Forum

Asystent AI
Hipnoza regresyjna ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Hipnoza regresyjna i poprzednie wcielenia - wasze doświadczenia?


Wpisy: 21
Rozpoczynający temat
(@wir892)
Połączone: 19 lat temu

sama jestem bardzo ciekawa tego tematu 🙂 czy ktoś z was miał okazję przeżyć regresję hipnotyczną i zobaczyć swoje poprzednie wcielenie? bardzo chciałabym usłyszeć wasze wrażenia i opinie... czy to w ogóle warto spróbować?


Odpowiedz
34 odpowiedzi
Wpisy: 92
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

nie patrz za siebie... tyle ci sen powiedział? to może znaczyć dosłownie wszystko albo nic, zależy jak na to patrzeć


Odpowiedz
24 Odpowiedzi
(@wir892)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 21

@marek_98 no właśnie, ciekawe że tak mi mówił 🙂 pytam z czystej ciekawości tak naprawdę, bo jestem uwikłana w pewna związek karmiczny i bardzo mnie kusi żeby sprawdzić co ja takiego natworzyłam w poprzednim życiu, że teraz już od 6 lat cierpię na tym świecie przez to...


Odpowiedz
(@mglistapole)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 25

@wir892 o, to ciekawe że pytasz bo ja już korzystałam z regresingu 🙂

Też jestem uwikłana w związek karmiczny i podczas hipnozy wyszło, że spotykamy się od wieków, za każdym razem w innych konfiguracjach. Sesja pokazała konkretną scenę... okazało się że spalilam jego słowiański gród, coś w stylu Biskupic, on tam był założycielem i przywódcą. A on mi za to wsadził strzałę w pierś. No pięknie co 😀

Tyle że hipnoza pokazała CO się wtedy wydarzyło ale już nie powiedziała co my teraz z tym mamy zrobić. I to jest mój największy problem bo mój mężus nie chce żadnej innej kobiety, tylko mnie, i jakoś ta karma nas cały czas do siebie przyciąga.

Może ktoś z forumowiczów wie jak się w ogole takie związki przepracowuje? Bo sama sesja to trochę za mało chyba...


Odpowiedz
(@wir892)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 21

@mglistapole u mnie sytuacja wyglądała chyba trochę inaczej... prawdopodobnie wzgardziłam jego uczuciem, wystawiłam go na jakąś próbę i przez to zginął. teraz on mi odpłaca na każdym kroku, a ja go kocham jak szalona i zwyczajnie nie potrafię go wymazać z serca i głowy.

Dla mnie wychodzi na to, że albo jakoś ułożymy ten związek razem, albo muszę wyjechać naprawde daleko, na drugi koniec świata, gdzies do Australii czy Ameryki. Nie wiem czy to rozwiązanie, ale czuję że tylko takie dwie drogi stoją przede mną...


Odpowiedz
(@runa880)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 6

@wir892 o samej metodzie to słyszałam, ale problem jest właśnie z znalezieniem kogoś naprawdę odpowiedniego do takiego regresingu... jest mnóstwo „oświeconych” ludzi którzy niby się na tym znają, a tak naprawdę lepiej żeby trzymali się od tego z daleka, serio.

A co do tego wzgardzonego uczucia, no wiesz, do tanga trzeba dwojga. Trudno kochać kogoś tylko dlatego ze on coś do nas czuje. Znam wiele takich historii gdzie ludzie zmuszali się do bycia z drugą osobą, bo coś obiecali albo byli zauroczeni na początku, a potem poznali kogoś zupełnie innego kto im bardziej pasował pod każdym względem. I co? Poczucie przyzwoitosci sprawilo ze całe życie męczyli sie z tym pierwszym partnerem... to też chyba nie jest zdrowe dla nikogo.


Odpowiedz
(@marek-98)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 92

@runa880 no właśnie, sam mam podobne zdanie co do tych „specjalistów” od regresingu, naprawdę ciężko trafić na kogoś kto wie co robi a nie tylko udaje że wie.

a co do tej całej sprawy z uczuciem wzgardzenia, to może po prostu masz tu do przepracowania właśnie tę zależność, to uzależnianie się od kogoś albo uzależnianie kogoś od siebie. nie zawsze musi za tym stać jakiś mega dramatyczny wątek karmiczny z poprzednich żyć albo cokolwiek w tym stylu.

btw to co pisałem wcześniej było skierowane do @wir892, żeby nie bylo nieporozumień


Odpowiedz
(@wir892)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 21

@marek_98 tak, wiem że pisałeś do wir892, ale pozwól że też się tu wtrące 🙂

no więc słuchajcie, moja historia jest taka że poznałam go sześć lat temu i po prostu zakochałam się od pierwszego spojrzenia, totalnie, bez ostrzeżenia. potem nasze drogi się rozeszły i cały czas o nim myślałam, dosłownie cały czas. Potem znów się spotkaliśmy, bylismy razem jakiś czas i znowu to samo, rozejście. Postanowiłam walczyć ze sobą wszelkimi możliwymi sposobami żeby zapomnieć.

I wiesz co mnie dziwiło najbardziej? Byłam z nim naprawdę krótko, a płakałam jak głupia, jakby odszedł mąż po dwudziestu latach. Pukałam się w głowę i pytałam co się ze mną dzieje. Od razu mówię, że nie mam żadnych skłonności do obsesji na punkcie ludzi, jestem normalną dziewczyną, z głową na karku.

Próbowałam wszystkiego, alkoholu, fajek, nawet seksu z innymi. Związałam się z kimś nowym i z początku wydawało mi się że to lekarstwo działa... ale po czasie ta tesknota wróciła. Kiedyś spotkałam go przypadkiem, rozmawialiśmy cały wieczór i moje serce po prostu powiedziało mi wprost że to on, moja druga połówka, tylko nie ten czas. Byłam tego tak pewna że miałam ochotę krzyczeć o tym na cały głos, nawet wiedząc że wrócił do swojej dziewczyny.

W końcu trafiłam do wróżki i zaczęło się opowiadanie bajek, że będziemy razem, że prawdziwej miłości się nie zapomina i tak dalej. I chociaż część mnie wolałaby zaczać coś nowego, świeżego z kimś innym, to czuję że serce i tak zawsze będzie przy nim...


Odpowiedz
(@runa880)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 6

@wir892 hm, chyba trochę inaczej to rozumiem niż ty... nie bardzo mnie przekonuje ten wątek z jakąś karą za to że kiedyś wzgardziłaś czyjmś uczuciem. Bo co niby ten ktoś miałby ci zrobić? Przecież nikt nikogo nie zmusi do kochania albo nie kochania, to nie tak działa. I tak samo teraz, jeśli on sama nie chce, to też nic na to nie poradzisz.

Właściwie sedno tego jest inne, moim zdaniem. Po prostu bardzo ciężko ci go wyrzucić z głowy, cały czas o nim myślisz i to chyba najbardziej boli. Szkoda żebyś sobie przez to całe życie marnowała...


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 229

@runa880 no właśnie, chyba trochę mówiłyśmy o różnych rzeczach 🙂 bo mnie bardziej zastanawia co w ogóle zostaje z tej całej historii, jeśli karma po prostu nie istnieje. Bo jeśli nie ma żadnej kosmicznej sprawiedliwości, żadnego mechanizmu który by „wyrównywał rachunki” to cała ta opowieść o karze za wzgardzone uczucie trochę się sypie sama z siebie...

i tak jak napisałam wcześniej, nikogo nie zmusisz do uczuć, ani wtedy ani teraz. To nie działa w żadną stronę. A ty siedzisz z tym wszystkim w glowie i tracisz czas na kogoś kto najwyraźniej już dawno poszedł dalej. Naprawde szkoda.


Odpowiedz
(@wir892)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 21

@swietlista_zrodlo no nie wiem czy chodzi o karmę czy nie, ale to co opisuję chyba wykracza poza zwykłe kategorie 🙂

Serio, czasem sama się zastanawiam czy jestem trochę stuknięta... może i jestem, już nie mam pojęcia. Wiem tylko że jak go widzę to coś we mnie po prostu zamiera, ciśnienie skacze, cała jestem jak z waty, a rozum mi sie tak zawiązuje że przestaję normalnie myśleć. Drżę dosłownie, jak galareta. i dlatego staram sie trzymać od niego z daleka, bo on mnie tak przyciaga że boję się że stracę kontrolę i po prostu rzucę się na niego i zacznę całować... bez żadnego hamulca.

Może to nie miłość. Może to jakiś obłęd. Ale wtedy czemu żaden normalny, sensowny człowiek sie w moim życiu nie pojawia, a jak już się pojawi to i tak mnie nie chce?


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 229

@wir892 chyba trochę źle mnie zrozumiałaś 🙂 nie chodziło mi o to że jesteś „stuknieta”, serio.

Myślę że tu chodzi bardziej o emocje, i to te głęboko zakopane gdzieś w środku, a nie o żadną karmę. Ta twoja potrzeba miłości jest po prostu bardzo silna i coś za tym stoi. Warto by było poszukać właśnie tam, bo inaczej możesz spędzić połowę życia goniąc za czymś co tak naprawdę nie istnieje.


Odpowiedz
(@swietlisty-oddech)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 8

@swietlista_zrodlo masz rację, że może tu chodzić o emocje a nie o karmę...

Ja sama kilka razy byłam na regresingu i powiem szczerze, pomógł mi. Uwolniłam się od jednego konkretnego zachowania, które ciągle mi psuło życie. Byłam strasznie uzależniona od pewnej osoby, chorobliwie zazdrosna, takie niezdrowe przywiązanie totalnie mnie blokowało. I wiesz co, nadal mieszkamy razem, ale już nie czuję tej zazdrości. Wiem teraz że mogłabym żyć bez tej osoby, i to jest coś czego dwa lata temu nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić.

Przez wiele wcieleń był dla mnie kimś w rodzaju „pana i władcy” i w tym życiu też próbował to powtórzyć, niestety przez jakis czas skutecznie. Ale teraz jest inaczej. Jest spokojniej, więcej harmonii, normalniej po prostu.

No wiem, że ktoś może powiedzieć że regresing to bzdury. Też tak kiedyś myślałam. Ale mnie pomógł i trudno mi temu zaprzeczać.

Jeśli pytasz co robić, to poszukaj dobrego, licencjonowanego regresera i idz na sesję. Możliwe że z tą osobą macie coś niedokończonego i dlatego tak o nim myślisz. Jeżeli chcesz sie od tego uwolnić, to albo proś Boga żeby rozwiązał tę sprawę definitywnie, albo spróbuj regresingu. Obie drogi mogą pomóc...


Odpowiedz
(@mglistapole)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 25

@swietlisty_oddech no właśnie, całkowicie zgadzam się z tym co napisałaś 🙂 koniecznie idź na regresing, serio polecam z całego serca!

Dodam tylko od siebie, że opisywałam wcześniej jak to bylo z moim partnerem... to miejsce gdzie mnie zranił jakby strzałą, bolało bardzo, ale po kilku sesjach i rozmowach przeszło, co szczerze sama uważałam za niemożliwe. a jednak 🙂

Regresja hipnotyczna to naprawde coś wyjątkowego!


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 229

@mglistapole mam do ciebie jedno pytanie, bez obrażania kogokolwiek...

Jak to w ogóle możliwe, żeby jakieś miejsce z poprzedniego życia bolało? no serio, jezeli ciało umarło, rozłożyło się w proch, no to skad ten ból? to już chyba nie ma żadnego sensu logicznego.


Odpowiedz
(@energia321)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 32

@swietlista_zrodlo no właśnie, pytanie na pozór logiczne, ale chyba jest jakaś odpowiedź na to... myślę że to może chodzić o taki ślad, jakiś zapis tej energii, który zostaje w ciałach energetycznych. A tych cial jest przecie kilkanascie, nie tylko to jedno fizyczne. Więc sama śmierć i rozłożenie ciała to nie koniec tej historii...


Odpowiedz
(@kamien767)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 54

@energia321 no właśnie, i tu jest ten haczyk. Jak wychodzisz ze swojej własnej swiadomości i dajesz komuś nad sobą przejąć kontrolę, to mozna ci wcisnąć praktycznie wszystko. A potem okazuje się, że masz jakieś poczucie winy z poprzedniego życia albo coś podobnego i nijak tego nie zweryfikujesz, bo skąd niby. I co wtedy? Zdejmują ci to „sztucznymi” metodami, znowu płacisz, znowu sesja, znowu jakiś problem wychodzi... i tak w kółko. A na koniec zostaje ci pusty portfel i tyle. Cięzko zarobione pieniądze w błoto, za coś czego nawet sprawdzić nie możesz.


Odpowiedz
(@energia321)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 32

@kamien767 no właśnie, chciałam tylko dodać że jest też taki regesing który nie jest hipnotyczny i wtedy człowiek cały czas wie co sie dzieje, jest przy tym przytomny... i nikt tam nic nikomu nie wmawia, żadnego poczucia winy ani niczego takiego.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 229

@energia321 hej, muszę powiedzieć wprost, że ja żadnych kilkunastu ciał energetycznych nie posiadam, i to nie jest moje własne rozumowanie, po prostu ktoś mi kiedyś tak powiedział w ramach jakiegoś konkretnego nurtu, tyle.

Co do Shamana, to myślę że ma rację, naprawdę są energie których lepiej do siebie nie wpuszczać.

Wczoraj rozmawiałam z koleżanką na ten temat i w pewnym momencie zaczęłyśmy sie zastanawiać nad jedną kwestią. Dlaczego, mimo tych wszystkich kursów, szkół, warsztatów i tak dalej, zdecydowana wiekszosc uczestników zamiast nabierać jakiejś mocy czy mądrości... po prostu się uzależnia? I to nie są jednostkowe przypadki, to naprawdę znakomita większość.

Więc pytanie jest takie, czy to przypadek, czy może właśnie taka jest intencja całego tego „sprzedawania” wiedzy duchowej?


Odpowiedz
(@energia321)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 32

@swietlista_zrodlo no właśnie, każdy człowiek ma te kilkanaście ciał energetycznych, to z nich składa sie właśnie aura. to nie jest tak że ktoś sobie to wymyślił i „zaczerpnął” z jakiegoś nurtu... to jest bardzo stara wiedza, dotycząca budowy energetycznej człowieka, znana od wieków


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 229

@energia321 serio, mówię ci, ja nie mam!!!! 😀

Jest sporo osób, które albo w ogóle nie mają aury, albo mają ją w jakiejś szczątkowej formie przez pewien czas, do momentu kiedy się całkiem wytraci. Takie osoby nie odczuwają żadnych bólów karmicznych, powikłań, powiązań... Problemy w związku traktują po prostu jak ludzkie niedoskonałości, przeoczenia, błędy. I tyle.

No to gdzie tu cokolwiek przyklejać i naprawiać??


Odpowiedz
(@energia321)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 32

@swietlista_zrodlo no właśnie, sama mam wątpliwości co do tego co piszesz... bo gdybyś naprawdę nie miała aury, to już dawno by cię tu nie było. Przecież właśnie przez aurę jesteś połączona z polem morfogenetycznym Ziemi, no i co za tym idzie - z wszystkimi żywymi istotami które tutaj są, i z tymi siłami kosmicznymi co zasilają nasz ziemski akumulator, tak to można powiedziec. Więc jakoś ją masz, nawet jeśli jej nie czujesz 🙂


Odpowiedz
(@wir892)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 21

@swietlista_zrodlo no może rzeczywiście masz trochę racji... chyba najpierw muszę ogarnąć tę swoją sferę finansową, a dopiero potem będę mogła spokojnie zająć się duchowością.

Z tym regresingiem to naprawdę chciałabym kiedyś spróbować, chociażby z czystej ciekawości. Bo od zawsze jak myślę o poprzednim wcieleniu, to czuję że wydarzyło sie tam coś bardzo złego, coś strasznego. Takie głebokie przeczucie, nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć. I może właśnie dlatego mam tę tendencję do dramatyzowania nieszczęśliwych miłości w obecnym życiu... może to stamtąd się bierze. Ale na ten moment priorytet to znalezienie stabilnego źródła utrzymania, a potem zajmę się resztą.

Dzięki za wszystkie odpowiedzi 🙂

PS. Ostatnio gdzieś w sieci trafiłam na zdjęcie niemowlecia z czerwonymi śladami na całym ciele, niewyjaśnionym zjawiskiem podobno, i był tam komentarz że to dziecko w poprzednim wcieleniu mogło zginąć w pożarze, stąd te znaki na skórze. Nie pamietam już gdzie to dokładnie było, ale jakoś mi to utkwiło w głowie.


Odpowiedz
(@wir892)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 21

@marek_98 hej, rozumiem cię doskonale bo sama przez długi czas szukałam wyjścia z dokładnie takiej sytuacji... i wiesz co, jedyne co mi naprawde pomogło to była odległość. Kiedy byłam daleko, gdzieś za górami za lasami, to jakoś tak przychodziło mi łatwiej o nim nie myśleć, powietrze jakby lżejsze i głowa spokojniejsza. W końcu stwierdziłam że zostawiam to po prostu losowi, niech się dzieje co chce.

Mam jedno marzenie, może głupie, ale szczere, żeby natknąć się na niego gdzieś na ulicy i zobaczyć go inaczej. Może wtedy dostanę tę łaskę i okaże się że to zwykły baran i zapomnę 🙂 Śmieszne jest to że on mieszka na sąsiedniej ulicy dosłownie, a nasze drogi jakoś nigdy się nie krzyżują. Nawet w tym samym sklepie po bułki nie chodzimy razem, prostu go nie widuje. Jakby los celowo nas omijał


Odpowiedz
(@wir504)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 1

@wir892 ja miałam podobnie... nasze drogi też jakoś nie mogły się spotkać, cały czas coś stawało na przeszkodzie, ale jednocześnie czułam że nas do siebie ciągnie. on przez pół roku się nie odzywał i w końcu to ja pierwsza nawiązałam kontakt, wyczułam że się ucieszył. po prostu wtedy nie był odpowiedni moment na nic więcej, a moje serce mimo takiej długiej przerwy wciąż mi mówiło ze bedziemy razem... teraz w końcu przyszedł spokój i wszystko zaczyna się od początku, małymi krokami, ale mam wrażenie że będzie dobrze 🙂 bo chyba oboje jesteśmy już innymi ludźmi, mam nadzieje że lepszymi.


Odpowiedz
(@energia321)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 32

@wir892 no właśnie, nie musisz nigdzie wyjeżdżać żeby to przepracować 🙂 jest kilka osób tutaj które zajmują się uzdrawianiem takich spraw. Mogę polecić metodę Detzlera SRT, sama z tego korzystałam i naprawdę pomogło. Poszukaj sobie informacji na ten temat, myslę że warto spróbować.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@umysl294)
Połączone: 19 lat temu

hej, faktycznie to brzmi jak jeden wielki regres ten wątek 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sciezka778)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 23

@umysl294 no właściwie to najlepiej chyba się zwrócić do Michaela Newtona 😉


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@mandala673)
Połączone: 18 lat temu

szczerze mowiac... nie wiem czy to ma sens dalej ciagnac jesli ta osoba wyraznie nie jest zainteresowana. moze po prostu trzeba odpuscic i tyle


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wir892)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 21

@mandala673 a ja przypadkiem utrudniam mu życie? już od 3 lat go nie widuję, i to on ze mną zerwał, a nie ja z nim. w tym właśnie sęk że nie potrafię dać sobie spokoju sama z siebie...

kiedyś jedna wróżka mi mówiła, że prawdziwej miłości sie po prostu nie zapomina i może w tym coś jest. ale wiesz, mam teraz zupełnie inny problem, dużo poważniejszy... za co tu w ogóle chleb kupić 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@iskra241)
Połączone: 16 lat temu

Naprawdę z głębi serca chcę was przed tym ostrzec. Regresing to temat, przy którym trzeba zachować ogromną ostrożność, bo bardzo często zajmują się nim ludzie, którym daleko do uczciwości, a blisko do skrzywdzenia kogoś. Kiedy człowiek trafia do takiego „terapeuty” w chwili słabości, w dołku emocjonalnym, jest podatny jak dziecko i można mu wmówić dosłownie wszystko. I on w to wierzy, całym sercem, bo jest zagubiony i szuka sensu. A te wmówione rzeczy potrafią zniszczyć życie skuteczniej niż jakikolwiek prawdziwy problem.

Zamiast pomagać, tacy ludzie manipulują z pełną premedytacją, żeby osiągnąć swoje własne cele. Jakie? Różne. Finansowe, energetyczne, psychologiczna władza nad kimś...

Sama przez blisko półtora roku byłam w tym uwikłana i z trudem się wyplątałam z gąszczu rzeczy, które mi zasugernowano. Dziś, gdy patrzę na to z dystansu, widzę wyraźnie że to co się tam działo miało cechy sekty. I to niebezpiecznej sekty.

Błagam, strzeżcie się. Nie dajcie się wciągnąć w jakąś cudzą przeszłość, która nie ma z wami nic wspólnego. To nie jest żadna duchowa podróż, to może być bardzo bolesna pułapka


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwona-95)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 233

@iskra241 całkowicie się z Tobą zgadzam i też chcę ostrzec wszystkich, szczególnie przed regresingiem prowadzonym przez Leszka Żądłę i całą tą jego grupę... naprawdę trzymajcie sie od tego z daleka!


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@lukasz-7)
Połączone: 16 lat temu

Regresja hipnotyczna to metoda terapeutyczna, która polega na wprowadzeniu człowieka w stan hipnozy i cofnięciu się pamięcią do momentu, kiedy wydarzyło się coś traumatycznego. Może chodzić zarówno o obecne życie jak i poprzednie wcielenia. Chodzi o to, żeby wrócić do tych wydarzeń, których skutki odczuwamy do dziś, i uwolnić się od blokad zakodowanych gdzieś głęboko w podświadomości.

Z tego co wiem, taka regresja może dać całkiem sporo konkretnych korzyści. Poprawia kontakt z innymi ludźmi, pozwala zrozumieć jak działa hipnoza i co robi z psychiką, pomaga przypomnieć sobie własną przeszłość i spojrzeć na nią inaczej. Chodzi o to, żeby zobaczyć, że przeszłość nie jest zamkniętą sprawą, tylko nadal na nas wpływa i często nie w dobry sposób. No i najważniejsze, że im lepiej potrafimy rozprawić się z problemami z przeszłości, tym lepsza staje się nasza teraźniejszość i przyszłość.

Są warsztaty z regresji hipnotycznej w Krakowie, 6 i 7 lipca (sobota i niedziela), godziny 10.00 do 18.00, prowadzone przez Lidię Miron. Miejsce to AstroVita na ulicy Zacisze 14. Cena wynosi 610 zł, trzeba się wcześniej zapisać.


Odpowiedz
Wpisy: 1
(@iskra530)
Połączone: 16 lat temu

Właśnie chciałam się tu dorzucić, bo to ciekawe pytanie. Zastanawiam się, czy ktoś próbował robić taką regresję samodzielnie, bez hipnotyzera? Wiem, że istnieją różne techniki, które podobno pozwalają wejść w ten stan na własną rękę, ale nie wiem na ile to realne w praktyce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ksiezyc456)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 1

@iskra530 tak, da sie to zrobic samemu, ale trzeba sie troche przygotowac. Najlepiej zacząć od zwyklych technik relaksacyjnych i medytacji, żeby w ogóle wejsc w odpowiedni stan. Są też nagrania które prowadzą krok po kroku przez cały proces, więc możesz poszukać czegoś takiego w necie i spróbować z tym 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: