Od roku zajmuję się wizualizacją i zastanawiam się, czy moja praktyka jest wystarczająca. Robię to po 10 minut rano, tuż po przebudzeniu. Ale efekty przychodzą powoli, naprawdę powoli. Niektóre rzeczy manifestowały się po miesiącach, inne w ogóle. Jak to u was wygląda? Ile czasu poświęcacie na jedną sesję?
To zależy co chcesz osiągnąć. Ja na przykład pracuję z wizualizacją procesową - czyli wyobrażam sobie kroki, które muszę podjąć, a nie tylko końcowy rezultat. U mnie to działa lepiej. 10 minut to niewiele, ale jeśli robisz to systematycznie, powinno wystarczyć. Częstotliwość ma większe znaczenie niż długość sesji.
A ja miałam odwrotnie - jak zaczęłam wizualizować dłużej, to gdzieś po 30 minutach zaczęło mi się wszystko rozmywać. Mam wrażenie, że przesadzam wtedy z tym. Teraz robię dwie krótkie sesje dziennie, rano i wieczorem, po 7-8 minut każda.
@Simma Problem nie leży w czasie, tylko w jakości. Możesz siedzieć godzinę i mechanicznie sobie wyobrażać, że masz nowy samochód, ale jeśli nie ma w tym emocji, to nic się nie wydarzy. Podświadomość reaguje na uczucia, nie na suche obrazy.
Właśnie to chciałam napisać! U mnie wizualizacja zaczęła działać dopiero gdy przestałam się skupiać na "widzeniu" obrazu, a zaczęłam to CZUĆ. Nawet jak obraz był mglawiczny, ale emocje były silne - efekty przychodziły szybciej.
