HomeEnergia wokół nasUzdrawianie na odległość

Uzdrawianie na odległość

Ze wszystkich praktyk energetycznych ta budzi najwięcej wątpliwości. Jak działanie ma przebiec przez pół kraju, skoro nie ma dotyku ani obecności? Odpowiedź zależy w dużej mierze od tego, czego się od takiej sesji oczekuje - i właśnie tutaj najczęściej dochodzi do nieporozumień.

Skąd bierze się pomysł pracy zdalnej

Praktyki uzdrawiania bez fizycznej obecności pojawiają się w wielu tradycjach: w modlitwie wstawienniczej, w przekazach szkół energetycznych Dalekiego Wschodu, w ludowym zamawianiu chorób. Wspólny element to intencja skierowana ku konkretnej osobie oraz jakiś rodzaj łącznika: imię, zdjęcie, przedmiot, wypowiedziane słowo.

W nurtach współczesnych praca zdalna bywa opisywana jako naturalne rozszerzenie pracy bezpośredniej. Mechanizm zostaje ten sam, zmienia się tylko sposób nawiązania kontaktu.

Jak wygląda taka sesja

  • Ustalenie terminu. Obie strony wiedzą, kiedy sesja się odbywa. Osoba przyjmująca po prostu odpoczywa w tym czasie.
  • Łącznik. Imię, data urodzenia albo zdjęcie. W części szkół stosuje się figurkę lub poduszkę jako symboliczny odpowiednik ciała.
  • Wyciszenie osoby prowadzącej. Kilkanaście minut, zanim cokolwiek się zacznie. Ten etap decyduje o jakości reszty.
  • Praca. Zwykle od dwudziestu do czterdziestu minut. Dłuższe sesje nie dają więcej, a męczą obie strony.
  • Zamknięcie i notatka. Zapis wrażeń bez uprzedzania osoby przyjmującej, co powinna była poczuć.

Rytm wyciszenia bywa opierany o powtarzany dźwięk - ten sam mechanizm opisuje tekst o mantrze OM. W pracy bezpośredniej odpowiednikiem jest technika przedstawiona w artykule o uzdrawianiu rękami.

Zgoda - punkt, którego nie da się pominąć

W poważnie prowadzonej praktyce sesji nie robi się bez wiedzy osoby zainteresowanej. Nie chodzi wyłącznie o etykę, choć ona wystarczyłaby za argument. Chodzi też o to, że praca „dla czyjegoś dobra” bez pytania bardzo szybko zamienia się w próbę wpływania na cudze decyzje.

Najczęstszy trudny przypadek to prośba o sesję dla kogoś z rodziny, kto nie chce o tym słyszeć. Rozsądne wyjście polega na pracy dla osoby proszącej: nad jej napięciem, lękiem i bezradnością. Efekt bywa zaskakująco realny, a nikt nie zostaje potraktowany przedmiotowo.

Czego taka sesja nie zastąpi

To najważniejszy fragment całego tekstu. Praca energetyczna nie zastępuje diagnozy, leków ani zabiegu. Nie odstawia się terapii, nie przekłada badań i nie rezygnuje z wizyty u lekarza dlatego, że umówiona jest sesja. Uczciwa osoba prowadząca powie to sama, zanim padnie pytanie.

Realny obszar, w którym uczestnicy najczęściej zgłaszają zmianę, to napięcie, sen, poczucie osamotnienia w chorobie i zdolność do znoszenia trudnego okresu. To niemało, ale to coś innego niż leczenie.

Sygnały ostrzegawcze

  • Obietnica wyleczenia konkretnej choroby.
  • Zniechęcanie do kontaktu z lekarzem albo do przyjmowania leków.
  • Bardzo wysoka cena uzasadniana pilnością i strachem.
  • Twierdzenie, że problem wynika z klątwy, którą trzeba zdjąć za dopłatą.
  • Brak jasnej informacji o tym, co dokładnie wchodzi w skład sesji.

Jak sprawdzać własne wyniki

Osobom praktykującym najbardziej pomaga prosty zeszyt: data, czas trwania, wrażenia własne, a osobno relacja drugiej strony spisana bez sugerowania. Po kilkudziesięciu sesjach widać wzory, których nie sposób wyłapać z pamięci. Widać też własne stany, które przenoszą się na odczyt - i to bywa najcenniejsza lekcja.

Rozmowa o doświadczeniach z sesjami zdalnymi toczy się na forum: Uzdrawianie na odległość - jak wygląda sesja, zgoda i granice praktyki

Zobacz również