Zaczynam planować swój pierwszy własny zestaw run i kompletnie nie mogę się zdecydować co do materiału. Wszyscy mówią "naturalny materiał", ale to dość ogólne. Drewno wydaje się oczywistym wyborem, ale jakie? Widziałam przepiękne zestawy z kamienia, a glina jest chyba najprostsza w obróbce. Jak wy to wybieraliście? Czy materiał naprawdę robi różnicę w pracy z runami?
Materiał absolutnie ma znaczenie, ale nie w taki sposób jak większość ludzi myśli. Nie chodzi o to, że jeden materiał jest "lepszy" od drugiego, tylko o to, z czym TY czujesz połączenie. Pracuję z runami od piętnastu lat i mam cztery zestawy - brzozowy, kamienie rzeczne, wypaloną glinę i jeden z dębu. Każdy działa inaczej.
Powiem tak - jeśli to ma być pierwszy zestaw i chcesz go zrobić sama, idź w drewno. Kamień jest piekielnie trudny do cięcia i łatwo go uszkodzić. Glina wymaga wypalenia, więc potrzebujesz dostępu do piekarnika ceramicznego lub przynajmniej solidnego piekarnika domowego. Drewno można ciąć zwykłym ostrym nożem.
A jakie drewno polecacie? Bo czytałam, że ma być z "żywego drzewa", ale co to dokładnie znaczy? Mam bądź odpowiedzieć gałąź z drzewa w ogrodzie?
"Żywe drzewo" to taka romantyczna interpretacja starej tradycji. Chodzi o to, żeby drewno nie było syntetyczne - nie płyta wiórowa, nie sklejka, nie plastik. Ale czy to świeżo ścięta gałąź czy suszone drewno z tartaku - obydwa są w porządku. Ważniejsze jest to, żeby drewno było odpowiednio wysuszone zanim zaczniesz na nim pracować.
I żeby to był gatunek, który coś dla ciebie znaczy. Jesion to klasyk - w mitologii nordyckiej jest Drzewem Świata. Dąb to moc, ochrona, siła. Brzoza to oczyszczenie i odrodzenie. Cis jest związany z granicą między życiem i śmiercią. Każde drzewo niesie własną energię.
Nie wiedziałam, że cis ma takie znaczenie. Właśnie zacząłam robić zestaw z gałęzi cisowej, która spadła w moim ogrodzie po wichurze. Wybrałam ją tylko dlatego, że była w idealnych rozmiarach na krążki.
Cis to runa Eihwaz - transformacja, granica, przejście. Jeśli spadł ci do stóp, może to nie przypadek. Cis też ma to do siebie, że jego drewno jest niezwykle odporne i elastyczne jednocześnie. Dawniej robiono z niego łuki bojowe.
O kurczę, nie miałam pojęcia! Dzięki za ostrzeżenie. Na szczęście dopiero zaczynam, więc jeszcze nie zrobiłam dużo. Kupię rękawiczki zanim wrócę do pracy.
Wracając do pytania @Zorka - mój pierwszy zestaw był z gliny i szczerze? Żałuję. Nie dlatego, że glina jest zła, ale dlatego że wypalanie w domowym piekarniku dało mi bardzo nierówne rezultaty. Część krążków się pokrzywiło, część popękało. Z dziesięciu udało mi się uratować może siedem.
Glina samoutwardzalna to dobry kompromis, ale pamiętaj że nie będzie tak trwała jak wypalona ceramika czy drewno. Z czasem może się kruszyć na krawędziach, jeśli często używasz zestawu. Ale dla nauki - czemu nie.
Chciałabym się podzielić swoim doświadczeniem z kamieniem. Mam zestaw z otoczaków rzecznych i choć nie wycinałam w nich symboli tylko je malowałam, to praca z tym zestawem jest bardzo... ciężka. I nie mówię tu o wadze. Kamień trzyma energię bardzo mocno. Po trudnym czytaniu muszę go czyścić znacznie dokładniej niż drewniany zestaw.
Nie zgodziłabym się że kamień jest gorszy dlatego, że zatrzymuje energię. To po prostu inna jakość pracy. Moje kamienne runy używam głównie do czytań dla siebie, do głębokiej pracy wewnętrznej. Drewniane do szybkich pytań i do czytań dla innych.
Dokładnie. To jest jak różnica między młotkiem a śrubokrętem. Oba są dobre, ale do innych rzeczy. Miałam kiedyś klienta, który robił sobie osobny zestaw na każdy aett Futharku. Obsesja trochę, ale rozumiem logikę - różne energie, różne zastosowania.
Czyli jeśli dobrze rozumiem - drewno dla pierwszego zestawu to najlepszy wybór? Bo jest najłatwiejsze w obróbce i najbardziej "uniwersalne" w użyciu?
Powiedziałbym że tak. Poza tym proces robienia drewnianego zestawu sam w sobie jest formą nauki. Ciąć każdą runę, wypalać ją albo malować - to godziny spędzone z symbolami. Poznasz je lepiej niż gdybyś tysiąc razy przeczytała o ich znaczeniach.
Zestaw powinien być spójny. To nie jest kolekcja odrębnych run - to system, całość. Ważne żeby wszystkie runy były z tego samego materiału, żeby poczuć tę jedność zestawu.
Dobra, przekonaliście mnie. Drewno. Ale wracam do pytania - które? Mam dostęp do brzozowych gałęzi (sąsiad mi obiecał) albo mogę kupić deseczki dębowe w sklepie. Co będzie lepsze?
Obydwa są dobre, ale jeśli gałęzie brzozowe są świeże, pamiętaj że muszą schnąć minimum miesiąc, dwa jeśli są grubsze. Wilgotne drewno będzie pękać gdy zaczniesz je ciąć. Deska dębowa z tartaku jest już wysuszona, więc możesz pracować od razu.
Brzoza ma jedną wielką zaletę - jest miękka. Dla kogoś kto pierwszy raz tnie runy to naprawdę ważne. Dąb jest twardy jak cholera, nóż będzie ci się ześlizgiwał. Bez doświadczenia możesz się skaleczyć albo popsuć runy.
Z drugiej strony dąb jest znacznie trwalszy. Mój zestaw brzozowy po trzech latach zaczął się ścierać przy krawędziach. Dębowy wygląda jak nowy mimo intensywnego użytkowania.
To jest trade-off z którym musisz się pogodzić. Łatwiejsza obróbka vs trwałość. Dla pierwszego zestawu stawiałbym jednak na łatwość. Lepiej mieć zestaw brzozowy który faktycznie ukończysz i zaczniesz używać, niż porzucony w połowie projekt z dębu bo było za trudno.
Jeszcze jedna rzecz o brzozie - ma bardzo lekką, jasną energię. Dąb jest ciężki, męski, mocny. To też warto wziąć pod uwagę. Jaką pracę chcesz z runami wykonywać? Do wróżby dla innych ludzi brzoza będzie łagodniejsza. Do pracy ochronnej, banishingu - dąb.
Głównie chcę używać ich dla siebie, do rozwoju własnego. Może czasem coś wróżyć znajomym, ale raczej nieczęsto. Brzmi więc jakby brzoza była lepsza dla mnie?
Jeśli brzozowe gałęzie są dostępne i masz czas na ich wysuszenie - to dobry znak. W praktyce runicznej bardzo istotne jest to, jak zdobywasz materiał. Jeśli coś przychodzi do ciebie łatwo, jakby samo - to często wskazówka że to właściwa droga.
Prawda. Moje kamienie rzeczne znalazłam w jeden dzień, wszystkie dwadzieścia cztery, idealnie dobrane pod wielkość. To było jak... no właśnie nie umiem tego opisać. Jakby rzeka sama mi je dała. I ten zestaw jest moim najbardziej osobistym do dziś.
To jest właśnie ta magia wyboru materiału. Nie chodzi tylko o techniczne właściwości, ale o to, jak materiał do ciebie przychodzi. Czasem najlepszym zestawem jest ten zrobiony z drewna po którym się potknęłaś na leśnej ścieżce.
