Mam takie pytanie do osób, które rozumieją się na snach. Co może znaczyć, kiedy śnią nam się osoby znane, ale już nieżyjące? Nie mówię tu o bliskich z rodziny, bo ci zazwyczaj coś mi sygnalizują, ostrzegają. Chodzi o znane postaci publiczne.
Pytam, bo kilka ostatnich miesięcy spędziłam w szpitalu i prawie każdej nocy pojawiały mi się we śnie właśnie takie osoby. Konkretnie: Szymborska, Miłosz, Bińczycki, Skrzynecki... Sny nie były nieprzyjemne, rozmawiałam z nimi, choć szczegółów tych rozmów nie pamiętam. Co ważne, za dnia w ogóle o nich nie myślałam, pojawiali się jakby z niczego, bez żadnego powodu.
Dodam, że pobyt w szpitalu skończył sie szczęśliwie, nie wiem czy to ma tu jakieś znaczenie. I nigdy żadnej z tych osób nie spotkałam w życiu osobiście. Ktoś potrafi to jakoś rozsądnie zinterpretować?
Słyszałam kiedyś, że sny ze zmarłymi zapowiadają jakąś przemianę w życiu... jakby jedno się kończyło, a drugie zaczynalo. Można by też porozmawiać o tym z kimś kto ma doswiadczenie w takich sprawach, np. z wróżbitą.
Warto wziąć pod uwagę różne punkty widzenia w tej kwestii, bo temat snów ze zmarłymi jest naprawde złożony i ludzie mają na to bardzo różne spojrzenia.
Ojej, tylko tyle mogę powiedzieć na ten temat...
Jestem w szoku.
