Albo jedna trójka gdzie pierwsza runa to A, druga to B, trzecia to rada która ścieżka jest lepsza w kontekście Twojego wyrd.
Ja robię "widelec" - pięć run w kształcie Y. Dwie gałęzie to opcje, jedna u dołu to punkt decyzji, dwie u góry to możliwe konsekwencje.
Ciekawe rozwiązanie. Muszę spróbować. Sam wymyśliłeś?
Zmodyfikowałem coś co widziałem w niemieckiej książce o runach. Nazwisko autora nie pamiętam.
Widzę że dużo z Was ma własne modyfikacje rozkładów. To jest OK? Nie trzeba trzymać się tradycyjnych schematów?
Nie ma "tradycyjnych schematów". Większość rozkładów to nowoczesne wynalazki. Wróż jak Ci pasuje, ważne żeby był system.
Zgoda. Jak już dobrze znasz runy, możesz eksperymentować. Na początku trzymaj się podstaw, później rozwijaj skrzydła.
Tylko uważaj żeby nie skomplikować tak że sam się pogubisz. Prostota ma swoją wartość.
Mam jeszcze pytanie - jak to jest z "runami ratunkowymi"? Wyciąganie jednej runy w nagłej sytuacji?
Działa, ale nie nadużywaj. To jak dzwonienie do przyjaciela po radę - możesz to robić, ale nie co pięć minut.
Szybka jedna runa może dać wskazówkę w konkretnej chwili. Ale to nie zastąpi porządnego rozkładu kiedy masz czas.
A trzymacie runy przy sobie? Noście w torebce czy coś?
Nie. Mój zestaw zostaje w domu w specjalnym miejscu. To nie amulet do noszenia przy sobie.
Ja mam mały podróżny zestaw do szybkich rzutów poza domem. Ale główny zestaw rzeczywiście zostawiam w jednym miejscu.
Każdy jak mu wygodnie. Znałem osobę która zawsze miała trzy runy w kieszeni jako "talizmany na dziś". Działało.
Ostatnie pytanie - polecacie jakieś zasoby do nauki? Książki, strony?
Unikaj Ralpha Bluma. To popularny autor ale dużo w nim new age'owej bylejakości. Lepiej sięgnij po Edred Thorssona albo Freya Aswynn.
I czytaj źródła - Havamal, Eddy. Żeby zrozumieć runy musisz zrozumieć kontekst kulturowy skąd pochodzą.
Polecam też "Runelore" od Thorssona. Solidna podstawa teoretyczna.
Ale książki to jedno, praktyka to drugie. Czytaj mniej, ćwicz więcej. Runa dnia każdego dnia przez rok nauczy Cię więcej niż pięć książek.
I nie zniechęcaj się jak na początku nic nie będzie miało sensu. To normalny etap. Po pół roku nagle klik i wszystko się układa.
Prawda. Ja pierwsze trzy miesiące czułem się jak czytam w obcym języku. Teraz runy "mówią" do mnie bez problemów.
Dzięki wszystkim za porady. Chyba zacznę od prostej trójki i zobaczę jak mi idzie.
I nie bój się popełniać błędów. Każdy je popełnia, to część nauki.
Najważniejsze to regularność. Lepiej 10 minut codziennie niż dwie godziny raz w miesiącu.
Super dyskusja. Dużo nowych pomysłów do wypróbowania.
Ja też dużo wyciągnąłem. Spróbuję tego rzucania na płótno zamiast sztywnych pozycji.
