Forum

Doppelgänger - ktoś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Doppelgänger - ktoś z was widział swojego sobowtóra?

Strona 1 / 2

Wpisy: 65
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 3 miesiące temu

Ostatnio natknąłem się na przypadek nauczycielki Emilii Sagée z XIX wieku. 42 uczennice widziały jak zbiera kwiaty w ogrodzie, podczas gdy w tej samej chwili siedziała w klasie i prowadziła lekcję. Jej sobowtór powtarzał wszystkie ruchy, tylko bez kredy w ręku. To nie była halucynacja pojedynczej osoby - świadków było kilkadziesiąt. Co ciekawe, sama Sagée nigdy nie widziała swojego doppelgängera.


Odpowiedz
50 odpowiedzi
Wpisy: 591
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Z tego co czytałam, straciła pracę w 19 różnych szkołach właśnie przez te zjawiska. Ludzie się bali. Ale zastanawia mnie co innego - dlaczego ona sama nie widziała? To przeczy tradycyjnemu przekonaniu, że ujrzenie własnego sobowtóra zwiastuje śmierć.


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Bo to nie był klasyczny doppelgänger w germańskim rozumieniu. To była bilokacja - bycie w dwóch miejscach jednocześnie. Niemcy rozróżniali to bardzo precyzyjnie. Doppelgänger to "podwójny wędrowiec", coś złowieszczego. A bilokacja to zupełnie inny mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Czytałem że Goethe podobno widział własnego sobowtóra jadącego konno w drugą stronę drogi. I rzeczywiście 8 lat później jechał tą samą drogą, w tych samych ubraniach, tylko w przeciwnym kierunku. Jak sądzicie, to było przewidywanie przyszłości czy raczej jakiś ślad energetyczny?


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Goethe, Shelley, Lord Byron - wielu pisarzy romantycznych opisywało takie doświadczenia. Shelley widział swojego sobowtóra wskazującego na morze, niedługo potem zginął tratwiany podczas sztormu. Byron opisał to jako "widmowego bliźniaka".


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Skandynawowie mieli na to osobne określenie - vardøger. To jednak coś zupełnie innego niż doppelgänger. Vardøger to duch poprzednik, który przychodzi przed tobą. Słyszysz czyjeś kroki na schodach, otwierasz drzwi - nikogo nie ma. A 10 minut później ta osoba faktycznie przychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 429
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

@Zorka to jest właśnie ten nordycki koncept. W mitologii skandynawskiej nazywali to też fylgja - duch opiekuńczy który idzie przed tobą. W Finlandii mówią etiäinen. Ale kluczowa różnica - vardøger nie zapowiada śmierci, wręcz przeciwnie, jest dobrym znakiem.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie dlatego wkurza mnie jak ludzie mieszają te pojęcia. Doppelgänger = zły omen, śmierć, nieszczęście. Vardøger = neutralny lub pozytywny zwiastun. Bilokacja = zjawisko fizyczne bez konotacji śmierci. To są trzy różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 634

@Betalia ale czy na pewno? Bo czytałam że w niektórych tradycjach sobowtór może być też projekcją astralną, którą świadomie lub nieświadomie wysyłamy.


Odpowiedz
Wpisy: 497
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Leonora ma rację. Święta Teresa z Avila miała udokumentowane przypadki bilokacji - była widziana w dwóch klasztorach jednocześnie. Kościół uznał to za cud, nie za zły omen. Kontekst kulturowy ma ogromne znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

W 2006 roku zespół ze szpitala w Genewie odtworzył efekt sobowtóra przez elektrostymulację mózgu. Pacjentka z padaczką natychmiast poczuła obecność drugiej osoby "za sobą", młodej, cichej, o podobnej posturze. Stymulowali styk ciemieniowo-skroniowy.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Czytałam o tym. To nazywa się heautoskopia w terminologii neurologicznej. Olaf Blanke, szwajcarski neurolog, przez lata badał te zjawiska. Rozróżnił sześć typów doświadczeń autoskopowych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 570

@Fraida dokładnie. Autoskopia to widzenie lustrzanego odbicia siebie. Heautoskopia to coś bardziej złożonego - nie wiesz czy jesteś w swoim ciele czy w ciele sobowtóra. Out-of-body experience to znów inna kategoria. Nauka wreszcie zaczyna nadrabiać to co ezoteryka mówiła od wieków.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Ale nauka redukuje to do zaburzeń neurologicznych. Ja miałem doświadczenie heautoskopii podczas głębokiej medytacji i to nie była żadna patologia. Widziałem siebie z boku, czułem się w dwóch miejscach naraz, trwało może minutę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 600

@Szaman jak się czułeś psychicznie po tym? Bo czytałem że niektórzy ludzie po takim doświadczeniu próbowali popełnić samobójstwo, bo było tak przerażające.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 439

@Whisper U mnie nie było lęku. Raczej zaskoczenie i potem głęboki spokój. Ale to prawda że w przypadkach patologicznych ludzie opisują to jako coś przerażającego. Jedna pacjentka z heautoskopią padaczkową mówiła że jej sobowtór ma "dostęp do jej myśli" i to było nie do zniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 525
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Różnica między doświadczeniem duchowym a patologią polega na kontroli i intencji. Jeśli wywołujesz stan świadomie, przez medytację czy rytuał - to jedno. Jeśli przytrafia się spontanicznie i nie możesz tego zatrzymać - to zupełnie co innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Krysztal nie zgodziłabym się z tym uproszczeniem. Spontaniczne doświadczenia mistyczne też mają wartość. Święta Hildegarda z Bingen miała widzenia które teraz lekarze diagnozowaliby jako aurę padaczkową, a dały nam arcydzieła duchowe.


Odpowiedz
Wpisy: 591
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Ale wróćmy do mechanizmów. Blanke twierdził że heautoskopia to rozpad integracji wielu zmysłów - wzroku, propriocepcji, czucia własnego ciała. Gdy mózg nie może połączyć tych sygnałów, tworzy drugą wersję "ja".


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

To by wyjaśniało dlaczego tak często towarzyszy temu uczucie lekkości, zawroty głowy, zaburzenia równowagi. To wszystko związane z przetwarzaniem przestrzennym i świadomością cielesną.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@zengui)
Połączone: 1 rok temu

Ale nie wyjaśnia przypadków gdzie sobowtóra widzą inne osoby, nie sam doświadczający. Jak z tą Sagée - 42 dziewczyny jednocześnie. To nie może być halucynacja wzrokowa jednej osoby.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Zengui dokładnie. To przesądza że zjawisko ma też wymiar obiektywny, nie tylko subiektywny. Może chodzi o jakąś projekcję eteryczną którą inni mogą zobaczyć w odpowiednich warunkach?


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Albo hipoteza wszechświatów równoległych. Że czasami "ścieżki" między rzeczywistościami się rozmywają i przesącza się coś z jednej do drugiej. Twój sobowtór z innej linii czasowej staje się na chwilę widoczny tutaj.


Odpowiedz
Wpisy: 634
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Ale to by oznaczało że każdy ma swojego doppelgängera w innym wszechświecie? Brzmi jak science fiction...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 429

@Leonora fizyka kwantowa też brzmiała jak science fiction 100 lat temu. Hipoteza wielu światów Everetta jest poważnie rozważana przez fizyków. Może sobowtóry to miejsca gdzie nasze rzeczywistości się nakładają.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@cohen)
Połączone: 1 rok temu

Problem z tym myśleniem jest taki, że czyni zjawisko przypadkowym. A tradycyjnie doppelgänger miał znaczenie - był zwiastunem, ostrzeżeniem, znakiem. Nie przypadkową anomalią kwantową.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Abraham Lincoln widział swojego sobowtóra w lustrze tuż przed wybuchem wojny secesyjnej. Jeden obraz był wyraźny, drugi blady. Interpretowano to jako dwie kadencje - jedną pełną życia, drugą zakończoną śmiercią. I rzeczywiście został zamordowany w drugiej kadencji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Bylica to może być też retroaktywna interpretacja. Łatwo dopasować znaczenie gdy już znamy koniec historii. Ile osób widziało sobowtóry i nic im się nie stało, ale o tym nikt nie pisze?


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Simmą. Selective memory to poważny problem w badaniu zjawisk paranormalnych. Pamiętamy dramatyczne przypadki, zapominamy o tych neutralnych.


Odpowiedz
Wpisy: 497
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Choć z drugiej strony, Jung pisał o synchroniczności - że zjawiska paranormalne mają sens psychologiczny, nie tylko fizyczny. Może doppelgänger pojawia się w momentach przełomowych, nawet jeśli nie kończy się to śmiercią?


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałem historię od kolegi - jego matka tydzień przed wypadkiem samochodowym zaczęła widzieć "kogoś" w domu. Kątem oka, w lustrze, zawsze ta sama sylwetka. Mówiła że to "ona sama". Przeżyła wypadek ale było bardzo ciężko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 649

@Whisper to brzmi bardziej jak feeling of presence - poczucie obecności. To kolejna kategoria zjawisk autoskopowych według Blankego. Nie widzisz wyraźnie sobowtóra, ale czujesz że ktoś jest za tobą, obok, zawsze poza zasięgiem wzroku.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Uczucie obecności może być bardzo intensywne. Himalaiści na dużych wysokościach często to opisują - "trzeci człowiek", ktoś kto idzie obok ale nigdy go nie widzisz wprost. Przypisywano to niedoborom tlenu, ale może to coś więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

To znane zjawisko w sytuacjach ekstremalnych. Ernest Shackleton opisał to podczas ekspedycji na Antarktydę. Czuł że ktoś dodatkowy jest w ich grupie, pomagał im przetrwać. Nazwali to "aniołem stróżem polarników".


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Więc wracamy do pytania - to zjawisko neurologiczne, duchowe, czy może jedno i drugie? Może mózg w ekstremalnych stanach otwiera się na percepcję której normalnie nie mamy?


Odpowiedz
Wpisy: 525
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Uważam że to błędna dychotomia. Duchowe i neurologiczne nie muszą się wykluczać. Może określone struktury mózgowe są "antenami" do odbierania rzeczywistości pozafizycznych. Stymulacja styku ciemieniowo-skroniowego uruchamia tę antenę sztucznie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: