Znowu środek tygodnia. Zadzwoniła teściowa, coś pytała. Chyba żona nic im nie powiedziała o naszych problemach albo kłamie. Ale w głosie teściowej słyszałem że coś jest nie tak, nie była taka pewna siebie jak zawsze.
Jestem po pierwszej nocy z feniksem. Płakałam całą noc, nie mogłam się powstrzymać. Dziś czuję się jakby walec po mnie przejechał. On oczywiście milczy, nadal jestem zablokowana. Czy ten płacz nie zepsuł rytuału?
Już po! Jestem w domu. Było inaczej niż myślałam. Na początku sztywno, ale potem atmosfera opadła. Był we mnie cały czas wpatrzony. Nie rozmawialiśmy o nas, jak o związku. Jak wychodziliśmy, zapytał czy może mnie odprowadzić do auta. Nie próbował całować, ale uścisk dłoni na koniec trwał bardzo długo.
Dziś jestem trochę spokojniejsza, nie ryczę. Staram się myśleć o tym odrodzeniu, o nowym początku. Czytanie Waszych historii daje mi nadzieję, zwłaszcza @Barella - to jak szybko u Ciebie poszło jest niesamowite.
Ciągle analizuję to wczorajsze spotkanie. Na razie cisza, nie odzywa się. Korci mnie żeby napisać podziękowanie ale gryzę się w język. Siedzę, jak na szpilkach.
Dostałem wiadomość od żony w sprawie opłat za mieszkanie. Taka sucha, urzędowa. Odpisałem krótko że przelew poszedł. Kiedyś bym dopytywał co u niej a teraz tylko konkrety. Serce mnie boli jak czytam ten chłód ale wiem że pan Robert działa wieczorami i to mi daje siłę żeby nie błagać.
Czy ktoś z Was dodatkowo robił rytuały u kogoś innego jak np. czarne wesele? Co o tym myślicie? Wstrzymać się czy dokupic?
Drugi dzień za mną. Już nie płaczę non stop ale czuję taki wielki ciężar na klatce piersiowej. Wiem że nie powinnam o nim myśleć ale wszystko mi go przypomina. Najgorsze są wieczory kiedy wiem że rytuał się odbywa a ja jestem sama w pustym łóżku.
Jutro to kino. Już nie mogę się doczekać. Czuję się świetnie, w końcu chodzę pewna siebie jak nigdy.
Wróciłem z zakupów. Kupiłem sobie nowy ciuch, zrobiłem coś dla siebie.
Napisał! Wiadomość przyszła w nocy. Stwierdził że miło było mnie widzieć i że ciągle ma przed oczami mój uśmiech. Aż podskoczyłam z radości. Nie ma propozycji kolejnego spotkania ale to chyba dobry znak że myśli?
Piątek w pracy dłuży się niemiłosiernie. Mam ochotę iść na siłownię i wyżyć się na ciężarach.
Dziś czuję się dziwnie spokojna. Nie wiem czy to rytuał już działa czy po prostu wypłakałam wszystko co miałam. Nadal jestem zablokowana ale przestałam sprawdzać telefon co 5 minut.
Szykuję się. Myślę że wyglądam obłędnie, sama to widzę w lustrze. Włosy ułożone, czerwona szminka. Trzymajcie kciuki żeby nie mógł oderwać ode mnie wzroku.
Jestem po treningu. Ledwo ruszam rękami ale głowa czysta. Spotkałem znajomego co zna tego jej gacha. Podobno gość ostatnio chodzi struty i narzeka w pracy. Nic więcej nie wiem ale ta informacja zrobiła mi dzień.
Wróciłam! Było cudownie. W kinie prawie nie oglądaliśmy filmu, cały czas trzymał mnie za rękę i gładził kciukiem. Czułam takie napięcie między nami że aż iskry szły. Po filmie poszliśmy na spacer, przytulił mnie mocno i powiedział że nie chce żebym wracała do siebie. Ale wróciłam, spanikowałam chyba trochę.
Czytam wasze sukcesy i ciesze się waszym szczęściem. Ja dołączyłam do tego niewielkiego grona tych, ktorym się nie udało. Życzę wszystkim trwajacym w walce powodzenia i trzymajcie się cieplutko.
Sobota rano a ja nie mam doła. Posprzątałem łazienkę, zrobiłem zakupy. Córka przyjeżdża po południu. Cieszę się na to spotkanie. Będę wypytywał o szkołę a nie o mamusię. Muszę być konsekwentny.
Obudziłam się z uśmiechem od ucha do ucha. Dostałam rano wiadomość że to był najlepszy wieczór od dawna. Proponuje jutro obiad u niego. Chyba się zgodzę, co myślicie? Egipski działa cuda.
Śnił mi się dzisiaj. Że przyszedł i powiedział przepraszam. Obudziłam się z nadzieją. Wiem że to dopiero początek drogi i pan Robert ma jeszcze dużo pracy ale ten sen dał mi wiarę.
Odpisałam mu wczoraj i dziś cisza. Ale nie panikuję. Wiem że on potrzebuje czasu. Zajmuję się sobą, idę na basen. Kiedyś bym siedziała i gapiła się w telefon a teraz szkoda mi dnia.
Mała jest u mnie. Oglądamy bajki. Powiedziała mi ciekawą rzecz. Że wujek, ten jej nowy, krzyczał wczoraj na mamę że ciągle jest zmęczona. A mama płakała w łazience. Serce mi drgnęło ale nic nie powiedziałem. Separacja robi tam swoje, kłucą się.
Spokojnego wieczoru wszystkim. Wiem że teraz jest czas działania dla prowadzącego rytuał. Staram się wysyłać dobre myśli. Jacus, Twoja historia daje mi nadzieję że nawet jak jest beznadziejnie to karta może się odwrócić.
Jestem u niego. Przygotował obiad. Siedzimy na kanapie i gadamy o wszystkim. Czuję się jak w domu. Za chwilę uciekam od telefonu, chciałam napisać na szybko bo jestem taka szczęśliwa. Ten rytuał naprawdę robi cuda.
Córka wróciła do matki godzinę temu. Powiedziała mi że mama jest smutna ostatnio i ciągle się kłuci z wujkiem. Separacja działa, tam się sypie ale ona musi na to wszystko patrzeć. Wiem że to dopiero początek.
Piąty dzień feniksa za mną. Dziś nie płakałam wcale. Wybrałam się na długi spacer. Zaczęłam rozkminiać co poszło nie tak między nami. Może to dobrze że mam ten czas na przemyślenia.
Cały dzień cisza z jego strony. Po tej jego wiadomości że miło było mnie widzieć nic więcej. Trochę mnie to niepokoi ale staram się nie analizować. Może potrzebuje czasu na przemyślenia. Nie będę go poganiać.
