Kluczowe jest nie zagubić się w przeszłości. Te wspomnienia są po to żeby pomóc nam tu i teraz, nie żeby uciec od obecnego życia. Widziałam ludzi którzy tak się wpakowali w badanie swoich poprzednich wcieleń że zaniedbali to obecne.
Czy można mieć wspomnienia z bardzo odległej przeszłości? Tysiące lat temu?
Carl Jung miał wizje które interpretował jako wspomnienia rasowe czy archetypiczne sięgające wczesnych etapów ludzkości. Trudno powiedzieć czy to dosłowne reinkarnacje czy dostęp do jakiejś zbiorowej pamięci gatunku.
Problem z bardzo starymi wspomnieniami jest taki że brak punktów odniesienia. Możemy śnić o życiu w jaskini 50 tysięcy lat temu ale skąd mamy wiedzieć czy nasz umysł nie wymyśla tego na podstawie książek o prehistorii?
To wszystko brzmi nieprawdopodobnie. Część mnie chce w to wierzyć ale druga część mówi że to niemożliwe.
Tak było ze mną. Byłam sceptykiem dopóki nie miałam snu o życiu jako żołnierz w I wojnie światowej. Obudziłam się znając szczegóły bitwy o której nigdy nie czytałam. Sprawdziłam - wszystko się zgadzało, nawet układ okopów.
Część tych wspomnień mogłaby być zweryfikowana przez specjalistów ale większość ludzi nie robi takiego researchu. Po prostu żyją z tą wiedzą i czasem znajdują potwierdzenie przypadkiem.
Co ciekawe, w tradycji tybetańskiej lamy są przeszkoleni w rozpoznawaniu znaków reinkarnacji. Mają cały system testów dla dzieci które mogą być wcieleniami wysokich nauczycieli.
Niemniej pokazuje że niektóre kultury traktują to bardzo poważnie i mają wypracowane metody weryfikacji. Może powinniśmy od nich się uczyć zamiast odrzucać a priori.
Ostatnio myślałam o tym ile wspomnień tracimy bo się ich boimy albo uważamy za głupie. Ile dzieci zostało uciszonych kiedy próbowały opowiedzieć o swoich poprzednich życiach?
Ale racjonalizm nas też chroni przed łatwowiernością. Musi być balans - otwartość na doświadczenie ale i zdrowy sceptycyzm wobec interpretacji.
Dokładnie. Nie chodzi o ślepe wierzenie w każdy sen. Chodzi o badanie z ciekawością i rzetelnością. Stevenson był psychiatrą, naukowcem. Podchodził do tego metodycznie, nie mistycznie.
Czy ktoś z was ma jakieś konkretne narzędzia do sprawdzania takich snów? Lista pytań czy coś?
Do tego dodałabym - czy sen ma spójną narrację czy jest chaotyczny? Prawdziwe wspomnienia mają strukturę życiowego doświadczenia, nie surrealistycznego kołażu.
I te urywki mogą się uzupełniać w czasie. Jeden sen pokazuje jak wygląda dom, drugi kto w nim mieszka, trzeci co się tam wydarzyło. To proces, nie jednorazowe objawienie.
A czy możliwe że śnimy o przyszłych wcieleniach a nie poprzednich?
Może warto też wspomnieć że praca z tymi snami wymaga czasu i cierpliwości. Nie dostaniemy odpowiedzi od razu. To jak układanie puzzli gdzie niektóre elementy nigdy się nie pojawią.
I na końcu może okazać się że najważniejsze nie jest czy to "naprawdę" było poprzednie życie, ale co ten sen ma nam do powiedzenia o naszej obecnej drodze.
W sumie to cała dyskusja pokazuje że jest więcej pytań niż odpowiedzi. I może tak właśnie powinno być. Tajemnica świadomości pozostaje tajemnicą.
Ale piękną tajemnicą. Która motywuje do dalszego zgłębiania, doświadczania, uczenia się.
Dla tych co dopiero zaczynają - nie bójcie się swoich snów. Zapisujcie je, badajcie, ale bez oczekiwań. Czasem sama podróż jest ważniejsza niż cel.
