Forum

Powtarzające się mi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Powtarzające się miejsca we śnie, których nie ma w rzeczywistości

Strona 1 / 3

Wpisy: 54
Rozpoczynający temat
(@micela)
Połączone: 10 miesięcy temu

Od kilku lat regularnie śnię o tym samym mieście. To dziwne, bo znam każdą ulicę, każdy zakręt, a jednocześnie wiem na pewno, że nigdy tam nie byłam. Jest tam stara kamienica z czerwonej cegły, zawsze wchodzę do środka przez te same dębowe drzwi. Czasem to miejsce zmienia się nieco - pojawia się nowa uliczka albo budynek wygląda trochę inaczej, ale ogólna struktura pozostaje ta sama. Czy ktoś z was też ma takie "stałe" miejsca w swoich snach?


Odpowiedz
141 odpowiedzi
Wpisy: 588
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Mam ich kilka. Najciekawsze to ogromne muzeum z niekończącymi się korytarzami. Znam już całe jego skrzydło wschodnie jak własną kieszeń. Za każdym razem gdy tam wracam, odkrywam nowe sale, ale stare pozostają dokładnie tam, gdzie je zapamiętałam. Co ciekawe, miejsca te mają własną geografię – mogę narysować mapy niektórych z nich.


Odpowiedz
Wpisy: 591
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o tym chciałam napisać. Mam w swoim dzienniku snów szkice map tych lokacji. Jeden z moich „światów” to nadmorskie miasteczko z latarnią morską, której nigdy nie widziałam na jawie. Wracam tam od ponad dziesięciu lat. Czasami zastanawiam się, czy to nie są wspomnienia z innych wcieleń.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Simma raczej bym się od tego odciął. Te miejsca to konstrukcje naszej psychiki, archetypy przestrzeni zapisane gdzieś głęboko. Robert Moss pisał o „dreamscape” jako osobnym wymiarze, ale moim zdaniem to zbyt daleko idące wnioski. To po prostu nasza podświadomość tworzy sobie bezpieczne terytoria.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Nie zgadzam się z takim uproszczeniem. Miałem przypadek, że opisałem moją „oniryczną bibliotekę” znajomemu, a on powiedział, że śnił dokładnie to samo miejsce. Sprawdziliśmy szczegóły – identyczne. Jak to wytłumaczysz czystą psychologią?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Hellan archetypy Junga? Biblioteka to uniwersalny symbol wiedzy, nieświadomość kolektywna może tworzyć podobne konstrukcje u różnych osób. Nie musi to oznaczać wspólnej przestrzeni onirycznej.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

Wracamy do mojej rozmowy z @Hellan na początku. On wspominał, że opisał swoją bibliotekę znajomemu, który znał to samo miejsce. To bardzo mocny argument za jakąś formą współdzielonej przestrzeni, choćby nie była "fizyczna" w tradycyjnym sensie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 587

Dokładnie @Paradoxa. I to nie było tak, że opisaliśmy podobne miejsca - to było to samo miejsce. Te same regały, ten sam układ sal, nawet ten sam starszy mężczyzna jako bibliotekarz. Szczegóły się zgadzały. Jak to wytłumaczyć?


Odpowiedz
Wpisy: 588
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

A jednak Carl Jung sam wspominał o synchronicznościach w snach różnych ludzi. Kwestia, czy chcemy to nazwać wspólną przestrzenią, czy po prostu podobną symboliką – efekt jest ten sam. Ludzie śnią o tych samych miejscach.


Odpowiedz
Wpisy: 525
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Mnie bardziej interesuje mechanizm powstawania tych miejsc. Zauważyłem, że moje „stałe lokacje” często mają niemożliwą geometrię. Schody prowadzą do góry, ale kończysz poziom niżej. Pokoje są większe w środku niż na zewnątrz. Euklidesowa geometria nie obowiązuje.


Odpowiedz
Wpisy: 497
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

To właśnie jest klucz. Sen operuje na innych zasadach przestrzennych. Pomyślcie o wstędze Möbiusa – ma tylko jedną stronę. W snach możemy doświadczać podobnych topologii. Ja mam pętlę czasu w jednej z moich lokacji – wychodzę z budynku i wracam do tego samego momentu przy wejściu.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Czy któryś z was próbował świadomie odwiedzić te miejsca? Mam na myśli podczas lucid dreaming. Ja kilka razy próbowałem, ale jak tylko uświadamiam sobie, że śnię, wszystko się zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Whisper owszem, wielokrotnie. W świadomym śnie można te miejsca eksplorować znacznie dokładniej. Odkryłam wtedy, że moja latarnia ma piwnice, o których nie wiedziałam w zwykłych snach. Tam znalazłam coś w rodzaju archiwum – stare księgi w języku, którego nie rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@czulu)
Połączone: 1 rok temu

Języki w snach to osobna sprawa. Ja w moim „sennym mieście” widzę napisy, które potrafię czytać tylko tam. Na jawie kompletnie nie pamiętam tych liter. Próbowałem je zapamiętać i narysować po przebudzeniu, ale wyglądają jak zlepek różnych alfabetów.


Odpowiedz
Wpisy: 197
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Podobnie mam z mapami. W jednym ze snów widziałem atlas geograficzny tego świata – były tam kontynenty, oceany, nazwy miejsc. Zapamiętałem jedną nazwę: „Thelmar”. Sprawdzałem potem w internecie – nie istnieje nigdzie, w żadnym języku, w żadnej mitologii.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Thelmar... to brzmi jak coś z języków starożytnych. Może połączenie greckiego „thelos” i łacińskiego „mare”? Cel i morze? Ale zgadzam się, że te nazwy rodzą się spontanicznie. Mam swoją „Citadel Umbrae” – cytadelę cieni. Nazwa po łacinie, ale nigdy jej nie wymyśliłam świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 395
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Nazewnictwo to jeden aspekt, ale struktura tych miejsc to drugie. Prowadziłem eksperyment – przez rok dokumentowałem każdą wizytę w moim „domu na skraju” (tak go nazywam). Okazało się, że miejsce to ewoluuje. Przybywa mu pokoi, zmienia się otoczenie, ale fundament pozostaje ten sam. Jakby rosło organicznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Wiciol to dokładnie odpowiada mojemu doświadczeniu. Mój „ogród w dolinie” zaczął się od małego skrawka zieleni, a teraz to cały kompleks tarasów, ścieżek i pawilonów. Niektóre elementy pojawiały się po wydarzeniach w moim życiu – po śmierci babci wyrósł tam wiśniowy sad.


Odpowiedz
Wpisy: 634
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Czytam was i zaczynam rozumieć coś ze swoich snów. Mam miejsce, które nazywam „szpitalem”, choć to nie wygląda jak prawdziwy szpital. To gigantyczny kompleks białych korytarzy i pokoi z oknami wychodzącymi na morze. Wracam tam zawsze, gdy jestem chora lub źle się czuję emocjonalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Leonora to klasyczne „miejsce leczenia”. Wiele osób ma takie lokacje – to terytoria psychiczne, gdzie nasza psychika się regeneruje. Białe korytarze to symbol czystości, reset emocjonalny, a morze za oknem to nieświadomość, z której czerpiesz siłę. Ale nie zmienia to faktu, że miejsce jest realne – realne dla ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@kappi)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja mam coś totalnie innego – wielką bibliotekę pod wodą. Jestem tam w bańce powietrznej, wokół pływają ryby, ale księgi są normalne, nie mokre. Czy to może być jakaś alegoria zatopionej wiedzy?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 335

@Kappi faktycznie, mogłabyś mieć rację. Zawsze miałem problem z wyrażaniem emocji, wszystko analizuję. Woda może być tym, czego unikam w życiu – żywiołem uczuć.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 335

"Bardziej prawdziwe" - to dobre określenie @Kolczasta. Te miejsca mają jakość bytowania, która przewyższa zwykłe projekcje senne. Czujesz, że istnieją niezależnie od ciebie, że mają swoją historię, swoją esencję. Jak powiedzielibyśmy w hermetyce - mają własnego ducha miejsca, genius loci.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 649

@Bylica właśnie! Czasami mam wrażenie, że te miejsca na mnie czekają. Że gdy nie ma mnie tam przez długi czas, tęsknią. Wiem, że to brzmi szaleńczo, ale to jest uczucie, które mam.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 429

@Zorka to wcale nie brzmi szaleńczo. W końcu miejsca te są częścią ciebie, twojej psychiki. Gdy ich nie odwiedzasz, zaniedbujesz część siebie. To zaniedbana część tęskni za uwagą, za integracją. Genius loci to twój własny duch mówiący do ciebie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 600

Czy ktoś z was doświadczył tego, że miejsce odpowiedziało na pytanie? Ostatnio podczas lucid dreaming w mojej górskiej chacie zapytałem: czego mnie chcesz nauczyć? I miejsce zaczęło się przekształcać, pokazało mi serię symboli.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 395

@Whisper owszem, wiele razy. Miejsca te są interfejsem do nieświadomości. Gdy zadajesz pytanie w świadomym śnie, odpowiada ci twoja głębsza mądrość poprzez zmiany w przestrzeni albo przez obiekty, które się pojawiają.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 417

@Wiciol dokładnie. Ja używam mojej komnaty jako miejsca dialogu z własną mądrością. Przychodzę tam z pytaniami i czekam na odpowiedzi. Czasem przychodzą jako słowa, czasem jako wizje.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 197

@Shangie czy do takiego dialogu potrzebujesz świadomości snu? Bo rzadko mam lucid dreaming. Czy można też w zwykłym śnie zadawać pytania i dostawać odpowiedzi?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 417

@Arat można, ale jest mniej kontroli. W zwykłym śnie możesz przed snem ustawić intencję, zadać pytanie na głos i poprosić, żeby odpowiedź przyszła we śnie. Często działa.


Odpowiedz
Wpisy: 591
(@sauwak)
Połączone: 1 rok temu

Biblioteka pod wodą... Platońska Atlantyda? A może Aleksandryjska biblioteka, która „zatonęła” w historii? Motyw zatopionej lub ukrytej wiedzy jest silny w kolektywnej nieświadomości. Twoja psychika może komunikować, że masz dostęp do wiedzy, która jest głęboko ukryta, wymaga zanurzenia się.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@luiza75)
Połączone: 10 miesięcy temu

Próbowałam tego. Przez miesiąc przed snem wyobrażałam sobie ogród z białymi różami. I faktycznie, pojawił się w śnie, ale... nie tak jak sobie wyobrażałam. Był dziwnie przekształcony, róże były gigantyczne, a ogród był na dachu wieżowca. Podświadomość dodała swoje elementy.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@lunarna)
Połączone: 10 miesięcy temu

To samo zjawisko opisuje Stephen LaBerge w kontekście świadomego śnienia. Możemy wpływać na sen, ale nie mamy pełnej kontroli. Sen ma swoją własną logikę, własną wolę niejako. Współtworzymy go, ale nie jesteśmy jedynym autorem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 436

@Lunarna dobrze ujęte. To dialog między świadomością a nieświadomością. My możemy sugerować tematy, kierunki, ale ostateczny kształt zależy od czegoś głębszego. Dlatego te miejsca nas zaskakują, mimo że teoretycznie to my je tworzymy.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Mnie ostatnio coś zastanowiło. Te miejsca - czy one istnieją "między" snami? Tzn. czy gdy ja śpię i odwiedzam moją "wieżę", a ty śpisz i odwiedzasz swoje "muzeum", czy te miejsca są w jakimś sensie "włączone", aktywne? Czy istnieją tylko, gdy je śnimy?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Vladi to pytanie w stylu "czy drzewo, które pada w lesie, wydaje dźwięk, gdy nikt nie słucha". Filozoficznie - nie da się odpowiedzieć. Praktycznie - dla nas istnieją tylko, gdy je doświadczamy. Reszta to spekulacja.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Barni ale niektóre tradycje duchowe mówią o "planie astralnym" czy "świecie snów" jako obiektywnie istniejącej przestrzeni. Dla szamanów australijskich Dreamtime to rzeczywistość równorzędna z fizyczną.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 439

@Vladi dokładnie. W tradycjach rdzennych Australii, Ameryki, Syberii sen nie jest czymś mniej realnym. To inna warstwa rzeczywistości. Miejsca, które odwiedzamy we śnie, mogą być współdzielone, mogą mieć swoją geografię, swoich mieszkańców. To nie tylko psychologia.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Szaman z całym szacunkiem, ale to przekonania kulturowe, nie fakty. Nie ma żadnych empirycznych dowodów na istnienie obiektywnego planu astralnego. To piękne metafory, ale nie powinniśmy ich mylić z rzeczywistością.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 439

@Barni "empiryczne dowody" w rozumieniu nauki zachodniej nie są jedynym kryterium prawdy. Są rzeczy, które można zweryfikować tylko poprzez bezpośrednie doświadczenie. Jeśli dwóch ludzi niezależnie opisuje to samo miejsce we śnie - to jest empiria, tylko inna niż laboratoryjna.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Archetypy. Uniwersalne wzorce w nieświadomości kolektywnej. Biblioteka to silny archetyp, bibliotekarz to archetyp mądrego starca. Wasze mózgi zbudowały podobne konstrukcje z tych samych klocków mentalnych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 587

@Rasphul ale to były konkretne detale, nie tylko ogólna koncepcja. Kolor jego swetra - granatowy. Brak lewego małego palca. Blizna nad prawym okiem. To zbyt szczegółowe jak na archetyp.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

To akurat mógłby być zbieg okoliczności. Albo jeden z was nieświadomie zasugerował te detale drugiemu podczas rozmowy, a pamięć podpowiedziała, że "tak, tak było". Pamięć jest zawodna i podatna na sugestie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

Spór między @Rasphul i @Hellan pokazuje fundamentalny podział w naszym rozumieniu snów. Materializm vs duchowość. Osobiście skłaniam się ku temu, że prawda jest gdzieś pośrodku - sen ma substrat neuronalny, ale może też sięgać poza indywidualny mózg. Niekoniecznie w sensie nadnaturalnym.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 286

@Simma dokładnie. Może są pola informacyjne, które łączą ludzkie umysły? Coś jak internet, tylko biologiczny, kwantowy? Wtedy współdzielone miejsca byłyby możliwe bez odwoływania się do astralu czy duchów.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@fraida)
Połączone: 1 rok temu

Czytałam o teorii pól morficznych Sheldrake'a. Pamięć, która jest przechowywana poza mózgiem, w jakichś polach? To jest dość kontrowersyjne w nauce głównego nurtu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 286

@Fraida kontrowersyjne, ale nie niemożliwe. Splątanie kwantowe działa na odległość, dlaczego ludzkie umysły nie mogłyby być w jakiś sposób splątane? Zwłaszcza podczas snu, gdy mózg jest w specyficznym stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 525
(@krysztal)
Połączone: 1 rok temu

Chwila, przenosimy to na poziom fizyki kwantowej? To już naprawdę spekulacja na spekulacji. Wracając do sedna - mamy te miejsca, regularnie się w nich pojawiamy, pamiętamy je lepiej niż zwykłe sny. To są fakty. Reszta to interpretacja.


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@lurisk)
Połączone: 3 miesiące temu

Może właśnie powinniśmy się skupić na praktyce zamiast teorii. Ktoś prowadzi systematyczną dokumentację tych miejsc? Oprócz @Zorka która robi szkice. Może warto stworzyć jakiś atlas snów, zbiorczą mapę naszych onirycznych krain?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 395

@Lurisk robię to od lat. Mam opisy, rysunki, nawet modele 3D niektórych miejsc zrobione w Blenderze. Pomaga mi to zrozumieć, jak te przestrzenie się zmieniają w czasie. Plus, wizualizacja pomaga je lepiej zapamiętać i łatwiej do nich wracać.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 634

@Wiciol modele 3D? Wow, to jest zaangażowanie. Czy ta wizualizacja 3D pomaga ci w świadomym śnieniu? Łatwiej rozpoznajesz, że śnisz, gdy jesteś w znanym miejscu?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 395

@Leonora zdecydowanie. Gdy budujesz miejsce w 3D, analizujesz każdy detal - kąty, proporcje, oświetlenie. Potem we śnie od razu wiesz, gdzie jesteś. To jeden z moich głównych triggerów lucydności. Widzę czerwone drzwi swojego "domu na skraju" i myślę "czekaj, znowu tu jestem, czyli śnię".


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@kasiulka25)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś z was używa tych miejsc do konkretnych celów magicznych? Ja próbuję odprawiać rytuały w mojej "świątyni w górach" podczas świadomych snów. Nie jestem pewna, czy to działa tak samo jak rytuał na jawie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 380

@Kasiulka25 praca magiczna w snach to odrębna dziedzina. Niektóre tradycje uważają, że rytuały oniryczne są nawet silniejsze, bo działasz bezpośrednio na planie mentalnym, bez pośrednictwa materii. Ale wymaga to wysokiej lucydności i koncentracji.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 417

@Kasiulka25 ja robię to samo. Mam swoją "komnatę mocy", gdzie pracuję z energią podczas świadomych snów. Efekty są... inne. Trudno opisać. Bardziej bezpośrednie? Jakby działałaś na poziomie przyczyn, a nie skutków. Ale zgadzam się z @Kunia, że wymaga to praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@agatha-1)
Połączone: 1 rok temu

Nigdy nie myślałam o używaniu tych miejsc celowo. U mnie one się po prostu pojawiają. Mam "dom na klifie", gdzie trafiam, gdy jestem smutna lub zagubiona. Zawsze czuję się tam spokojna, bezpieczna. To bardziej miejsce uzdrowienia niż pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 699

@Agatha.1 to też jest forma pracy, tylko bardziej pasywna. Samo przebywanie w takim miejscu może być terapeutyczne. Jung nazywał to "temenos" – świętą przestrzenią psychiczną, gdzie może zachodzić uzdrowienie. Nie musisz tam nic robić, wystarczy być.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czy te miejsca mogą się zestarzać lub zniszczeć. Moja "stara szkoła" (choć nigdy tam nie uczęszczałam) powoli popada w ruinę. Z każdą wizytą jest bardziej zniszczona - ściany kruszeją, rośnie w niej roślinność. To dziwne uczucie obserwować, jak miejsce w twoim własnym śnie umiera.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 588

@Gabka to może odzwierciedlać jakiś proces w tobie. Może coś, co reprezentowała ta szkoła - nauka, wiedza, młodość - odchodzi do przeszłości? Miejsca w snach są żywe, ewoluują z nami. Śmierć starego miejsca może oznaczać narodziny nowego.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 173

@Paradoxa może masz rację. Faktycznie niedawno zmieniłam ścieżkę zawodową, zostawiłam za sobą stare życie. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. To by miało sens.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@cohen)
Połączone: 1 rok temu

Z mojego doświadczenia wynika, że miejsca mogą mieć cykle. Moja "sala lustrzana" miała różne wcielenia - najpierw była przestronna i jasna, potem ciemna i klaustrofobiczna, teraz jest znowu otwarta, ale inaczej niż na początku. Jakby przechodziła przez śmierć i odrodzenie.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: