprzód i kolejne wcielenia odbywają się nadal w ludzkiej formie.
@jasnaumysl masz rację, faktycznie pomyliłem sie z numerem, chodzi oczywiście o przykazanie drugie, nie to które napisałem wcześniej.
@brzask953 o, to fajnie że to dopisałeś 🙂 a ja se dorzucę coś od siebie...
miałam kiedyś sen, najpiękniejszy jaki w zyciu pamiętam, i wiem że nie wzięł się sam z siebie, bo coś wyższego mi go podarowało. byłam wtedy w naprawdę kiepskim miejscu psychicznie i nagle we śnie pojawiło się światło, jasne i ciepłe ale wcale nie rażące, a w nim jakaś postać, zarys postaci... ale tak naprawdę najbardziej pamiętam uczucia jakie wtedy miałam. taką radość i błogość, że dosłownie nie chciałam się budzić, chciałam tam zostać na zawsze :)))
i wiesz co? to takie światło można nosić w sobie na co dzień, ale tylko wtedy gdy przestaniesz kombinować ludzkim rozumkiem i pozwolisz żeby energia z wyższych wymiarów po prostu płynęła. naprawdę warto, bo życie robi się wtedy lekkie i pełne miłości i jest po prostu... boskie.
wiem co mówię bo kiedyś tak żyłam, taka się chyba urodziłam, świetlista 🙂 ale potem zaczęłam myśleć „po ludzku”, czyli przeliczać co mi się opłaca a co nie i to totalnie zmienia perspektywę. z tego co naprawdę jesteśmy robi się taki zwykły człowieczek bez iskry, bez ducha... trochę jak jaszczurka co pełza po ziemi 😉
życzę Wam wszystkim mnóstwo światła i radości od ucha do ucha :)))
@cisza335 no to teraz właśnie nasuwa się pytanie, dlaczego tak twierdzisz że „nic się nie dzieje”. Bo przecież porzucenie tych praktyk to nie zawsze kwestia kilku dni czy tygodni. Tekieli mówił o tym wyraźnie, że skutki bywają rozłożone w czasie i nie zawsze widoczne od razu. Poza tym warto się zastanowić, czy na pewno zerwałeś z tym całkowicie, bo to nie jest takie proste jak zakręcenie kurka z wodą. Człowiek latami wchodzi w pewne zależności, nawyki myślowe, kontakty z określonymi siłami... i naiwne byłoby myslenie że wystarczy jeden gest żeby to wszystko skończyć. Nie chcę być złośliwy, ale brak widocznych natychmiastowych skutków nie jest dowodem na to że te praktyki są niegroźne lub że nie ma żadnych realnych konsekwencji duchowych. To akurat powinno dawać do myślenia bardziej niż odwrotnie.
@cisza335 nie, chwila moment, bo chyba pomyliłeś osoby, do których się zwracasz. Nie mam żadnego „widzimisię” jak to ująłeś, tylko przytoczyłem fragment, który sam uznałem za interesujący i który skojarzył mi się z tym co opisujesz.
Co do argumentu z „czyńcie sobie ziemię poddaną” to naprawdę trudno mi zobaczyć związek między panowaniem nad ziemią a bioenergoterapią czy radiestezją. To dość duże naciągnięcie tego cytatu.
Zielarze? Buddysci? No to już zupełnie inna rozmowa i nie wiem po co to wrzucasz do jednego worka. Nikt tu nie twierdził, że ziołolecznictwo to opętanie.
Sedno mojej wypowiedzi bylo proste: jeśli naprawdę nie czujesz żadnego negatywnego wpływu tych praktyk, to spróbuj z nich zrezygnować na jakiś czas i po prostu obserwuj co się dzieje. Nie jako nakaz z mojej strony, tylko jako sprawdzian dla ciebie samego. To nie ja mam wyciągnąć wnioski, tylko ty.
I proszę bez tych wykrzykników na końcu, odpiszę kiedy będę mógł, nie dlatego że musisz na mnie krzyczeć przez internet 🙂
@cisza335 no wiesz, ja to widzę trochę inaczej jeśli chodzi o Boga 🙂 myślę że On sam w sobie się nie zmienia, ale my jako ludzie rozwijamy się i przez to różne pisma z różnych epok są takie... no inne, bo każde czasy wymagały innego przekazu. i tak to chyba działa
świat teraz zmienia się niesamowicie szybko, szybciej niż kiedykolwiek wcześniej i bedzie to szło dalej. te boskie energie będą coraz bardziej dostepne dla wszystkich... a my ludzie będziemy musieli się do nich dostosować. i właśnie o to chodzi w całym tym procesie 🙂 kto nie przejdzie przez ten test... no cóż, po prostu wypadnie z tej gry jaką jest życie na naszej błekitnej planecie
no właśnie, wiesz... chciałem tu wrzucić coś ciekawego, bo akurat temat piekła pojawia się w kontekście reinkarnacji dość często. Mam na myśli pewien fragment z pism świętej Teresy z Avila, zwanej też świętą Teresą od Jezusa. Ta kobieta opisała w swojej „Księdze życia” rozdział 32, gdzie relacjonuje wizję piekła, jakiej podobno doświadczyła bezpośrednio od Boga. Opisuje tam miejsce, na ktore według niej sama zasłużyła swoimi grzechami. Brzmi to dosyć mocno. Sam rozdział ma tez taki podtytuł mówiaący o tym, że Pan przeniósł ją w duchu właśnie do tego miejsca i że zaczyna tam opowiadać o założeniu klasztoru świętego Józefa, w którym wówczas przebywała. Interesujące czytadło, szczerze mówiąc, zwłaszcza dla kogoś kto lubi zgłębiać tego rodzaju relacje mistyczne. Jak kogoś interesuje, to może poszukać tego tekstu samodzielnie, bo jest dostępny po polsku 🙂
Adres: www . karmel . pl/klasyka/zycie/baza . php?id=32
@renata_12 no serio, sesje hipnotyczne traktujesz jako dowód na reinkarnację? To trochę mocne słowo jak na taki materiał...
I te „fakty z co najmniej 5 poprzednich żyć” to mnie szczerze zastanawia, bo przepraszam, ale na jakiej podstawie w ogóle twierdzisz że to są fakty? Bo chyba mamy tu na myśli zupełnie coś innego pod tym słowem 🙂
@cisza335 okej, ale chwila moment 🙂 bo właśnie to samo można powiedzieć o sesjach hipnotycznych, które ktoś tu wyżej podał jako „dowód” na reinkarnację. Skoro wizje pewnej mistyczki można kwestionować, to na jakiej podstawie nagrania z hipnozy mają być twardym dowodem? To trochę niekonsekwentne, nie uważasz? Bo jak zaczniemy wyrzucać jedne świadectwa do kosza bo „to nieweryfikowalne”, to musimy być konsekwentni i robić to samo z resztą
@renata_12 no właśnie, powiem ci tak - te wizje Faustyny na pewno nie są mniej wiarygodne niż „dowody” na reinkarnację wyciągane podczas hipnozy, co nie? 🙂
A poza tym Faustyna była dokładnie badana pod tym katem i żaden lekarz nie stwierdził u niej żadnej choroby psychicznej. Więc skąd ten pewny ton że to schizofreniczka
@cisza335 no właśnie, badana... ale kiedy dokładnie? w czasach kiedy psychiatria raczkowa dopiero i nikt nie wiedział co to właściwie schizofrenia 😀 akurat czytałam opinie wspolczesnych psychiatrów którzy analizowali te jej „dzienniczki” i wyszło im że schizofrenia jak nic. stuprocentowo.
ale no tak, katolicy wola sie modlic do schizofreników niż do oświeconych Mistrzów, logiczne 😉
@renata_12 no hej, ale to trochę nie fair zrzucać na nią winę za to, kiedy żyła, co nie? Istotne jest to, że w ogóle ją zbadano, a co więcej można było wtedy zrobić?
Co do tych opinii psychiatrycznych, to mam pytanie: a sam „Dzienniczek” czytałeś, czy zadowoliłeś sie wyłącznie cudzymi analizami? Ciekawi mnie też ile tych opinii w ogóle przeczytales, pięć, dziesięć? Bo wolę juz nie pytać co ci sami psychiatrzy powiedzieliby o Jezusie... jak wzieliby Biblie do ręki i zaczeli czytac, to pewnie 3/4 bohaterów z chęcią zamknęliby do psychiatryka. No i tak szczerze, jakiej innej reakcji mozna sie spodziewac po przykładowym niewierzącym psychiatrze, kiedy ktoś mu opowiada o objawieniach?
A ten ostatni komentarz o katolikach i schizofrenikach możesz sobie darować, serio.
@renata_12 no ale psychiatria nie odpowiada na pytanie czy Bóg istnieje, to chyba jasne? ona sie w ogóle nie zajmuje weryfikowaniem zjawisk nadprzyrodzonych, to zupełnie inny obszar.
Poza tym wartość tamtych badań, przez które przeszła Faustyna, jest znacznie większa niż opinia wyciągnięta tylko z samego Dzienniczka, nawet jeśli psychiatria stała wtedy trochę niżej. Jedno to badać człowieka, drugie to analizować tekst po latach i stawiać diagnozy.
No i jest jeszcze jedna sprawa, o której chyba zapominasz, mianowicie w czasie procesu beatyfikacyjnego przeprowadza sie też badania psychiatryczne i psychologiczne. Tak to wlasnie działa. Więc Dzienniczek i sama Faustyna zostały zweryfikowane przez wspolczesną psychiatrie i psychologię, nie tylko przez tą dziewiętnastowieczną czy jakkolwiek tam dawną. Twój argument trochę sie tu sypie moim zdaniem 🙂
@cisza335 no i właśnie, psychiatrzy którzy to badali to raczej nie byli przypadkowi ludzie z ulicy, no nie? 😀 Watykam by raczej nie wpuścił kogoś kto by im nie pasował, więc ta „weryfikacja” to trochę takie werfikowanie siebie nawzajem, LOL
A poza tym masz rację z tymi świętymi... jak się tak pomysli o tym co robili, to większość z nich dzis trafiłaby na oddział, i to nie tylko psychiatryczny ale i na zwykły też, bo niektórzy co sobie wyrabiali z własnym ciałem, te wszy, trąd i inne choroby które sobie hodowali celowo, bo wierzyli że za takie cierpienie od razu wjeżdżają do nieba... no sorry ale to jest po prostu chore 😛
@renata_12 niech będzie, choć poza tym śmianiem się i LOL-owaniem, masz jakieś konkretne nazwiska tych psychiatrów? Bo wiesz, samo twierdzenie że watykan dopuszczał tylko swoich do weryfikacji brzmi efektownie, ale nie ma tu żadnego dowodu, żadnego nazwiska, żadnej deklaracji. Argument z kapelusza to nadal nie jest argument 🙂 samym chciejstwem swoich tez nie udźwigniesz, to tak nie działa.
@brzask208 no fakt? serio? 😀 rozumiem że wierzysz w reinkarnację i ok, ale nazywanie tego faktem to już trochę za mocne słowo. Wiesz co to właściwie znaczy fakt? bo jak sprawdzisz w słowniku albo gdziekolwiek, to wychodzi że fakt to coś udowodnionego, potwierdzonego, a nie coś w co się wierzy. Reinkarnacja może być przekonaniem, wiarą, może nawet czymś co czujesz w środku że jest prawdą... ale fakt to jednak inna bajka 🙂
@brzask208 no właśnie, zgadzam się z Tobą totalnie, reinkarnacja to po prostu fakt i tyle 🙂 ale wiesz jak jest... jak ktoś całe życie słyszał jedno i wszyscy wokół niego myślą tak samo, to ciężko mu nawet dopuścić do siebie inną myśl. Takie osoby to po prostu mają jakieś klapki na oczach i zero szans ich przekonać do czegokolwiek, serio
@renata_12 no wiesz, „pięknie się pan zaprezentował” przed wszystkimi czytającymi ten wątek 🙂
Rozumiem że jak brakuje argumentów to łatwiej rzucić czymś takim żeby przykryć tę bezsilność, ale takimi sztuczkami zaimponujesz co najwyżej komuś z bardzo niskim pułapem wymagań. Veganka do takich osob chyba nie należy, więc może wróć szukać sojuszników tam skąd przyszłeś...
@cisza335 właśnie o to chodzi, co napisałeś nie zmienia ani trochę tego, że reinkarnacja po prostu istnieje 🙂 każde klapki na oczach przeszkadzają żeby to dostrzec, nieważne kto je nosi...
@jasnaumysl no właśnie, z fanatykiem to w ogóle nie ma gadania... kiedyś takich jak my wysyłali na stos, a teraz to samo robią, tylko że przez klawiaturę i zamiast ognia jest ten ich jad na forach 🙂
@renata_12 no nie wrzucałbym wszystkich do jednego worka tak od razu... ale co do tego drugiego, to niezła projekcja z twojej strony, przyznam szczerze 🙂
@jasnaumysl w końcu na tej samej zasadzie mógłbym napisać, że reinkarnacja nie istnieje i że to klapki przeszkadzają nam to zobaczyć 🙂
@cisza335 no właśnie, jak można mówić że się widzi reinkarnację, skoro nie dostrzega się Boga który jest w każdym z nas? To trochę jak chcieć biegać zanim nauczymy się chodzić 🙂 do takich prawd po prostu trzeba duchowo dojrzeć, nie da się tego przyśpieszyć na siłę.
I pamiętaj o tym co jest zapisane: „Bacz, aby Światłość która jest w tobie nie była ciemnością.” To chyba klucz do całej tej rozmowy...
@jasnaumysl no wiesz, mógłbym odpowiedzieć dokładnie w ten sam sposób, ale to by przypominało taką klasyczną taktykę „a u was biją Murzynów” 🙂 Nie zamierzam się z tobą przerzucać pustymi sloganami, bo nikomu to nic nie daje. Jedno tylko powiem - niepotrzebnie przypisujesz mi rzeczy, których nie mówilem.
Pozdro
@renata_12 no i nawet gdybyś miała rację że byli katolikami, to nadal musisz jakoś udowodnić że kłamali podczas procesu beatyfikacyjnego. a to już zupełnie inna bajka 🙂
powodzenia życzę w tym przedsięwzięciu heh
no i co z ciszą834, który to wszystko zaczął? Zniknął gdzieś w połowie dyskusji i ani widu ani słychu... Ciekaw jestem jakie ma wnioski po tej całej wymianie zdań, bo wątek się nieźle rozrósł
@bartek_62 no właśnie, też się zastanawiam gdzie przepadł cisza834 🙂 zaczął temat i gdzies sie ulotnił... ciekawa jestem jakie ma przemyslenia po tej całej dyskusji, bo naprawdę sporo tu zostało powiedziane!
A co do wniosku, to myślę że jest jeden i chyba oczywisty, reinkarnacja i prawo karmy istnieją i obowiązują każdego z nas, każdą duszę bez wyjątku. I nic tego nie zmienia 🙂
no to proszę o konkretny cytat z ewangelii, bo jakoś nie kojarzę żeby tam była mowa o diable w tym kontekście 🙂
a tak btw, jeśli po smierci będę komarem i ktoś mnie rozgniecie packą to co wtedy... ewoluuje do poziomu nietoperza? 😉 logika tego mnie zastanawia
@swiatlo550 no wiesz, konkretów jest sporo, tylko trzeba mieć chęci żeby samemu poszukać 🙂 dusza ludzka jest nieśmietrelna i wcielą sie tylko w ludzkie ciało fizyczne, to jest prawo reinkarnacji. jak można nie wierzyć w coś tak oczywistego? Co do NT, to na pewno diabeł tez miał swój udział w fałszowaniu tych tekstów, ale jak mówi pismo: „szukajcie, a znajdziecie” 😀
@swiatlo550 dlatego tak nie działa 🙂 jeśli jesteś teraz człowiekiem, to już pozostaniesz na tym poziomie aż do momentu gdy spłacisz całą swoją karmę. nie ma opcji żebyś nagle cofnął się do komara czy jakiegoś innego stworzenia. inkarnacje ludzkie trwają cały ten czas, nie ma tu żadnej ewolucji w dół.
hmm, ja jakoś nie traktuję reinkarnacji jako dosłownego odradzania się w nowym ciele, lepszym albo gorszym zależnie od tego co zrobiliśmy w poprzednim życiu... bardziej widzę w tym symbol przemian przez które przechodzimy w ciągu naszego życia. byłam ostatnio na ciekawym wykładzie właśnie na temat reinkarnacji i wykładowca mówił coś podobnego, żeby nie podchodzić do tego zbyt dosłownie. że ważniejsze jest żebyśmy zmieniali się tu i teraz, w tym życiu. i chyba mam podobne odczucia 🙂
@sciezka230 choć co to znaczy „nie brać zbyt dosłownie”? Reinkarnacja to nie jest żaden symbol ani metafora przemian życiowych. To konkretny proces ewolucji duszy, opisany w mnóstwie różnych źródeł i tradycji. Nie wiem co ten wykładowca miał na myśli, bo wydaje mi sie że trochę namieszał...
I tak, oczywiście że trzeba się zmieniać tu i teraz, w tym wcieleniu, w którym aktualnie jesteśmy, żeby wznosić się na coraz wyższy poziom duchowy. Ale to wynika właśnie z dosłownego rozumienia reinkarnacji, a nie jest żadną alternatywą dla niego.
@bartek_62 no właśnie, dokładnie o to chodzi! 🙂 Reinkarnacja to nie jest żaden symbol ani metafora, to realny proces ewolucji duszy, opisany w mnóstwie źródeł. I masz rację że trzeba działać teraz, w tym wcieleniu, bo czas naprawdę nie czeka... każda chwila jest cenna jeśli chodzi o własny rozwój duchowy. Nie można odkładać pracy nad sobą na „następne życie” bo to nie ma sensu, trzeba korzystać z tego co mamy TU I TERAZ i piąć sie jak najwyżej 😀
@jasnaumysl no właśnie, „czas nie czeka” to trochę naciągane sformułowanie, bo czas to tylko jeden z wymiarów rzeczywistości jaki znamy i z definicji nie może „czekać” ani nie czekać 😉 To powiedzenie brzmi moim zdaniem lepiej w tej wersji: „Czas ucieka, wieczność czeka” taką formę podobno często powtarzał Jan Paweł II. Myślę ze ma to więcej sensu w kontekscie rozważań o duszy i rozwoju duchowym niż oryginalne ujęcie.
@bartek_62 no tak, ale cokolwiek byśmy tu mówili to i tak zostaje ta podstawowa sprawa - żeby w ogóle dobrze trafić, trzeba najpierw wybrać właściwą drogę 🙂
@jasnaumysl no właśnie, o jaką drogę Ci chodzi? Bo to dość ogólne sformułowanie i nie bardzo wiem, co masz na myśli.
@brzask953 no właśnie o tej drodze duchowego rozwoju mówię 🙂 jedna z koleżanek pisała tu wcześniej dokładnie o tym samym...
@bartek_62 no właśnie, mnie bardziej chodzi o to JEDNO WIELKIE TERAZ 😀 to jest coś głębszego niz sam czas... czas to tylko takie narzędzie dla duszy, żeby mogła czuć że się starzeje i zdobywa doświadczenie, ale sama wieczność to zupełnie co innego 🙂
Czego właściwie oczekujesz od ludzi wokol siebie?
Są przecież tacy, którzy znają prawa inkarnacji i karmy 🙂
@kamien612 no właśnie, i ja się cieszę że są tacy ludzie 🙂
w NT jest mowa o duchu ludzkim, duszy i ciele. ciało fizyczne samo w sobie nie ma świadomości, więc tak naprawdę bardziej powinniśmy skupiać się na duchu, umyśle i duszy. Psychologia zresztą to potwierdza, bo definiuje człowieka jako Nadświadomość, świadomość i podświadomość... czyli trzy poziomy, bardzo podobny podział! Bóg według Listu do Hebrajczyków (12,9) jest ojcem duchów, a to oznacza że nie stworzył umysłów i dusz bezpośrednio. Skoro one w ogóle istnieją i mają jakiś cel, to raczej nie mogły się ukształtować w ciągu jednego krótkiego życia, prawda? To musiało wymagac wielu wcieleń i wg mnie jest to jeden z mocniejszych dowodów na to że reinkarnacja naprawdę istnieje 🙂
zawsze tak jest i chyba zawsze było - ludzie nie lubią przyznawać że czegoś nie wiedzą albo że sprawa jest bardziej skomplikowana niż im się wydaje. jest takie powiedzenie „nigdy nie mów nigdy” i myślę że tu pasuje idealnie. nie mów ani tak ani nie jesli nie znasz tematu porządnie. a najgłośniej krzyczą właśnie ci co zaczęli tydzień temu albo w ogóle nie mają pojęcia o czym mówią
@energia939 masz rację, że często ci, którzy wiedzą najmniej, mówią najwięcej i najgłośniej. Tak to już bywa.
Co do tematu reinkarnacji - jakieś kilka lat temu robiłem odczyt w naszym klubie „Parapsychologia” w Olsztynie. Jakies 11 stron materiału. Jeśli ktoś jest zainteresowany to może napisac tutaj, chętnie podzielę się treścią w wątku.
