Czy ktoś z was miał kiedyś coś takiego we śnie, że czujecie jakby ktoś na was fizycznie naciskał? Nie chodzi mi o paraliż senny, bo nie jestem sparaliżowany, tylko... czuję ciężar, jakby męskie ciało na mnie leżało. Dziwne to, ale powtarza się co jakiś czas, zawsze nocą. Zastanawiam się, czy to może być coś więcej niż tylko sen.
@Kappi – to, co opisujesz, brzmi jak klasyczne doświadczenie z bytem typu inkub. Często objawia się właśnie przez nacisk fizyczny, intymne odczucia, bez wyraźnej obecności wizualnej. I tak, wiele osób czuje wtedy zarówno przyjemność, jak i strach. To nie musi być paraliż senny, choć jedno drugiego nie wyklucza. Masz coś, co cię ostatnio energetycznie osłabiło?
Nie zawsze chodzi o inkuba. Czasem to byty pasożytnicze, które wchodzą w pole energetyczne przez osłabienie – brak ochrony, niezamknięte rytuały, a czasem zwykła trauma, która otwiera wyrwę. Jeżeli doświadczenia są powtarzalne i mają charakter erotyczny, trzeba mocno zadbać o oczyszczenie przestrzeni, wzmocnienie granic ciała subtelnego. Bez tego tylko się powiela wzorzec.
Ja miałem do czynienia z sukkubami i nie tylko nimi.
@kappi czy poza leżeniem na tobie ten byt podejmuje jakieś działania seksualne? Tylko leży czy coś jeszcze robi? Jak się fizycznie i mentalnie czujesz po tym?
U mnie było coś podobnego, tylko że zawsze jak się to zaczynało, słyszałam dźwięk jakby szeleszczenia. Dopiero po czasie dotarło do mnie, że pojawia się to tylko, jak jestem w konkretnym stanie emocjonalnym – głównie samotność, osłabienie.
Nie ignorowałbym snów erotycznych z obecnością niewidzialnych postaci. To są często byty związane z niskimi warstwami astrala. Jak ktoś zostaje „pobrany" kilka razy, łatwo się uzależnić. Niby przyjemne, ale konsekwencje są długofalowe – rozdrażnienie, problemy ze snem, zaburzenia emocji.
Przepraszam, że się wtrącę, ale mam pytanie – co jeśli takie sny pojawiają się tylko raz na jakiś czas, ale bardzo intensywnie? Czuję, że coś mnie dotyka, ale nie widzę tego. Budzę się z lękiem.
Mam pytanie do was wszystkich – czy ktoś próbował przerywać taki sen w jego trakcie? Mi się kilka razy udało, ale zawsze mam wtedy uczucie, jakby coś się na mnie złościło. Dosłownie jakby coś się wyrywało, jakby traciło kontrolę.
Widać była zła, że nie skończyłeś tego na co się na samym początku zgodziłeś. Każda normalna osoba jest zła na drugą osobę gdy ta nie kończy czegoś na co się zgodziła na samym początku.
Czy ktoś z was doświadczył tego w konkretnych fazach księżyca? U mnie te sny przychodzą zazwyczaj w okolicach pełni i jestem ciekawa, czy to przypadek. Zresztą wtedy też najczęściej boli mnie głowa i nie mogę zasnąć.
A jeśli to nie jest nic z zewnątrz, tylko część nas? Miałam taki sen, że sama się temu poddałam. Potem przez kilka dni miałam spokój, ale czułam się pusta. Tak jakby coś się ode mnie oderwało.
Dobra, to ja zapytam wprost – czy ktoś był u kogoś z tym? U wróżki, kogoś od oczyszczania, szeptuchy? Sama nie wiem już, czy sobie tego nie wkręcam, ale ciało czuje wszystko dosłownie.
Takie rzeczy często się ciągną pokoleniowo. Jak się raz otworzyło drzwi, nawet nieświadomie, to trzeba je potem zamykać przez kilka wcieleń. Nie wszystko da się zamknąć kadzidłem. Czasem trzeba iść bardzo głęboko.
Czy to znaczy, że jak coś raz przyszło, to już zawsze będzie wracać? Bo nie ukrywam, że trochę mnie to przeraża.
Nie znam się za bardzo, ale po przeczytaniu tego wszystkiego aż mi ciarki przeszły. Raz miałam coś podobnego i od razu zasłoniłam wszystkie lustra i wyprałam pościel. I... jakby coś się cofnęło.
Ciekawym tropem może być też praca z linią snów. Notujesz wszystko było – nawet jeśli to tylko wrażenie. Po paru tygodniach wychodzą wzorce. Te byty działają w powtarzalnych godzinach, często w okolicach 3–4 nad ranem. U wielu osób to się pokrywa.
Czyli mam rację, że jak się obudziłam dokładnie o 3:11 z poczuciem, że coś jest przy mnie, to nie tylko zbieg okoliczności? Myślałam, że to stres, ale czuję, że to było coś więcej.
Nie wiem, czy to ten sam temat, ale ja zawsze czuję, jakby coś mi się kładło na nogach. Budzę się z uczuciem ciężkości. Jakby worek cementu. Nic seksualnego, ale nieprzyjemne.
Mam pytanie – czy ktoś stosował kiedyś olejek z wrotyczu do ochrony? Ktoś mi powiedział, że działa silniej niż lawenda, ale boję się przesadzić, bo mam dziecko.
Nie wiem, czy ktoś wspomniał o tym, ale część bytów nie przychodzi do ciała, tylko do duszy. Sny są tylko „tłumaczeniem" tego, co się dzieje głębiej. Jeśli ktoś z was ma takie doświadczenia, a jednocześnie np. traci chęci do życia – to może nie być przypadek.
Czasem samo zadanie pytania przed snem wystarcza. „Kto jesteś?", „Czego chcesz?", „Skąd przyszłaś/przyszedłeś?" – nie zawsze przychodzi odpowiedź, ale wibracja pytania ustawia ramy.
A czy ktoś z was sprawdzał kiedyś karty w związku z takimi bytami? Mam talię, która ostatnio sama się rozsypała z szafki nocnej. Leżała nieruszona i nagle bam, karty wszędzie. Trochę się wystraszyłam.
Zrobiłam dziś to ćwiczenie z oddechem i światłem. I pierwszy raz nie miałam lęku przed zaśnięciem. Dzięki za te wszystkie rady. Serio.
Ja bym jeszcze dodał: jeśli ktoś ma taką możliwość, spróbujcie przespać jedną noc w innym miejscu – u znajomych, na wyjeździe. Czasem to resetuje więcej niż rytuał. Miejsce ma ogromne znaczenie.
Nie wiem, czy mogę się wtrącić, ale od tygodnia czytam to forum i dziś w nocy obudziłam się z uczuciem... nie wiem, obecności. Trochę mnie to przeraziło, ale jakby równocześnie czułam, że to nie coś złego. Czy to możliwe, że to tylko wyobraźnia?
A ja zostawię wam tylko jedno: sny są częścią naszej realności, nie jej przeciwieństwem. Jeśli coś w snach puka do drzwi, to znaczy, że już stoi na progu. Od nas zależy, czy otworzymy.
Zbierając to wszystko, co tu padło – sen, ciało, przestrzeń, intencja. Cztery rzeczy, które każdy może sprawdzić. Jeśli jedna z nich nie gra, całość się rozjeżdża. Zacznijcie od prostego porządku. To zawsze pierwszy krok.
