HomeReligieMabon i równonoc jesienna

Mabon i równonoc jesienna

Pół roku po wiosennym przesileniu wagi znów się wyrównują, tyle że tym razem szala przechyla się w stronę ciemności. Mabon to sabat równonocy jesiennej, w Kole Roku nazywany świętem drugich żniw. W 2002 roku moment równonocy wypada 23 września o 6:55 czasu letniego - i od tego dnia nocy będzie już tylko przybywać.

Nazwa młodsza, niż się wydaje

Warto powiedzieć to od razu, bo oszczędza późniejszych sporów: określenie Mabon zostało zaproponowane dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku, przy porządkowaniu nazw ośmiu sabatów. Pochodzi z mitologii walijskiej, od postaci Mabona ap Modron - syna Matki, porwanego w niemowlęctwie i odzyskanego po latach. Nie jest to więc nazwa starożytna ani celtycka w ścisłym sensie.

Samo święto plonów jest oczywiście stare jak rolnictwo. Zmieniła się etykieta, nie treść. Każda kultura rolnicza miała moment, w którym liczyła zbiory i sprawdzała, czy wystarczy do wiosny - i każda robiła z tego uroczystość.

A polskie dożynki

To osobna tradycja i nie należy jej mylić z Mabonem. Dożynki wypadały zwykle w sierpniu, po zakończeniu żniw zbożowych, i miały własną obrzędowość: wieniec, ostatnia garść kłosów, gospodarz i przodownica. Mabon dotyczy drugiego zbioru - owoców, orzechów, warzyw korzeniowych, wina. Kto chce, może połączyć oba porządki, byle nie twierdzić, że to jedno święto pod dwiema nazwami.

Symbolika

  • Jabłko - przekrojone w poprzek pokazuje pięcioramienną gwiazdę, stąd jego stała obecność na jesiennych ołtarzach.
  • Winogrona i wino - przemiana, dojrzewanie, cierpliwość.
  • Orzechy i żołędzie - zapas i wiedza schowana w twardej łupinie.
  • Róg obfitości - dostatek, który trzeba umieć rozdzielić, żeby nie zgnił.
  • Kolory - bordo, rdza, głęboka żółć, brąz. Nic jaskrawego.
  • Waga - Słońce wchodzi wtedy w znak Wagi, co dobrze oddaje sens dnia.

Mabon w praktyce: co się w tym dniu robi

Mabon ma charakter rozliczeniowy. Jeśli Ostara była o zasiewaniu, to ten dzień jest o policzeniu, co z tego wyrosło - łącznie z tym, co się nie udało. W praktyce oznacza to kilka bardzo przyziemnych czynności.

  1. Wypisz, co udało ci się w tym roku zrobić. Konkretnie, bez skromności i bez przesady.
  2. Dopisz jedną rzecz, która się nie powiodła, i zostaw ją bez komentarza. Nie tłumacz się przed kartką.
  3. Oddaj to, co pożyczone - pieniądze, książki, narzędzia. To najstarsza część tego obrzędu.
  4. Podziel się czymś z plonu. Słoik przetworów, ciasto, worek jabłek dla sąsiada.
  5. Zjedz posiłek z tego, co lokalne i sezonowe. Bez ceremonii, po prostu przy stole.
  6. Wieczorem zapal jedną świecę i pozwól jej dopalić się do końca.

Ołtarz na parapecie

Nie potrzeba do tego niczego kupować. Wystarczy talerz, na nim jabłko, garść orzechów, kilka jarzębin albo kasztanów zebranych po drodze do pracy. Do tego świeca w ciepłym kolorze i kartka z tym, co się zamyka. Całość zostaje do końca miesiąca, potem owoce idą do ptaków, a kartka do ognia albo do ziemi.

Mabon nie jest świętem smutnym, choć bywa tak odbierany przez samą porę roku. Bliżej mu do satysfakcji po skończonej robocie: coś zostało zebrane, coś schowane, a przed nami czas, w którym wreszcie wolno robić mniej.

Stół na Mabon

Kuchnia tego dnia rządzi się jedną zasadą: wszystko ma pochodzić z tego, co właśnie dojrzało. Jabłka pieczone z miodem i orzechami, dynia, śliwki, chleb na zakwasie, kompot z tego, co zostało po przetworach. Nic wymyślnego i nic z drugiego końca świata - sens polega na tym, żeby zjeść wrzesień, a nie żeby ugotować coś okazałego.

Z dziećmi najlepiej sprawdza się wersja zbierana. Wyprawa po kasztany i żołędzie, jarzębina nawlekana na nitkę, jabłko przekrojone w poprzek, żeby pokazać ukrytą w środku gwiazdę. Do tego jedno pytanie przy kolacji: co dobrego zdarzyło się od wakacji. Odpowiedzi bywają zaskakujące i zwykle nie dotyczą tego, co dorośli uznaliby za ważne.

Jeśli ktoś prowadzi ogród albo choćby skrzynkę na balkonie, to jest też moment na ostatnie porządki: zebranie nasion do papierowej torebki, ścięcie przekwitłego, przykrycie ziemi liśćmi. Czynność banalna, a domyka rok skuteczniej niż jakikolwiek obrzęd ze świecą.

Gdyby ktoś szukał najprostszej wersji na jeden wieczór: jabłko, świeca, kartka i pół godziny bez telewizora. Reszta jest dodatkiem. Święta plonów przez wieki robiono zmęczonymi rękami po pracy, a nie w wolnym czasie zaplanowanym z wyprzedzeniem.

Warto wreszcie zaznaczyć, że w Kole Roku ten sabat bywa też nazywany po prostu drugimi żniwami albo świętem równowagi - i obie te nazwy mówią o nim więcej niż walijskie imię przyklejone w latach siedemdziesiątych. Kto nie czuje się dobrze z zapożyczoną etykietą, może bez straty używać wersji opisowej.

Dyskusja dostępna na naszym Forum Ezoterycznym, pod adresem: Mabon - równonoc jesienna i drugie żniwa

Zobacz również