No i mamy tu temat, który podzieli nas na pół. Sama pracuję z merkstave od lat i uważam, że to dodaje głębi odczytom. Fehu odwrócona u mnie zawsze pokazywała straty finansowe, które potem się potwierdzały.
Wybacz, ale to zwyczajnie współczesny wymysł. Nie mamy ani jednego dowodu archeologicznego że Wikingowie używali run odwróconych. To Blum i jego książka z lat 80. wszystko zepsuli.
Przepraszam, ale nie rozumiem. Jeśli wyciągnę runę do góry nogami, to co mam z tym zrobić? Uznać czy nie?
A ja właśnie dzisiaj kupiłam zestaw run i w instrukcji są odwrócone znaczenia. To co, mam je ignorować?
Zaraz, zaraz. Nie chodzi tu o to czy to historyczne czy nie. Chodzi o to czy działa. A u mnie działa od 15 lat.
Moment, czyli są runy które nie mają odwróconej wersji? Jak to w ogóle ma działać wtedy?
Ja się wtrącę - u mnie odwrócone znaczenia pomagają w odczytach. Niekoniecznie jako "przeciwieństwo" ale raczej jako brak równowagi tej energii.
Przepraszam za głupie pytanie, ale skąd mam wiedzieć która runa jest "na górze" a która "na dole"? One nie mają góry i dołu...
Ale Tacyt coś tam wspominał o patykach z symbolami. To mogły być runy.
Zgubiłam się kompletnie. To mam używać odwróconych czy nie? Bo chcę się nauczyć poprawnie.
U mnie w grupie połowa używa merkstave a połowa nie. I wszyscy mają dobre odczyty. Więc chyba nie ma jednej właściwej drogi.
Bo tarot nigdy nie udawał że jest starożytny. A tutaj ludzie myślą że praktykują "tradycję Wikingów" gdy w rzeczywistości robią coś co wymyślił Ralph Blum po przeczytaniu I Ching.
Moment, czyli ta książka "Book of Runes" co wszędzie polecają to bzdura?
Ta pusta runa to osobna tragedia. Alfabet z pustym znakiem? Kompletny absurd.
Ale skoro tyle osób z tego korzysta, to znaczy że coś w tym jest? Przecież ludzie by nie używali gdyby nie działało?
Ale szczerze mówiąc, nie wszyscy chcą być uczonymi. Ja chcę mieć system który pomaga mi w życiu, nie odtworzyć dokładnie co robili tysiąc lat temu.
Poza tym różni autorzy różnie podchodzą do merkstave. Thorsson ma cały system z kątami i kwadrantami. U Paxson to kwestia równowagi. Blum to czysta intuicja.
Ale właśnie - jeśli każdy robi to inaczej, to gdzie tu spójność? System wróżbiarski powinien mieć jakieś fundamenty.
Zaraz, czyli nawet samo wróżenie runami może być wymysłem?
Znajdowaliśmy tysiące inskrypcji runicznych. Ani jednego zestawu do rzucania. Zero. Gdyby to była powszechna praktyka, coś by zostało.
To ja właściwie się uczę czegoś co w ogóle może nie istnieć historycznie?
Widzę że tu pójdzie w stronę "wszystko wymysł więc nie używajcie". Ale ja powiem wam szczerze - moje odczyty z merkstave są dokładne. Ostatnio klientka przyszła z pytaniem o firmę, Fehu odwrócona, Othala odwrócona. Miesiąc później firma zbankrutowała.
Moim zdaniem można używać merkstave jeśli ktoś chce, ale zawsze mówię uczniom że to współczesna adaptacja. Przejrzystość przede wszystkim.
A jak się robi te odczyty bez odwracania? Jak wtedy wiesz co jest pozytywne a co negatywne?
Czyli każda runa już ma w sobie to "dobre" i "złe"?
Ale wtedy jak mam wiedzieć KTÓRE znaczenie akurat teraz jest aktywne? Bez odwrócenia to jest zgadywanka.
Brzmi skomplikowanie. Odwrócone są prostsze - runa normalnie to tak, runa odwrócona to nie.
