Tarot to mądrość wieków, zamknięta w symbolach.
Poprzez pracę z tarotem możemy uzdrowić swoje rany emocjonalne.
Ja to dopiero zaczynam się interesować podróżami astralnymi i trochę się pogubiłam. Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, czym to właściwie jest i jak się do tego zabrać?
Czyli jakbym zasnął, ale wiedział, że śnię i mógł robić, co chcę? To brzmi super! Jak tego spróbować?
Technika 4+1 to rzeczywiście wyzwanie, ale podobno skuteczna. Chodzi o to, żeby przerwać ciągłość snu i wejść w stan pogranicza świadomości. Ale dla początkujących może być lepsza wizualizacja. Wyobrażasz sobie, że opuszczasz ciało, krok po kroku.
Kluczowe jest ćwiczyć za dnia, jak pisali w artykule, nie na noc, bo wtedy to tylko zmęczenie. I zgadzam się, wizualizacja to dobry start, ale też trzeba skupić się na „ciemności” pod powiekami i próbować wyciszyć myśli. To trudne, ale z czasem się udaje.
A ja mam pytanie z innej beczki. Czy ktoś z was spotkał się z opinią, że podróże astralne to tak naprawdę zaburzenia świadomości? Bo tak napisali w tym artykule i trochę mnie to zaniepokoiło.
Naukowcy tak podchodzą do tematu, bo nie potrafią tego udowodnić w laboratoryjnych warunkach. Ale badania z Ottawy pokazały, że aktywność mózgu podczas podróży astralnej jest inna niż podczas snu czy czuwania. To nie musi być zaburzenie, tylko po prostu inny stan świadomości.
Zgadza się. Podróże astralne to część naszej duchowej historii. A te techniki, jak medytacja czy wizualizacja, to po prostu narzędzia, które pomagają nam zgłębić tę sferę. Nie ma w tym nic złego, dopóki robimy to z rozwagą i szacunkiem.
I pamiętajcie o dzienniku snów! To podstawa, żeby analizować swoje doświadczenia i wyciągać wnioski. Zapisujcie wszystko, co wam się śni, nawet najdrobniejsze szczegóły.
A co z tymi zagrożeniami, o których była mowa w artykule? Te negatywne istoty i lęk przed powrotem do ciała… Trochę mnie to przeraża.
Ważna jest regularna praca z energią. Medytacja, joga, praca z oddechem – to wszystko wzmacnia nasze pole energetyczne i chroni nas przed negatywnymi wpływami.
Dzięki za wyjaśnienia! Teraz trochę lepiej rozumiem, o co chodzi z tymi podróżami astralnymi. Chyba spróbuję tej wizualizacji. A może ktoś z was ma jakieś sprawdzone techniki uziemiające?
Ja lubię chodzić boso po ziemi. To mnie uspokaja i uziemia. A poza tym polecam herbatę z melisy, na wyciszenie.
Tak, to było ciekawe. Pokazało, że podróże astralne to nie tylko wymysł wyobraźni. Mózg reaguje inaczej w tym stanie, co sugeruje, że to realne doświadczenie.
Czyli jest szansa, że nauka w końcu uzna podróże astralne? To byłaby rewolucja!
Trudno powiedzieć. Nauka opiera się na faktach i dowodach, a podróże astralne są trudne do zmierzenia. Ale myślę, że z czasem nauka i duchowość znajdą wspólny język.
A co z tymi momentami bliskimi śmierci? Czytałam, że ludzie wtedy też doświadczają czegoś podobnego do podróży astralnej.
Tak, to prawda. Wiele osób, które przeżyły śmierć kliniczną, opisuje podobne doświadczenia – opuszczenie ciała, obserwowanie go z góry, podróż do tunelu światła. To może być dowód na istnienie duszy i życia po śmierci.
Ale nie zapominajmy, że te doświadczenia są bardzo subiektywne. Każdy postrzega je inaczej i interpretuje na swój sposób.
A czy to znaczy, że podróże astralne to takie „próbne” życie po śmierci?
To zależy, w co wierzysz. Dla jednych tak, dla innych to po prostu eksploracja innych wymiarów. Każdy musi sam znaleźć swoją prawdę.
A czy ktoś z was spotkał się z tym paraliżem sennym, o którym pisali w artykule? Brzmi to strasznie.
Paraliż senny to naturalny stan, który występuje podczas zasypiania lub budzenia się. Mięśnie są wtedy zwiotczałe, a umysł jest świadomy. To może być przerażające, ale nie jest niebezpieczne.
I kluczowe, co pisali – trzeba się nie bać. Im bardziej się napinasz, tym dłużej trwa i gorsze są omamy.
Czyli jakbym się bała, to mogłabym mieć halucynacje? O matko!
Tak, ale to nie są „prawdziwe” halucynacje. To po prostu projekcje naszego umysłu, które powstają w stanie pogranicza snu i czuwania.
