W Lenormand w ogóle trzeba uważać, bo sporo kart ma kierunki: Jeździec jedzie w prawo, Pan/Pani patrzą w bok. Odwrócenie fizyczne rozwala ten motyw. Dlatego ja rewersy w Lenormand czytam tylko jako stan, a nie obrót grafiki.
Dokładnie. U mnie w Lenormand rewers nie zmienia kierunku postaci. To jest bardziej „odczucie odwrócenia” niż geometria.
A ja mam prostą zasadę: jeśli ktoś dopiero uczy się Tarota, niech przez jakiś czas stawia prosto. Nie dlatego, że rewersy są złe, tylko żeby najpierw złapać rdzeń kart. Jak już go ma, rewersy wchodzą naturalnie.
Zgadzam się częściowo. Ja się nauczyłem prosto, a potem jak włączyłem rewersy, to musiałem od nowa. Trochę jak uczenie się drugiego dialektu.
No bo to w pewnym sensie drugi dialekt 🙂 Ale serio: da się wejść w rewersy płynnie, np. wybierając tylko 10–15 kart, gdzie rewers masz „na czuja” i dopiero potem resztę.
Ja miałam etap, że rewersy traktowałam jako „cień” i to mi pomogło. Nie chodzi o rzecz przeciwną, tylko o to, co zepchnięte, niewyrażone, albo robione w złym stylu.
W rewersach jest też fajne to, że pozwalają odróżnić „potencjał” od „realizacji”. Mag prosto – mam moc sprawczą. Mag rewers – mam ją, ale nie używam albo używam głupio.
A co z sytuacją, gdy cały rozkład wychodzi odwrócony? Mieliście tak? Bo u mnie to zawsze oznacza, że pytanie jest źle postawione albo człowiek jest tak zamknięty, że nic nie przepuszcza.
Miałam. I nie zawsze to błąd. Czasem to czysty sygnał: temat jest w środku, świat zewnętrzny jest tłem. Jak rozkład o relacji, a wszystko rewers, to często widzę, że ludzie są w swoich głowach, a nie w realu.
Albo po prostu talia jest źle „ustawiona” po tasowaniu i wyszedł układ statystyczny. Zdarza się. Wtedy sprawdzam dno talii, czy nie obróciłem dwóch kupek tak samo.
Nie przesadzałabym z czytaniem „całego rewersu” jako fatum. Jeśli 8/10 kart odwróconych, to po prostu tak wyszło. Dopiero kontekst robi z tego sens.
A ja się czasem śmieję, że talia ma gorszy dzień. Serio. Jak czuję, że rozkład jest „przydymiony” i sam nie wiem czemu, robię przerwę i stawiam jeszcze raz. Bez napinki.
No dobra, a czy ktoś z was w ogóle nie używa rewersów w Tarocie i nie czuje braku?
Znam takich. I są świetni. Rewersy nie są testem jakości. Po prostu styl pracy. Jeśli ktoś umie wyciągnąć blokady z pozycji i powiązań, to mu to wystarczy.
Dokładnie. Nie ma jednej „słusznej” drogi. Ja rewersów bym już nie oddała, ale bez nich też można czytać czysto.
A w Lenormand to już w ogóle jest podział pół na pół. Jedni mówią „po co”, drudzy „bez tego płasko”. Najważniejsze, żeby system był spójny w twojej głowie. Jak co rozkład zmieniasz zasady, to będzie jazda bez trzymanki.
Jeszcze dorzucę: rewersy świetnie działają przy pytaniach „co mam zmienić”. Bo odwrócona karta często pokazuje miejsce do korekty. Np. Sprawiedliwość rewers – ustal granice, przestań być dla wszystkich miły kosztem siebie.
Tak, i przy pytaniach o rozwój. Kapłanka rewers u mnie często mówi o odcięciu od intuicji albo o tym, że ktoś słucha wszystkich, tylko nie siebie.
Nie wiem, czy bym tak idealizowała. Kapłanka rewers potrafi też wyjść jako tajemnice, manipulacja, „wiem lepiej, ale nie powiem”. Różnie.
W ogóle rewersy często ratują przed moralizowaniem. Np. Papież prosto – tradycja, zasady. Rewers – dogmatyzm, ktoś ci wciska swoje „jedynie słuszne”. Bez rewersu łatwo to pomylić.
I od razu wchodzi temat klientów. Bo ludzie czasem boją się rewersów jak diabła. A potem widzą, że odwrócone Słońce nie oznacza końca świata, tylko brak radości w tej chwili.
Ja klientom tłumaczę, że rewers jest jak zacięty zamek w drzwiach. Drzwi nadal są, tylko trzeba inną drogą je otworzyć. I wtedy robi się spokojniej.
Ej, ale mówiłeś, żeby nie robić z tego „drugiego języka”, a teraz sam metaforami jedziesz 🙂
Wracając do Lenormand – ktoś pisał o kierunkach. Ja jeszcze dodam, że rewers może pokazać „wypaczenie tematu” bez mieszania stron świata. Np. Serce rewers przy Rozwidleniu: uczucia są, ale nie dają wybory, raczej zamęt.
A Lis rewers przy Bukiecie? Dla mnie to nie jest nagle uczciwość, tylko raczej to, że ktoś próbuje być miły, ale w środku jest nieufny. Taki dysonans.
Zresztą w Lenormand wiele kart już w sobie ma „ciemną stronę” w zależności od sąsiadów. Jak Kosa przy Liliach, to wiesz, że spokój się urywa. Rewers może tylko podbić lub złagodzić, ale nie jest konieczny.
I dlatego ja w Lenormand wolę pracować bez rewersów, ale z dokładnym czytaniem osi i odległości. Mam większą kontrolę nad sensem.
