Od dawna się zastanawiam, jak macie z rewersami. W Tarocie jedni nie ruszają, drudzy tasują tak, żeby pół talii była „do góry nogami”. A w Lenormand? Używać czy odpuścić? No i najważniejsze: co wam realnie dają odwrócone, a co zabierają w czytaniu?
U mnie w Tarocie rewersy są na stałe, ale nie jako „znaczenie na opak”. Raczej jako coś zablokowanego, schowanego albo przekręconego w środku. Czasem pokazują, że temat jest w człowieku, a nie na zewnątrz. Bez nich czuję, że rozkład bywa zbyt gładki.
Ja mam odwrotnie – kiedy włączam rewersy, rozkład mi się robi jak gąszcz. Za dużo niuansów naraz. Wtedy gubię główny sens. Więc tarota stawiam prosto, a „odwrócenia” czytam z kontekstu.
W Lenormand rewersy zrobiły mi więcej szkody niż pożytku. Tam już masz kartę dobrą/złą, lekką/ciężką, a jeszcze odwrócenie i nagle każda karta ma trzy wersje. Dla mnie lepiej działa „siła” i pozycja w linii niż góra–dół.
U mnie w Lenormand rewersy są, ale bardzo oszczędnie: jako osłabienie, opóźnienie albo „w środku, niewypowiedziane”. Nie zmieniam znaczenia na przeciwne. Lis odwrócony nie staje się wiernym labradorem 🙂 tylko np. pokazuje, że ktoś się boi kombinować albo że spryt działa przeciw niemu.
Ja z kolei lubię rewersy właśnie w Lenormand, bo wytrącają z automatu. Jak wychodzi np. Księżyc odwrócony, to od razu mam sygnał: emocje nie płyną, coś jest przygaszone, temat jest zepchnięty. Bez tego czasem za szybko idę w standard.
Ale czy to nie jest dokładnie to samo, co byś wyczytał z sąsiednich kart? Np. Księżyc między Trumną a Wieżą i tak mówi o odcięciu emocji. Po co do tego odwrócenie?
W Tarocie mam proste i rewersy, ale nie robię z tego tabelki. Zasada jest prosta: rewers = problem w przepływie energii karty. Blokada, przesada, wypalenie, lęk albo coś niedojrzałego. I tyle. Jak ktoś próbuje to rozpisywać na 5 podpunktów, wtedy robi się ciężko.
Mi rewersy uratowały mnóstwo czytań, bo pokazują „co nie działa”. Przykład z życia: 2 Puchary prosta – relacja, zgoda. Rewers – niby relacja jest, ale coś się rozmija, jedna strona daje mniej, ktoś się boi bliskości. Gdybym miał tylko proste, wyszłoby zbyt różowo.
A ja mam problem praktyczny. Jak tasujecie, żeby rewersy były? Ja jak mieszam klasycznie, to prawie zawsze wszystkie proste…
Ja dodam inną szkołę: rewersy nie muszą być stałym elementem talii. U mnie karta jest odwrócona tylko wtedy, gdy wypadnie odwrotnie podczas tasowania/wyjmowania. Wtedy to mocny sygnał, a nie statystyka 50/50. Trochę jak „przypadek, który coś mówi”.
Mam wrażenie, że rewersy w Tarocie są super przy pytaniach o psychikę. Jak ktoś pyta o relację i wychodzi np. Cesarzowa odwrócona, to od razu widzę brak poczucia własnej wartości, zazdrość, takie „nie czuję się dość”. Prosta to zupełnie inna historia.
Rewersy w Tarocie to też świetna sprawa przy kartach „mocnych” typu Wieża, Diabeł, 10 Mieczy. Bo proste potrafią straszyć dramatem, a rewers pokazuje, że proces jest już po szczycie, że napięcie spada, że ktoś wychodzi z kryzysu. Nie zawsze, ale często.
A propos Wieży – ja kiedyś miałam rozkład, gdzie Wieża odwrócona była zdrowym dystansem, a nie katastrofą. I klientka dokładnie tak to przeżywała: przestała się spalać, odsunęła od toksycznej pracy. Bez rewersu pewnie bym to zabetonowała w „rozpadzie”.
To jest w ogóle ciekawy temat: rewersy nie są zawsze „gorsze”. Czasem są łagodniejsze niż proste. 5 Pentakli odwrócone potrafi pokazać wyjście z biedy albo pomoc z zewnątrz. Prosta byłaby czystym brakiem.
No i tu mnie właśnie gubi. Skoro odwrócone nie zawsze minus, to po co ten dodatkowy wymiar? Przecież to trzeba pamiętać osobno dla każdej karty.
Ja miałam okres, że czytałam rewersy jak „przeciwieństwo” i to był błąd. 3 Puchary rewers nie znaczy „samotność”. Raczej przesyt towarzystwa, plotki, albo brak szczerości w grupie. Jak się to złapie, robi się jasne.
W Lenormand mam tak: rewersy stosuję tylko w dużych układach, gdzie łatwo zgubić ton. W małych liniowych nie, bo tam kontekst jest na wierzchu. Nie wyobrażam sobie 3–5 kart i nagle połowa odwrócona, bo to rozwadnia odpowiedź.
W małych też czasem działa. Np. pytanie „czy zadzwoni?” i wychodzi Jeździec odwrócony przy Chmurach. To mi mówi: będzie kontakt, ale z opóźnieniem albo krzywo, coś nie dojedzie. Prosto mogłoby pójść w „tak, szybko”.
Jasne, tylko rewers pozwala mi zdecydować „opóźnienie” vs „chaos w treści”. Dla mnie to różnica.
Ja mam inną obserwację: w Tarocie rewersy dobrze wyłapują, kiedy klient sam sobie stawia przeszkodę. Np. Rydwan rewers w pytaniu o pracę – nie że praca stoi, tylko że on się boi ruszyć albo jedzie w dwie strony naraz.
Tak. I często w rewersach wychodzi to, co ludzie wypierają. Karta prosta mówi „co się dzieje”, rewers „czemu to się tak dzieje”.
A jak macie z tzw. dignities? Bo ktoś powie: po co rewers, skoro są układy kart wzajemnie się wzmacniających/osłabiających?
Dignities i rewersy da się pogodzić. Rewers nie zastępuje relacji kart, tylko określa stan samej energii karty. Jak masz Słońce rewers, ale obok Asy, to nadal jest jasność, tylko przypruszona: może jeszcze nie w pełni zaufana, może ktoś nie umie się tym cieszyć.
Ja dignities lubię, ale są mniej intuicyjne dla ludzi, którzy czytają raczej obrazem. Rewers jest prostszy w odbiorze: patrzysz, widzisz „coś nie gra”.
Z kolei dla mnie obraz rewersu czasem wygląda jak inna karta. Mam talię, gdzie odwrócony Paź Mieczy wygląda jak gość spadający z klifu. I mózg od razu robi dramat.
To jest realny problem: nie każda talia „znosi” rewersy. Są takie, co nie są symetryczne, mają napisy, kierunki. Jeśli służą ci do czytania, spoko, ale wtedy rewers wprowadza szum. Ja mam osobne talie „na rewersy” i „na proste”.
