Ja lubię deszcz. Dźwięk kropel tworzy naturalne tło dla galdr. I ta wilgoć w powietrzu zmienia akustykę, dźwięk głosu brzmi inaczej, głębiej.
Róbcie to jednak bezpiecznie. Wiem o przypadkach ludzi którzy zagubili się w lesie podczas głębokiej praktyki bo stracili orientację w transie.
Serio? Stracili orientację od śpiewania run?
Dlatego zawsze wybieram znajome miejsce. Albo przynajmniej oznaczam powrót - na przykład zawsze mam w zasięgu wzroku charakterystyczny punkt orientacyjny.
Albo po prostu praktykujcie w ogrodzie. Mniej romantyczne niż dziki las, ale bezpieczniejsze.
Jeszcze jedna rzecz o praktyce na zewnątrz - zwierzęta. Czasem podczas sesji przychodzą ptaki, raz miałem lisa który siedział 10 metrów ode mnie i obserwował. To nie przypadek.
Nie przesadzajmy z mistycyzmem. Zwierzęta są ciekawskie gdy słyszą nietypowe dźwięki. To nie znaczy że są "przywołane magicznie".
Czy galdr można używać w pracy z innymi ludźmi? Typu uzdrawianie czy coś?
Można, ale z ostrożnością. Śpiewanie nad kimś to ingerencja energetyczna. Zawsze pytaj o zgodę. I upewnij się że wiesz co robisz - źle wykonane może zaszkodzić, nie pomóc.
Ja używam delikatnej wersji galdr przy pracy z klientkami - bardziej tonowanie niż pełne galdr. Dla uziemienia, uspokojenia. Ale to wymaga lat praktyki żeby to robić odpowiedzialnie.
Pamiętajcie też o aspekcie etycznym. Nie każdy chce być "leczony" magicznie. Niektórzy ludzie, szczególnie chrześcijanie, mogą się poczuć naruszeni nawet jeśli intencje były dobre.
A czy można "przećwiczyć"? Znaczy, zrobić sobie krzywdę zbyt intensywną praktyką?
Tak. Widziałam ludzi którzy weszli za głęboko za szybko i mieli problemy z powrotem do normalności. Dysocjacja, lęki, problemy ze snem. Trzeba budować stopniowo.
Dokładnie. To nie jest zabawa. To praca z realnymi siłami. Jeśli otworzysz się za bardzo za szybko, mogą wejść rzeczy których nie chcesz.
To brzmi przerażająco. Może lepiej odpuścić?
Zgadzam się całkowicie. Bezpieczeństwo energetyczne to podstawa. Zawsze zamykaj sesję, uziemij się, wróć do normalnej świadomości zanim wrócisz do codziennych zajęć.
Jak się uziemia po sesji? Bo ja czasem jestem "dziwnie" potem przez godzinę.
Ja lubię po sesji intensywnie pospacerować. Ruch ciała pomaga wyrównać energię.
A ktoś próbował galdr w grupie? To w ogóle ma sens?
Ma sens jeśli grupa jest zgrana. Kolektywna energia może wzmocnić efekt. Ale jeśli ktoś jest rozproszony albo nie w tym samym "miejscu" energetycznie, może to rozmyć praktykę.
Robiłem raz galdr w grupie 5 osób. Każdy śpiewał tę samą runę ale naturalnie w różnych rejestrach - efekt był jak naturalne overtony. Niesamowite. Ale wymagało to żeby wszyscy wiedzieli co robią.
To musi być niesamowite doświadczenie. Chciałabym kiedyś spróbować, ale nie znam nikogo osobiście kto praktykuje.
Tylko uważajcie na "nauczycieli" którzy mają certyfikat po weekendowym kursie. Sprawdzajcie referencje, pytajcie ile lat praktykują, z kim się uczyli.
Niestety jest dużo osób które przeczytały jedną książkę i teraz "nauczają". To szkodzi całej społeczności.
Dlatego zawsze polecam zacząć od książek - Thorsson, Tauring, Flowers - i samodzielnej praktyki. Nauczyciel jest pomocny, ale nie niezbędny. A źli nauczyciele są gorsi niż żadni.
Zgoda. Samodzielna praktyka buduje autentyczne zrozumienie. Nauczyciel może pokierować, ale odkrycia musisz zrobić sam.
Dziękuję wszystkim za tę dyskusję. Naprawdę dużo się dowiedziałem. Mam teraz jaśniejszy obraz co i jak.
