Wczoraj wróciłem z Kórnika i muszę powiedzieć, że ta Teofila Działyńska to coś więcej niż turystyczna ściema. Portret wisi w jadalni, a podłoga pod nim ma wyraźne wytarcia - jakby ktoś tam rzeczywiście co noc schodził. Pracownik muzeum powiedział mi, że te ślady są autentyczne i regularnie je dokumentują.
Ale to może być po prostu efekt turystów stojących tam i robiących zdjęcia przez lata? Ja byłam w Niedzicy i tam historia z Uminą brzmi bardziej przekonująco - ta księżniczka Inków faktycznie została zamordowana, są dokumenty z 1797 roku.
Przepraszam, ale skąd w ogóle wzięła się cała ta historia z Białymi Damami? Dlaczego akurat białe suknie?
To sięga jeszcze słowiańskich wierzeń sprzed chrześcijaństwa. Biel była kolorem przejścia między światami - życiem a śmiercią. Dlatego zmarłych owijano w białe płótno, a kobiety w białych sukniach symbolizowały dusze uwięzione między dwoma wymiarami.
A ja czytałam, że to przez to, że większość tych kobiet umarła przed ślubem albo w dzień ślubu. Suknie ślubne były białe, więc wracają jako duchy w tym, co miały na sobie.
Dokładnie. A swoją drogą, przypadek Barbary jest ciekawy, bo istnieją medyczne teorie o jej śmierci. Niektórzy historycy uważają, że mogła umrzeć na gruźlicę lub chorobę nerek, nie koniecznie na zatrucie. Ale legenda o otruciu przez Bonę Sforzą jest bardziej... dramatyczna.
To znaczy, że te wszystkie historie są zmyślone? Te kobiety naprawdę istniały?
Część z nich to udokumentowane postacie historyczne. Teofila Działyńska, Barbara Radziwiłł, królowa Bona - oni wszyscy naprawdę żyli. Mamy ich portrety, dokumenty, zapiski. Kwestia tylko, czy ich duchy naprawdę wracają.
W Niedzicy sprawa jest jeszcze ciekawsza. Ten Andrzej Benesz w 1946 roku odkrył kipu - inkański system zapisywania informacji węzłami. Było to oficjalnie udokumentowane z podpisami świadków. A potem w 1976 Benesz zginął w dziwnym wypadku samochodowym i kipu zniknęło.
Właśnie to mnie zastanawia przy tych legendach - jak wiele jest przypadku, a jak wiele rzeczywistych anomalii. Mój dziadek pracował jako nocny stróż w jednym z zamków na Śląsku w latach 70. i do śmierci twierdził, że widział białą postać na murach.
Która Biała Dama jest najbardziej niebezpieczna? Czy któraś z nich może skrzywdzić ludzi?
Większość polskich Białych Dam nie jest agresywna. To nie są rusałki, które topią ludzi. Są raczej smutne, błąkają się, strzegą swoich miejsc. Wyjątkiem może być Gertruda z Czochy - ona rozsypuje złote monety co 100 lat, ale legenda mówi, że próba ich zabrania kończy się źle.
Ja byłam w Czochy dwa lata temu i przewodnik opowiadał, że są dwie wersje legendy o Gertrudzie. W jednej zdradziła brata i sprzedała zamek husytom, w drugiej była niewierna mężowi. Nie wiadomo, która jest prawdziwa.
Obie mogą być prawdziwe w sensie folkloru. Legendy ewoluują, zmieniają się w zależności od tego, kto je opowiada. Co ważne przy Gertrudzie - niezależnie od wersji, kara jest ta sama: ścięcie i wieczne błąkanie się. To pokazuje, jak w średniowieczu traktowano kobiety, które łamały reguły.
A dlaczego prawie wszystkie te Białe Damy to szlachcianki? Nie ma żadnej chłopki?
Bardzo dobre pytanie. To kwestia tego, kto mieszkał w zamkach - szlachta. Chłopi żyli w chatach, które się nie zachowały do dziś. Zamki z kamienia przetrwały stulecia i wraz z nimi legendy o ich mieszkańcach. Poza tym, szlachta miała bardziej dramatyczne życie - spiski, polityka, wymuszone małżeństwa.
Jeszcze jedna rzecz - szlachta miała portrety. Spójrzcie na Teofilę w Kórniku - jej portret to centrum legendy. Schodzi z obrazu o północy. Bez tego portretu legenda byłaby zupełnie inna.
A może to właśnie te portrety są kluczem? Może to jakiś rodzaj zakotwiczenia duszy w fizycznym obiekcie?
Interesująca teoria, ale nie wszystkie Białe Damy mają portrety. Umina z Niedzicy nie ma zachowanego wizerunku, a jej legenda jest równie silna. Tam zakotwiczeniem wydaje się być miejsce mordu - dziedziniec, gdzie ją zabito. 21 czerwca 1797, kilkanaście ciosów sztyletem.
To naprawdę się stało? Zabiła ją hiszpańska inkwizycja?
Według dokumentów - tak. Sebastian Berzeviczy uciekł z Peru po upadku powstania Inków. Inkwizycja przez lata ich tropowała, szukając skarbu. Umina została zamordowana, a jej syn Antoni był świadkiem. To nie jest fikcja, to historia.
I właśnie dlatego przypadek Niedzicy jest tak unikalny. To jedyna polska Biała Dama połączona z kulturą Inków. Mamy tu połączenie dwóch światów - europejskiego feudalizmu i prekolumbijskiej Ameryki.
Ale czy skarb naprawdę istnieje? Ktoś go znalazł?
Nie. I to jest kolejna zagadka. Kipu odkryte w 1946 roku teoretycznie zawierało informację o lokalizacji, ale nikt nie potrafił go odczytać. A potem zniknęło po śmierci Benesza w 1976. Niektórzy mówią, że skarb jest chroniony nie tylko przez ducha Uminy, ale też przez inkańskie klątwy.
Klątwy? To chyba trochę przesada. Może po prostu skarbu tam nigdy nie było?
Wracając do samych Białych Dam - zauważyliście, że na Śląsku jest ich najwięcej? Czocha, Książ, Grodno, Toszek... To region z największą koncentracją tych legend.
To przez historię Śląska. Wieki mieszania kultur - polskiej, niemieckiej, czeskiej. Każda przyniosła swoje legendy. Niemiecka tradycja "Weiße Frau" zmieszała się ze słowiańskim folklorem. Plus Śląsk to była ziemia graniczna, pełna zamków obronnych i krwawych konfliktów.
