Ciągle rozmyślam o tym naszym wczorajszym spotkaniu. Tak normalnie rozmawialiśmy. Może coś z tego jeszcze wyjdzie?
Siódmy dzień czekania. Kiedy u mnie coś w końcu ruszy? Zaczynam się martwić.
U was po rytuale też raz ciepło raz zimno? dobijające.. Jestem dobrych myśli i wierzę, ale czasem jest naprawdę ciężko 🙁
Dzisiaj napisał rano. Piszemy o różnych rzeczach, normalnie jak kiedyś. Powoli odbudowujemy kontakt.
Właśnie wróciłam. Spędziliśmy razem cały dzień. Powiedział że chce żebyśmy byli razem na poważnie. Mam wrócić do niego w przyszłym tygodniu, w sensie wprowadzić się. Chciałabym szybciej ale trochę tego mam. Oczywiście będziemy się do tego czasu normalnie spotykać, jutro zostaję u niego na noc 🙂
Szesnasty dzień wiccańskiego. Cieszę się widząc wasze sukcesy. Sama czekam na środę z nadzieją.
Czwarty dzień wiccańskiego. Dalej cisza z jego strony. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam.
Mąż napisał SMS z zapytaniem czy córka dobrze się czuje. Pierwszy raz napisał bezpośrednio do mnie.
Rano znowu napisał. Co u mnie itp.. Nie wiem czy to pytanie z grzeczności czy jest w tym coś głębszego.
Sprawdziłam jego profil, był online pół godziny temu. Czekam aż coś napisze w końcu.
Siedemnasty dzień wiccańskiego. Za dwa dni nasze spotkanie, zastanawiam się, jak to wszystko będzie wyglądało.
Dzisiaj cały dzień razem spędziliśmy. Pakuję już powoli rzeczy do przeprowadzki. Nie mogę uwierzyć że to naprawdę się dzieje.
Mam taką ochotę do niego napisać. Ale wiem że nie powinnam.
Odpisałam mężowi że córka czuje się dobrze. On na to "to dobrze, pozdrawiam". Krótko ale pisze.
My cały dzień pisaliśmy. Jest postęp.
Dziewiąty dzień. Nie mogę się opanować żeby do niego nie napisać. Może jednak powinnam?
Mąż wczoraj odpisał, dziś rano znowu napisał pytając kiedy może następnym razem zabrać córkę.
Piąty dzień wiccańskiego. Śniło mi się że do mnie przyszedł i powiedział przepraszam. Obudziłam się z pustką w środku.
Osiemnasty dzień wiccańskiego. Jutro to spotkanie. Już nie wiem czy się bardziej boję czy cieszę.
Piszemy, rozmawiamy. Czekam aż wyjdzie z tego jakieś spotkanie.
Mam wrażenie że każdy tutaj ma jakieś postępy oprócz mnie. Zaczynam tracić wiarę.
Zapytałam męża kiedy chce przyjechać po córkę. Odpisał że może w weekend i czy to mi pasuje. Pyta o moją zgodę.
Zostałam u niego już drugi dzień. Śmiejemy się że to próbne zamieszkanie przed przeprowadzką. Jest cudownie.
Ciągle piszemy.
Skończyłem ostatnią sesję wiccanskiego, teraz zaczyna tylko czekanie na efekty. Bardzo trudne
@Jesienna Po prostu bądź sobą. On i tak wie że to dla ciebie ważne, nie ma co udawać obojętności.
Szósty dzień wiccańskiego. Cisza z jego strony trwa już kolejny dzień. Patrzę na telefon co pięć minut.
