Zgadzam się. Ja też jestem za prostotą. Ludzie się gubią w tych wszystkich zasadach i w końcu w ogóle nic nie robią.
A tak w ogóle, to biżuteria z kwarcu różowego - ktoś nosi? Bo mnie interesuje czy noszenie na co dzień ma sens, czy lepiej używać podczas medytacji.
Noszę wisiorek od 3 lat. Zauważyłam, że po prostu jestem spokojniejsza, mniej wchodzę w konflikty. Może to placebo, ale działa.
Ja mam bransolkę, ale noszę ją tylko wtedy kiedy czuję, że potrzebuję tego wsparcia. Nie na siłę codziennie.
A pierścionki? Czytałam, że ważny jest palec na którym się nosi.
Wiecie, mnie w tym tekście najbardziej zainteresowało to o znakach zodiaku. Sama jestem Wagą i rzeczywiście kwarc różowy mi pomaga.
A ja Skorpion i mimo że tekst sugeruje że Skorpiony potrzebują "łagodzenia agresji", to u mnie kwarc różowy działa inaczej - pomaga mi otworzyć się emocjonalnie, bo zazwyczaj jestem zamknięta.
Ale pewne tendencje jednak są. Byki naprawdę często są uparte emocjonalnie, a Raki rzeczywiście budują mury obronne. Obserwuję to od lat.
Moim zdaniem astrologia to dodatek, nie podstawa. Najpierw poznaj kamień, a potem możesz sprawdzić jak to się ma do twojego znaku.
Dokładnie. Znam mnóstwo osób, które pracują z kamieniami "nieodpowiednimi" dla ich znaku i mają świetne rezultaty.
A ktoś łączył kwarc różowy z innymi kryształami? Bo słyszałem że z ametystem robi dobrą parę.
Tak, ametyst i kwarc różowy to klasyk. Ametyst działa na czakrę korony, kwarc różowy na serce - razem dają równowagę między duchowością a emocjami.
Ja dodatkowo używam kwarcu przezroczystego jako amplifikatora. Układam je w trójkąt podczas medytacji.
Ja jestem przeciwna nadmiernemu komplikowaniu. Jeden kamień, jedna intencja - to wystarczy, szczególnie dla początkujących.
Problem jest taki, że ludzie czytają listę "najlepszych kombinacji" i bezrefleksyjnie to stosują, nie rozumiejąc dlaczego te kamienie współpracują.
W rytuałach miłosnych używam kombinacji: kwarc różowy, karneol i czasem kamień księżycowy. Ale to wynika z lat praktyki, nie z tego że "gdzieś tak było napisane".
Co do tych kombinacji - rodonit z kwarcem różowym to mój ulubiony zestaw do głębokiego uzdrawiania emocjonalnego. Rodonit wyciąga traumy, a kwarc je łagodzi.
A hematyt z kwarcem różowym? Ktoś próbował? Bo mi się wydaje że hematyt jest zbyt uziemiający i może przytłumić delikatną energię kwarcu.
Zależy też od formy kamienia. Surowy kwarc różowy ma inną energię niż polerowany. Surowy jest bardziej pierwotny, dziki.
Ja zawsze mówię klientom: jeśli dopiero zaczynasz, weź polerowany. Jak już się oswoisz, możesz przejść na surowy.
A co z tymi kulkami do masażu twarzy z kwarcu różowego? To jakaś nowa moda czy ma to sens ezoteryczny?
To bardziej połączenie kosmetyki z ezoteryką. Masaż rzeczywiście poprawia krążenie, a kwarc różowy przenosi swoje właściwości podczas kontaktu ze skórą. Win-win.
Ja mam roller z kwarcu i używam codziennie. Nie wiem czy to działa ezoteryczne, ale skóra faktycznie wygląda lepiej.
Kleopatra podobno używała masek z proszkowanego kwarcu różowego. Jeśli wierzyć legendom oczywiście.
Tak, w grobowcach znajdowano amulety z różowego kwarcu. To nie jest wymysł.
Wracając do praktyki - jak długo trzeba medytować z kwarcem żeby zobaczyć efekty? Bo ja robię to od dwóch tygodni i nic.
Albo po prostu medytuj dla samej medytacji, bez oczekiwania konkretnych rezultatów. Paradoksalnie wtedy często pojawiają się najlepsze efekty.
