Za kilka godzin to spotkanie. Nie spałam prawie wcale, żołądek mam w supełach.
Jutro idziemy na kawę. Udało mi się go w końcu wyciągnąć. Trzymajcie kciuki.
Mąż napisał że przyjdzie jutro "porozmawiać o nas". Te dwa słowa "o nas" przewracają mi świat do góry nogami.
Wróciłam. Rozmawialiśmy cztery godziny. Powiedział że przez cały czas o mnie myślał, że chce spróbować jeszcze raz. Nie wierzę że to się dzieje naprawdę.
Witam wszystkich. Jestem nową osobą na forum. Zamówiłem u Pana Eryka Rytuał Egipski, ponieważ moja była jest w nowym związku chyba od września. Jestem 7 dzień po rytuale. Pan Eryk zasugerował by zrobić jeszcze rytuał separacyjny, który dzisiaj się skończy. W zeszłym tygodniu rozmawialiśmy chwilę z byłą na luźne tematy, zaproponowała mi kawę w pracy i po tym była cisza aż do obecnego wtorku. Znowu trochę porozmawialiśmy były żarty i była proponowała mi wyjście z nią i koleżanką na obiad. Nie poszedłem, ponieważ byłem w pracy. Powiedziałem że po pracy bardzo chętnie pójdę z byłą coś zjeść a ona odpowiedziała mi że po pracy nie ma czasu. Od wtorku znowu cisza.
Jak sądzicie czy rytuał zaczyna działać? Czekanie na odezwanie się byłej mnie dobija. Mam problemy ze snem, trudno mi zasnąć, w nocy się budzę, czasami mam dziwne sny.
Postanowiłam zajrzeć tu po dłuższym czasie, przesłać Wam wszystkim czekającym trochę wsparcia. U mnie naprawdę wszystko super się ułożyło, jesteśmy razem szczęśliwi. Życzę Wam wszystkim tego samego szczęścia 🙂
Za pięć godzin mąż ma przyjść. Chodzę bardzo nerwowa, chyba zaczynam wariować.
Idę właśnie na spotkanie z nim, ciągle ze sobą piszemy Piszemy do siebie od rana. Ciągle muszę się szczypać że to nie sen.
Wieczór. Telefon milczy. Ja milczę. Świat milczy. Jedenasty dzień dobiegł końca.
Wczoraj przyszedł. Rozmawialiśmy dwie godziny. Skończyło się kłótnią. Wyszedł trzaskając drzwiami.
Jak myślicie czy rytuały zadziałają na narcyza?
Dzisiaj zamówiłam egipski u pana Eryka. Zaczyna wieczorem. Mój chłopak odszedł miesiąc temu mówiąc że nie jest gotowy na nowy związek. Byliśmy razem dwa miesiące, on jest po przejściach, miał ciężki rozwód. Z dnia na dzień spakował się i wyjechał do rodzinnego miasta.
Dziś rano spojrzałam w lustro i nie poznałam siebie. Mam podkrążone oczy, włosy jak po wybuchu. To czekanie mnie niszczy.
Wczoraj się odezwała!
okolo 20 dnia wicanskiego napisała „hej jak żyjesz? Mam nadzieję że układasz sobie życie i wyciągnąłeś wnioski z przeszłości”…
sam nie wiem co na to odpowiedzieć
Ja dziś poszłam dziś do fryzjera. Musiałam coś zrobić żeby nie oszaleć z tego czekania. Nowa fryzura, nowe ja. Może to coś zmieni.
Dzisiaj pierwsza sesja egipskiego za chwilę. Jestem przerażona i pełna nadziei jednocześnie. Nie wiem czego się spodziewać.
Dzisiaj obudziłam się dziś i pierwszy raz od tygodnia nie sięgnęłam od razu po telefon. Mały postęp.
Druga dzień egipskiego dzisiaj. Po pierwszej sesji spałam fatalnie, cały czas się budziłam. Śniło mi się że siedzimy w jego starym mieszkaniu i pakujemy jakieś kartony. Nie wiem co to ma znaczyć.
Nie odzywa się od czwartkowej kłótni. Zastanawiam się czy powinnam napisać pierwsza czy dać mu przestrzeń.
Pojechałam dziś za miasto do rodziców. Próbuję uciec od myśli o nim choć na chwilę.
Piszemy non stop. Jutro znowu się spotykamy. Czuję się jakbym żyła w jakiejś równoległej rzeczywistości gdzie wszystko nagle jest możliwe.
Za godzinę wychodzimy na spacer. Ciekawe co z tego wyjdzie. Czy to już randka czy jeszcze tylko spotkanie?
Napisał. Dziesiąty dzień wiccańskiego i on w końcu napisał. Tylko "Cześć, jak się masz?" ale napisał. Trzęsą mi się ręce.
Trzeci dzień egipskiego. Wczoraj cały dzień czułam dziwny ucisk w klatce. Dziś jest lepiej ale nadal nieswojo.
Trzeci dzień ciszy. Zastanawiam się czy ta kłótnia nie przekreśliła wszystkiego. Może powinnam odpuścić.
Hej, jak sobie radzicie z tęsknota i dużym pragnieniem powrotu partnera kiedy musicie czekać?
Wczoraj pisaliśmy całe popołudnie. O wszystkim i o niczym. Dziś rano też wysłał wiadomość. Jedenasty dzień wiccańskiego.
