Moment, moment. Rytuał wiccański przez siedem dni? Coś mi tu nie pasuje. W wicca pracujemy z cyklem księżycowym - pełny obieg to około 28 dni. To w tym czasie obserwujemy różne fazy i dostrajamy pracę do energii księżyca. Siedem dni to jakiś fragment, ale nie ma to sensu jako kompletny rytuał wiccański.
Ale ona pisała, że podczas palenia świec czuła silny opór, jakby ktoś blokował działanie...
Honorato, opór w pracy energetycznej to jedno - może wynikać z wielu rzeczy, włączając w to twoją własną wątpliwość czy niespójność intencji. Ale stwierdzenie, że "twój partner ma opory" i że ona to konkretnie wyczuła u NIEGO, to już manipulacja. Rytualista może poczuć, że energia nie płynie gładko, ale przypisywanie tego konkretnemu stanowi umysłu osoby trzeciej? To zgadywanie, nie odczuwanie.
Hmm, ale czy podczas głębokiej pracy energetycznej nie można się połączyć z polem osoby, na którą kierujemy intencję?
Zorka, teoretycznie mówimy o połączeniu energetycznym, ale to nie jest jak skan medyczny, gdzie nagle widzisz "aha, on ma blokadę w czakrze serca na poziomie 47%". Praca odbywa się na poziomie symbolicznym, intencjonalnym. Jeśli rytualista naprawdę doświadcza oporu, to uczciwa reakcja to powiedzieć "czułam opór podczas pracy, może to oznaczać różne rzeczy", a nie od razu "twój partner ma blokady, płać mi więcej".
No ale jeśli faktycznie poczuła opór, to może rzeczywiście trzeba powtórzyć pracę? Czasami energia potrzebuje wzmocnienia...
Czyli 500 złotych... A ja już miałam zapłacić kolejne parę stówek za ten drugi rytuał.
Parę stówek za drugi? To już zaczyna wyglądać na schemat eskalacji. Prawdziwa praca wiccańska wymaga czasu na zamanifestowanie się - zwykle czeka się przynajmniej jeden pełny cykl księżicowy, żeby zobaczyć efekty. Tydzień to zdecydowanie za mało.
