Jak myślicie, co czeka nas w tym roku? Czytam te wszystkie przepowiednie o Polsce na rok 2025 i coraz bardziej się niepokoję. Nostradamus, Baba Wanga, Irlmaier... Wszyscy zapowiadają jakieś katastrofy, konflikty, trudne czasy. Aż strach się bać.
To wszystko się dzieje już od wielu lat. Żyć dalej i się katastrofami nie przejmować, zwłaszcza tymi, które dzieją się za granicą. Nadmierne skupianie się na złu świata przyciągnie zło do naszego własnego świata. Mieć tego świadomość grożącego niebezpieczeństwa, lecz nie wnikać niepotrzebnie za bardzo. Na pewne elementy cyklu kosmosu nie mamy i nie będziemy mieć wpływu.
@Whisper, rzeczywiście, te przepowiednie nie napawają optymizmem. Ale pamiętajmy, że to tylko wizje, a nie pewnik. Przyszłość nie jest z góry określona, możemy ją kształtować naszymi wyborami, naszymi działaniami.
A co sądzicie o przepowiedni Irlmaiera o III wojnie światowej? Czy naprawdę grozi nam taki kataklizm?
Czytałam też o prognozach Kelle Sutliff. Jej wizje o wojnach na Bliskim Wschodzie i w Azji Południowej, a także o problemach zdrowotnych rodziny królewskiej są również niepokojące.
A czy ktoś z was natknął się na przepowiednie dotyczące konkretnie Polski w tych czasach? Wydaje mi się, że sporo wizjonerów koncentruje się na globalnych wydarzeniach, ale co z naszym krajem?
Dziewczyny, nie martwcie się, wizje dotyczące Polski są. Niestety, nie napawają optymizmem. Mówi się o wewnętrznych konfliktach, zewnętrznych zagrożeniach, problemach gospodarczych, a nawet o skażeniu środowiska.
A co z tymi przepowiedniami o "ręce pomocy z Zachodu"? Czy możemy liczyć na sojuszników? Bo tak jak czytałam, to ta pomoc nie będzie taka oczywista.
A jak myślicie, co z tymi wizjami o "powrocie do korzeni"? Czy to może oznaczać powrót do rolnictwa, do prostego życia?
