Chciałabym zrozumieć dlaczego niektórzy astrologowie używają orbisów 10 stopni, a inni tylko 3-4? Mam Słońce w Byku na 15° i Marsa w Lwie na 22°. Czy to jeszcze kwadratura czy już nie?
To zależy od systemu. Tradycyjnie Słońce ma większy orbus - nawet do 17°. Twoja kwadratura ma 7° orbus, więc jest aktywna, choć nie tak silna jak dokładna. Ale uwaga - to kwadratura rozdzielająca się, więc energia słabnie z wiekiem.
Moment, skąd wiesz, że rozdzielająca? Mars to przecież szybsza planeta niż Słońce.
Czy ktoś może wytłumaczyć jak w ogóle sprawdzić jakie mam aspekty? W internecie znajdę mapę urodzenia, але te linie to dla mnie hieroglify.
Ja używam orbisów z książki Liz Greene - dla głównych aspektów 8°, dla mniejszych 2°. Działa sprawnie.
A co z aspektami wedyjskimi? Słyszałam, że tam w ogóle inaczej liczą.
To brzmi dużo logiczniej. Po co te wszystkie skomplikowane obliczenia orbisów?
Czy aspekty się zmieniają w życiu? Bo czytałam o jakichś progresach.
Ale czy te progresje naprawdę działają? Moja mama ma progresję, a nic się nie wydarzyło.
A jakie aspekty są najgorsze? Pytam dla przyjaciółki...
Możemy wrócić do praktyki? Jak interpretujecie kwinkunks? Mam Wenus-Pluton 150° i to mnie myli.
Co to horarka?
Czy aspekty wpływają na zdrowie?
Wracając do orbisów - czy są jakieś obiektywne kryteria ich ustalania?
Ta dyskusja pokazuje główny problem współczesnej astrologii - każdy ma swój system i każdy uważa, że jest najlepszy.
Czy mogę mieć aspekt do planety która nie istniała kiedy się urodziłam?
A Czarna Księżyc? To nie jest planeta, ale punkt w przestrzeni.
Zagubiona już jestem. Czy są jakieś podstawowe aspekty które powinnam znać na początek?
Czy aspekty działają tak samo w kartach urodzenia i w taroci?
Czy istnieją aspekty które działają tylko w określonych znakach?
Ostatnie pytanie - czy warto uczyć się wszystkich tych aspektów czy wystarczą podstawowe?
