Czytam was i daje mi to nadzieję. Skoro u was ruszyło to może u mnie też ruszy. Mała śpi, ja zapaliłem świecę. Wizualizuję że żona kłuci się z tym typem. Czuję się troche winny że im źle życzę ale on mi zniszczył życie.
Poniedziałek, najgorzej, na niczym nie mogę się skupić. Oni pracują razem, mogą być teraz razem. Ciężko to przezyć.
A ja fruwam! W pracy wszyscy pytają co brałam bo się tak uśmiecham. Napisał mi rano smsa: "Dzięki za wczoraj, miło było Cię widzieć taką uśmiechniętą". Odpisałam mu równie miło. Spokój, to jest to co teraz czuję.
Powrót do rzeczywistości bolesny, sterta papierów, ale w środku spokój. Mamy już wstępne plany na kino w tygodniu. Czuję, że mur runął ostatecznie.
Po tym lajku znowu cisza. Ale ja już nie panikuję. Wiem, że myśli. Nie wstawiam nic nowego, zrobiłam sobie przerwę od social mediów na dwa dni. Niech się martwi gdzie zniknęłam.
Nie wiem jak długo tak wytrzymam, jest mi bardzo ciężko.
Wolne od pracy to zawsze test dla głowy. Ja uciekłem w sport, zrobiłem dyszkę po lesie. Wróciłem do domu i czuję moc. W takie dni najłatwiej popłynąć w smutki, więc nie siedźcie bezczynnie.
U mnie sielanka, ale wiecie co... jestem zachłanna. Jest dobrze, ale chcę żeby było idealnie, żeby oszalał. Domówiłam dzisiaj rytuał egipski. Chcę żeby ta relacja weszła na poziom ognia. Zaczynam dzisiaj wieczorem.
Wstawiłam relację, taką obojętną, z widokiem za oknem. Zobaczył po 5 minutach! Ale milczy. To czekanie jest męczące, ale nie piszę pierwsza. Nie dam mu tej satysfakcji.
U mnie dalej nic 10 dni po wiccanskim
Nie pojechałem. Zrobiłem sobie trening w domu jak radził Sikor. Trochę pomogło ale i tak myśli krążą. Wieczorem odpalam świece. Mam nadzieję że im ta świąteczna kolacja stanie w gardle.
Jestem po pierwszej sesji egipskie. Czuję w sobie taką dziwną pewność, jakby coś się we mnie odblokowało. Wysłałam mu tylko "Dobranoc", odpisał natychmiast z serduszkiem. Działamy!
Wróciłem do pracy i od razu niespodzianka. Widziałem ich na parkingu jak jechałem. Przyjżałem się i wydaje mi się że przyjechali dwoma autami Zawsze jeździli razem jej samochodem żeby oszczędzać. Po chwili ona trzasnęła drzwiami i poszła sama, on wlukł się z tyłu. To chyba separacja działa!
Pierwsza noc z egipskim za mną. Śniło mi się, że on mnie szuka w jakimś labiryncie. Rano napisał, że wstał niewyspany i cały czas o mnie myśli. Chyba weszłam mu mocno w podświadomość.
Słuchajcie, on polubił mi zdjęcie sprzed roku! Grzebie w moim profilu. Serce mi wali. Czy to znaczy że tęskni? Nic nie napisał, tylko ten lajk.
U mnie dzień w biegu. Spotkałam jego mamę w sklepie. Ukłoniłam się grzecznie i poszłam dalej. Kiedyś bym zagadała, pytała o niego. Teraz czuję obojętność i to jest piękne uczucie.
Nie uwierzycie ale spotkałem ją na mieście. Zagadałem, zapytałem o córkę a ona burknęła coś pod nosem i uciekła. Nie wiem co o tym myśleć.
Dziś czuję się mega pewna siebie, taka magnetyczna. On dzwonił przed chwilą, głos miał taki miękki. Pytał o plany na weekend. Powiedziałam, że "się zobaczy".
U nas dzisiaj słońce, nastrój też słoneczny. Wczoraj planowaliśmy wspólny wyjazd. To niesamowite, jak szybko zapomina się o złych chwilach, gdy wraca normalność.
Ja siedze w pracy, ciągle o niej myślę
JEST! Napisał, zapytał co u mnie! Jestem w szoku! Nie odpisałam jeszcze. Co robić? Odpisać od razu czy czekać?
@Raibna Gratulacje! Widzisz, wytrzymałość popłaca. Ja dzisiaj mijam jego blok i nawet nie spojrzałam w okna. Czysta głowa.
Wracając do domu dostałem smsa od żony! "Cześć, czy mogłabym wpaść w sobotę po reszte zimowych ubrań?". Taka oficjalna. Odpisałem "Jasne, będą spakowane". Kiedyś bym pisał poematy. Jestem z siebie dumny.
Trzeci dzień rytuału dzisiaj. Jestem taka naładowana, że nie mogę usiedzieć w miejscu. Umówiłam się z nim na sobotę. Czuję, że to będzie przełom. Dobrej nocy walczący!
Odpisałam mu wczoraj wieczorem. Krótko że u mnie wszystko w porządku, praca, dom. Na razie cisza, nie odczytał. Kiedyś bym wariowała, sprawdzała co minutę, a dziś czuję dziwny spokój. Może to ta energia tak działa, a może po prostu puszczam wolno.
Wziąłem wolne w pracy, musze mieć trochę spokoju. Znalazłem jej stary szalik za szafą, zapach mnie dobił. Schowałem do worka z rzeczami. Pan Robert kazał być chłodnym ale boję się że pękne jak ją zobaczę. Nie widziałem jej od świąt.
Dziewczyny, ten dodatkowy egipski to jest jakiś kosmos. Dziś w sklepie jakiś facet przepuścił mnie w kolejce i gapił się jak zaczarowany. Nie wiem czy to rytuał czy tak po prostu. Czuję się jak bogini. Wieczorem ma być kolejna sesja, a jutro ON. Mam przeczucie, że jutrzejsze spotkanie będzie inne niż te na kawce. Ubieram się w czerwień.
