Za jakiś miesiąc czeka mnie przeprowadzka do nowego domu. wybudowanego przez mojego męża. Nie wiem za dużo w tym temacie, dlatego chciałam zapytać czy znacie może jakieś rytuały albo zwyczaje, może jakies runy, które można by wykonać właśnie przy takiej okazji? Co się robi żeby zadbać o to żeby w nowym miejscu mieszkało sie nam dobrze, żeby je jakoś ochronić przed złymi energiami i tym podobnymi rzeczami. Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki 🙂
Haha, no tak... żaden rytuał nie zastąpi piorunochronu i dobrego ubezpieczenia 😀 Serio mówię, bo przeżyłam już swoje i wiem co mówię. Człowiek się natrudzi z tymi wszystkimi miksturami, kadzidełkami, przyklepywaniem energii tu i tam, a potem jedna ulewa i masz gotowe. Jedno i drugie powinno iść w parze, bo natura ma swoje prawa i żadna biała szałwia jej nie przekona żeby zmieniła zdanie 😉
żadne rytuały nie pomogą, to prawda którą powoli człowiek pojmuje... dom to dom, kamienie to kamienie, a energia pochodzi z nas samych. czego szukamy na zewnątrz, tego i tak nie znajdziemy jeśli sami tego w sobie nie nosimy.
szczerze to nie wiem po co to komukolwiek ale. biała szałwia podobno robi robotę jeśli chcesz „oczyścić” przestrzeń w nowym miejscu
serio, nie baw sie sama w takie rzeczy, bo mozna narobić więcej szkody niż pożytku. lepiej poszukaj jakiejś sprawdzonej wróżki albo osoby co się zna na oczyszczaniu i zapytaj ją o pomoc 🙂
Biała szałwia to całkiem dobry punkt wyjścia, szczerze mówiąc. Na początku w zupełności powinna wystarczyc.
Na początek warto zabrać się za oczyszczenie przestrzeni, i tu dobra wiadomość, bo biała szałwia wcale nie jest niezbędna jeśli jej akurat nie masz pod ręką. Sam polecam korzeń pokrzywy albo gałązki cedru do okadzania, działa naprawdę dobrze 🙂 Po skończonym okadzaniu mozna jeszcze wysypać sól na progach, to taki fajny dodatkowy akcent. No i dla pewności, bo stare wierzenia nie kłamią, warto umieścić gdzieś przy drzwiach albo pod progiem kawałek żelaza, żeby odpędzało niechciane energie.
Ludzie na wszystko muszą mieć jakiś rytuał albo specjalną pomoc... trochę mnie to śmieszy, serio.
