Z moich obserwacji wynika, że Lenormand sprawdza się lepiej w sprawach materialnych - praca, pieniądze, zdrowie. Tarot w emocjonalnych.
Historycznie rzecz biorąc, oba systemy ewoluowały w różnych kierunkach. Lenormand zawsze był bardziej "przyziemny", tarot bardziej "duchowy".
Wracając do praktyki - zauważyłam, że klienci po sesjach z Lenormand częściej wracają z pytaniami. Jakby nie do końca rozumieli przesłanie.
Albo dlatego, że chcą usłyszeć inną odpowiedź. Lenormand jest bezlitosny - jak mówi "nie", to "nie". Trudno to zaakceptować.
W sprawach miłosnych Lenormand potrafi być bardzo surowy. Czasem myślę, że zbyt surowy. Ludzie potrzebują nadziei.
Problem jest taki, że ludzie często interpretują "więcej możliwości" jako "to co chcę usłyszeć". I tu może Lenormand ma przewagę.
Ale czy zawsze? Czasem ludzie potrzebują wsparcia i motywacji, nie kolejnego ciosu. Tu tarot może być bardziej pomocny.
Myślę, że dużo zależy od doświadczenia czytelnika. Dobry tarocista potrafi być równie konkretny co Lenormand, a dobry lenormandista równie delikatny co tarot.
Na koniec dodam, że obydwa systemy mają swoich mistrzów i swoich amatorów. Ważne, żeby wybrać to, co nam odpowiada i nie oceniać innych wyborów.
A ja będę dalej używać tarota, choć przyznaję, że Lenormand ma swoje urokliwe strony. Może kiedyś go poznam głębiej.
Najlepsze w tej dyskusji jest to, że każdy ma inne doświadczenia i wszyscy mamy rację - z swojej perspektywy. To pokazuje bogactwo tych tradycji.
Dzięki wszystkim za odpowiedzi! Widzę, że temat jest złożony i nie ma jednej słusznej odpowiedzi. Chyba spróbuję pogłębić wiedzę o obu systemach.
