Dokładnie. Moje pierwsze brzozowe runy są... no, mówiąc szczerze, niechlujne. Niektóre krzywo wycięte, niektóre z zadrapaniami. Ale pracują genialnie, bo są MOJE. Weszło w nie moje uczenie się, moje trudy, moja energia początkującego.
To prawda. Próbowałam kiedyś zrobić "idealny" zestaw - odmierzyłam wszystko cyrklem, użyłam szlifierki do równości. Wyszło pięknie ale... martwo. Ten zestaw nigdy nie "ożył". Za to moje pierwsze, koślawe, brzydkie runy - z nimi mam najlepszy kontakt.
Jest w tym jakaś głęboka prawda o naturze magii. Im bardziej się staramy kontrolować i perfekcjonować, tym bardziej oddalam się od tego co istotne. Runy nie potrzebują perfekcji. Potrzebują autentyczności.
I pamiętaj że stworzenie zestawu to dopiero początek. Prawdziwa praca zaczyna się jak zaczniesz z nim pracować. Te runy będą się zmieniać razem z tobą, będą się wygładzać od dotyku, ciemnieć od oleju z dłoni, nabierać patyny użytkowania.
Za dziesięć lat spojrzysz na swój pierwszy zestaw i zobaczysz własną historię. Każde zadrapanie, każda nierówność będzie przypominać moment nauki. To jest piękne.
Dzięki wam wszystkim. Naprawdę pomogliście. Idę prosić sąsiada o te gałęzie i zaczynam proces. Jak będzie gotowy zestaw, pochwalę się tutaj!
Koniecznie pokaż! Uwielbiamy oglądać pierwsze zestawy ludzi. I nie martw się jeśli coś pójdzie nie tak - wszyscy przez to przeszliśmy. Część nauki.
Tak, podziel się potem doświadczeniem! Ja też chyba w końcu się zdecyduję na brzozę. Ta rozmowa dała mi dużo do myślenia.
Powodzenia! I pamiętaj - nie ma złych decyzji jeśli podejmujesz je świadomie i z szacunkiem. Każdy materiał ma coś do zaoferowania. Kluczem jest znalezienie tego, który odpowiada twojej energii.
