Moja księga stała się żywym organizmem. Pierwszą poświęciłam podczas czarnego księżyca, drugą przy pełni w Skorpionie. Teraz czuję gdy otwiera się, że wchodzimy w dialog - ja piszę, ona odpowiada przez synchroniczności następnego dnia.
Czy faktycznie pisanie ręczne ma inną moc niż drukowane słowa? Zauważyłem że kiedy przepisuję zaklęcie własną ręką, to jakby wchodzę z nim w głębszą relację.
Dokładnie. Ja zawsze piszę zaklęcia własnoręcznie, nawet jeśli mam je gdzieś zapisane. Sam akt przepisywania to już początek rytuału. Litery stają się sigilami, atrament nośnikiem intencji.
A czy ktoś doświadczył że księga "odpowiada"? Ja zaczynam zadawać pytanie zapisując je, i w połowie zdania przychodzi odpowiedź jakby spoza mnie. Pismo zmienia się wtedy, staje bardziej płynne.
Thot mi raz powiedział przez księgę "Pisz również to, czego nie rozumiesz". Od tego momentu notuję również dziwne symbole które przychodzą w medytacjach. Rok później wracam i nagle mają sens.
Czy to normalne że czasem boję się otworzyć księgę? Jakby to co tam znajdę będzie zbyt prawdziwe, zbyt intymne?
Ja zapisuję sny, a potem wracam i odkrywam że to były przepowiednie. Byłem przerażony gdy zobaczyłem że sen z marca dokładnie opisywał sytuację która wydarzyła się w lipcu.
A w jakiej fazie księżyca najlepiej rozpoczynać księgę? Widziałam różne opinie.
Nów to narodziny - idealne na nową księgę. Pełnia to kulminacja - dobra jeśli chcesz księgę do manifestacji konkretnych celów. Ja zaczynałam w zanikającym księżycu i moja księga jest bardzo introspektywna, ciemna, głęboka.
Ja celowo wybrałem Samhain. Księga która zaczyna się w czasie gdy zasłona jest cienka, ma szczególną moc w komunikacji z tym co niewidzialne. Moje wróżby z tej księgi są strasznie celne.
Księżyc w Skorpionie przy pełni - najgłębsza transformacja. Jeśli chcesz księgi która będzie cię zmieniać, to jest ten moment. Ale przygotuj się, bo nie będzie łatwo.
A ja zacząłem spontanicznie, bez patrzenia na fazę. Okazało się że był dokładnie Merkury wsteczny. Księga ma chaos energetyczny, ale właśnie w tym chaosie znajduję prawdy które przy "idealnym" timingu bym przegapił.
Czy powinienem konsekrować księgę? Jeśli tak to jak?
Konsekracja tworzy świętą przestrzeń. Ja używam czterech żywiołów - okadzam dymem, skrapiam wodą, trzymam nad płomieniem, posypuję solą. Potem inwokuję bóstwo które chroni wiedzę.
Ja robiłam to prościej - namaściłam okładkę olejem ochronnym podczas pełni, ułożyłam w kręgu kryształów na całą noc. Rano księga była ciepła w dotyku. Dosłownie czułam że coś się zmieniło.
Nie ma jednego sposobu. Ważne że traktujesz księgę jako żywą istotę, nie martwy przedmiot. Ja rozmawiam ze swoją. "Dzisiaj zapiszemy coś ważnego" - mówię przed otwarciem.
Ja zostawiam księgę na ołtarzu przez całe sabaty. Naładowuje się energią kolejnych kół roku. Teraz jak ją otwieram, czuję wszystkie osiem sabatów wibrujących w papierze.
A czy zaklęcia pisane w księdze są silniejsze niż te mówione bez zapisania?
Dokładnie. Ja wrócę do zaklęć sprzed lat i czuję jak energia nadal tam jest. Czasem strony są ciepłe w dotyku. Jedna z moich stron o ochronie dosłownie zrobiła przebarwienie - papier zżółkł wokół słowa "ogniem".
To dlatego moje najsilniejsze zaklęcia piszę własną krwią. Kropla miesza się z atramentem. To wiąże zaklęcie z moją esencją na najbardziej pierwotnym poziomie.
Ja dodaję do atramentu zioła odpowiednie do zaklęcia. Do miłosnych - róża. Do ochronnych - basil. Atrament staje się eliksirem.
A ja wypalałem sigilę na okładce księgi żarzącym się patykiem. Pozostał ślad, lekkie zagłębienie. Teraz jak prowadzę palcem po tym śladzie przed pisaniem, wchodzę w stan trans szybciej.
To ciekawe bo ja przeciwnie - unikam znaczenia okładki. Chcę żeby księga wyglądała zwyczajnie. To ochrona. Moja moc jest w środku, nie na wierzchu.
Czy są jakieś zaklęcia które NIE powinny być zapisywane w księdze?
Klątwy. Nigdy nie zapisuję klątw w głównej księdze. Mają osobny, zamknięty zeszyt trzymany daleko. Klątwa zapisana w księdze zatruwa całą przestrzeń.
Ale co z banishingiem? To też rodzaj agresywnej magii. Ja zapisuję wszystko, bo uważam że księga ma dokumentować pełnię mojej praktyki - jasne i ciemne.
Ja zastanawiam się nad tym od lat. Moja księga ma strony które czuję jako "gorące" - przy zaklęciach dominacji, przymusu. Teraz żałuję że je zapisałem. Czuję ciężar gdy biorę księgę do ręki.
