czytając wasze wpisy zorientowałam się, że podobno nie tylko data urodzenia ma znaczenie ale też miejsce... ja np. urodziłam się we Wrocławiu, a on w Gubinie, więc nie wiem czy to coś zmienia 🙂
Hm, trudno mi jednoznacznie powiedzieć, co dokładnie wróżka miała na myśli, bo "związek karmiczny" to pojęcie rozumiane bardzo rożnie w zależności od tego, kto go używa. Spotkałam się z tłumaczeniami, że chodzi o osoby, które znały się w poprzednich wcieleniach i coś między nimi pozostało niezałatwionego. Ale reinkarnacja to temat tak szeroki, że takie proste wyjaśnienie trochę mnie nie przekonuje. Może łatwiej przyjąć, że każda ze stron ma coś do przeżycia albo zrozumienia i ta druga osoba może jej to po prostu umożliwić. Niekoniecznie musiały się wcześniej znać, o ile w ogóle jakieś "poprzednie wcielenia" istnieją. Co ważne, zwiazek karmiczny wcale nie musi trwać całe życie. Czasem ktoś pojawia się na kilka godzin, mówi jedno zdanie albo robi coś drobnego, i już go nie ma. I może nawet nie zdaje sobie sprawy, że coś ważnego się przez niego wydarzyło. Karma to pojęcie, które zakłada pełną odpowiedzialnośc za wszystko, czego człowiek dotknie i o czym pomyśli, więc szkoda, że nie dopytała Pani wróżki o szczegóły.
Być może ten "karmiczny" werdykt wynikał po prostu z układu w zodiaku. Strzelec i Bliźniak to opozycja i bardzo silne wzajemne napięcie planetarne. To oznacza, że nie jesteście sobie obojętni, wiele Was ten związek nauczył i zmienił Wasze życie, to chyba widać. Jest w tym szansa na namiętność i porozumienie, ale tylko dopóki coś się dzieje i dopóki się sobą zwyczajnie nie znudzicie. Jeśli zależy Pani na tym związku, to czekanie i wzajemne pretensje naprawdę nic nie zmienią. Waszą słabością wydaje mi się umiejętność rozmawiania o uczuciach i brania odpowiedzialności za własne słowa, może właśnie to jest ta karma, o której mówiła wróżka. Każde z Was coś mówi, ale żadne tak naprawdę nie słucha...
Proszę spróbować sobie przypomnieć, w jakim kontekście wróżka użyła tego słowa. Wróżki często mówią rzeczy, które w danej chwili brzmią jak zupełne bajdurstwo, a potem nagle się okazuje, że mówiły o czymś bardzo konkretnym.
