Forum

Szukaj
Zamknij
Wyszukiwanie AI
Klasyczne wyszukiwanie
 Frazy wyszukiwania:
 Rodzaj wyszukiwania:
Zaawansowane opcje wyszukiwania
 Szukaj w forach:
 Szukaj w przedziale czasowym:

 Sortuj wyniki wyszukiwania wg:

Asystent AI
Praca z afirmacjami...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Praca z afirmacjami przy pełni i nowiu – czujecie różnicę w skuteczności?

Strona 2 / 2

Wpisy: 279
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

Ja właśnie myślę o tym że bardzo dużo zależy od tego jak bardzo dana intencja jest zakorzeniona w emocji, a nie tylko w słowie. Powtarzanie zdania bez emocji to moim zdaniem ćwiczenie pamięciowe, nie afirmacja. I przy nowiu łatwiej mi jest znaleźć tę emocję – ciemność i cisza sprzyjają zejściu głębiej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 509

@Kolczasta To ważna obserwacja. Emocja jako nośnik afirmacji – to jest ta różnica między mechanicznym powtarzaniem a prawdziwą pracą. I zgadzam się że nów sprzyja głębokiemu kontaktowi z emocją, pełnia zaś sprzyja wyrzuceniu tej energii na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 686
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Przyszła mi do głowy myśl – czy ktoś próbował wzmacniać afirmacje elementami? Tzn. przy nowiu praca z ziemią (zakopywanie kartki z intencją, świeca w ziemi), przy pełni z wodą albo powietrzem? Albo z ogniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 425

@Leonora Tak i to ma dużą różnicę. Ogień przy pełni to jeden z klasycznych elementów – spalanie kartki z tym co puszczasz, albo świeca reprezentująca intencję. Woda przy nowiu – zanurzenie rąk, czyszczenie przestrzeni. Ziemia i zakopywanie intencji to stary motyw przy nowiu, zwłaszcza kiedy chcesz coś naprawdę zakorzenić, zasiać na długo.


Odpowiedz
Wpisy: 436
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Ja używam kadzidła przy nowiu – dym symbolizuje to co posyłam w przestrzeń, ale też oczyszcza. Przy pełni – świeca i woda. To bardzo proste zestawy, nie wymagają żadnego specjalistycznego zaplecza. Ale element zmysłowy sprawia że ciało też jest w to angażowane, nie tylko umysł.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałem kiedyś od kogoś, że zakopywanie afirmacji nie ma sensu, bo księżyc "nie widzi" co masz pod ziemią. To trochę dosłownie, ale rozumiem skąd to podejście. Macie jakiś komentarz do tego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 408

@Whisper To ciekawy zarzut, ale oparty na myśleniu że księżyc działa jak reflektor i coś "widzi". W tradycjach ziemia to element zakorzenienia i gestation – zatajasz intencję żeby mogła dojrzewać bez interwencji. Nie chodzi o to żeby księżyc to widział, chodzi o twoje symboliczne zaangażowanie w akt sadzenia.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 668

@Kunia I znowu wracamy do tego co jest mechanizmem – jest to akt symboliczny który angażuje psychikę i ciało? Czy coś działa zewnętrznie? Dla mnie jedno nie wyklucza drugiego, ale ważne jest żeby wiedzieć w jakiej ramie pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 304
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że ta dyskusja toczy się kołami między "co to jest za mechanizm" a "jak to robimy". I wcale nie uważam że to źle – bo te dwa pytania są naprawdę powiązane. Żeby efektywnie pracować z afirmacjami w kontekście faz, musisz wiedzieć co przez to rozumiesz, bo inaczej działasz losowo.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Wchodzę późno, ale mam coś do dodania. Przez kilka lat robiłem afirmacje zupełnie ignorując księżyc. Efekty były. Potem zacząłem synchronizować z fazami. Efekty też były, może nieco spójniejsze. Ale nie jestem pewny czy różnica wynikała z faz, czy z tego że zrobiłem się po prostu bardziej systematyczny i uważny na swoje stany.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 284

@Taurus I tu jest pies pogrzebany. Efekty zawsze będą gdy jesteś systematyczny. Pytanie jest ile wnosi sama faza ponad systematyczność. I uczciwej odpowiedzi na to raczej nie dostaniesz bez kontrolowanego eksperymentu.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 797

@Taurus @Arbogi Mnie interesuje co nam to mówi o naturze tej praktyki. Jeśli sama systematyczność wystarczy – to dobra informacja, bo znaczy że nie trzeba czekać na właściwą fazę. Jeśli faza coś wnosi ponad to – też dobra informacja. W każdym razie nie wyklucza to siebie nawzajem.


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, wychodzi mi z tej rozmowy że pełnia sprzyja afirmacjom "gotowych stanów" – jestem, mam, widzę, wiem – a nów sprzyja afirmacjom "kierunku" – wybieram, idę ku, buduję, otwieram się na. To dość prosta mapa, ale myślę że użyteczna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Gituska Spójna i użyteczna mapa. Dodałbym tylko afirmacje "puszczania" przy pełni – "puszczam", "uwalniam", "zakończam", "dziękuję i zamykam". Bo pełnia to nie tylko "mam i jestem", ale też "kończę i oddaję".


Odpowiedz
Wpisy: 527
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Jest jeszcze jedna rzecz o której nikt nie wspomniał – ciało podczas afirmacji. Badania neurobiologiczne (i tu mówię o konkretnych pracach, np. Soosalu i Olds o whole brain state) pokazują że afirmacje powiedziane głośno z elementem ruchu ciała uruchamiają inne struktury mózgowe niż afirmacje recytowane cicho, siedząc. Przy pełni, gdy energia jest ekspansywna, ruch wydaje się naturalny. Przy nowiu, statyczność i spokój są bardziej adekwatne. Może to element biologiczny który wspiera naturalną tendencję do różnych praktyk przy różnych fazach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 667

@Szaman Nie znałam prac Soosalu – dziękuję za wskazówkę, poszukam. Ale intuicyjnie to co opisujesz ma sens. Moje afirmacje przy pełni zawsze były bardziej ruchliwe – taniec, oddech, gestykulacja. Przy nowiu siadam i prawie się nie ruszam. Nigdy o tym nie myślałam jako o czymś celowym, po prostu tak wychodziło.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wrzucę coś z własnej praktyki. Pracuję z afirmacjami w dwóch językach – polskim i angielskim. I zauważyłem, że przy nowiu wolę polski – coś w nim bardziej zakorzenionego, konkretnego. Przy pełni angielski daje mi więcej swobody, jakieś otwarcie. To może być skojarzenie kulturowe albo językowe, ale wpływa na subiektywne odczucie głębi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 584

@Arat Ciekawa obserwacja i wcale jej nie odrzucam. Język ma strukturę dźwiękową, rytmiczną i kulturową. Jeśli polski kojarzy ci się z korzeniami, a angielski z otwartością, to te skojarzenia działają w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@kolczasta)
Połączone: 1 rok temu

To mi przypomniało coś – afirmacje pisane ręcznie vs. drukowane lub wklepywane w telefon. Dla mnie pismo ręczne przy nowiu ma kompletnie inną jakość niż wklepywanie na klawiaturze. Pismo angażuje ciało, spowalnia, zmusza do świadomości każdego słowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 642

@Kolczasta To jest zresztą potwierdzone neurologicznie – pisanie ręczne angażuje inne obszary związane z przetwarzaniem językowym niż pisanie na klawiaturze. Mueller i Oppenheimer pokazali to w kontekście uczenia się i zapamiętywania. Więc jeśli afirmacja ma "zapaść" głębiej – pisanie ręczne ma przewagę, niezależnie od fazy.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 717

@Lady A teraz dodaj do tego pełnię albo nów i masz wzmocnienie lub inny rodzaj zakorzenienia. Faza + medium + emocja + treść – to są te cztery warstwy które razem decydują o jakości pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@bryza)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam całą tę dyskusję i mogę powiedzieć, że największy błąd który widzę u ludzi zaczynających pracę z fazami to traktowanie ich jak magiczny przycisk. "Robię afirmację przy nowiu, wiec zadziała". Faza to rytm wsparcia, nie gwarancja. I myślę że większość z nas tutaj to rozumie, ale warto to powiedzieć wprost.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 670

@Bryza Pełna zgoda. Chociaż wiesz jak to jest – na początku każdy trochę tak podchodzi, że "jeśli zrobię o właściwej porze, będzie działać". Potem się weryfikuje.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Bryza @Whisper Ja jestem chyba na etapie tej weryfikacji właśnie. Bo moje pierwsze podejście do pracy z fazami było trochę naiwne. Teraz zaczynam rozumieć że to bardziej o synchronizacji własnej uwagi niż o jakimś zewnętrznym mechanizmie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 684

@Kappi I to jest dobra zmiana perspektywy. Faza księżyca jako zewnętrzny rytm który pomagasz zsynchronizować z własnym rytmem wewnętrznym – zamiast "zaprogramować rzeczywistość o właściwej godzinie". Te dwie ramy dają bardzo różne podejście do praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 668
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Jest jeszcze jeden wątek, który mi się kręci w głowie podczas tej dyskusji. Badania Richarda Wisemana nad "szczęśliwymi ludźmi" pokazały, że osoby które wierzą że działają w sprzyjających okolicznościach – faktycznie mają lepsze wyniki niż ci, którzy traktują okoliczności jako obojętne. Nieważne czy okoliczność jest "prawdziwie" sprzyjająca, ważne że w nią wierzysz. Jeśli wierzysz że nów sprzyja twoim afirmacjom – twoja uwaga, zaangażowanie i otwartość rosną. I efekty rosną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 284

@Paradoxa Wiseman badał raczej postawy psychologiczne, nie metafizykę – ale rozumiem co chcesz powiedzieć. Wiara w sprzyjające okoliczności zwiększa rzeczywiście jakość działania. To jest argument za pracą z fazami nawet jeśli nie wierzysz w ich metafizyczne działanie.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@taurus)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja wychodzę z tej dyskusji z przekonaniem, że muszę być bardziej precyzyjny w tym co afirmuję przy jakiej fazie. Do tej pory byłem trochę chaotyczny – czasem to, czasem tamto, bez jasnej logiki. A z tego co mówicie – ta logika ma znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 436

@Taurus Warto też zaznaczać daty i tematy, nawet w prostym notatniku. Bez danych nie ma wzorców. Wzorce dają ci informację zwrotną, bez której pracujesz w ciemno, dosłownie i w przenośni.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@faddi)
Połączone: 1 rok temu

Apropos wzorców – czy ktoś kiedyś miał coś takiego, że konkretny temat afirmacji "odbijał się" przez kilka cykli i dopiero za czwartym podejściem zaczął działać? Zastanawiam się czy to kwestia głębokości zakorzenionych przekonań, czy czegoś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 408

@Faddi Tak i to powszechne. Niektóre przekonania mają wiele warstw. Afirmacja dociera do pierwszej, robi robotę, ale głębsze warstwy wymagają kolejnych cykli. To nie jest porażka afirmacji, to jest głębokość zmiany. Cztery cykle to nic nadzwyczajnego przy głęboko zakorzenionym wzorcu.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 667

@Faddi U mnie było tak z afirmacjami dotyczącymi zaufania do siebie. Siedem cykli zanim coś naprawdę ruszyło. I nie chodzi o to że byłam cierpliwa – po prostu traktowałam to jako pracę długoterminową a nie szybką naprawę.


Odpowiedz
Wpisy: 686
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

To chyba jest ważna korekta do popularnego wyobrażenia o afirmacjach – że mają działać szybko i spektakularnie. Praca z głębokimi przekonaniami jest długa. Fazy księżyca dają ci rytm tej pracy, ale nie przyspieszają jej wbrew naturze materiału z którym pracujesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 178

@Leonora Dokładnie. I może właśnie dlatego pełnia jest tak "wdzięczna" jako moment pracy – bo daje natychmiastowe odczucie, pewien puls. To nie znaczy że zmiana głęboka nastąpiła, ale czujesz że coś się poruszyło. Nów jest bardziej ascetyczny, bez tej dramatyczności. I chyba dlatego ludzie bardziej lubią pracę przy pełni, nawet jeśli nów byłby dla nich lepszy.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 509

@Gituska To jest świetna obserwacja i nieco przewrotna – pełnia jest bardziej "instagramowalna" jako rytuał, nów jest trudniejszy do opisania i mniej efektowny. A przecież sadzenie jest ważniejsze od spektaklu zbiorów.


Odpowiedz
Wpisy: 472
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Dołączam późno. Mam jedno przemyślenie, które może być niepopularne – afirmacje generalnie są bardzo zachodnim, kognitywistycznym podejściem. Starsze tradycje używają pieśni, rytuałów ciała, interakcji ze świętymi miejscami i czasem. To co my robimy, "afirmacje przy fazach księżyca", to jest dość nowe hybrydowe podejście. I ono może działać, ale warto zdać sobie sprawę że to jest wynalazek ostatnich dekad, nie starodawna mądrość.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 304

@Seid Słuszne przypomnienie. Ale to nie zdejmuje z tego wartości. Hybrydy mogą być efektywne, szczególnie jeśli czerpiemy z niej świadomie.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 357

@Seid Dodałbym że psychologia pozytywna Seligmana i praca z przekonaniami wyrastają z tradycji terapeutycznej, a samo pojęcie afirmacji spopularyzowane przez Louise Hay w latach 80. jest relatywnie nowe. Ale mechanizm zmiany przekonań jest tak stary jak ludzkość – mantra, modlitwa, zaklęcie słowne. Zmienił się tylko kosmetyk.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Zostańmy przy tym co praktyczne. Moje rekomendacje z własnej praktyki – nów: pisane, szczegółowe, w ciemności albo przy jednej świecy, emocja spokoju, tematy nowe i głęboko tożsamościowe. Pełnia: mówione głośno, szerokie, w naturalnym świetle albo przy kilku świecach, emocja siły i pewności, tematy zewnętrzne i zakończeniowe. To nie jest dogmat, ale punkt wyjścia dla kogoś kto zaczyna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 425

@Barni Dobra praktyczna mapa. Jedyne co bym dodał to żeby przez pierwsze dwa cykle prowadzić notatki bez oceniania efektów, a dopiero po dwóch – zacząć wyciągać wnioski. Zbyt wczesna ocena zaburza pracę.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że ta rozmowa przekroczyła temat afirmacji i dotknęła czegoś szerszego – jak w ogóle pracuje się świadomie z cyklami i rytmami. Nie tylko księżyc, ale własny rytm, rytm roku, rytm życia. Afirmacje to tylko jeden język tej pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 444

@Whisper I to jest może najważniejsza rzecz z całej tej dyskusji. Fazy to nie przepis, to rytm. A afirmacje to nie zaklęcie, to narzędzie dialogu z własnym systemem przekonań. Zestawienie jedno i drugiego ma sens gdy traktujesz to poważnie, a nie magicznie-naiwnie.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Jeszcze jedno na koniec ode mnie – pilnujcie też fazy księżyca przy której urodziliście się w horoskopie urodzeniowym. Dla mnie pełnia ma osobiste znaczenie nie tylko cykliczne, ale i natalalne. Urodzony przy rosnącym księżycu jestem bardziej wrażliwy na fazy rosnące. Nie twierdzę że to obiektywna prawda, ale w swojej pracy widzę tę indywidualną zmienną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 124

@Arat To otwiera zupełnie nowy wątek – księżyc progresywny, zwroty progresji do faz urodzeniowych. To jest poziom który rzadko wchodzi do popularnych rozmów o pracy z cyklami, a jest naprawdę głęboki.


Odpowiedz
Wpisy: 717
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiedziałam o tej zmiennej urodzeniowej. To oznacza że każda osoba ma swój indywidualny "klucz" do faz? Czyli ogólne zasady to punkt wyjścia, a potem trzeba ten klucz znaleźć dla siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 584

@Zorka Dokładnie tak. I to wyjaśnia dlaczego dla kogoś nów jest kulminacyjny, a dla innego pełnia. Mapa nieba w chwili urodzenia tworzy bazę dla wszystkich późniejszych cyklów. To jest tradycja astrologiczna, nie wynalazek nowoage'u.


Odpowiedz
Wpisy: 472
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

No i mamy temat na kolejną rozmowę. Księżyc natalny, księżyc progresywny, cykl Metona... a my dopiero zaczynamy zdrapywać powierzchnię przy afirmacjach i fazach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 343

@Seid Haha, prawda. Na razie tyle mam głowy na jedną rozmowę. Ale ten wątek z księżycem natalnym – warto go rozwinąć osobno, bo to naprawdę inna liga rozważań.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: